wtorek, 27 września 2016

300. urodziny Chianti Classico z Bibbiano w Boscaiola!

Boskie wina, boskie dania... Boska Jola!

Paleta win Bibbiano. Czeka...

300. urodziny apelacji Chianti Classico stały się świetną okazją, by w winebarze Boscaiola (kto woli - Boska Jola :) na warszawskim Powiślu spróbować miejscowej kuchni i win z Bibbiano, winnicy położonej właśnie w Chianti Classico. Luca Mittica, dyrektor eksportu w Bibbiano zaprezentował portfolio winnicy - pięć win. Wśród nich gwiazdę wieczoru - Bibbianaccio, kosztujące na półce - bagatela - 80 euro!
Joanna Pawełczak (Boscaiola) i Luca Mittica (Bibbiano)

- No dobrze, ale czemu na waszej stronie internetowej są tylko cztery wina? - zapytał któryś z gości.
- Nie ma wina na stronie, bo jest w piwnicy - odparował z uśmiechem Luca.
W winach Bibbiano nie używa się szczepów międzynarodowych (choć rośnie trochę Merlota). Tylko rdzenne włoskie -
Sangiovese, Sangiovese Grosso, Colorino, Trebbiano i pochodzącą z Grecji Malvasię.

Bibbiano Chianti Classico DOCG 2013

Krzewy z gronami rosną na dwóch różnych terroir (w sumie ok. 25 ha) - jedno leży na stokach o ekspozycji południowo-zachodniej, druga - północno-wschodniej. O wina dba dwóch winemakerów - jeden pracuje na stałe, drugi jest "latający", dogląda produkcji.

Terrina z golonki, musztardowiec i pachnotka

Bibbiano Chianti Classico 2013 (czarna etykietka, kosztuje w Winestory 75 zł) to wino robione z gron z dwóch parceli. Macerowane i fermentowane tylko w betonowych kadziach. Jest twarde, ma sporą taninę, ale całość jest bardzo przyjemnie ułożona, pozbawiona wszelakich beczkowych konotacji. I świetnie!
Jak smakowały wina zestawione z daniami skomponowanymi przez niezwykle skromnego Jana Kęcika? Terrina z golonki, musztardowiec i pachnotka podana "na twardo", niemal chrupko, współgra pięknie. Połączenie spójne - bo i danie, i wino, są proste, rustykalne. Ale wino ewoluuje, po kilku minutach robi się miękkie. Garbnik zdaje się nieco roztapiać, staje się przyjaźniejszy.

Bibbiano Montornello, Chianti Classico DOCG Riserva 2012

Druga etykieta - Bibbiano Montornello, Chianti Classico DOCG Riserva 2012 (95 zł w Winestory). Powstaje 40 tys. butelek. W 100 proc. Sangiovese z najstarszej winnicy, krzewy mają ponad 100 lat. Selekcja gron i w winnicy, i jeszcze w piwnicy. Winifikacja odbywa się w cementowych kadziach, w kontrolowanej temperaturze, a po 20 dniach wino wędruje do 700-litrowych beczek (medium toasted), połowa to beczki nowe. I tak na 18-20 miesięcy.

Ragout z dzika z tagliatelle

W aromacie bardzo ładnie ta beczka stapia się z owocem. Są jeżyna, wiśnia, kakao, pieprzność, trochę ziół. A w smaku miękkość, ładna tanina, średnio "zmielona", podobnie jak podane apetyczne ragout z dzika z tagliatelle. Lekko słone, zawiesiste. Piękne zestawienie!

Bibbiano Vigna del Capannino, Chianti Classico DOCG Gran Selezione 2011

Do trzeciego wina - Bibiano Vigna del Capannino, Chianti Classico DOCG Gran Selezione 2011 (125 zł w Winestory) - o dziwo szef kuchni przygotował danie z białego mięsa: kurczak zagrodowy na palonym maśle z borowikami. I smażoną
na maśle mini rzymską sałatą. Wino powstało jedynie z Sangiovese Grosso, porastającego parcelę Vigna del Capannino (stok południowo-zachodni). Grona były macerowane 25 dni, a w 700-litrowych beczkach z francuskiego i słoweńskiego dębu wino dojrzewa dwa lata. Potem jeszcze w butelkach pół roku.
Kurczak zagrodowy na palonym maśle z borowikami. Z mini rzymską sałatą

Jak wino? W aromacie miękkie, w smaku - w zestawieniu z kurczakiem pięknie się rozlewa, maślana kremowość ładnie uzupełnia jeżynę i wiśnię, lekko kontrastuje z pieprznością, spieczona "chipsowa" drobiowa skórka ma nieco inne tony niż zamsz zaszyty w winnym bukiecie, ale całość smakuje doskonale! Samo wino ma też akcenty leśnej ściółki. Tanina bardzo delikatna.

Bibbiannacio IGT Toscana 2011

Czas na gwiazdę wieczoru - Bibbiannacio IGT Toscana 2011. Jak tłumaczy Luca, Bibbianacio to "bad gay", chuligan, "zimny drań". Cena - 80 euro - istotnie zmrozi niejedną kieszeń. Robi się je w specjalny sposób - fermentacja odbywa się w otwartych dębowych beczkach, poddawana jest kilka razy dziennie batonnage. Po 20 dniach wino wędruje na dwa lata do dębowych tonneau. Powstaje tylko 1400 butelek. Użyte grona to Sangiovese (50 proc.), Colorino (45 proc.) i 5 proc. to Trebbiano i Malvasia. I oto mamy przed sobą świetne wino! Skoncentrowane, z mocnym owocem i wyrazistą (ale elegancką) beczką. Tanina jest bardzo rozdrobniona. Ale zarazem świeża i... jeszcze zielona. Alkohol dość wyrazisty, jest też pewna likierowość, balsamiczność. Na pewno świetnie znosi długą dekantację, ale - tu Luca robi zdegustowaną minę - w Bibbiano dekanter nie jest mile widziany. - Wino świetnie otwiera się w kieliszku, pięknie się rozwija i to wystarczy - dodaje z uśmiechem.

Jeleń z gratin z selerem i jarmużem. Idealne do Bibbianacio!

Do nieco krwistych, ale mięciutkich, plasterków jelenia z gratin z selerem i jarmużem wino pasuje idealnie. Już samo danie to majstersztyk - gratin rozpływa się w ustach, a jeleń jakby chciał sam pić Bibbianacio!

San Lorenzo A Bibbiano Vin Santo del Chianti DOC 2010

Deserowe San Lorenzo A Bibbiano Vin Santo del Chianti DOC 2010 (60 proc. Malvasia, 40 proc. Trebbiano) podane z serem pleśniowym i suszonymi owocami było już wisienką na torcie. Aczkolwiek samo wino jest dość wytrawne jak na deserowe. Aromaty brzoskwini i migdałów podbite były wyczuwalną w smaku utlenioną nutą przywodzącą na myśl wytrawne sherry. Zero przesłodzenia.


Ser pleśniowy i owoce

Wszystkim, którym np. słodkie Porto wydaje się za słodkie, takie Vin Santo polecam! Ale, ale... o Chianti Classico nie zapomnijcie!


Niezwykle skromna gwiazda wieczoru - Jan Kęcik (stoi), twórca pysznych dań
 
 
Wina degustowałem i pysznymi daniami się zajadałem na zaproszenie Boscaiola, za co serdecznie dziękuję! Wina importuje Winestory
 
 
 

poniedziałek, 26 września 2016

Wina z zachodniej Doliny Loary w Vins de France

Co wybrać na półkę?

Piotr Klimczyk w swoim sklepie

Na zaproszenie Piotra Klimczyka, prowadzącego niepozorny (aczkolwiek świetnie zaopatrzony) sklep Vins de France przy ul. Polnej w Warszawie, miałem przyjemność skosztować kilku win w Polsce niespotykanych - pochodzących z zachodniej Doliny Loary, z okolic Nantes. Producent? Domaine de la Vrillère z Doliny Loary. Cel? Oczywiście import, o ile - jak uśmiecha się Piotr - udadzą się negocjacje i strony spotkają się "w połowie drogi". A jak wina? 

Domaine de la Vrillère Muscadet sur lie 2014

Muscadet sur lie to oczywiście stały gość na półkach polskich sklepów. Ten z Domaine de la Vrillère 2014 Muscadet Sèvre et Maine cechuje się pewną powściągliwą kremowością i nieco chropawą goryczką. Ale w aromacie jest też całkiem przyjemna jabłkowość. Nie ma jednak aż takiej świeżości, jak rocznik 2015!
Domaine de la Vrillère Muscadet sur lie 2015

Ten - od razu po odkorkowaniu butelki - buchnął wyrazistą świeżością, wibrującą aż na języku. To jest dopiero pycha! Jest kwasowość, jest goryczka, jest kremowa podbudowa!
Domaine de la Vrillère Chardonnay 2015

Chardonnay 2015 Vin du Pays du Val de Loire już wyraźnie mniej charakterne, choć także przyjemne - dość ostre, jabłkowe i świeże. Brzytewka, choć nie tak ostra, jak w Muscadetach!
Domaine de la Vrillère Sauvignon Blanc 2014

Za to Sauvignon Blanc 2014 pokazuje pazur! To wino oleiste, gęste, przyjemne, imponujące pełnością, zachwycające trawiastością. Może się spełniać podawane do tłustych ryb, zamiast beczkowego Chardonnay!

Delissime Pinot Gris 2015

Jedyne półsłodkie - Pinot Gris - jest także mięsiste. I słodycz jest wyraźna. Ma oryginalny nos z lekka. Na pewno zachwyci wielu amatorów słodyczy.
Abouriou rose 2015

Z win różowych najlepsze wrażenie zrobił Abouriou rose 2015. Z rdzennie francuskich winorośli. W kolorze ciepło-łososiowy, świeży, elegancki, a jednocześnie szorstki i nieokrzesany.
Cabernet Sauvignon 2015

Cabernet Sauvignon 2015 przy tym wydawał się klasycznym wyborem. Owszem, świeżym i świetnym na taras, ale nieco zachowawczym wyborem.
Też fajne, świeże i klasyczne.


O ile białe wina imponowały, to czerwone już mniej. Tuż po nalaniu "twarde", szorstkie, smukłe, ale nieco żelaziste. Takie było Gamay, choć przyznam, że do schabu w białym sosie smakowało.  
Domaine de la Vrillère  Cabernet Franc 2015

Lepszy był Cabernet Franc 2015. Wspaniale wiśniowy, z lekką taniną. Wyraźnie ewoluował w kieliszku - jakby krzyczał: "jeszcze kwadrans, jeszcze kwadrans", odwlekając egzekucję.

Domaine de la Vrillère  Merlot 2015

Za to "egzekucja" Merlota 2015 była jeszcze przyjemniejsza. Szkoda, że to wino niezbyt długie w finiszu. Bez dekantacji twardy. Ma przyjemną, wyrazistą taninę. Które z tych win wybierze Piotr? Ci, którzy zajrzą do jego piwnicy, przekonają się niebawem!

Tu - w piwnicach - mieści się sklep Vins de France

piątek, 23 września 2016

Great Wall Cabernet Sauvignon - wino z Chin do trzech dych!

Great Wall Cabernet Sauvignon


Półka - na wysokości piersi
Gdzie i czemu tak drogo - Shanghai First Foodhall i 47 juanów (ok. 26 zł). Przywiozła najlepsza z żon
Do Ideału? - Jeszcze troszkę brakuje!


Przyjemnie poznawać coś nowego. Co prawda już raz wino z Chin na moim blogu było - i także Great Wall Cabernet Sauvignon - ale tym razem ukochana żona przywiozła inną butlę! Większą, bo regularną bordoską 0,75 l, i - jak głosi napis po angielsku na etykiecie - od trzech lat starzoną w piwnicy.

Great Wall to nie wytwór butikowy, ale produkt wielkiego koncernu spożywczego China Agri (COFCO). Na stołach od 30 lat, jest winem numer 1 w Państwie Środka. Jak można wyczytać na stronie koncernu - to podarunek "must have" w przypadku kontaktów dygnitarzy, prezesów, naukowców itp. Nagradzany na międzynarodowych wystawach, serwowany na bankietach.

Chińczycy generalnie do wina mają jeszcze mniej nabożny stosunek niż my. Obserwacja z kilku dni w Szanghaju uzmysławia, że wolą spotkać się przy herbacie i obrotowym stole zastawionym półmiskami i miseczkami swoich regionalnych dań (pałeczki idą w ruch), niż raczyć się Cabernetem z "Riedla" czy "All for One". Ale ich bogacze wykupują bordoskie butelki, bordoskie zamki, ostatnio nawet burgundzkie parcele, a wino jest "must have", choćby po to, by imponować bywałym w świecie i przyjezdnym.

Półka win Great Wall w sklepie. Moja butla pierwsza z lewej (cała w kadrze). Juan to ok. ,56 zł w kantorze

Winnice usytuowane są w prowincji Hebei, gdzie przebiega tak tłumnie odwiedzany Wielki Mur (stąd nazwa). Prowincja leży mniej więcej na szerokości geograficznej południowej Portugalii, a klimat kontynentalny i monsunowy, z opadami od 400 do 800 mm. Temperatury jak u nas od -16 do +30 st. C. Da się uprawiać winorośl? Jak widać tak!

W butli od razu po otworzeniu o dziwo nie ma aromatów paprykowych, tylko ładny i czysty owoc. Z przewagą truskawki, jeżyn i lekkimi wiśniami. W smaku dość szklista, wątła struktura z niezbyt wybujałą kwasowością i dość wyraźnie zaznaczoną taniną.

Nie bardzo wiem, jak rozumieć napis "trzy lata starzone w piwnicy", ale może w beczkach, które zostały naszkicowane w górnej części etykiety? Wino na pewno nie jest młodzieńcze, na co wskazuje jego jaśniejszy kolor i ceglasta obwódka. Po nocy w butelce pozbawionej korka staje się bardzo przyjemne!

Czuć więcej truskawki i wiśni, więcej miękkości, alkohol nie wychodzi (jest go 12 proc.), daje się wyczuć nieco uszczypliwa kwasowość, w tle czuć nieco dżemistości, ale to nie towarzysz broni, tylko raczej echo, cienka skorupka. Generalnie bardzo przypomina ładnie ułożone francuskie Bordeaux, może nie Grand Cru Classé, ale ładnie ułożone mocne średniaki.

Acha, bardzo pasuje do wieprzowiny w pikantnym czerwonym winnym sosie, z karmelizowaną cebulką! Po prostu pycha! Na mocne 5 punktów Winiacza z wielkim plusem!!!

niedziela, 11 września 2016

"W ciemno" przez szczepy

Flaszki we mgle cz. 3



Gdy dzieci idą na apel do szkoły, my - winni blogerzy - po południu na degustację "Flaszki we mgle vol. III", zorganizowaną przez Wine Mike'a Misiora z Wine Trip Into Your Soul w Pod Pretextem - lokalu na warszawskim Bemowie - którego gospodarzem jest anielsko cierpliwy Łukasz. Byli m.in. Ewa z bloga Lady Sommelier, Mateusz z Winne Przygody, Jurek z Winne Okolice, Załoga Enowersytetu, Piotr Z Winem do Kina, Monika z Kobiety i Wino, Mateusz, prowadzący sklep "Białe czy Czerwone?". Kogo nie wymieniłem, przepraszam!

Zaraz się wszystko zacznie!

Kojarzycie na pewno termin "postmodernizm" czyli "wszystko już było"? Zetknąłem się z nim na studiach i miałem wówczas - wciąż mam - wrażenie, że to wygodny termin do objęcia nim tego wszystkiego, co nam serwują autorzy - literatury, filmu, teatru itp. Ale ten "postmodernizm" jak ulał dzisiaj pasuje do wina właśnie. Bo oto coś, co wiemy o winie, okazuje się nieaktualne, często dzięki celowym zabiegom winiarza, a nie naszemu zapomnieniu. A Mike uwielbia właśnie takie zabiegi - wstawianie w degustację "w ciemno" (widzisz tylko kształt butelki) butelek, z których rozpoznaniem mają kłopot nawet bardzo utytułowani winopijcy. Sama metodyka - jak zawsze - Michał nalewa, my próbujemy rozpoznawać.

Aldegheri Garganega 2015 (Wine & You - 33 zł)

Pierwsze? Wydało mi się kwiatowe, dość mineralne i z całkiem akuratną kwasowością, choć nieprzesadną. Obstawiłem Portugali, choć szczep żaden na myśl mi nie przyszedł. W drugim nosie była lekka prochowość... Niektórzy wskazywali na macabeo. A to jednak nie było Półwysep Iberyjski, ale Włochy - Aldegheri Garganega 2015 (Wine & You - 33 zł). 

Rectoral do Umia Rías Baixas Albarino Sentidino 2015 (Lidl Polska - 19,99 zł)

W przypadku drugiej butelki dałbym się pokroić za Francję - myślałem o Pouilly Fumé. Była wysoka kwasowość, mineralność, nawet wyraźna zieloność. Ładna, średnia struktura. A to było... Rectoral do Umia Rías Baixas Albariño Sentidiño 2015 (Lidl Polska - 19,99 zł).

Tola Grillo 2015 (Krople wina - 39 zł)

Lekkie rozczarowanie - delikatnością, która dała dziwne wrażenie po dość solidnych i aromatycznych poprzednikach - przyniosła trzecia butelka. W pierwszym węchu wino wydało się dziwne - mydlane, grzybowe. Lekkie, może nawet za lekkie, z gorzkim finiszem. Pomyślałem, że raczej z tańszych. Rzeczywiście - Tola Grillo 2015 (Krople wina - 39 zł).

Dereszla Tokaji Furmint 2015 (Lidl Polska - 19,99 zł)

Wino z czwartej butelki już miało sporo ciała, a także całkiem dużą kwasowość, lekką mineralność. - Najzabawniejsze jest obserwowanie tych, którzy degustowali wino, i to całkiem niedawno, a potem tego wina nie poznają - wtrącił Mike. l oczywiście. To, co wziąłem za alzackie Pinot Blanc okazało się tokajem z Lidla - Dereszla Tokaji Furmint 2015 (Lidl Polska - 19,99 zł).
 

Domaine du Moulin de Dusenbach Alsace Riesling 2013 (Wine & You - 49 zł)

Najbardziej złote z dotychczasowych, mydłkowate, ale za to z wielką kwasowością - nie sposób nie poznać Rieslinga, choć i tu sztuka nie wszystkim się udała. Ale Domaine du Moulin de Dusenbach Alsace Riesling 2013 (Wine & You - 49 zł) bardzo fajny!
 

Mustela Langhe Chardonnay 2015 (Krople wina - 39 zł)

Szóstka zapachniała niebanalnością: kaczeńce, chlebek, trzciny. Kwiaty i łodygowa zieloność w sosie dziwnej kwasowości. To wino jako żywo wydało mi się Sauvignon Blanc z Nowego Świata. A to chardonnay z Piemontu - Mustela Langhe Chardonnay 2015 (Krople wina - 39 zł)! Swoją drogą bardzo fajna butla!

Taschner Soproni Irsai Oliver 2015 (Lidl Polska - 14,99 zł)

Najtrudniejszą rzeczą przy degustacji w ciemno jest oderwać się od sugestii innych (o ile są inni obok), ale też zapamiętać jedną cechę - może parkę cech - dystynktywną, wyróżniającą. BY w odpowiednim momencie ją przywołać. I to uczucie pamiętam z niedawnej degustacji Irsai Oliver z Lidla. Muszkatowy nos, a smak całkowicie wytrawny, bez grama cukru. I tu wraz z Mateuszem trafiliśmy w dychę. Taschner Soproni Irsai Oliver 2015 (Lidl Polska - 14,99 zł).
 

Domaine Moulin Camus Muscadet Sevre & Maine sur lie (Wine & You - 34 zł)

Ósemka miała już kwasowość i w nosie, i w ustach. No, w nosie była jeszcze duża perfuma, mnóstwo kwiatowego aromatu. To, wraz z zielonością i nikłym ciałem, kierowało myśli na Muscadet, tylko skąd tyle aromatu? A jednak - Domaine Moulin Camus Muscadet Sevre & Maine sur lie (Wine & You - 34 zł)!
 

Zdjęcie moje, bo z degu wyszło poruszone

Flaszka z nr 9 miała herbaciane nutki w smaku, z lekką taniczną pokrywą, dla mnie tania Portugalia, taka dyskontowa. I nie jakaś wybitna. Prawie mi się udało, bo dyskont, ale nie Portugalia tylko Hiszpania - Condesa de Leganza Finca Los Trenzones La Mancha Verdejo 2015 (Lidl Polska - 19,99 zł).
 

Gran Caus Rosato Merlot 2015 (Pod Pretextem - 108 zł)

Potem na stół wjechało rosé, ale nietuzinkowe. Miękkie, aromatyczne - obstawiano Langwedocję, bo kolor intensywny, niemal czerwony, ale z kolei smak zupełnie inny. Oczywiście - jak oryginał, to z Pod Pretextem czyli Gran Caus Rosato Merlot 2015 (108 zł). Szczep Merlot zbierany z 80-letniej parceli! Wino klasa, choć "dziwak" jak na różowe.
 

Tinpot Hut Marlborough Pinot Noir 2011 (WineAvenue - 87 zł)

- Rękę dam sobie uciąć, jak to nie jest Pinot Noir - wykrzyknął Mateusz Porada (sklep Białe czy Czerwone?). W zasadzie nie było polemiki. Ręka mu została. Czerwień jasna, ale trochę "włoski nos". Poza tym całość miękka, jogurtowa, z lekkim garbnikiem. Nowa Zelandia - Tinpot Hut Marlborough Pinot Noir 2011 (WineAvenue - 87 zł).
 

Anton Hundsdorfer Burgenland St. Laurent 2012 (Wine & You - 44 zł)

Półmetkowa dwunastka wydawała się prosta - raczej szczep zimnych krajów - może Portugieser? Czerwień cienka w strukturze, ze schowanym dość aromatem, ciemna w kieliszku, ale raczej przejrzysta niż zawiesista. Blisko - bo to Saint-Laurent z Austrii - Anton Hundsdorfer Burgenland St. Laurent 2012 (Wine & You - 44 zł).
 

Tola Nero d'Avola 2015, Krople wina za 39 zł (fot. Mike Wine Misior)

Trzynastka pechowa? Nie, ale na pewno ciekawa. Dziwne warzywne wino, ze smaku i aromatu pasuje na południowe Włochy, bardzo aromatyczne, ale z kwasowością niezbyt wielką. mało. Ale po chwili robi się ciekawsze, dość twarde, by nie rzec, kwadratowe, ze sporym garbnikiem. Tola Nero d'Avola 2015 (Krople wina - 39 zł).
 

William Cole Columbine Special Reserve Colchagua Valley Carmenere 2013 (WineAvenue - 59 zł)

Następna butla to już kraina, jaką Polak lubi. Ja oczywiście też! Aromatyczne, porzeczkowe, ciemne i młode. Ja obstawiałem Nowy Świat z serii Concha y Torro, ale trafiłem tylko że to Chile - William Cole Columbine Special Reserve Colchagua Valley Carmenere 2013 (WineAvenue - 59 zł). Bardzo, ale to bardzo dobre wino!
 

Pagos de Leza Rioja Editor Crianza 2012 (Pod Pretextem - 56 zł)

Polacy też słyną jako miłośnicy win ze szczepu Rioja. O tym Mike wie i tu podsunął Rioję nieoczywistą, bo z Pod Pretextem właśnie. Chyba tylko Monika Friendl odgadła. Że to Tempranillo czyli Rioja. A konkretnie Pagos de Leza Rioja Editor Crianza 2012 (Pod Pretextem - 56 zł). Wino lekkie z małym ciałem, delikatnym i szczupłym (przynajmniej na tle poprzedniego Carmenere).

Spencer La Pujade Languedoc Vieilles Vignes Carignan 2013 (Wine & You - 39 zł)

Szesnastka była ciemna, nieco poważniejsza, z ciałem już bardziej rozwiniętym, by nie powiedzieć - mocnym jak kręgosłup, ale szczupłym, mięsistym... Sporo garbnika, a się okazało Carignan - Spencer La Pujade Languedoc Vieilles Vignes Carignan 2013 (Wine & You - 39 zł).
 

Foradori Teroldego Rotaliano 2013 (Mielżyński - 96 zł)

- Włochy, Włochy - większość nie miała wątpliwości. W smaku i aromacie włoskie, lekko może brettowe. Na podniebieniu smukłe, eleganckie, choć kwasu zadziwiająco dużo. Szczep dość rzadki na polskich stołach, o nazwie jak z Hobbita - Teroldego. Bo oto Foradori Teroldego Rotaliano 2013 (Mielżyński - 96 zł).
 

Castello Romitorio Chianti Colli Senesi 2011 (Wine & You - 47 zł)

To wino także lubią Polacy, choć chyba tylko wtedy, gdy jest w wiklinowym koszyczku. Ale butelka "18" nie była. Wino ciemne, w aromacie nieco łodygowe, "bordoszczakowe", ciekawie pokomplikowane, z wielką taniną. NIewspodzianka, bo z tego co pamiętam nikt nie odgadł, że to Sangiovese, a wino Castello Romitorio Chianti Colli Senesi 2011 (Wine & You - 47 zł).

Mitolo Jester Mc Laren Vale Cabernet Sauvignon 2012 (WineAvenue - 79 zł)

Sam nie poznałem też wina, którym niegdyś się zachwycałem - w nieistniejącym już Winebarze Wine O Clock. Numer 19 to wino ciemne, by nie powiedzieć nieprzejrzyste. A w aromacie pięknie owocowe. Wyraźnie nowoświatowe. Byłem pewien tylko tego, że to Australia. Mitolo Jester Mc Laren Vale Cabernet Sauvignon 2012 (WineAvenue - 79 zł).
 

Lan Rioja Tempranillo Crianza 2011. Mielżyński - 46 zł (fot. Wine Mike Misior)

Dwudziestka wydała mi się bardzo elegancka, gładka, bardzo bordoska (ta charakterystyczna ziemistość), ciemna i aromatyczna. A to słynny Lan! Rioja Tempranillo Crianza 2011 (Mielżyński - 46 zł).
 

Bodega La Flor Mendoza Malbec 2013 (WineAvenue - 49 zł)

To wino także próbowałem, ale nie pamiętałem, bo wówczas sprawdzaliśmy je w połączeniu z burgerami. A solo? Ciemne, warzywne, podgrzewane, z leśną ściółką. Smukłe i bardzo dobre! Bodega La Flor Mendoza Malbec 2013 (WineAvenue - 49 zł).

Dehesa del Carizzal MV 2011 (Syrah, Merlot, Cabernet Sauvignon i Tempranillo) - (Pod Pretextem - 65 zł)

Nr 22 to znów niespodzianka - kwasowe, nieoczywiste wino, jakby powiedzieć językiem młodzieżowym: "mega mocno wykręcające". Dla mnie Hiszpania albo Kreta. A to oczywiście niezwykłe wino gospodarza - Dehesa del Carizzal MV 2011 - i jedyne wieloszczepowe, bo z Syrah, Merlot, Cabernet Sauvignon i Tempranillo (Pod Pretextem - 65 zł).
 

Bodega Familia Irurtia Uruguay Tannat Gran Reserva 2011 (WineAvenue - 79 zł)

Szczep, który był w butli nr 23 zwykle jest niemal granatowy, ciemny, nieprzejrzysty, mroczny, gęsty. A tu był lekki, przyjemny. Nowy Świat, bez wątpienia, ale stawiałem raczej na RPA niż na Urugwaj. A pod folią skrywała się etykieta Bodega Familia Irurtia Uruguay Tannat Gran Reserva 2011 (WineAvenue - 79 zł).
 

Rickety Bridge Western Cape Shiraz 2010 (WineAvenue - 79 zł)

Na sam koniec ciężka artyleria - wino mocne, ciężkie, ciemne, skórzane. Żadna Europa nie przychodziła mi na myśl. Istotnie - to Shiraz z RPA: Rickety Bridge Western Cape Shiraz 2010 (WineAvenue - 79 zł). Stanowił piękne uwieńczenie całej degustacji. 
Wrażenia? Taka degustacja jak "Flaszki we mgle", to świetna wprawka - jak bieg na orientację we mgle. Kiedyś brałem w takim udział, gdy miałem bodaj 15 lat, w nocy, z kompasem, mapą i kartką. Po lesie, który świetnie znałem, ale wyznaczona przez organizatorów trasa wiodła akurat w poprzek "moich" ścieżek, przecinała je kilkakrotnie. Podczas tej degustacji poczułem się jak wtedy. Coś wiesz, coś czujesz, masz papiery, WSET-y i "Mastery...", ale trafić w dziesiątkę ciężko!
A tak pisali inni uczestnicy: