wtorek, 1 września 2015

Winne Wtorki: włoski "południowiec" - 6 pkt.

Feudi Di San Marzano SUD 2013
DOP Primitivo Di Manduria

Półka - nieznana
Gdzie i czemu tak drogo - Piotr i Paweł (import Vininova) i 62,99 zł
Do Ideału? - Już ciut, ciut!! (6 pkt.)

Winnych Wtorków tematem dziś południowe Włochy - czyli (jak ujął Mikołaj z Italianizzato) wszystko od południa od Rzymu. I dobrze, bo akurat tak się złożyło, że mam wino od jednego z moich ulubionych importerów - Vininovy. Na szczęście jej sklep ponownie otworzył się w Warszawie (tam razem za hotelem Victoria), choć wino można także znaleźć na półkach delikatesów Piotr i Paweł.
Feudi Di San Marzano SUD 2013 Primitivo Di Manduria DOP. Wino z obcasa włoskiego buta - najbardziej na wschód wysuniętego regionu. Miałem już przyjemność próbować tańszego nieco wina tegoż producenta i wówczas zachwytów jakoś nie było.
Ale Primitivo wypadło zgoła inaczej! Aromaty są nieco "perfumowane" - wyraziste, zdominowane przez figi i wiśnie z czekoladą, pierniczki z wiśniowym nadzieniem, gęsty sok z owoców... Przywodzi mi na myśl skojarzenie z aromatycznym czerwonym analogiem gewurztraminera - kto nie nawykły, nie powinien przekraczać bariery kieliszka solo.
Za to kto przyrządzi coś wspaniałego, nie pożałuje - mogą to być pyszne zrazy wołowe wiązane nitką, z papryką w środku. Może być makaron z grzybowym sosem i kawałami wieprzowej pieczeni. Mogą być ostre sery, a nawet piernik oblany czekoladą! Niech żyje Apulia!!!
 
Wino na 6 punktów w 7-stopniowej skali
 
A tak w południu Włoch smakowali inni Wtorkowicze:

środa, 26 sierpnia 2015

Półwysep Iberyjski w Lidlu - sprawdzam musiaka i białasa

Bąble i wino do trzech dych - plus i wielki minus!

Monistrol Cava

Spadło jak niespodziewany jastrząb - nim powróciłem z urlopu. Wakacyjno-jesienna ofensywa Lidla win z Hiszpanii i Portugalii. Zeszły, razem była w lipcu, teraz dyskont z niemieckim rodowodem celuje we wrzesień.

Degustacja prasowa dopiero w pierwszych dniach września, ale ponieważ wina już są w lidlowskich skrzyneczkach, spróbowałem na pierwszy rzut dwóch butelek z Hiszpanii - musującego i białego. Cava Marques de Monistrol Brut za 14,99 zł (zakup własny) i Attiya Macabeo 2014 (29,99 zł, zakup własny).

Musiak - czyli Cava - za swoją cenę jest dobry. Ma oczywiście drożdżowy charakter, goryczkę w finiszu i niezbyt może czyste nuty, ale perlistość w połączeniu z niską temperaturą dodaje mu elegancji.

Attiya Macabeo 2014

Ale Macebeo? Przynosi zawód. Attiya z dumnym napisem MMXIV i wizerunkiem Gorgony (chyba) rozczarowuje. Macabeo czyli Viura to dla mnie szczep gorzki, słony, może nie wywołujący odruchów wymiotnych, ale przywołujący do pracy ślinianki! Jak Armantes Macabeo (ten sam region - Calatayud), które smakowałem na wystawie win hiszpańskich w 2013 r.

Ja wiem, że butelka fajna, niebieska (nawet kasjer się przyjrzał bacznie), ale gdzie jest moja ukochana gorycz? Tu mam posmak pełny, niemal słodki, nie mam za grosz słoności, może 2 i pół grosza goryczki. Nie tego się spodziewałem, nie na to czekałem...

O winach z tej oferty pisali już:

- Nasz Świat Win

- Winicjatywa

- Zdegustowany

sobota, 15 sierpnia 2015

Korsykańczyk garbnikowy i świetny - 6 pkt.

Domaine Leccia Patrimonio 2011

Półka - nieznana
Gdzie i czemu tak drogo - Prezent od Francuskiego Łącznika (12,60 euro)
Do Ideału? - Już ciut, ciut!! (6 pkt.)

Pamiętam wspaniały wieczór w Winkolekcji, podczas którego Sławomir Chrzczonowicz z Winkolekcji, znawca i miłośnik win z Korsyki, Sardynii i Sycylii, po degustacji zgasił światło, przysunął pod nos kieliszek z którymś z win z Korsyki. I powiedział: - Pomilczmy i porozkoszujmy się. To wino jest tego warte...

To wszystko się zgadza, gdy patrzę na butelkę, którą mój Francuski Łącznik przywiózł z wakacji na Korsyce. W butelce Leccia Patrimonio 2011 100 proc. korsykańskiego szczepu - Niellucciu. Uprawy to tylko 1600 hektarów. Patrimonio pochodzi z północnych krańców wyspy.

Jakie jest? Z początku wydaje się nieco "dzikie" - jakby stajenne, lekko naftowe, nieco skórzaste i czekoladowe. Jest przy tym wiśniowo-pestkowe, ma też echa czarnej porzeczki. Ciałka niewiele, ale garbnika za to tyle, że nawet mały łyczek powoduje "drewnienie" podniebienia i języka.      
Otwiera się powoli. Po oddychaniu staje się bardziej miękkie, leciutko "jogurtowe", choć wciąż jest ta dzikość. Wciąż taniny są szorstkie, a finisz długi, struktura w pół drogi między wodnistością a koncentracją. W sam raz.

W sam raz do delikatnie, nie w całości zgrillowanej, polędwicy wołowej, krwistej. Jaka cena? Normalna, ale tam. 12,60 euro czyli na nasze jakieś 52 zł. Ale nie łudźcie się - gdybyście chcieli kupić u nas, pewnie kosztowałoby na półce ze 160!


Wino na 6 punktów w 7-punktowej skali

czwartek, 13 sierpnia 2015

Verde na czerwono. Pij, ile ważysz! - 6 pkt.

Quinta das Arcas Arca Nova Vinho Verde DOC 2013 
 

Półka - na wysokości kolan
Gdzie i czemu tak drogo - 13win i 35,52 zł (zakup własny)
Do Ideału? - Już ciut, ciut!! (6 pkt.)

Będę szczery: albo my jego, albo on nas. Ten upał mam na myśli. Jeszcze przed nadejściem tej skwarki żywe były hasła "wypij tyle verde, ile ważysz". No, niestety - ja nie dam rady, bo przy moich kilogramach rozpuściłbym się w kwasie. 
Ale za to znalazłem coś, co nie ma tyle kwasu, co klasyczne białe Vinho Verde. To czerwone VV. Dziś stanowi mniejszość produkcji, pewnie z jedną piątą albo i jedną szóstą, produkcji z tego regionu (chłodna dość północ Portugalii). Przyznam się, że trochę obawiałem się "nadkwasoty", ale zupełnie niepotrzebnie. 
W taki upał marzyłem o lekkim czerwonym. Takim może o stopień lżejszym, niż włoskie Dolcetto. I oto jest! W kolorze nieprzeniknione, jak Syrah, ale nie ma tego ciężaru, spokojnie! W nosie jeżyny i jagody. W smaku - lekkie, ale to nie oznacza "cienkie"!
O nie, na języku czujemy ładny lekki garbnik, układający się w poprzek, garbami, jak w dobrym wiśniowym kompocie, gdzie na wiśniach babcia nie oszukiwała. Siła tej lekkości to nie woda dodana do ekstraktu, tylko perlistość, świeżość, nawet wręcz pewna "stalowość" w kwasowości. Nie zapomnijcie przed piciem trzymać godzinkę w lodówce! 6-8 stopni będzie cool!
 
Wino na 6 punktów w 7-stopniowej skali

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Nowozelandczyk złoty i ostry z 13win - 6 pkt.

Alpha Domus First Solo Chardonnay 2011 Hawke's Bay  

Półka - nieznana
Gdzie i czemu tak drogo - 13win.pl i 80,97 zł (próbka od dystrybutora)
Do Ideału? - Już ciut, ciut!! (6 pkt.)

Podczas ostatniej degustacji w grochowskim lokalu 13win próbowaliśmy bąbelków z Włoch, rześkich i całkiem przyjemnych. Ale to, co kryje się w butli nowozelandzkiego Chardonnay Alpha Domus First Solo 2011, urzeka. I nie tylko latem!
Lekko, acz wyraźnie beczkowe wino, tak intensywne w kolorze, jak płynne złoto w kielichu. Gęste. leniwe... Sprawia wrażenie - dzięki swej intensywności, krewniaka Sauvignon Blanc, ale wyraźnie bardziej szlachetnego, "wyżej urodzonego"! Kwasowość, rzadka u niemrawych Europejczyków, tu przejęła stery.
Nie znaczy to, że wino jest dzikie, bo ta wysoka kwasowość otulona jest łagodnymi, lekko może tlenionymi nutami grejpfrutów, wodnistość melona i perfumowaną tłustość avocado. To trochę jakby ostrze noża zanurzyć w słodkim, owocowym miodzie.  
Będzie orzeźwiać nie tylko latem (pamiętajcie schłodzić w upałach do 6-8 stopni), ale cieszyć nawet zimą. Pasować będzie nawet do bożonarodzeniowej kapusty, nie mówiąc o karpiu czy wędzonym węgorzu. Ojej, ale teraz tego człowiekowi brakuje!
 
Wino na 6 punktów w 7-stopniowej skali!
 

środa, 5 sierpnia 2015

Winne Wtorki: Muscadet w upalny dzień - 5 pkt.

Świeżość smaku, schyłek aromatu...
 

Chciałby człowiek nacieszyć się upałem, bo lata coraz mniej (groza - już o 21.00 robi się ciemno!), ale w dzień "w robocie" klimatyzacja wprowadza "urawniłowkę" do 23 stopni. Na szczęście udało się dziś wyjść na chwilę i uderzenie niezłego piekła betonowego Służewca dało mi mandat do pisania w Winnych Wtorkach o Muskadecie - najświeższym i najbardziej krystalicznym winie Francji.

W swojej średniej masie jest często lepszy niż alzacki Riesling. Na upał jest niemal tak dobry jak modne, acz tańsze Vinho Verde. Ale na pewno lepiej pasuje do owoców morza. Ponieważ dojrzewało na osadzie drożdżowym, ma co nieco z szampanów - leciutko grzybowy posmak - choć oczywiście tym najlepszym z Szampanii nie dorasta do pięt. Ale Muscadet to świetny wybór na upalne lato.

Ja swój egzemplarz Les Vignerons de la Noëlle Prestige Muscadet Sevre-et-Main 2013 Sur Lie kupiłem za 33 zł w sklepiku na rogu, choć można jeszcze Muscadet znaleźć w Biedronkach, francuskich hipermarketach (Carrefour, Auchan i Leclerc) czy Lidlu. Większość win jest dobra, choć można mieć oczywiście pecha. Jak mój wybór?

O tym winie napisał Wojciech Bońkowski z Winicjatywy, przy okazji panelu wielu butelek, że w smaku głębsze, a w aromacie nieco gorsze. Jeśli jest dobrze przechowywane, powinno wytrzymać nawet dwa lata. Egzemplarz z 2013 na szczęście przechował się dobrze!

W aromacie może jest już schyłek. Nie ma tu mocy świeżego wina, jest już już nieco nutek tlenionych, dojrzałych jabłek, poważnych. Ale na szczęście w głębi, pod taflą wina rozpościera się księstwo o miłej i orzeźwiającej, nieco perlistej, kwasowości. Ciała jest tu akurat. Akurat tyle, by radować swoją lekkością, zwiewnością. I nie sprawiać wrażenia wina, które obiecuje nam nie wiadomo co. Ja bym nie tylko polecał do owoców morza, ale i do delikatnie przyprawionej chińszczyzny.


Winiacz na 5 pkt. w skali 7-punktowej!


Tak o swoich wyborach pisali inni Wtorkowicze:

- Dolina Mozeli: Niby o Loarze, ale o Rieslingu też

- Italianizzato: Muscadet biologiczny

- Nasz Świat Win: Muscadet odnaleziony w szafie

- Winniczek: ten to gotuje do smaku, kurka!

niedziela, 26 lipca 2015

Nowy Świat w Biedronce

Jeśli białe - Nowa Zelandia,
jeśli czerwone - Chile!

Coleccion Santa Julia Chenin Torrontes Mendoza 2014 (17,99 zł)

W owadzim dyskoncie nowe wina i to - jak na ciepłą porę roku przystało - nieco eksperymentalne na tle całego roku, kiedy to królowały na zmianę Francja, Włochy, Portugalia. Teraz czas na coś nowego. Na Nowy Świat. Nowa Zelandia jest już od dawna obecna - za sprawą Greyrocka. Czerwonego Pinot Noir i białego Sauvignon Blanc. Dobra wiadomość dla fanów tego drugiego jest taka - na półkach czeka towarzysz - drugi „SB-ek” z Nowej Zelandii!
Ale po kolei. Sprawdziłem wszystkie 15 win z tej oferty, zaczynając od Coleccion Santa Julia Chenin Torrontes Mendoza 2014 za 17,99 zł. Białe rześkie wino z Argentyny, całkiem przyjemne, z alkoholem 12,5 proc. Ładnie jabłkowe w aromacie, z nutką grejpfruta w smaku. Ma trochę mineralności i ładną kwasowość. Dałbym mocną czwórkę Winiacza!

Fern Ridge Sauvignon Blanc Marlborough 2013 (29,99 zł)

Wzmiankowany Fern Ridge Sauvignon Blanc Marlborough 2013 - to jedyne w nowej ofercie wino z Nowej Zelandii i zostało wypozycjonowane wyżej cenowo niż Greyrock. O 5 złociszy! Ale czy warto dać 29,99 zł za białasa z kraju, gdzie teraz 15 stopni?
Yes, yes, yes! To piękne wino. Gdyby nie cena (za 29,99 zł w Biedrze są wina najdroższe), to mógłby być przebój. W nosie pokrzywa, lesistość, liście czarnej porzeczki. W smaku piękny kwas, ale lekki, niezbyt inwazyjny, dość delikatny jak na Nową Zelandię. Ale ciało spore. Spore tylko wówczas, gdy się porówna do Greyrocka. To jest ta piątka właśnie. Do ryb, do kurczaka, do sałat z goryczką, do picia solo.

Swartland Winery Cantour's Collection Chenin Blanc/Sauvignon Blanc 2015 (12,99 zł)
Jak wypada najtańsze wino białe? Swartland Winery Cantour's Collection Chenin Blanc/Sauvignon Blanc 2015 za 12,99 zł ma 13 proc. alkoholu, którego absolutnie nie czuć, o ile podamy w 12 stopniach Celsjusza. Białe wino z RPA, nieco mineralno-goryczkowe, trochę migdałowe w aromacie. W smaku dominuje przyjemna kwasowość SB, podpartą ścianką z Chenin. Ma stosunkowo sporo ciała, choć nie jest za bardzo oleiste. Ma w sobie całkiem sporą słoność - schłodzone do krewetek będzie dobre. Pomyśleć - 12,99 zł, a nie jest źle.


Grace Bridge Chardonnay California 2013 (24,99 zł)

Jedno z dwóch win z USA - Grace Bridge Chardonnay California 2013 za 24,99 zł (12,5 proc. alkoholu) to w aromacie zadziwiająco "staroświatowe" Chardonnay. Ma trochę trzciny, mięsistej trawy. Oraz jabłuszka z cytrusem. A w smaku coś, co sugeruje beczkę, ale jej tu - jak twierdzi etykieta - nie ma. Jest za to dodatek Chenin Blanc - co zmiękcza nieco wino, łagodzi. Ciałko jest spore, szału absolutnego nie ma. Ale jest to solidne wino dla amatorów łagodnych dań - kremowych past.


Swartland Winery Pinotage Rose 2014 (14,99 zł)

Co w różach słychać? Sprawa jest skomplikowana. Był fajny róż w Biedrze - jeśli mieszkacie poza stolicą, to pewnie znajdziecie, ale to z nowoświatowej oferty nie porywa. Swartland Winery Pinotage Rose 2014 za 14,99 zł (RPA). Trochę landryny w smaku, mocnej, intensywnej. W nosie trochę owoców - apteczkowej poziomki i wyraźnego bardzo dojrzałego banana. Schłodzone może i nie będzie dotkliwe. Do "chińczyka" się nada i sushi!

McWilliams Inheritance Shiraz Cabernet 2013 (14,99 zł)
Jakie są czerwienie? McWilliams Inheritance Shiraz Cabernet 2013 za 14,99 zł zdominowany przez Caberneta. Sporo charakterystycznej zieloności, ale całkiem przyjemnej. "Ciepłe" wino, z taniną dość prostą i sporym kwasem. Ma nieco dziwnego posmaku ale nie jest źle.

Coleccion Santa Jumilla Syrah Malbec 2014 (17,99 zł)

Co się stanie, jeśli dołożymy 3 zł za wino z Argentyny? Coleccion Santa Jumilla Syrah Malbec 2014 kosztuje 17,99 zł. Ma czerwony owoc w aromacie, wiśnię mocno likierową. Alkohol się wybija całkiem mocno. Szkoda. Kwas jest, ale ogólnie nie polecam.

Bernardt Boyes Int. Le Noe Premium Edition 2013 (16,99 zł)

Za złotówkę mniej mamy Bernardt Boyes Int. Le Noe Premium Edition 2013 (16,99 zł). 14 proc. alkoholu. Czerwone wino z RPA ze złotymi literami na etykiecie. Klasycy winopisarstwa mawiają: "strzeż się etykiet ze złotymi napisami". I o ile w wielu przypadkach to zawodzi, to teraz jest prawdą. Czerwony owoc jest, owszem, ale przywalony gdzieś wyraźnie dziwnym marcepanem, galaretą o sztucznym posmaku. W smaku dziwnie rozdwojone. Nie polecam.

Cunco Carmenere Central Valley 2014 (14,99 zł)

Ale za to za 14,99 zł mamy najlepsze moim zdaniem czerwone wino - Cunco Carmenere Central Valley 2014. 13 proc. alkoholu z Chile. Dobre, od razu w aromacie owocowe - truskawka i jeżyna i bardzo wyraźna czarna porzeczka. I odrobina czarnej czekolady. Czysta, z maleńką domieszką liści pokrzywy. W smaku też jest ładne - czyste, owocowe, o bardzo lekkiej strukturze, nieco taniczne, lekko kwaskowate. Na lato? Jak znalazł!

Santa Luz Gran Reserva Carmenere Colchagua Valley 2013 (29,99 zł)

A jeśli dołożymy 5 zł? Santa Luz Gran Reserva Carmenere Colchagua Valley 2013 za 29,99 zł (13,5 proc. alk.) to poważniejsze Carmenere z Chile. Na pewno bardzie skomplikowane niż Cunco, ale czy lepsze? Hmm, jest więcej komplikacji - w aromacie nie ma już czystej owocowości, ale jest tost, wanilia. I sporo czarnej porzeczki. W smaku liściasty i beczka staje się wyczuwalna. Do grillowanych mięs. Ale podałbym do jagodowych albo porzeczkowych ciast.

Barwang The Wall Shiraz New South Wales 2013 (19,99 zł)

Co mamy w granicach 20 zł? Barwang The Wall Shiraz New South Wales 2013 za 19,99 zł. Wytrawne czerwone wino z Australii. W aromacie warzywny ogródek, nieco botwinkowy, pod spodem czerwony owoc. Wino z wyraźnie ciepłych rejonów, trochę sprawia wrażenie „przegotowanego”, niczym wino z południowych regionów Włoch. W ustach nieco czekoladowe, niezbyt mocne kwasowo. Troszkę „przebeczkowane”, szkoda. Nie jest dobre.

Prime Cuts Red Blend 2014 (12,99 zł)

Za 12,99 zł mamy Prime Cuts Red Blend 2014 z RPA. 14 proc. alkoholu. Z aromatu lekkie i zagadkowe. Jest nawet pewien moment, że mój nos jest atakowany jakąś gumiastą nutką - sporo pinotage. Ale w smaku jest całkowite zaskoczenie!!! Nawet przyjemne - można wyczuć truskawki (takie niemal czarne), jeżyny, trochę niedojrzałe, trochę wiśni. Jeśli przebrniecie przez nijaki aromat, będzie dobrze!

Cunco Cabernet Sauvignon Selection Central Valley 2014 (17,99 zł)

Drugie miejsce na podium win czerwonych dałbym Cunco Cabernet Sauvignon Selection Central Valley 2014 za 17,99 zł. Wino ma 13 proc. alk. W aromacie czarny owoc, nieco czekolady, lukrecji. W kolorze poważne. W smaku czyste i ładne. Krągłe, z naleciałością czekoladowo-tostową, choć złamaną nutką papryki. Przyprawowe, z delikatnym kwaskiem i sporym finiszem. Ogólnie sprawia wrażenie wyraźnie żywszego wina niż Bordeaux, które przy tym jest jak „babcia robiąca na drutach”.

Boland Cellar Five Climates Pinotage 2013 (17,99 zł)

Jak Afryka za 17,99? Boland Cellar Five Climates Pinotage ma 14,5 proc. alk. czyli to najmocniejsze wino czerwone (RPA) w tej ofercie. Wyraźny aromat jagód, banana, wanilii, czekolady z wiśnią. Nieco przyciężki w tle, ale w smaku znów zaskoczenie. Jakbyśmy pili inne wino. Oczywiście klucz to schłodzenie do 14-15 stopni. Lekkość czerwonych owoców, ładny bardzo garbnik, alkoholu absolutnie nie czuć. Może być. Ale bliżej Winiacza trójki niż czwórki.

Regio OVOC Zinfandel Lodi 2012 (29,99 zł)

Regio O.V.O.C. Lodi 2012 za 29,99 zł to poważne czerwone wino z USA. Butla wygląda na taką za 90 zł albo i za 120 zł. Co w środku? Hmm. Wymaga pooddychania w karafce. W nosie są czerwone porzeczki, malina, jeżyny. Nie jest słabe. Jest bardzo fajne. Kwasowość bardzo wysoka, nie jest przyciężkie, nie jest zbyt czarne. Ładny finisz, długi i czysty. Dobre z dużym plusem!!!
 
Wina otrzymałem od importera