poniedziałek, 25 czerwca 2018

Faktoria Win na lato 2018 - wina do grilla

Jest coś na upał i coś na chłody!

Było o Biedronce na początek lata, będzie coś o Faktorii Win - czyli ofercie, jaką możemy znaleźć na charakterystycznych drewnianych stojakach w sklepach i na stacjach paliw. Bo Faktoria przygotowała na rozpoczęcie kanikuły "ofertę grillową". A że jest - jak widać za oknem i trochę chłodu, i szykuje się trochę upału - oferta może być całkiem udana!


Ofertę otwiera prawdziwy szampan! Canard-Duchene Champagne Cuvee Leonie Brut za 149 zł. Co tu mamy? Kremowość, migdały, drożdżowość... średnie bąbelki tuż po napełnieniu kielicha, a potem już małe, w smaku cierpkość i pewne rozdwojenie, wyraźne nuty jabłkowe. Kwasowość niezbyt wysoka, już czuć pewną dojrzałość, a nie młodzieńczość. Ale pije się bardzo przyjemnie w czasie gdy grill dopiero rozstawiają specjaliści!


Do sałat, grillowanego bakłażana czy innych warzywek będzie pasować Vite Mia Biologico Bianco 2016 (26,99 zł) - białe wino ze szczepu Grillo (przypadek, że do grilla???) z Sycylii. W aromacie nagrzana słońcem trawa, ziołowość, delikatna nutka białego pieprzu... W smaku bardzo kwasowe - wychodzą gorzkie grejpfruty, może gorzka skórka pomarańczy. Struktura średnia, całość daje wrażenie bardzo lekkiego wina!


Do białych mięs - kurczaka, indyka i schabu - może być Landgraf von Hessen Riesling Feinherb 2015 (49,99 zł). To w aromacie brzoskwiniowo-benzynowe (ale delikatnie) wino z wyczuwalnym nawet dość sporym poziomem cukru i bardzo ładnym poziomem kwasowości - rześki, w strukturze lekko oleisty. Wielkich doznań nie znajdziemy, ale całkiem Riesling przyjemny!
 


Co do karkówki albo ładnie przypieczonej białej kiełbaski? Może Frescobaldi Settecento Anni Toscana 2015 (44,99 zł)? Czerwone wino z Włoch o ładnie zarysowanej wiśniowości, nutach dymnych i drzewnych w aromacie, pierwiastkach truskawki i maliny w smaku. Całkiem wyraźna tanina, choć o drobnych ziarnach, i wysoka kwasowość, atakująca podniebienie wyraźną cierpkością. Jest poczucie, że to może być bardzo dobre wino na chłodniejsze letnie wieczory! Tak sobie nawet myślę, że to może być nawet wino uniwersalne, bo dwaj następcy są troszkę innej klasy.



To na przykład Canepa Carmenere Classico 2017 (21,99 zł) - chilijskie wino czerwone, o ładnym owocowym wydźwięku, delikatnej nucie pomidorów, śliwki. W smaku lekka tanina i mała kwasowość. Całość utrzymana w lekkim, choć bardzo owocowym stylu. To wino wyraźnie lżejsze od poprzednika, ale do steka możemy spróbować!
 


Inna propozycja do najcięższych mięsiw to The Guild Shiraz 2016. Wino z Australii za... 24,99 zł. Hmm... Czy czerwone wino z drugiego końca ziemi w takiej cenie może być świetne? W aromacie wydaje się lekkie, choć czuć dżemowe nutki z dodatkiem pyłu kakao. I z piętnem wanilii spod znaku taniej beczki (a może bardziej dębowych wiórów). W smaku jest też nutka pieprzności. Jeśli znacie bardzo dobre wina z Australii, tu możecie być nieco rozczarowani. Kwasowości mało, tanina w zaniku. Troszkę szkoda! Ale z drugiej strony czy w lipcu i sierpniu musimy się raczyć tym, co z przyjemnością spróbujemy w listopadzie albo styczniu?


Wina do degustacji otrzymałem od Faktorii Win

 

piątek, 22 czerwca 2018

Wina z Biedronki na czerwiec 2018

Minioferta na koniec roku szkolnego

Dzieci odbierają świadectwa, można piknikować i pić wino. Tak mi się to jakoś składa, tym bardziej, że na półkach Biedronek poza mnóstwem staroci (przysięgam, widziałem!) pojawiają się nowe wina - z Węgier i Młdawii. Jakiś taki środkowoeuropejski atak. Jak smakują?




Ethno Muscat & Dimiat (14,99 zł)
O dziwo wzorzysta butelka kryje nie wino słodkie, ale wytrawne. W aromacie lekkie białe owoce, a właściwiej było by powiedzieć że ich echo, a w smaku bardzo wysoka kwasowość o nucie grejpfrutowej. Może nie robi wielkiego wow, ale na taras - na upalne dni - będzie bardzo fajne.

Vinaria din Vale Crama Regala Sauvignon Blanc 2017 (11,99 zł)
W aromacie dziwne, z początku wydało się korkowe, ale po 5 minutach aromat uleciał - korek za to jest o fatalnym zapachu - może jakaś fatalna partia? Ale moje wino OK (Nasz Świat Win dostał korkową butelkę), choć sprawia wrażenie przyduszonego, w smaku czuć sporą strukturę, pełną, oleistą. Może za pełną do takiego wina, bo Sauvignon Blanc kojarzy mi się zawsze z lekkością, trawiastością, wiosną...
 


Smart Grass Hopper Grüner Veltliner 2017 (14,99 zł)
Aromat białego melona, troszkę nijaki, ale w smaku wydaje się lepsze - jest bardzo wytrawne, ma całkiem sporą kwasowość, finisz średni, a nawet i powiedziałbym że dość długi. Pod koniec pojawia się nutka białych grejfrutów. Zieloności mało, ale ma w sobie to coś, co sprawia, że to na pewno jedno lepszych win tej oferty. Może jeszcze do późnych szparagów? Widziałem je wczoraj w moim warzywniaku!!!




Vinaria Din Vale Fetească Neagră 2016 (14,99 zł)
Wino czerwone z Mołdawii. Sporo w aromacie nutek paprykowo-warzywnych, któe zdają się dominować nad jeżynami - przynajmniej w pierwszych minutach po odkorkowaniu butelki. W smaku dochodzą jeszcze do głosu nuty pieprzu i lekkiego anyżku, jest wysoka kwasowość i pewna miękkość przypominająca gamay. Całkiem fajne czerwone wino, ale dla tych, co wyżej cenią "bożolaki" niż primitivo.


Wineconcept Egri Bikaver 2016 (16,99 zł)
Aromatyczne wino czerwone z Węgier. W aromacie pestkowa wiśnia z pieprzem i przyprawami, w smaku lekka struktura, wciąż ta pieprzność wyprowadzona fajną linią.


Wineconcept Rose (16,99 zł)
Słodkie wino - różowa landrynka. Aromatycznie są poziomki, truskawa. A w smaku słodyczy sporo, oj sporo. No i przykrości nie ma, jest czysto. Nie przepadam za słodkimi różami, ale wiem, że mnóstwo Polaków i Polek to kocha. Dla tych, którzy wolą wytrawność - mam pomysł na to wino: czysty kufel po piwie, wlewamy 250 g tego wina, a potem 6 kostek lodu i jak jest upał, to mamy świetne wino na taras!


Wina do degustacji otrzymałem od Jeronimo Martins Polska

poniedziałek, 18 czerwca 2018

Dziesięć letnich mgnień Rieslinga

Okruchy lodu od Mike'a w piekielny dzień


Nie pamiętam takiej wiosny, która byłaby aż takim latem. Tu, w Warszawie... Pamiętam lata na Warmii i w Trójmieście. Na Warmii bywały gorące pojedyncze dni. Może pięć w roku, może dziesięć. Człowiek się spiekł raz, a porządnie. I potem koniec. Na maturę można było iść w tweedowym garniturze, a w lipcu można było chodzić w jesiennym płaszczu przeciwdeszczowym. 

W Gdańsku zawsze wiało tak, że trzeba było nosić koszulę albo "katankę" (jupkę, kurteczkę). Na plaży na Przymorzu przeżywało się męki podwójne. Bo raz że podczas opalania było za zimno. Gęsia skórka sterczała niczym mniejsze giewonty na ramionach... A dwa - wieczorem spalone słońcem plecy wyły o zimny kefir i ukojenie... Wtedy takich fanaberii jak klima z zimnym nawiewem nie było.
 

Teraz słońce pali już w kwietniu, a w maju zamienia stolicę w piekło. Tylko w Vidal (Kalifornia) jest bardziej gorąco... I w jeden z takich dni Michał Misior, prowadzący bloga Wine Trip Into Your Soul, postanowił zrobić w popularnym barze Winsky nad Wisłą, degustację 10 Rieslingów, które możemy dostać na naszym rynku! Oczywiście - jak to Wine Mike - w ciemno!!! Jak wypadły wina? 



Nr 1 - było szkliste w smaku i lekko benzynowe w aromacie. Kwasowość spora, choć miało pewną goryczkę w finiszu. W strukturze jest dość szczupłe. Jedynka zawsze staje się punktem odniesienia - winem kalibracyjnym - i tu zostało bardzo dobrze dobrane. Byłem pewien, że to wino z Niemiec, z "domu Rieslinga" - tanim, choć solidnym, średnim w finiszu. Nie ma tu tak szerokiego spektrum jak wino z państw Nowego Świata, ale jest czysta przyjemność!
To Dr Burklin-Wolf Trocken Riesling 2016. Kupicie u Mielżyńskiego za 57 zł!
 


Nr 2 - na pierwszy rzut nie smakuje jak Riesling. Są tu jakieś owoce, ale tak bez wyrazu. Zrazu wydało się nieco płaskie w ataku, środek też nie dawał fajnego wrażenia, w finiszu pojawił się nawet jakiś rodzaj posmaku - dość zaskakującego. Dopiero po chwili wino zaczęło się otwierać. Najlepsze jest pod koniec drugiego kieliszka. Finisz jest smaczny i bardzo długi. To jednak... Riesling! Weingut Rudolf May Riesling Retzstadt 2016 (import Lutomski Wino) - 74 zł


Nr 3 - Kwiatowe, a nawet wręcz landrynkowe, miękkie. W charakterze Austria i to niedroga. Spore ciało, ale spójne z aromatem - także landrynkowe i miękkie. W sumie do szprycera z wodą gazowaną i plasterkiem cytryny, na taras... czemu nie? To Hollerer Stein Welschriesling 2017 (import Wine Avenue) - 54 zł
 


Nr 4 - okazało się dość zaskakujące. Mało owoców w aromacie, raczej pewna miodowość, woskowość, jak w niektórych Pinot Blanc. Ale w smaku o wiele lepsze! Pojawia się trawa, pewne żywe iskierki na języku. Bardzo bogate w strukturze. I taka szklistość... Riesling, na pewno i to w dodatku przypominający Nowy Świat. A to... znów Austria! I to jak na swoją cenę bardzo fajna! To Weingut Bannert Sündlasberg Riesling 206 (import Wino i kieliszki) - 49 zł
 


Nr 5 - od razu zaskoczyło swoim zamknięciem, pewną goryczką i szczupłością, kamiennością aromatów. Choć jest też wyraźny akcent palonej gumy gdzieś głęboko w tle... Wino jest miękkie w smaku, ale mimo kwadransa w kieliszku jeszcze skupione, jeszcze się nie otwiera... To nie prawdziwy Riesling, tylko Graševina, Rajnaj Rizling, Welschriesling, White Riesling... To Laposa Borbirtok Badacsonyi Rajnaj Rizling 2016 (import Lutomski Wino) - 59,80 zł

Nr 6 - tu pojawia się benzyna, wyrazista, ale dyskretna, jak stacja paliw mijana w upalną noc z odległości 50 m. Ewidentny Riesling, a struktura pełna, kwasowości sporo, przyjemnej, sprawiającej, że wino staje się świetne do tłustej ryby. Pasowałoby do niej także swą oleistą, pełną strukturą. Ale wino ma też sporo wyczuwalnego cukru - solo też bardzo dobre! To też Austria! To Weingut Tom Dockner Parapluiberg Riesling 2015 (import Wino i kieliszki) - 54 zł
 


Nr 7 wydało się po szóstce kontrastowym uderzeniem. Klasycznie półwytrawne, jak skrojone pod polski rynek, zaleciało straszną tanizną. Oceniłem na 19,90 zł i przestrzeliłem o 5 zł! Bo to Peter Mertes Spring Valley Riesling 2016 (import Lidl Polska) za 14,99 zł!
 


Nr 8 - miało czysty aromat, dość ładną kwasowość, choć nie powalało całością wrażeń. Ot, taki średni trójkowicz, czyste tarasowe wino o średnim finiszu. Ale wzbudziło w degustujących kontrowersje. Zauważali brak głębi, pewną nijakość, miałkość... Nie sposób się nie zgodzić! To Weiber Alsace Riesling 2016 (import Lidl Polska) - 19,99 zł.


Nr 9 - tu aromat najbardziej chyba rieslingowy ze wszystkich pokazanych do tej pory win. Najfajniejszy zapach benzynowy, kwasowość lekka, w smaku całość bardzo dobra, choć w finiszu pojawiło się dość nieoczekiwanie szybkie zakończenie, jak cięcie trzecinką. Ale wino bardzo, bardzo dobre! To Weingut Biegler Grimmling Riesling 2014 (import Wino i kieliszki) - 69 zł

Nr 10 - To wino trochę jak klamra dla jedynki, choć innego kalibru: lekka, iskrząca kwasowość, lekkie tropikalne owoce, jeśli petrol, to minimalny, gdzieś ukryty... Na języku "delikatne szkło". Podejrzewałem niewymuszoną klasykę z Niemiec i to był bardzo dobry trop na koniec! To Dr Loosen Dry Riesling 2016 (import Vininova) - 42,90 zł

Rieslingi na lato? To wybór tak oczywisty, że w oczy kłuje banałem. Jak dla mnie sezon na te wina jest na szczęście cały rok! A ta degustacja udowodniła dwie rzeczy: że nie wszystko złoto, co zakręcane korkiem z austriacką flagą i jeśli ktoś wam proponuje Rieslinga kupionego w Polsce za równowartość 3,5 euro, poproście o lemoniadę. Z lodem i trzema plasterkami cytryny!


A takie wrażenia miał Wine Mike

 

niedziela, 10 czerwca 2018

Polskie wina u Roberta Mielżyńskiego

Patriotycznie i szlachetnie, bez hybryd!

U Roberta Mielżyńskiego patriotycznie - polskie wina z kilku winnic, produkowane nie z hybryd (ojciec polskiego winiarstwa wieścił, że tylko hybrydy się w naszym klimacie udadzą - ale trzeba przyznać, robi te wina mistrzowsko), tylko z winorośli szlachetnej - vitis vinifera. Degustacja to bez precedensu, bo u "Mielża" gościł do tej pory tylko Marek Krojcig, który Rieslingi robi w bardzo niemieckim stylu. A teraz - wszystko na to wskazuje - będzie także i Wieliczka, i Winnice Wzgórz Trzebnickich, i Turnau!


Marek Krojcig (pierwszy z lewej) opowiada o winach

Marek Krojcig przywiózł trzy wina. Jeden z polskich pionierów Rieslinga (od 2008 r.) kiedyś 70 proc. swojej produkcji przeznaczał na potrzeby swojego Winnego Dworku, ale teraz wina są bardziej dostępne (na potrzeby hotelu i restauracji idzie już tylko 40 proc.).
 

Marek Krojcig Riesling liryczny 2017

Riesling liryczny 2017 - to ostra sztuka. O zachodnim, niemieckim charakterze, jeszcze z musującym dnem. Troszkę wydaje się frizzante, ma mikroskopijne bąbelki. Ale to cecha młodego wina, jeszcze niespokojnego, nieuleżałego. Pamiętam jak piłem w 2015 r. Lirycznego z roku 2013, sprawił na mnie bombowe wrażenie. Był niemal doskonały! Ten, 2017, jest teraz uszczypliwy, jest mega kwasowy i taki na pewno pozostanie przez najbliższych kilka lat!


Marek Krojcig Riesling znad Pradoliny 2017

Riesling Znad Pradoliny 2017 - tu już wino określane jako półwytrawne, ale ma kamienny aromat, mega mocna struktura, tu wyraźnie więcej cukru i mniej kwasu. Ale może się zacząć zabawa gastronomiczna. Z rybami w ciężkich, śmietanowych sosach. Wciąż jednak bardzo świeże wino!
 

Marek Krojcig Pinot Gris 2017

Pinot Gris 2017 - zostało zabutelkowane kilka dni przed degustacją. Tu sporo aromatów bananowych, gumy do żucia, owoców. Zupełnie całość nie kojarzy się z Polską! Ale w strukturze piękna kwasowość - bardzo pięknie poprowadzona. Jakby dawała znak, że to właśnie już lada moment wino będzie gotowe!

Rafał Wesołowski z Winnicy Wzgórz Trzebnickich pokazał wina z 2016 r. Bo rocznik 2017 jeszcze niegotowy. Będą w sierpniu - wrześniu.
 

Winnica Wzgórz Trzebnickich Riesling 2016

Riesling 2016 - jest mega świeży, do tego ma szczupłą strukturę, w smaku jest pełen lekkiego grejpfruta, jest lekki. Nie ma oleistości - jest za to mega kamienność!
 
Winnica Wzgórz Trzebnickich Chardonnay 2016


Chardonnay 2016 - to moim zdaniem znakomite wino. Ma tylko 1,1 g cukru i mniej kwasu niż Riesling, ale jest świeże bardzo, szczupłe, przypomina te wszystkie przepyszne loarskie Chardonnay, które "zjadają" kozie sery i inne przekąski. To rzeczywiście wino do steka - jak czasami żartuje (a może mówi poważnie) Rafał.
Winnica Wzgórz Trzebnickich Gewurztraminer 2016

Gewurztraminer 2016 - tu 7 g cukru na litr, ale wino jest bardzo fajne, najbardziej pełne w smaku, ale zachowuje przy swojej pełni aromatów ostrą jak mała żyletka nutę rześkości.

Winnica Wzgórz Trzebnickich Pinot Noir 2016

Pinot Noir 2016 - jedna z dwóch czerwieni pokazanych tego dnia. Tu jest delikatność, spory kwas, ale i bogactwo. Jest wiśnia i truskawka w aromacie, a w ustach pojawia się lekki  anyżek. Struktura szczupła, wąska. Dla porównania można było spróbować rocznika 2015. Tu już zupełnie inny wydźwięk. Czuć, że wino jest starsze, ale... jeszcze bardziej kwasowe! Jest bardzo bogate, z miętą i ziołami w smaku. 
ó

Agnieszka Rousseau i Piotr Jaskóła z Winnicy Winniczka. Próbują Ewa Wieleżyńska z "Fermentu" i Ida Kymmer, promująca w Polsce wina z RPA

Winnica Wieliczka to przedsięwzięcie firmowane przez Piotra Jaskółę, leśnika z wykształcenia (ale po obserwacji i rozmowie podejrzewam, że to jeden ze starożytnych faunów, który osiedlił się w Polsce udając dla niepoznaki jednego z naszych) i Agnieszkę Rousseau, absolwentkę enologii Uniwersytetu w Montpellier we Francji. Oboje są fanami biodynamiki pojmowanej w rozsądny sposób, na bazie naukowych podstaw, a nie magii. Wina są robione w sposób biodynamiczny, choć bez certyfikatów (bo tu wiecie, zawsze ktoś chce wyciągnąć od winiarzy pieniądze!) W winach jest zerowa albo minimalna ilość cukru. Siarki także.
 

Winnica Wieliczka Riesling 2017 (w zastępczej butelce)

Riesling 2017 - jest kwiatowy z nutą cytrusów. Bogaty w aromacie, szeroki. To zasługa 6 miesięcy fermentacji na osadzie.
Cała paleta win z Winnicy Wieliczka

Cuvée Seraf 2017 - to mieszanka kilku szczepów. Jest 60 proc. Chardonnay, ale też Grüner Veltliner, Muscat i Sauvignon Blanc. Jest miękkie, przyjemne, w aromacie jabłkowe, ale za to w smaku dzieje się tu z dziesięć razy więcej. Jest więcej miękkości płynącej z Chardonnay i Muskata niż trawiastości dwóch pozostałych szczepów.

 
Winnica Wieliczka Chardonnay 2017


Chardonnay 2017 - O! To jest to! Znakomite Chardonnay do picia, a nie do wąchania! Ten szczep, najpopularniejszy na świecie, daje całe spektrum win. Często nijakich. Ale tu mnóstwo się dzieje fajnych rzeczy! Grona, a raczej sok, gościł cztery miesiące w beczce, stąd piękna maślaność. W aromacie jednak tej maślaności nie znajdziecie - bo jest lekkość i pewna dyskrecja. Ale wystarczy dotknąć ustami kieliszka i... zostałem właśnie przekupiony. Musicie spróbować! 

Winnica Wieliczka Cuvée Regis 2017

Regis 2017 - to drugie z czerwonych win tego dnia. Jest lekkość, a w aromacie truskawa z anyżkowym tłem. Ci z konsumentów, którzy nie szukają ciężkości, będą zadowoleni!

I na koniec jedna z największych dwóch winnic w Polsce, może najgłośniejsza, znakomicie marketingowo posadowiona - bo jest tu i Grzegorz Turnau, i Marek Kondrat jako pierwszy dystrybutor. Zresztą, już jedna rodzina.
 

 
Winnica Turnau Riesling 2016


Riesling 2016 - tu "aż" 9 g cukru na litr, ale i 7 g kwasu. Jest już na pierwszy rzut nosa bogate: czuć tropikalny owoc, mocny, zdecydowany. W strukturze, przez ten cukier, jest bogate. Ale przy tym wszystkim jest harmonijne. Przedstawiciele winnicy mówią, że to dzięki bezkompromisowej selekcji gron. Jakość będzie się poprawiać, bo krzewy Rieslinga zaledwie 5-letnie.
 

 
Winnica Turnau Chardonnay 2016

Chardonnay 2016 - to kolejne zaskakujące Chardonnay z polskiej winnicy. Tu mniej cukru niż w Rieslingu, bo tylko 5,5 g, ale dzięki temu kwasowości relatywnie więcej. Alkoholu całkiem sporo - bo 14 proc.! Jest robione z użyciem beczki, używanej co prawda, ale dała ona bardzo elegancką fakturę. Jest przyjemnie maślane, bogate w różne odcienie bardziej smakowe niż aromatyczne - będzie pasować do ciężkich dań z ryb, w śmietanowych sosach i do wędzonych węgorzy.

Przyznam, że największym zaskoczeniem tej degustacji były dla mnie nie tyle Rieslingi (bo tu już Polacy mają od dawna wielkie osiągnięcia, może mało znane w świecie, ale jakościowo na poziomie bardzo dobrym), ile właśnie Chardonnay oraz Pinot Gris. To drugie wino przez morze tanich i złych etykiet z Włoch, które zdominowały rynek, skazuje nas na liche "pinot grigio", na tle którego Pinot Gris Krojciga jest arcydziełem. Ale trzy powyższe Chardonnay to naprawdę znakomite okazy. Z takich okazów możemy być dumni!




Wszystkie Chardonnay świetnie pasowały do filetu z sandacza z buraczanym gratin i sałatką z młodego szczawiu!

wtorek, 5 czerwca 2018

Kocham aromat benzyny (Rieslinga!!!) w parny dzień

Cousino Macul Isidora Riesling 2016




 Półka - na wysokości pasa
Gdzie i czemu tak drogo - Winosfera, ok. 40 zł, zakup własny
Do Ideału? - Już ciut, ciut!!!


W stolicy skwarka. Ukrop, upał... No, może nie dziś, bo ma być chłodno (pewnie z 20 stopni), ale upały wracają w piątek. Oby! Bo w upały my, winomaniacy kochamy ten swąd benzyny... aromat Riselinga!

W tych tanich z dyskontów tego nie poczujecie - bo tam kabinetty, feinherby... Wszystko to pachnie i smakuje podobnie, o ile nie tak samo - trochę brzoskwini, trochę jabłka... A tymczasem jedna z nowości z Winosfery na ul. Chłodnej, do której wstąpiłem przejazdem z pracy, to Cousino Macul Isidora - Riesling z 2016 r. Wytrawny, kosztujący ok. 40 zł. 
 
Niewiele. A jak wrażenia? O! Benzynowy aromat od razu uniósł się znad kielicha. - Stacja benzynowa i to stara! - podsumowała najlepsza z żon. Ale podobał się. Choć Riesling mocny, duszący, dojmujący... Kwasowość bogata, wysoka, szczypiąca, zdecydowana grejpfrutowa nakładka w finiszu. Ciało średnie, lekko oleiste, dobrze zbudowane, na pewno mocniej niż niemieckie czy francuskie odpowiedniki. 

Jedno wam powiem: takiego Rieslinga to mogę i na obiad, i na śniadanie. Bo kocham aromat benzyny o poranku!!!


 

czwartek, 31 maja 2018

Wina z Vignerons Ardéchois na wiosnę w Winnice.eu


Nie tylko na wiosenne upały!

Sandrine Delgado z Vignerons Ardéchois (na pierwszym planie) opowiada o winach

W Winnice.eu - u importera wyszukującego wina sentymentalne (założyciele pracowali jako studenci w winnicach, gdzie dziś zaopatrują sklep), w przyjemnei niskich cenach - okazja do spróbowania win z Francji, z nieznanego bliżej w Polsce regionu Ardéche i porozmawiania z szefową eksportu spółdzielni Vignerons Ardéchois - Sandrine Delgado.

Ardéche to region leżący w sąsiedztwie Doliny Rodanu, ok. 40 km na południe od Lyonu., tak w połowie drogi do Morza Śródziemnego. Dość dziki, omijany przez główne autostrady i koleje. Są za to imponujące góry, przełomy rzek i winnice - m.in. te należące do spółdzielców z Vignerons Ardéchois. Kooperatywa liczy ok. 6,5 tys. hektarów, działa od początku XX wieku. Powstają tu i wina podstawowe, lekkie, i te bardziej wymuskane, poważniejsze.

Orelie musujące białe (36,90 zł)
Podstawowe wino musujące z oferty importera to Orelie (Sauvignon Blanc i Chardonnay w proporcjach 50/50 proc.) to całkiem fajne wino na piknik ciepłego dnia. W aromacie jabłko, kwiaty. Bąbelki całkiem spore. W smaku jest wyraźna zieloność pochodząca z SB, a wszystko obleczone w bardzo przyjemną strukturę. Kosztuje 36,90 zł.

Orelie rosé - mistrzostwo różowych bąbelków! (36,90 zł)

Ale za taką cenę lepszym wyborem na gorące lato będzie Orelie rosé (tu Syrah i Gamay) - tu w aromacie świeże poziomki, o szampańskim wydźwięku. Mnóstwo owocu, naprawdę mnóstwo! Jest pełne i zarazem eleganckie. Ma bardzo ciekawą głębię.
Aurelie Blanc Ardeche IGP 2016 (25 zł) 

Aurelie Blanc IGP Ardéche 2016 (25 zł) to wino spokojne, także z Chardonnay i Sauvignon Blanc, ale już niekoniecznie - Jak wyjaśnia Sandrine - w stosunku pół na pół. Proporcje zależą od wielu warunków - a finalnie od decyzji twórcy. Wczesny zbiór Chardonnay gwarantuje wysoką kwasowość i charakterystyczną "żyletkę", a późny daje maślaność i potęgę. A jeśli lato i jesień były za ciepłe, to w proporcjach znajdziemy więcej Sauvignon Blanc. W tym roczniku jest równowaga - moc, kwiaty i biały owoc, bardzo  solidny.

Les Terrases IGP Ardéche Rose 2016 (25 zł)

Les Terrases IGP Ardéche Rose 2016 z Grenache i Merlot to dyskretne wino. Potęga lekkiego owocu. Grona zbierane wczesnym świtem, przed godz. 8 rano. Grona rosną, jak nazwa wskazuje na tarasach, gdzie chłonie słońce do woli! Ale absolutnie nie sprawia wrażenia przegrzanego! Jest eleganckie i posągowe, ale nie struktura trzyma tu rysik, tylko raczej sam aromat. Idealne na aperitif, taras, piknik. Tylko 25 zł!

Orelie Ardéche IGP 2017 (25 zł)

Orelie Ardéche IGP 2017 - to czerwień, miła i sympatyczna, także za 25 zł. Tu 60 proc. Merlot i 40 proc. Gamay, ale ten drugi szczep staje tu na pierwszym planie. Przyjemne wino zarysowane owocem, a nie taninami. Jest świeże, rustykalne, dość kanciaste. Ale z tej kwadratowej skrzynki zdaje się wychodzić aż ta kipiąca owocowość.

Frigoule Syrah 2015 (36,90 zł)

Frigoule Syrah 2015 (36,90 zł) - już opisywałem niedawno. Grona zbierane z winnicy liczącej 20 hektarów. Jak mówi Sandrine, to wina z aspiracjami, z większą koncentrację. Wiosną krzewy poddawane "zielonym zbiorom". Wino dojrzewa w dębowych beczkach, ale tylko pół roku i zawsze w starych. Jest ciemne, owocowe ale tuż po nalaniu do kielicha jeszcze dość schowane, powściągliwe ale mimo wszystko świeże i potężne. Z bardzo dużym potencjałem! 

Może ostatnie wino będzie nieco za mocne na obecne wiosenne upały, ale pozostałe możecie próbować śmiało! Wina do kupienia w Forcie Okęcie, w składzie Winnice.eu!


poniedziałek, 21 maja 2018

Wino "trup" i "mebel"? Próbuję 24-letnie Nebbiolo d'Alba!

Vecchia Landa Nebbiolo d'Alba 1994

Im starsze tym lepsze? Już ci amatorzy win, którzy dostąpili pierwszych stopni wtajemniczenia, wiedzą, że to nie zawsze prawda. Jasne. Ale zawsze w człowieku jednak ta chęć eksperymentowania, a może przekora? Współczesny człowiek pije wina świeże, których grona jeszcze rok czy dwa lata temu wisiały na krzewach, ze sto lat temu pijało się jakieś 30-letnie albo i jeszcze bardziej wiekowe starocie. Jesteśmy tak rozpieszczeni "owocem", młodością, lekkością i świeżością, że już nawet zapach wanilii nam (niektórym) przeszkadza, a już ewoluowany zapach to dla nas rupieć, zabytek, zgnilizna, śmierć!
 


Tak przynajmniej było w moim przypadku - gdy na fejsbukowej grupie pojawiło się zdjęcie 24-letniej butelki (0,75) Nebbiolo d'Alba z pytaniem, ile może być warte. "Mebel", "loteria", "już nie żyje albo ledwie zipie" - padały głosy. Że nie wiadomo jak przechowywane, że nie wiadomo co po tylu latach się zadziało. Zaryzykowałem.
 


Bo wiadomo - ani to porto, ani tokaj, ani bordeaux, ani nawet barolo (choć z gron Nebbiolo!) od bardzo znanego producenta. No nic, pojechałem, odebrałem. Z zewnątrz wyglądało całkiem całkiem - folia nienaruszona, poziom wina - w szyjce. Korek twardy, zdrowy, jasny, mocno tkwiący w szyjce, nie wypchnięty. Ale po wyjęciu dolna część okazała się w słabej kondycji - namoknięta i ciemna. Ale wino korkowe nie było!
 


Nalałem do dekantera. Osadu było nieco na dnie butelki, ale niewiele - na oko pół małej łyżeczki, a może i jeszcze mniej! Po nalaniu pierwszego kieliszka zapach zredukowany - najpierw czuć pewną nieprzyjemną staroć. Stare deski w zrujnowanym domu, stare drewno o tle słodkim (ale nie ma śladu zbutwienia!), potem wchodzą pewne miodowe akcenty, politurowe, przypominające nieco sherry. Po kwadransie, a może i 20 minutach - pojawiają się nuty mięsne, boczkowe, sosu sojowego, umami, po chwili do głosu dochodzą akcenty toffi, karmelu, skóry. Kolor ceglasty, jasne, stanowczo bardzo starego wina. Dość klarowne - przynajmniej ta ilość, która centymetrową warstwą zakrywa dno kieliszka. 

W smaku wino zupełnie inne niż w aromacie! Nie ma prawie żadnego owocu - zniknął już niemal całkiem, pozostawiając pewne echo. Zostały za to wyraźnie wyczuwalne kwasowość i tanina. Struktura jest szczupła, nie ma żadnej gęstości. To, co trzymam na języku to drabina oparta na dwóch kręgosłupach: kwasowości bardzo, ale to bardzo żwawej i taninie drobniutkiej, ale wysuszającej bardzo jamę ustną. W taki sposób, że mam poczucie, że stawia mi do pionu i pojedynczo wszystkie kubki smakowe na języku. Czy jest uczucie przykrości? O dziwo, nie ma. Gdyby nie aromat pewnej starości, to na podstawie smaku można by sądzić, że to kilku-, killkunastoletnie barolo ze starej, tradycyjnej szkoły!
 


Zostawiam w dekanterze na noc. By wciąż nabierało powietrza. Rano o godz. 7.40 jest już wygładzone, zyskało aromaty spójne, przypominające wnętrze starego, ciemnego magazynu z beczkami pełnymi malagi jest też w aromacie stara biblioteka z oprawionymi w skórę księgami i fotelami, liście starego cygara, wszystko pod lekko karmelową mgiełką. Smaku złagodnienie nie objęło - jest wciąż mocna garbnikowość i wielka kwasowość. Może pojawił się w finiszu jakiś lekko octowy akcencik...
 

Była loteria, ale los okazał się dość łaskawy. Dla wina 24-letniego! Którego grona zbierano, gdy byłem dopiero na 4. roku studiów. Teraz oczywiście pojawia się pytanie: czy ja bym chciał pić takie wina? Hmm... Chyba jesteśmy już "spaczeni" owocem i młodością, by takie wina nam bardzo smakowały. Jeszcze może te słodkie - dzięki wysokiemu cukrowi, który trwa w nieskończoność - jakoś bardziej tolerujemy, a w tych przypadkach, gdzie smak wchodzi w zupełnie inne rejestry, nabieramy dystansu, nieufności i wolimy grzecznie podziękować. Ale 40 zł, by dowiedzieć się tylu rzeczy na własnym podniebieniu i nosie, było warto!