Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 6 pkt.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 6 pkt.. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 marca 2016

Barbaresco do 35 zł z Biedronki - 6 pkt.

Araldica Barbaresco 2013


Półka - na wysokości piersi
Gdzie i czemu tak drogo - Biedronka i 34,99 zł (zakup własny)
Do Ideału? - Już ciut, ciut!!



Bywają takie wina, o których milczą sprzedawcy, którzy kierując się najwyraźniej merkantylnymi względami mają w zwyczaju chwalić się... pośledniejszymi okazami. Czy to wino, które w dyskoncie stoi za 34,99 zł, było kiedykolwiek w jednej z reklamowych gazetek? Jakoś sobie nie przypominam, choć niewykluczone, że mam słabą pamięć.

Barbaresco to zwiewne wino z włoskiego szczepu Nebbiolo, określane czasem "damską wersją Barolo". Hmm, o tyle to złudne, że istnieją - co udowodnił Wine Mike Misior z Wine Trip Into Your Soul na degustacji w ciemno - wina tych dwóch odmian wymykające się tak jasnej klasyfikacji. Jakie jest owo tajemnicze Araldica Barbaresco 2013?

Rocznik 2012 - który już gościł na półkach - Wojciech Bońkowski z Winicjatywy określił jako wręcz wino roku w Biedronce, o przyjemnej różanej nucie i stalowej strukturze. Taka sama struktura cechuje też rocznik 2013. Suknia wina ciemnoróżowa, przejrzysta.

Tanina jest dobitnie cierpka, choć drobnoziarnista we wrażeniu. Finisz średni z plusem, z początkową kwasowością i garbnikiem na końcu. W aromacie - po napowietrzeniu (wystarczy maks. 20 minut) - początkowo więcej delikatnej czekolady niż róży, oraz wiśnia, ale potem zjawia się też lekka nutka fiołkowa.

Czytelnicy Winiacza wiedzą, że cenię koncentrację, moc, beczkę. Tu piękna, zwiewna etykieta (niewątpliwie najpiękniejsza z win w Biedronce) kryje coś absolutnie przeciwnego. Jest lekkość, taka nieco jak dla mnie wodnista (ale taka uroda, co robić), ale przecież czasem z przyjemnością pijamy szlachetną ściągającą usta herbatę, kiedy mamy dość wiśniowego kompotu.


Wino na 6 punktów w 7-stopniowej skali

wtorek, 22 grudnia 2015

Winne Wtorki: Wino do Wigilii - 6 pkt.

Rigol Cava Brut



Półka - na wysokości twarzy
Gdzie i czemu tak drogo - Centrum Wina, Winezja (próbka importera)
Do Ideału? - Już ciut, ciut!!


Dziś w Winnych Wtorkach - czyli dniu, w którym winni blogerzy piszą o winach na "zadany temat" - wino na Wigilię. Pewną refleksją napawa mnie komentarz Grzegorza, który zjechał mnie za wpis o winie musującym, które pasowało by według mnie do wędzonej ryby, a nie konweniuje z wytwornym sylwestrowym przyjęciem. OK, rzeczywiście, może wędzona ryba na przywitanie Nowego Roku to afront, ale na Wigilię? Jak najbardziej!

Teraz czas na Cavę z Centrum Wina, które odwiedziłem dzisiaj. Za niespełna 25 zł mamy wspaniałego musiaka! 11,5 proc. alkoholu. Hiszpańskie wino musujące wytwarzane metodą tradycyjną, czyli szampańską. Z gron Macabeo, Xarello, Parellada. Jest rześkie i bardzo kremowe, z dużymi bąblami, rosnącymi na języku.

Z kilkunastu już win musujących, które właśnie testuję, chyba najbardziej nasuwa na myśl prawdziwego "szampana". Owszem, grzybów i osadu mało, ale jest bardzo cytrusowe, limonkowe, eleganckie. Gdzieś w głębi czuć nutki grzybowe, tlenione, migdałowe. Świetna cava! Za 25 złotych? Przebija wiele etykiet nawet za 39 zł.

Do czego pasuje? Do barszczu z uszkami może nie (nie psujmy tego smaku), do grzybowej mojej mamy też nie, ale do pierogów z grzybami i kapustą - jak najbardziej! Do bigosu bezmięsnego też! Do karpia z grubą ością także. Do jesiotra wędzonego! Ale, ale... nie zapomnijcie o 31 grudnia. Wystrzał będzie, że hej!

Wszystkim Czytelnikom życzę Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku, absolutnie wyjątkowego i najlepszego!


Wino na 6 punktów w 7-stopniowej skali

A te wina polecają inni blogerzy:

- EnoEno: wino od Polaka znad Mozeli

- Blurppp: demografia, heraldyka, najazd Niemców i Regina!

- Italianizzato: w opozycji do cioci proponuje... Godello!

- Nasz Świat Win poleca Rieslinga, a nawet dwa!

- Winniczek także stawia na Rieslingi!

czwartek, 17 grudnia 2015

Wspaniały Hiszpan z głową osła - 6 pkt.

Ronedelles Cap de Ruc Garnatxa DO Monstant


O winach hiszpańskich, których producenci i sprzedawcy gościli w Warszawie we wrześniu, pisałem już ogólnie - w tym o Llegendes Filoxera 1878 i Giral (wyższa półka), ale zachwyciło mnie dość proste - ale tylko z pozoru - Cap de Ruc.

Vins Ronadelles mają kilka etykiet tej marki - dwa czerwone, białe i różowe. To z żółtą naklejką to 100-procentowa Garnatxa (Grenache). To wino - od razu po odkorkowaniu - można śmiało pokazywać na kursach przy okazji omawiania cech fermentacji malolaktycznej. Bo od razu bucha w nos jogurtowa miękkość, pyszna wanilia homogenizowanego serka.
 
Ale po dłuższej chwili, a może tak naprawdę nieco obok, czuć dla równowagi pewną szorstkość, coś, co przywodzi na myśl lekką stalowość, elektryzującą bateryjkę na języku.

W smaku czuć ten dualizm, przy czym nie jest to jak rozdwojenie jaźni, tylko dwie uzupełniające się połówki. Jest szorstkość taniczna, metaliczna, a z drugiej wiśniowo-truskawkowo-waniliowa miękkość.

Zagadka się wyjaśnia, gdy zerkniemy na tajniki produkcji - wino młode, spędziło 4 miesiące w dużej beczce (400 l.), zostało tylko lekko filtrowane, a butelkowano je według księżycowego kalendarza Steinera (winnica jest biodynamiczna). Oczywiście, czy to wpływ biodynamiki, nie wiadomo, ale wino jest pyszne. Szkoda, że w Polsce nie ma importera.


Wino na 6 punktów w 7-punktowej skali!

wtorek, 1 grudnia 2015

Włoch jabłkowy od Dolio Vini - 6 pkt.

Ornella Bellia Terre Piane Sauvignon DOC Lison Pramaggiore 2014


Półka - nieznana
Gdzie i czemu tak drogo - Dolio Vini i 36 zł (próbka od importera)
Do Ideału? - Już ciut, ciut!! (6 pkt.)



Minęło kilka miesięcy od czasu, jak gościło u mnie cudownie taniczne wino z portfolio gdańskiego importera Dolio Vini. Zresztą firma okrzepła, poszerzyła swój katalog, niektóre butelki można zresztą kupić nie tylko nad Bałtykiem, ale i w Warszawie (w 13win.pl). 

Tak sobie pomyślałem, że jeśli spróbuję wina na lato, to może przywołam nieco ciepła. I tak, do stolicy to raczej zawołałem nieco deszczu, ale za to poranny śnieg stopniał po 10 minutach. Ale mam nadzieję, że wiosna przyjdzie szybko... To dzięki Terre Piane Sauvignon 2014. Rozgniatane grona są poddawane prefermentacji i maceracji przez 12 godzin w 8 st. C, a potem fermentują 15 dni w 15 st. C. Wino dojrzewa w stali 5 miesięcy, co jakiś czas przechodzi battonage - takie "mieszanie w kociołku". Jak w korporacji - kto przeżywa w korpo kilkukrotny battonage, wychodzi bogatszy. Wino też staje się bogatsze!

Czyste Sauvignon Blanc ma w aromacie raczej żółte owoce, niż liście i kwiaty, ale po chwili, od spodu jakby troszkę pieprzu, kociej kuwetki o dziwo mało. W smaku łagodne, niezbyt piekące. Pełne. Przyprawowość niemniej istnieje, całkiem przyjemna. Całość ma długi finisz, w kieliszku złoto. Kwasowość ładna, długa, ponętna.

Wino i do picia solo, i do kremowych serów, ale też dobrze komponować się będzie z wieprzowymi polędwiczkami w jasnym sosie, może ziołowym, z akcentem z rukoli. Za tę cenę (36 zł) śmiało można powiedzieć, że do doskonałości brakuje ociupinka!


Wino na 6 punktów w 7-punktowej skali!

czwartek, 12 listopada 2015

Włoch gładki, z jednego hektara - 6 pkt.

Le Favole Bosca Bando Merlot 2012 Friuli Annia DOC



Półka - nieznana
Gdzie i czemu tak drogo - Białe czy Czerwone? i 69 zł (próbka od importera)
Do Ideału? - Już ciut, ciut!! (6 pkt.)

Wróćmy jeszcze - bo nie raz to jeszcze przyjdzie nam wracać - do Grand Prix Magazynu Wino. Tam to dostałem od Mira z Le Barbatelle wino niezwykłe. Oczywiście włoskie, ale nie musujące, ale czerwone spokojne. Merlot z małej jednohektarowej winnicy we Friuli. 
To właśnie Le Favole Bosca Bando Merlot 2012. O pięknym rubinowym kolorze i bardzo wyraźnie widocznej ewolucji aromatów i smaków! Absolutnie nie wolno tego wina pić od razu po odkorkowaniu. Z początku wydaje się powściągliwie owocowe, a w smaku bardzo kwaskowe, niemal żelaziste. Wada? Nie, po prostu taka uroda.
Zapewne to przez fermentację, ale i dojrzewanie w stalowych tankach. Tu nie tylko zachodzi maceracja gron, ale i fermentacja alkoholowa, a potem malolaktyczna - tyle, że jej "miękki owocowo" wychodzi z ukrycia dopiero po dłuższym oddychaniu.
Wówczas staje się lekki, przyjemny, mocno owocowy - czuć czerwone owoce, a w smaku ładne garbniki, delikatne i pozbawione charakterystycznej gorzkości, ostrego ściągania. To zapewne zaleta tzw. délestage - czyli w uproszczeniu mechanicznego pompowania moszczu na sito, które usuwa pestki. Moszcz wraca na skórki i tak w kółko. Wino staje się bardziej natlenione, ale pozbywa się goryczkowych tanin, które zamieniają nam wnętrze jamy ustnej w drewniany koszyk. 
Dlatego Merlot Le Favole jest pięknie owocowy, leciutko konfiturowy, lekko kawowy, a przede wszystkim delikatny. Zwykle Merloty, które spotykamy na półkach są nieznośnie "naperfumowane", owocowe, bombastyczne. Ten jest raczej czymś innym - dyskretnym urokiem burżuazji!
Wino można kupić m.in. w sklepie Czerwone czy Białe?
 
Winiacz na 6 punktów w 7-punktowej skali!

niedziela, 8 listopada 2015

Włoch, po prostu rozkoszny 10-latek! - 6 pkt.

Santa Sofia Arlèo Rosso Veronese I.G.T. 2005



Grand Prix Magazynu Wino, które odbyło się w weekend w Warszawie to zawsze okazja do poznania nowych win - takich, które już w Polsce są, i takich, które przywieźli winiarze poszukujący importerów. 

Santa Sofia to winnica leżąca na północ od Werony, dwustuletnia. Jej wina ma w swojej ofercie Vinoteka13. A ja miałem przyjemność spróbowania kilku win. Arleo to owoc kupażu szczepów Corvina i Corvinone (85 proc. - grona zostały podsuszone tak, by straciły 20 proc. wody) oraz Cabernet Sauvignon i Merlota. Potem przychodzi czas na beczkę - dwa lata w baryłkach z dębu slawońskiego, a potem jeszcze 16-18 mies. w następnych 225-ltrowych baryłkach. I 8-10 miesięcy butelki.

Wino pyszne. Już w zasadzie cień czerwonych owoców, z nutą fiołków i śliwki, balsamiczny, głęboki. Całość wciąż kwasowa, mocno, dominuje nad taniną, której w zasadzie nie czujemy - tak została "zeszlifowana". W smaku też długie, w pięknym stylu. 10-letnie i według producenta już gotowe do picia. Ale wciąż świeże!


Wino na 6 punktów w 7-punktowej skali!

środa, 30 września 2015

Francuz rześki, kamienny z cytrusem w tle! - 6 pkt.

Domaine Gayda Chardonnay 2014


Półka - nieznana
Gdzie i czemu tak drogo - Centrum Wina (próbka od importera)
Do Ideału? - Już ciut, ciut!! (6 pkt.)

Na stół Winiacza trafiła zaskakująca butla - Domaine Gayda Chardonnay 2014. Dostałem z Centrum Wina. Powód? Sieć wprowadza do swojej oferty pięć win z tej winnicy. Od października do sprzedaży wejdą dwie podstawowe linie: Flying Solo oraz Cépage. I właśnie Cépage Chardonnay na moim stoliku degustacyjnym!

Wino z południa Francji (nosi oznaczenie Pay d'Oc IGP), z okolic Pirenejów, ale o nieco dualnym aromacie - na zimno o ładnej świeżości porównywalnej z tymi z Doliny Loary, a na cieplej o południowej intensywności. Marek Wysokiński y Centrum Wina napisał, że te wina w ciemno można pomylić z nowoświatowymi. Hmm, coś w tym jest.

25 proc. było fermentowane w nowych beczkach, reszta w stalowych tankach. Całość leżała na osadzie pół roku i była poddawana "battonage", czyli mechanicznemu wzburzaniu osadu, by substancje ze skórek wzbogaciły smak. Wyszło naprawdę dobre wino.

Przyznam, że gdy ma ok. 9-10 stopni, imponuje swoją kamiennością. Jest mineralne, nieco szkliste. Gdzieś majaczy - niczym Yeti w Himalajach - nuta jakiegoś wstydliwego cytrusa. Dopiero po pewnym czasie, gdy ma jakieś 13 stopni, do głosu dochodzi coś więcej. Pojawia się cytrus wyraźniejszy - taka nieco rieslingowa brzoskwinka, potem pewna zieleń, lekka waniliowość.

Fachowcy mówią, że jeśli białe wino staje się ciepłe, na jaw wychodzą wady. A tu? Czysto i imponująco. Mało może kwasowości, ale to w końcu tylko Chardonnay z południa Francji, a nie Riesling z "lodowatych" Niemiec!


Wino na 6 punktów w 7-stopniowej skali

wtorek, 1 września 2015

Winne Wtorki: włoski "południowiec" - 6 pkt.

Feudi Di San Marzano SUD 2013
DOP Primitivo Di Manduria

Półka - nieznana
Gdzie i czemu tak drogo - Piotr i Paweł (import Vininova) i 62,99 zł
Do Ideału? - Już ciut, ciut!! (6 pkt.)

Winnych Wtorków tematem dziś południowe Włochy - czyli (jak ujął Mikołaj z Italianizzato) wszystko od południa od Rzymu. I dobrze, bo akurat tak się złożyło, że mam wino od jednego z moich ulubionych importerów - Vininovy. Na szczęście jej sklep ponownie otworzył się w Warszawie (tam razem za hotelem Victoria), choć wino można także znaleźć na półkach delikatesów Piotr i Paweł.
Feudi Di San Marzano SUD 2013 Primitivo Di Manduria DOP. Wino z obcasa włoskiego buta - najbardziej na wschód wysuniętego regionu. Miałem już przyjemność próbować tańszego nieco wina tegoż producenta i wówczas zachwytów jakoś nie było.
Ale Primitivo wypadło zgoła inaczej! Aromaty są nieco "perfumowane" - wyraziste, zdominowane przez figi i wiśnie z czekoladą, pierniczki z wiśniowym nadzieniem, gęsty sok z owoców... Przywodzi mi na myśl skojarzenie z aromatycznym czerwonym analogiem gewurztraminera - kto nie nawykły, nie powinien przekraczać bariery kieliszka solo.
Za to kto przyrządzi coś wspaniałego, nie pożałuje - mogą to być pyszne zrazy wołowe wiązane nitką, z papryką w środku. Może być makaron z grzybowym sosem i kawałami wieprzowej pieczeni. Mogą być ostre sery, a nawet piernik oblany czekoladą! Niech żyje Apulia!!!
 
Wino na 6 punktów w 7-stopniowej skali
 
A tak w południu Włoch smakowali inni Wtorkowicze:

sobota, 15 sierpnia 2015

Korsykańczyk garbnikowy i świetny - 6 pkt.

Domaine Leccia Patrimonio 2011

Półka - nieznana
Gdzie i czemu tak drogo - Prezent od Francuskiego Łącznika (12,60 euro)
Do Ideału? - Już ciut, ciut!! (6 pkt.)

Pamiętam wspaniały wieczór w Winkolekcji, podczas którego Sławomir Chrzczonowicz z Winkolekcji, znawca i miłośnik win z Korsyki, Sardynii i Sycylii, po degustacji zgasił światło, przysunął pod nos kieliszek z którymś z win z Korsyki. I powiedział: - Pomilczmy i porozkoszujmy się. To wino jest tego warte...

To wszystko się zgadza, gdy patrzę na butelkę, którą mój Francuski Łącznik przywiózł z wakacji na Korsyce. W butelce Leccia Patrimonio 2011 100 proc. korsykańskiego szczepu - Niellucciu. Uprawy to tylko 1600 hektarów. Patrimonio pochodzi z północnych krańców wyspy.

Jakie jest? Z początku wydaje się nieco "dzikie" - jakby stajenne, lekko naftowe, nieco skórzaste i czekoladowe. Jest przy tym wiśniowo-pestkowe, ma też echa czarnej porzeczki. Ciałka niewiele, ale garbnika za to tyle, że nawet mały łyczek powoduje "drewnienie" podniebienia i języka.      
Otwiera się powoli. Po oddychaniu staje się bardziej miękkie, leciutko "jogurtowe", choć wciąż jest ta dzikość. Wciąż taniny są szorstkie, a finisz długi, struktura w pół drogi między wodnistością a koncentracją. W sam raz.

W sam raz do delikatnie, nie w całości zgrillowanej, polędwicy wołowej, krwistej. Jaka cena? Normalna, ale tam. 12,60 euro czyli na nasze jakieś 52 zł. Ale nie łudźcie się - gdybyście chcieli kupić u nas, pewnie kosztowałoby na półce ze 160!


Wino na 6 punktów w 7-punktowej skali

czwartek, 13 sierpnia 2015

Verde na czerwono. Pij, ile ważysz! - 6 pkt.

Quinta das Arcas Arca Nova Vinho Verde DOC 2013 
 

Półka - na wysokości kolan
Gdzie i czemu tak drogo - 13win i 35,52 zł (zakup własny)
Do Ideału? - Już ciut, ciut!! (6 pkt.)

Będę szczery: albo my jego, albo on nas. Ten upał mam na myśli. Jeszcze przed nadejściem tej skwarki żywe były hasła "wypij tyle verde, ile ważysz". No, niestety - ja nie dam rady, bo przy moich kilogramach rozpuściłbym się w kwasie. 
Ale za to znalazłem coś, co nie ma tyle kwasu, co klasyczne białe Vinho Verde. To czerwone VV. Dziś stanowi mniejszość produkcji, pewnie z jedną piątą albo i jedną szóstą, produkcji z tego regionu (chłodna dość północ Portugalii). Przyznam się, że trochę obawiałem się "nadkwasoty", ale zupełnie niepotrzebnie. 
W taki upał marzyłem o lekkim czerwonym. Takim może o stopień lżejszym, niż włoskie Dolcetto. I oto jest! W kolorze nieprzeniknione, jak Syrah, ale nie ma tego ciężaru, spokojnie! W nosie jeżyny i jagody. W smaku - lekkie, ale to nie oznacza "cienkie"!
O nie, na języku czujemy ładny lekki garbnik, układający się w poprzek, garbami, jak w dobrym wiśniowym kompocie, gdzie na wiśniach babcia nie oszukiwała. Siła tej lekkości to nie woda dodana do ekstraktu, tylko perlistość, świeżość, nawet wręcz pewna "stalowość" w kwasowości. Nie zapomnijcie przed piciem trzymać godzinkę w lodówce! 6-8 stopni będzie cool!
 
Wino na 6 punktów w 7-stopniowej skali

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Nowozelandczyk złoty i ostry z 13win - 6 pkt.

Alpha Domus First Solo Chardonnay 2011 Hawke's Bay  

Półka - nieznana
Gdzie i czemu tak drogo - 13win.pl i 80,97 zł (próbka od dystrybutora)
Do Ideału? - Już ciut, ciut!! (6 pkt.)

Podczas ostatniej degustacji w grochowskim lokalu 13win próbowaliśmy bąbelków z Włoch, rześkich i całkiem przyjemnych. Ale to, co kryje się w butli nowozelandzkiego Chardonnay Alpha Domus First Solo 2011, urzeka. I nie tylko latem!
Lekko, acz wyraźnie beczkowe wino, tak intensywne w kolorze, jak płynne złoto w kielichu. Gęste. leniwe... Sprawia wrażenie - dzięki swej intensywności, krewniaka Sauvignon Blanc, ale wyraźnie bardziej szlachetnego, "wyżej urodzonego"! Kwasowość, rzadka u niemrawych Europejczyków, tu przejęła stery.
Nie znaczy to, że wino jest dzikie, bo ta wysoka kwasowość otulona jest łagodnymi, lekko może tlenionymi nutami grejpfrutów, wodnistość melona i perfumowaną tłustość avocado. To trochę jakby ostrze noża zanurzyć w słodkim, owocowym miodzie.  
Będzie orzeźwiać nie tylko latem (pamiętajcie schłodzić w upałach do 6-8 stopni), ale cieszyć nawet zimą. Pasować będzie nawet do bożonarodzeniowej kapusty, nie mówiąc o karpiu czy wędzonym węgorzu. Ojej, ale teraz tego człowiekowi brakuje!
 
Wino na 6 punktów w 7-stopniowej skali!
 

wtorek, 21 lipca 2015

Winne Wtorki - Riesling, który dał mi wytchnienie

G.H. von Mumm Rheingau Johannisberger Mittelhoelle Riesling Spaetlese 2009

Półka - na wysokości piersi

Gdzie i czemu tak drogo - Wejman Bar i coś koło 65 zł (zakup własny)

Do Ideału? - Jeszcze troszkę brakuje! (6 pkt.)

Wakacje czas wypoczynku dla jednych, czas ostrego "zaiwaniania" dla innych - stąd w Winnych Wtorkach mój temat - Wino, które dało mi wytchnienie. Jest takich win pewnie bez liku. Każdy może znaleźć swoje ulubione. Ja w ostatnim czasie znalazłem wino w Wejman Barze, którego - jak pisze pan Grzegorz Wejman - już nie ma: G.H. von Mumm Rheingau Johannisberger Mittelhoelle Riesling Spaetlese 2009.
Słodkie, to prawda. Ale jaki to pyszny Riesling! W kielichu nos wyczuwa miody i naftę, może lekkie utlenienie. Ale w smaku nie ma żadnego zawodu! Jest mnóstwo pysznego kwasu, z podkładem propolisowo-woskowym. Ślinianki pracują jak oszalałe. Język i podniebienie domagają się jeść, bo kieliszek byłby świetny jako aperitif, ale... nic nie jemy :)
W zamian otrzymujemy dokładnie to, czego chcemy - orzeźwienia. Na ścianach kielicha korona dość regularna. Wystarczy kieliszek, dwa. Jeśli znajdziecie kiedyś (może wróci do Wejman Baru), to kupcie koniecznie. Majątku nie kosztuje, a daje takie wytchnienie w upał, że aż dziw! No i schłodzić koniecznie, by na ściankach butelki pojawiła się rosa!
 
Winiacz na 6 punktów w 7-punktowej skali!


A takie wina na wytchnienie wybrali inni Wtorkowicze:

– Blurppp: wytchnienie przy albańskim Trebbiano

– Czerwone czy Białe: wytchnienie przy słodziaku. Ale tam jest 15 stopni!

– Dolina Mozeli: także wytchnienie przy Rieslingu

- Nasz Świat Win: wytchnienie przy Vinho Verde

- Raport z Win: wytchnienie przy winie z Morav

– Przy Winie: wytchnienie przy pysznej Chorwacji

- Winniczek: carpaccio i Vermentino

- Zdegustowany postawił na Żabkę i Vinho Verde

niedziela, 21 czerwca 2015

Francuz cudownie tostowy, kawowy - 6 pkt.

Chateau de Camarsac 2011

 
Półka - na wysokości kolan
Gdzie i czemu tak drogo - Winkolekcja i 47 zł (zakup własny)
Do Ideału? - Już ciut, ciut!! (6 pkt.)


Stoją w Winkolekcji - sklepie z winem na warszawskim Mokotowie - na podłodze niepozorne skrzynki, a w nich butelki z etykietkami w kolorze morskim i rustykalnie wyglądającym napisem "Chateau de Camarsac". Tak jakby trochę niechciane (ścianki i półki wyżej pełne bordoszczaków Premier Cru Classe po 200 i więcej złotych).

Ale kieszeń zwykłego amatora wina, któremu marzy się dobre Bordeaux, łatwiej chyba zniesie wino za 47 zł. Może nie jest to żadne Cru Classe, tylko Superieur, ale imponujące i pyszne! Zresztą z klasycznych bordoskich szczepów: Merlot/Cabernet Sauvignon/Cabernet Franc.

Wielbiciele mocnych, zdecydowanych aromatów będą zadowoleni - w aromacie intensywnie tostowe, ta "zbrązowiała grzanka" przykrywa ciemny owoc (beczki było - jak deklaruje producent - pół roku) w kolorze intensywna, ciemna czerwień - w ustach ciepłe, garbniki wydają się starte na proch, maleńkie, mikroskopijne, ale jednak (szczególnie w finiszu) odczuwalne. Ciało spore, ale kwasowość niezbyt olbrzymia, przez co wino wydaje się troszeczkę jakby za "płytkie". Ale i tak wino bardzo dobre - do ciężkich steków, zrazów i pieczeni w ciemnych sosach.


Wino na 6 punktów w 7-stopniowej skali!

sobota, 13 czerwca 2015

Niespodzianka nr 3. Portugalczyk z "Paczki Wina" - 6 pkt.

João M. Barbosa Lapa dos Gaivoes Alentejano 2012 



W końcu deszcz zlał wszystek kurz i wprowadził nieco chłodu - czas więc na czerwońca. I to nie byle jakiego! To trzecia butelka z Paczki Wina, o której pisałem już tu i ówdzie. Tym razem zostajemy w Europie - w Alentejo - południowym regionie Portugalii, znanym ze świetnych win - soczystych, gęstych, mocnych jak "młody dąbczak" (do których jeszcze niebawem wrócę, obiecuję!).

W butli znajdziemy kupaż gron Touriga Nacional, Trincadeira, Aragonez, Tinta Barroca i Syrah. Całość sprawia przyjemne wrażenie wina krainy gorącej - stąd granatowy niemal kolor, pieprzność, gęstość owocowych aromatów! Czego tu nie ma! Jest troszkę czarnej porzeczki, trochę ciemnej truskawki, gorzkiej czekolady, nuta wanilii. Ale to tylko wrażenia dnia pierwszego.

Warto potrzymać wino i spróbować nazajutrz! Zyskuje wówczas na kwiatowości, mineralności. Kwasowość jest stonowana, raczej średnia, ale taniny - dość chropowate i drobne zarazem - sprawiają, że język się rwie aż do przekąszenia solidnej karkóweczki! Że o poważniejszym jedzonku nie wspomnę... Bardzo dobre, ale to BARDZO. Żadnej wodnistości, żadnej ściemy i "sublimacji". Po prostu atrament Alentejo, który można smakować ale i napisać cudowne wspomnienie chwili!


Wino na 6 punktów w 7-punktowej skali!

środa, 22 kwietnia 2015

Winne Wtorki: Chenin z Saumur, znaczy od Kondrata

St. Just Yves Lambert Blanc 2012 Saumur AOC


Półka - na wysokości piersi

Gdzie i czemu tak drogo - Kondrat Wina Wybrane i 45 zł (zakup własny)

Do Ideału? - Już ciut, ciut!!
 

W Winnych Wtorkach czas na to, co tygrysy lubią może nie najbardziej, ale na pewno cenią. Ciało i rześkość! Czyli Chenin Blanc - szczep charakterystyczny dla Doliny Loary, u nas niedoceniany, zresztą bardzo słabo znany. Na jakieś 7 przejrzanych sklepów Chenin znalazłem (w trzech wersjach - Afryka i dwie Francje) tylko w jednym (nie licząc Cape Zebra w hipermarkecie).

A wszystko szkoda, bo to szczep wielu możliwości - może dawać płytkie wino, ale i mocarne, trwające sto lat! Moje wino jest pięknie kwasowe, nieco swoim charakterem przypominającym Rieslingi (choć nie ma ich strzelistej świeżości), ale z drugiej strony także orzechowe, pełne, sprowadzające myśli o innym cudnym winie z innego regionu Europy.

Gdy nalałem pierwszy kieliszek, poczułem echa orzechów, zmieszane z kwiatowością, pewnym utlenieniem, przechodzącym w korzenność, w ziemię, w mineralność. W smaku ciekawe - przenosi mnie w krainę stali i kwasowości (nie było tu beczki). Ale z drugiej strony wyczuć mogę bogactwo wapiennej tufy, powietrza, wiatru i pewnej utlenionej staroci. Jakby tchnienie czegoś martwego, a zarazem rodzącego się do życia.

W nosie są też kwiaty i mineralność. Całość pięknie i czysto trzyma się nawet w temperaturze dedykowanej raczej czerwonym winom, finisz średnio długi, ale wiem jedno: gdybym nie mógł zabrać Rieslinga na bezludną wyspę, zabrałbym właśnie tę butelkę! 

 
Winiacz na 6 punktów w 7-punktowej skali!

A takie doświadczenia mają inni wtorkowicze:

- Dolina Mozeli Anjou czyli klasycznie

- Czerwone czy Białe - Chenin z Nowego Świata

- Nasz Świat Win też odwiedził sklep Kondrata

- Winnetou był raczej rozczarowany

- Winniczek: Rzut oka na Południową Afrykę

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Czekoladowy Portugalczyk z 13win.pl - 6 pkt.

Monte Penedo Gordo Tinto Reserva 2011 Alentejo DOC

 
Półka - na wysokości pasa
Gdzie i czemu tak drogo - 13win.pl i 63,28 zł (próbka importera)
Do Ideału? - Już ciut, ciut!!


Po ostatnich degustacjach - niektórych już opisanych - win białych, ostrych, szklistych i pełnych kwasowości, chęć odmiany kieruje mnie w całkiem inne rejony - bardziej gorące i ciemne. Może portugalskie Alentejo? Tym razem Monte Penedo Gordo Tinto Reserva 2011 Alentejo DOC z katalogu 13win.pl.

Z bardzo dobrymi winami Penede Gordo tego importera zetknąłem się podczas niedawnej degustacji win portugalskich (jeszcze - biję się w pierś - u mnie nie wzmiankowanej). Tym razem czas na półkę wyżej - Monte Penedo Gordo Tinto Reserva 2011. Tamte można kupić za cenę niższą - ok. 30 zł, to kosztuje dwa razy tyle. 

Kupaż charakterystycznych szczepów - portugalskich Alicante Bouschet (50 proc.), Touriga Nacional (30 proc.) oraz dodatek Syrah (20 proc.). Całość fermentowała w otwartych kadziach, a potem leżakowała przez 8 miesięcy w dębowych baryłkach. 

Efekt? To wino, któremu trochę oddechu pomoże - z początku czuć moc, beczkowe nuty po kilkunastu minutach się otwierają i łagodnieją. Wino sprawia wrażenie półsłodkiego (wrażenie potęguje 14,5 proc. alkoholu), choć cukru ma tylko 2,1 g/l. Lepiej jest z kwasowością (5,7 g/l) i to po dwóch kwadransach oddechu czuć.

Wino uderza w nos aromatem ciemnych owoców i czekolady, marcepanka. Jest przy tym aksamitne, tanina ujawnia się gdzieś w finiszu, ale nie dochodzi do pierwszego głosu, tylko czeka w tle. Całość nie jest tępa, tylko lekko pieprzna, ładnie ułożona, ma krągłą strukturę - świetnie będzie pasować i do mięs, i do pikantnie sprawionych kabanosków, i do kremowych serów. Kto by chciał do deseru, także się nie pomyli.  



Winiacz na 6 punktów w 7-punktowej skali!

piątek, 3 kwietnia 2015

Włoch z zimnej stali, za to z żywą wiśnią - 6 pkt.

Drei Dona Le Vigne Nuove Rosso da uve Sangiovese Forli IGT 2011

Półka - nieznana
Gdzie i czemu tak drogo - Dolio Vini i 58 zł (próbka importera)

Do Ideału? - Już ciut ciut!!

Po chińskich wojażach powrót, chociaż na krótką chwilę, do Starego Świata - włoska Emilia Romagna. Tym razem w wersji bezbeczkowej, z oferty gdańskiego importera Dolio Vini: Tenuta Palazza Drei Dona Le Vigne Nuove, Rosso da uve Sangiovese, Forli IGT 2011.
Choć napis głosi, że wino powstało z Sangiovese, to w rzeczywistości zawiera domieszkę (10 procent) Cabernet Sauvignon. Wino nie widziało dębu - grona były mecerowane 7 dni, a potem fermentowały w stali. I wyszło to na dobre!

Bo oto mamy w kielichu ciemną rubinową czerwień, aromat wznosi się całkiem żwawo - może nie jak jastrząb, ale bardziej gołąb - tchnie w przestrzeń echa czerwonych owoców, intensywną wiśnię, tymianek, nuty ziół. Kwasowość bardzo ładna, harmonijnie (kobieco) rozwijająca się na języku, garbniki za to zdecydowane, męskie. Jak ślady ciosów maczugi na ciele - rosną z każdym łykiem. O ile pierwszy czy drugi kielich przyjemnie pije się solo, to następne już wołają: "jeść!!!"

Tenuta Palazza Drei Dona to 23-hektarowa winnica - spółdzielnia produkcyjna, oferująca kilka różnych linii win. To akurat jest podstawowe. W sieci odnalazłem informację, że w winnicy kosztuje ok. 6 euro za butelkę. Najprostsze z czerwonych, tam zapewne codzienne. Producent nawet nie chwali się nim na stronie. Tu można znaleźć za to opisy m.in. Couvee Palazza - 2 lata w grandi botti (2500 l) czy Pruno - 18 mies. beczki. Ale to nie znaczy, że Le Vigne Nuove jest słabym winem. O nie, tu może nie ma gładkości innych win (np. Tremonti Petrignone), ale jest ładna szorstkość, pewna prostota, szczerość. Coś, co sprawia, że do tego wina chętnie jeszcze bym wrócił.


Winiacz na 6 punktów w 7-punktowej skali!

poniedziałek, 23 lutego 2015

Świetny riesling z... Polski - 6 pkt.

Marek Krojcig Stara Winna Góra
Riesling Liryczny 2013


Półka - nieznana
Gdzie i czemu tak drogo - Prezent (dostała Lepsza Połowa)
Do Ideału? - Już ciut, ciut!!


To uczucie, gdy spróbuje się zimnego górskiego strumienia albo płynnego (lodowatego) kryształu... Sceptycznego stosunku do polskich win czerwonych nie ukrywam, tym bardziej, że kilka razy pysk mi wykręciło coś tam zachwalanego polskiego (szczególnie przez organizatorów eventów), więc każdy wyjątek od reguły pochwalam - i nie omieszkam o tym oznajmić. Ale tym razem po prostu perełka!

Riesling Liryczny 2013 z winnicy Marek Krojcig Stara Winna Góra. Dowód na to, że co polskie białe, to dobre. Co ja mówię - świetne! Pewnie nie doczekam za życia dobrych czerwonych z Polski, bo korzystna zmiana klimatu nie dokona się za 20 ani 30 lat, ale takim Rieslingiem można się rozkoszować już dziś - bez żadnego wstydu, nie oglądając się na Mozelę. 

Etykietka ładna, niemal niemiecka. Że polskie wino zdradza imię Marek (zamiast Mark). Jasny niemal słomkowy kolor, a w aromacie wszystko co "rieslingowate" - cytruski, zielone jabłuszka, nuta brzoskwini, trochę gałęzi umoczonych w górskim strumyku, jak się ociepli, to i miodku. Krystaliczne, szklane, kwasowe i w dodatku długie. Wydaje się, że przechowywane w dobrych warunkach będzie się ładnie starzeć.

Nie wiem, ile kosztowało, bo małżonka dostała prezent, ale na stronach kilku sklepów (brak w magazynie) widywałem ceny rzędu 85 zł. Za tyle możemy kupić prostego Rieslinga z Niemiec, ale przy Lirycznym pozostaje pytanie: po co? Bo Risling Liryczny 2013 to winiacz niemal doskonały.


Winiacz na 6 punktów w 7-punktowej skali!

sobota, 3 stycznia 2015

Afrykańczyk konfiturowy, choć niezbyt ciężki - 6 pkt.

Simonsig The SMV 2009 Stellenbosch

Półka - na wysokości piersi
Gdzie i czemu tak drogo - Vininova i 57,90 zł (zakup własny)
Do Ideału? - Już ciut, ciut!!


Wiedziony namacalnym niemal wspomnieniem smaku syrah z viognierem z pierwszej degustacji Winnych Blogów odwiedziłem Vininovę, w poszukiwaniu niemal podobnie aromatycznego wina. Może też kupażu czerwonego szczepu z białym? Na razie pal sześć dyskretne perlistości sylwestra, ulotne nuty zwiewnych bąbelków, ducha zaklętego w osad zgromadzony w szyjce butelki wbitej w ziemię czy włożonej w stojak... Żądamy tanin i aromatów na zimę! 

I znalazłem. Shiraz 89 proc., Mourvedre 10 proc. i 1 proc. Viognier. The SMV Simonsig ze Stellenbosch w RPA. Wino wydaje się na pozór - gdy wąchamy - jak przedpokój świata przeszłości, w którym właśnie wchodzimy do kuchni, w której babcia smaży wiśniowe konfitury i to smażenie jest już na etapie zaawansowanym! Wszystko jeszcze podlane dymem, czekoladą. Czuć owocową bombę, ale też czuć to, co za chwilę powędruje do słoiczków, a potem do piwnicy. 

Nie ma tu jeszcze tej ciężkości, która jest dana tym słojom z powidłami, o których zapomnieliśmy przez dwa, trzy lata... Na języku czuć to jeszcze lepiej. Jest pewna doza mineralności, lekkości, ale też pieprzu. Kwasowość ujawnia się dopiero wtedy, gdy wino potrzymamy dłużej na języku - wbija się weń, zakotwicza na średnio długi finisz. Może znika za szybko, ale zostawia bardzo fajne wspomnienie. Producent deklaruje, że wino najlepsze od 3 do 5 lat od zbiorów, więc teraz do picia akurat! 


Winiacz na 6 punktów w 7-punktowej skali!