środa, 25 maja 2022

Wino praktycznie - tak schłodzisz szampana latem

Brak lodówki? Nic straconego!

 
Szampan chłodzi się w umywalce - wystarczy 3-4 razy wymienić lodowatą wodę!

O, ileż to razy spotkamy się z tym problemem - brak lodówki, a późną wiosną czy latem na wino za gorąco! A tu wszystkie szkoły podają idealną temperaturę podawania o wiele niższą niż temperatura otoczenia - szczególnie tych białych.

W jakiej temperaturze podawać wino? W różnej - w zależności od koloru i oczywiście zawartości cukru. I tak poważne białe wytrawne serwujemy w 10-12 st. C, słodkie i likierowe - 6-8 st. C, musujące - 7-8 st. C. Vinho Verde możemy schłodzić jeszcze bardziej - nawet do 4-5 stopni (nawet czerwone!). I tak się szybko ogrzeje. 

Tyle teoria - bo w praktyce, szczególnie tej piknikowej nie będziemy mieć po pierwsze termometru, po drugie - nie będziemy mieli zapewne przenośnej lodówki. Więc śmiało wino do chłodnego strumienia na pół godziny, a jeśli dysponujemy jedynie bieżącą wodą - to zlejmy wodę aż z kranu będzie płynąć lodowata i zalejmy butlę w umywalce, a potem kilka razy wymieńmy wodę. Piękne 10-13 stopni po jakichś trzech kwadransach gwarantowane!

Ja tak właśnie ostatnio zrobiłem z szampanem Grand Plaisir kupionym w jednym z marketów - i przyjemność wypicia zamiast porannej kawy była może nie taka Grand, ale satysfakcjonująca. Wniosek? Nie zawsze potrzebny termometr i profesjonalna lodówka, by mieć przyjemność z wina! 

Aha, sam szampan ostry, zupełnie nie kremowy, tylko ostry, z dalekim echem tropikalnych owoców. Bardziej do owoców morza - na przykład ostryg skropionych sokiem z limonki niż do ciast.

P.S.

Z czerwonymi kłopot mniejszy - bo powinny być podawane w temperaturze pokojowej, pojmowanej nieco staroświecko (powiedzmy, że wytrawne w ok. 14-17 st. C) więc chłodzenie nie musi być tak długie.

niedziela, 22 maja 2022

Winnica nad Źródłem - zaskakujące wina ze stoku "bez zasięgu"

Tam, gdzie fale rozchodzą się w strumieniu. Oraz w... winie

Winnica nad Źródłem - Domki w winnicy widoczne z góry (fot. Olaf Kuziemka)

Coraz ciężej znaleźć u nas miejsce bez zasięgu tych wszechobecnych smartfonów. Przynajmniej w tych miejscach, które nie są zaszyte gdzieś głęboko w Bieszczadach. Ale w Górach Świętokrzyskich takie miejsca udało się znaleźć - w Winnicy nad Źródłem.

 
Wnętrze jednego z domków - na piętrze są dwie komfortowe sypialnie (fot. Olaf Kuziemka)

Nieco na uboczu, w miejscowości Szerzawy, stoi niewielka posiadłość pana Piotra Sołtyka. Liczy niespełna 5 tysięcy krzewów podzielonych na dwie parcele. Pierwszą parcelę pan Piotr kupił 10 lat temu, bardziej zaczarowany okolicą niż przekonany do ciężkiej pracy przy winie. Ale to nie wszystko - wśród krzewów stoją trzy (trzeci - na osiem osób, choć możliwe dostawki, czynny od maja tego roku) przeznaczone na wynajem całoroczne domki, w których może spokojnie wypocząć rodzina lub grupa przyjaciół. Bez zakłóceń, w ciszy, z dala od miejskiego zgiełku, z mizernym zasięgiem komórek. Nikt nie zadzwoni, nie wezwie, nie każe napisać analizy, raportu, eseju...

 
Domki podczas listopadowego wieczoru (fot. Olaf Kuziemka)

Gdy nastaje świt, na stoku pojawia się czasem mgła, która schodzi w dół, za pierwsze pasmo drzew. Za nich wyłania się kontur pobliskiego kościoła, ale między świątynią z stokiem jest jeszcze dusza winnicy.   

 
Poranna mgła schodzi z winnicy ku strumieniowi na dole, kościół jest nieco dalej (fot. Olaf Kuziemka)

To źródło, z całkiem sporym strumieniem. Nie da się go przeskoczyć. Można przejść po pniaku. Woda pozwala na kumulowanie niewielkiej ilości ciepła - która jak się okazuje, jest wystarczająca by nie przemroziło krzewów. Latem, gdy stromy południowy stok ogrzewa się słońcem, woda przynosi ochłodzenie. I to dosłowne - żartuje pan Piotr - bo korzysta z zimna w najprostszy ze sposobów - wkłada do wody butelkę wina, by się się schłodziło.

Strumień daje ochłodę. I to dosłowną, o ile do wody włożymy butelkę wina (fot. Olaf Kuziemka)

W młodej winnicy powstają wina z hybrydowych szczepów: solarisa, seyval blanca, regenta i marechala focha. Szkoda, że produkcja jest stosunkowo niewielka i jej większość rozchodzi się praktycznie w ciągu sezonu wiosenno-letniego na miejscu. Pan Piotr robi wina w sposób jak najmniej interwencyjny, bez filtrowania i zgodnie z własnym sumieniem spokojnego człowieka. Win próbowałem razem z Olafem (z bloga Wino w Obiektywie) oraz Jerzym (z bloga Winne Okolice).

Iturria XX - czyli białe półwytrawne wino ze szczepu seyval blanc i solaris (fot. Olaf Kuziemka)

Iturria XX to wino ze szczepu seyval blanc i solaris. Na etykiecie znajdziemy napis "półwytrawne", ale cukier (11 gramów na litr) zgrabnie przykrywa sporą kwasowość. Może nawet nie tyle przykrywa, co bardzo ładnie współgra z nią. Jest tu całkiem sporo ciała, a finisz jest bardzo długi. Całość, choć jeszcze młoda (próbowałem wina w listopadzie 2021 r.), już ładnie zestrojona. Piłbym nawet do krewetek!

Pét-nat z seyvala. Pyszne, o chlebowym charakterze, frizzante

Marzeniem pana Piotra jest wyprodukowanie wina musującego, co nie powinno być - ze względu na wysoką kwasowość - problemem. Eksperymenty już trwają i próbujemy całkiem wdzięczny ich owoc - czyli "musiak" z seyvala. Całość w stylu pét-nat (skrót od pétillant-naturel - tak określa się wino naturalnie musujące), mętna, przyjemnie chlebowa, lekko ostra. Bąbelki raczej spod znaku frizzante, ale trzymają się, nie znikają bez śladu.

Emeryk XVIII - wytrawne czerwone wino z odmiany maréchal foch

Próbujemy jeszcze dwóch różowych win ze sporym cukrem - które są wybitnie tarasowe, dla tych, którzy lubią landrynki, ale o wiele lepsze wrażenie robi pierwsza z czerwieni. To Emeryk XVIII. Z odmiany marechal foch. Tu mnóstwo wiśni, jeżyn i jagód. Nieco miękkie w odbiorze, ale po chwili do głosu dochodzi całkiem prężny szkielet kwasowości. Okaz już nieco bardziej ułożony niż młoda biel - ale wierzę, że za trzy-cztery lata będzie jeszcze lepszy!

 
Tars XVIII - tu rondo i regent

Właśnie sprawdziłem - Emeryka już nie da się kupić. Nie da się kupić także innych bardzo dobrych win pana Piotra. On jednak wydobywa coś z archiwum. To Tars XVIII. Tu nieodłączna chyba polska para hybryd - rondo i regent. To okaz, który wymaga powietrza, karafki, dekantera. Na początku kwasowy, wiśniowy, skoncentrowany. Ale po kilku godzinach... Przyznam, że zostawiłem w butelce przez noc, by potem rano spróbować. Pojawiła się wiśnia oraz jeżyna z czekoladą, kwasowość stała się mniej widoczna, stała się elegancka. To jest wino do steka!

Solaris Późny Zbiór. Świetne wino. Niestety unikat 

Ale największą niespodzianką okazał się późny zbiór solarisa. Z rodzynkowych już nieco winogron. Powstało tego wina zaledwie 80 litrów i powyższa butelka jest zapewne jedną z ostatnich. W nosie najpierw pojawiają się żółte jabłka, potem tropikalne owoce - ananas, figi, miód, wosk... Jest zadziwiająco mało cukru, ale za to sporo kwasu i coś na kształt taniny. Bardzo wyraźnej. Ale wino złote, o poważnej strukturze, oleiste. Znakomite! Do pleśniowych serów, do foie gras, do sernika mojej świętej pamięci babci...

Gdybym nie spróbował, nie uwierzyłbym w opowieść o istnieniu świetnego late harvesta z Gór Świętokrzyskich! Nie wiem, gdzie chowają się te wszystkie fale komórkowe, których nie ma na stoku, ale wiem że tych pozytywnych fal jest pełno w winach pana Piotra. No i jedno jest pewne - Tarsa trzymam w piwnicy jeszcze pięć lat, a na złoty późny zbiór muszę kiedyś do Winnicy nad Źródłem wrócić!

A tak swoje wrażenia spisali moi towarzysze:

Jerzy Winne Okolice

Olaf Wino w Obiektywie

środa, 20 kwietnia 2022

Dwie biele i czerwień Lungarotti od Komu Wina (vol. 1)

Umbria, kuzynka Burgundii

Niedawno miałem okazję spróbować win z Umbrii, - z regionu leżącego w centralnych Włoszech, z portfolio dość nowego importera Komu Wina La Dolce Vita - i przyznam, że byłem miło zaskoczony. Obecność win z Umbrii na polskim rynku to zaledwie cząstka importu - bo wiadomo co preferują maniacy z Italii: Toskanię, Piemont, może Sycylię, no i oczywiście Puglia i jej primitivo... 

Lungarotti Chardonnay di Torgiano 2017 

Lungarotti to wielki producent posiadający 250 hektarów winnic w dwóch miejscach - Torgiano pod Perugią oraz Montefalco jeszcze bardziej na południowy wschód. Firmą zarządzają od ponad 20 lat trzy kobiety - to Maria Grazia i jej córki Chiara (prezes) i Teresa (enolog). Z winiarni wychodzi ok. 30 etykiet, ale miałem okazję spróbować kilku topowych.

Lungarotti Chardonnay di Torgiano 2017 - to wino, które fermentowało w beczkach barrique, a potem spędziło na osadzie pół roku. Okresowo było poddawane battonage czyli mieszaniu, co pogłębia ekstrakcję. W butelkach leżakowało "kilka lat" (wiadomo, że inne etykiety czekają w szkle dwa lata, nim wyjdą na rynek). W aromacie jest wytworne: są jabłka, ciasto, szarlotka, maślaność. Kwasowość całkiem przyjemna, choć dość średnia - całość jednak ma bardzo długi finisz, w którym do głosu dochodzi nutka gorzkich grejpfrutów. Całość pięknie skrojona. Idealna do ryb, białych mięs, nawet wyrazistych serów.



Lungarotti Torre di Giano Vigna Il Pino 2017 

Lungarotti Torre di Giano Vigna Il Pino 2017 - To wino z gron Trebbiano, Grechetto i Vermentino zebranych z parceli Il Pino o... zachodniej ekspozycji. Jest bardziej kwasowe, ale także czuć tu wpływ beczki. Nic dziwnego - jedna trzecia soku (ze swobodnego odcieku) fermentuje i leżakuje na osadzie przez trzy miesiące. Reszta po lekkim tłoczeniu idzie fermentować do stali. Wiosną jest mieszane i czeka - rok lub dwa lata. Jest i wyczuwalna beczka, i w smaku zdecydowana "chrupkość". Są białe owoce, pewna pieprzność, a także mineralna krzemienność. Całość przywodzi na myśl burgundzkie biele - zarazem mocne i delikatne.


Lungarotti Rubesco Vigna Monticchio Riserva 2016 

Lungarotti Rubesco Vigna Monticchio Riserva 2016 - to czerwień zrazu bardzo szczupła, owoc wciąż - mimo iż wino sześcioletnie - jeszcze całkiem świeży. Z gron Sangiovese i Colorino fermentowanych w stali w kontrolowanej temperaturze
i 15-dniowym kontaktem ze skórkami. Potem wino spędziło rok w dużych beczkach i po lekkiej filtracji rok w butelce.

Jest tu trochę taniny, już "startej" w bardzo ładny sposób, wiśnia w aromacie jakby pestkowa, całość jak młode burgundzkie wino. I tak jak dobry burgund to wino potrzebuje powietrza. Mięknie wyraźnie wraz z upływem czasu w kieliszku. Po kilkunastu minutach mamy najlepsze - szczupłość i młodzieńczość zamienia się w szerokie spektrum czerwonych owoców z nutką pieprzu, tytoniu, lekkiej skóry. Dzieje się tu sporo!!!

Muszę przyznać, że to była znakomita okazja do przekonania się, że może Umbria to kuzynka albo i siostra Burgundii. Mam nadzieję, że te wina, które spróbowaliśmy z Jerzym z bloga Winne Okolice i Jana Krzyżanowskim z podkastu Bodega Runner, okrzepną na naszym rynku. To jest naprawdę coś, czym warto się cieszyć!  

A tak o winach pisał Jerzy:


niedziela, 13 marca 2022

Riesling Birthday!

Dziś urodziny Rieslinga!

Tu, na zdjęciu, Riesling na polskiej parceli - w Winnicy Turnau

Dziś dzień szczególny - urodziny Rieslinga - szczepu, który powszechnie kojarzy się z niemiecką specjalnością. Owszem, to najważniejszy, najpowszechniej uprawiana odmiana za Odrą. Czemu właśnie 13 marca? Bo nazwa tej odmiany, wymieniona jeszcze w innym brzmieniu, pojawia się w historycznym dokumencie z tego dnia z 1435 r. Administrator hrabiego Johanna IV z Katzenelnbogen kupił winorośl, którą miał posadzić w winnicy w Rüsselsheim. Zapis oryginału brzmi: „Item 22 ß umb seczreben rießlingen in die wingarten” (22 szylingi za 6 krzewów).

Riesling to uniwersalny szczep, dający całe spektrum win. Od krystaliczno-mieralnych, czystych jak sok z kamienia, poprzez półwytrawne feinherny, pełne owocowości, brzoskwiniowości - po słodkie okazy spod znaku TBA (Trockenbeerenauslese), nasuwające na myśl podobieństwo do najlepszych tokajów Aszu. 

Pamiętajcie, że nasz jubilat to nie tylko Niemcy! Bo rieslinga uprawia się chyba w każdym winiarskim kraju. Świetnie te wychodzą w Nowej Zelandii i Australii, USA (region Finger Lakes w stanie Nowy Jork), oczywiście we Francji (ta miękka Alzacja), we Włoszech, w Polsce, a nawet w... Mołdawii!

Katrin Wind Nackter Riesling 2020 - import Poniente

Ale na blogerskim stole dwa rieslingi niemieckie, które kupicie w Polsce. Dla zwolenników wytrawności coś z Palatynatu - Katrin Wind Nackter Riesling 2020. Nackter znaczy golas. Na stronie producenta znajdziemy logo golasa, takiego o solidnych pośladkach i udach. I rzeczywiście, choć to podstawowe wino, to jest świetnym przykładem rieslinga wytrawnego, o bardzo długim finiszu. W aromacie zrazu wyczuwalne jabłka i bardzo dojrzała cytryna, taka już na granicy. Całkiem sporo także grejpfruta, całość bardzo, ale to bardzo kwasowa. To jedno z niewielu win, któremu nie szkodzi pokojowa temperatura (sączyłem bardzo długo od wzorcowej temperatury 10 st. C do jakichś 21 st. C). A jeśli ciepło nie przeszkadza w odbiorze wina, to oznaka, że mamy do czynienia ze świetnym okazem!

Weingut am Stein Gutsriesling VDP Halbtrocken 2020 - importer Enjoy Frank

A teraz coś dla amatorów słodyczy - Weingut am Stein Gutsriesling VDP Halbtrocken 2020 z Frankonii. Importerem jest Enjoy Frank. To okaz spod znaku pełnych owoców: brzoskwini, mango, słodkich jabłek. W dodatku tak czysty, że przywodzi na myśl powiew świeżości. Ale to nie jest prosty ulepek. Pod kołderką wyraźnej słodyczy czai się wspaniała mineralność. Bardzo fajne wino na wiosnę, która teraz, po urodzinach Rieslinga, MUSI do nas nadejść.

 

Wina degustowałem dzięki uprzejmości Niemieckiego Instytutu Wina

czwartek, 10 lutego 2022

Nowości Rafa-Wino z Górnej Adygi (Alto Adige)

Biel i czerwień prosto z włoskich Alp 

Ostatnio w ofercie Rafa-Wino pojawiło się kilka ciekawych win z Alto Adige (Górna Adyga zwana też Południowym Tyrolem) - czyli regionu w północnych Włoszech, gdzie jest oczywiście więcej stoków narciarskich niż winnic, ale... co winnica to świetne okazy!
 
Franz Haas Sauvignon Schweizer 2019 - to bardzo ciekawe i nietuzinkowe Sauvignon Blanc, zupełnie inne niż rozbuchane odpowiedniki z Nowej Zelandii czy bardziej dyskretne odpowiedniki z Francji.
 
 
Mamy tu zadziwiające rozdwojenie. To zapewne efekt podzielenia moszczu z gron - część fermentowała w stali (to bardzo uwydatnia aromat), część w beczkach barrique (to dodaje ciała). W rezultacie powstało potężne w strukturze wino, o wyraźnych, choć niezbyt szalonych, aromatach czarnego bzu, liści czarnej porzeczki, zielonej trawy. W smaku za to oleiste, krzepkie, choć całość jest subtelna. O kwasowości, która jest zwodnicza: z początku wydaje się średnia, po chwili bardziej wyraźna, by w końcu, w jakby nieustającym finiszu, brzmieć bardzo długo. 
 
Świetne wino do poważnych ryb w białych oleistych sosach, ale także do orientalnych potraw, a nawet do potraw Tex-Mex. Śmiało można się tym winem także delektować bez żadnego jadła!

A - i bardzo ważne - Alto Adige to jeden z niewielu regionów na świecie, w którym producenci robią wspaniałe pinot gris - zwane z włoska czyli pinot grigio! A producent Franz Haas (też robi pino grigio) to w lutym w Rafa-Wino producent miesiąca, co oznacza, że na jego wina jest obecnie zniżka (Sauvignon kosztuje 125,99 zł, a nie 139,99 zł). 

Drugą nowością jest czerwień - Tiefenbrunner Turmhof Pinot Noir 2019 (94,99 zł). Z winnicy prowadzonej w piątym już pokoleniu, której właściciele mają 25 hektarów na wysokości od 250 do 1000 m npm i skupują jeszcze owoce od winogrodników gospodarujących na kolejnych 45 hektarach. 

 

Turmhof powstał z selekcji gron z kilku wzgórz - Corona koło Cortaccia (800 – 850 m npm), Pinzano/Mazzon (450 – 550 m npm) i Aica di Fiè (750 – 980 m n.p.m.). Wino jeszcze bardzo młode, świeże. Bardzo delikatne, o wyraźnych aromatach truskawki z maliną i przyjemnie lekką wiśnią. Do tego spora całkiem dawka wanilii - ten aromat zostaje z nami bardzo długo. 
 
Można serwować z mięsami pełnymi charakteru - np. do dziczyzny, choć spróbowałbym także do tatara, a nawet i steków z tuńczyka.
 
Producent określa potencjał starzenia na 5-7 lat. Ja obstawiałbym spokojnie tę drugą granicę. Wino za kilka lat zintegruje się we wspaniały sposób, zmieni owocowość na nuty trzeciorzędowe i zyska zupełnie inny wymiar!
 
Wina udostępnione do degustacji przez importera

poniedziałek, 7 lutego 2022

Jak cudowne może być wino po 10 latach trzymania w mieszkaniu

Tibor Gal Pinot Noir 2012 po 10 latach!

To nie jest post o winach "do trzech dych", choć oczywiście oryginalna cena mieściła się w tym zakresie (29,70 zł!), tylko raczej kolejny post na temat "mieszkanie w bloku, wino i czas". Kiedyś już o tym pisałem - w poście o węgierskim tanim merlocie. Tym razem podobny przypadek spotkał mnie - słowo, że niezamierzony - w przypadku pinot noira od Tibora Gala z 2012. 

Importerem i sprzedawcą były nieodżałowane Winnice.eu i ten pinot kosztował wówczas 29,70 zł! Wówczas - w 2015 r. - był winem świeżym, zaledwie trzyletnim. I sprawił na mnie wrażenie dobre (cytuję: Teraz ma troszkę cienkie ciało. Wydało mi się młode i lekko zielone, nieco żelaziste, garbnikowe i mineralne. Zwarty, skupiony i daleki od leniwości trzylatek), ale już wówczas napisałem, żeby dać temu winu kilka lat, będzie na pewno lepsze. 

Kontretykieta - kto przypuszczał, że wino doczeka 2022 roku?!

I oto z miesiąc temu, robiąc porządki, znalazłem w kącie, w skrzynce, o której sądziłem, że jest pustą podstawką - tę butelkę. Skrzynka stała w ciemnym dość chłodnym kącie, w dość stabilnej, acz współczesnej pokojowej temperaturze. Nie była otwierana jakieś pięć lat.

Podchodzę do korka z tradycyjnym trybuszonem, otwieram. Korek zadziwiająco dobrze zniósł upływ czasu, nie rozpadł się - ale widać, że pełny, dobrej jakości. A wino, które nalałem do kieliszka - cudownie stare w barwie. Sami zobaczcie:

Zdjęcie kieliszka z góry - bez żadnej obróbki

Czysta ceglasta barwa, bardziej przywodząca na myśl barolo niż węgierskiego pinota. A na pewno nie tego sprzed lat. Zresztą, na ciemną barwę zwrócił uwagę Zdegustowany (tutaj cały jego post), pisząc, że "wino jest dosyć ciemne i całkiem intensywne jak na czarnego Pinota – wpada niemal w kolor bordowy". 

Zdegustowany wówczas pisał o aromacie i smaku tak: "w nosie w pierwszej chwili uderza lekki, niezasymilowany alkohol – wszak wino nie jest słabeuszem, ma przyzwoite 13,5%, ale momentalnie ustępuje on miejsca typowym nutom truskawki, poziomki i delikatnej, beczkowej wanilii. W tle kryje się gdzieś nie do końca dojrzała wiśnia skontrowana świeżo ugotowanymi powidłami z ciemnych owoców. Po pół godzinie w karafce wszystko się nieco ułagadza, delikatnieje i bardziej zmierza w kierunku owocu i powideł – nuty beczkowe ustępują".

Co prawda pił wówczas wino z 2011 r., również wówczas 3-letnie, ale nie sądzę, by było ono radykalnie wówczas inne niż 2012 r. Teraz zmiana jest radykalna!

Nie ma praktycznie owocu, no, może szczątkowy, echo raczej wiśni i jeszcze bardziej odległe truskawki. Dominują nuty skórzane, takiej skóry z fotela w pałacowej bibliotece, doprawione lekką pieprznością. Tanina gładka jak szkło kieliszka - wyczuwalna, będąca raczej jak trzecia ściana w filmie (nieawangardowym!), a kwasowość wciąż wysoka, trzymająca w ryzach 10-letni okaz! 

Tak oto z węgrzyna za 30 zł zrobił się świetny okaz. Oczywiście, trzeba wziąć pod uwagę, że już za młodu ten pinot był bardzo dobrej jakości i przewyższał wiele odpowiedników "do trzech dych". Ale to kolejny przykład, że czas czyni cuda jeśli "lekko" przetrzymamy wino o dobrej jakości!

wtorek, 25 stycznia 2022

Wina na Walentynki z Rafa Wino

Ulotne jak miłość. Nie tylko róże!

Bencze Pinot Noir Rosé Eros 2015 BIO

Wina różowe to niedoceniona przez "znawców" kategoria. Przez "znawców z branży winnej" - zaznaczam. Bo często będąc w sklepach widzę właśnie klientów poszukujących (i kupujących) właśnie wina różowe. Ale jeszcze nigdy w zwykłym sklepie nie natrafiłem na taki okaz! Jak ten z Rafa Wino! Bencze Pinot Noir Rosé Eros 2015 BIO (49,99 zł, ale czuwajcie, bo ceny mogą się zmienić w lutym). Tak, wiem, ciężko porównywać miłości. Ale zakochać się od pierwszego wejrzenia można - uwierzcie - także w winie. Oto wino mające niemal siedem lat! O pięknej, dość tajemniczej etykiecie wyobrażającej konstelacje gwiazd... Uwaga! Zapomnijcie o klasycznej procedurze chłodzenia tego wina. Absolutnie! To nie jest klasyczny róż - sekret tkwi w tym, że to Pinot Noir. Wygląda jak róż, ale to kamuflaż wiodący na manowce tych, którym miłość do wina obca jest. Żadnej lodówki, żadnego chłodzenia. I jeszcze pamiętajcie o kieliszkach o duuużych czaszach! Tak jak ten na zdjęciu - Spiegelau Definition Burgundy.

Po nalaniu porcji czujemy coś, co pamiętam z dzieciństwa - mleczne nuty jak galaretka z dzieciństwa, z prawdziwych owoców. Z wiśni i mrożonej truskawki. Śnieżny aromat plus tanina wyczuwalna delikatna i niewielka kwasowość. Wszystko jest dyskretne jak ukradziony nocy pocałunek. Ten pierwszy...

 
Vida Peter Tünderrozsa Rosé 2020 (teraz 28,34 zł)

Dla tych, którzy stąpają po ziemi mocniej i wolą coś bardziej zdecydowanego - jak pocałunek wytęsknionego długą rozłąką kochanka - może lepszym wyborem będzie Vida Peter Tünderrozsa Rosé 2020. To już klasyczny róż, o delikatniejszym kolorze, ale może bardziej zdecydowanym nosie, intensywnym, mocnym, nie pozostawiającym jeńców. Są czereśnie, wiśnia, truskawki - namacalne, niemal wychodzące z kieliszka. Fajne jest to, że tu można dopasować nie tylko tryskawki czy krewetki, ale szynka czy danie z tuńczyka też będzie świetnie pasować!

 
Etyeki Kuria Sauvignon Blanc 2019 (39,99 zł)

Co jeśli zakochani nie są oddani pierwiastkowi dnia i złotego słońca, tylko tajemniczej nocy i kochają schadzki na leśnym mchu, w zielonym gaju o porze, kiedy słońce jeszcze wstać nie zamierza? Może Etyeki Kuria - Sauvignon Blanc 2019? To pełne zielonego pierwiastka wino - jest przyjemne jak ta pora latem między godz. 3 a 4 - kiedy jeszcze noc niby, a już pod widnokręgiem czai się świt. Jest jak aksamitna bajka zielona z mchu i paproci, pełna gąbczastej obfitej zieloności! 

Porzucając poezję - znakomite wino za bardzo fajną cenę. Wino, Sauvignon Blanc z Węgier, która daje prztyczka w nos wielu nowozelandzkim kawalerom. O pięknie poprowadzonej kwasowości, która będzie świetna do małży, krewetek, przegrzebków... i wielu innych afrodyzjaków!

Wina do degustacji otrzymałem od importera