sobota, 18 lutego 2017

Wina z Biedronki - errata o dwie czerwienie

Biedronka: Errata czyli jeszcze dwie czerwienie

Dziś, czy tak szczerze mówiąc to wczoraj, udało mi się dokupić jedno z francuskich biedronkowych win, którego nie ująłem w poprzednim zestawieniu. Ale poprawiam owo niedopatrzenie.

Berger des Abeilles Merlot 2015 (14,99 zł)

Powraca po roku Berger des Abeilles Merlot 2015. W tej samej cenie - czyli 14,99 zł! Z tym, że teraz mamy odsłonę 2015, rocznik '14 był w zeszłym roku. Ale, piętnastka była już w listopadzie! Tyle, że na szczęście ułożyła się. Jak się teraz prezentuje? Teraz to całkiem zgrabne wino, o aromacie czerwonego owocu, z nutką kakao. Choć uwaga - wychodzi pewna maleńka, ale to minimalna warzywność Merlota. W smaku czuć ładnie połączony garbnik z kwasowością. Proste i niedrogie. O ile w listopadzie dawałem 4 --, to teraz dałbym mocną czwórkę! Warto!


Pavillon La Tourelle Bordeaux Supérieur 2014 (24,99 zł)

Wino o 10 zł droższe. I od razu także na starcie lepsze. Pavillon La Tourelle Bordeaux Supérieur 2014. W aromacie bardzo owocowe. Są jagody i czarna porzeczka z elementami kawy, ziemistości i odrobiną suszonej śliwki. I z nutką duszonej papryki, pewną ziołowością. Spore - choć dość wyważone - dotknięcie wanilii. Tanina dość agresywna, podlana jeszcze pieprznością. Bardzo fajne wino za 25 zł!


Jedno wino - zakup własny, drugie - otrzymane od Jeronimo Martins

piątek, 17 lutego 2017

Francja w Biedronce - czerwone

Czerwona Francja w Biedronce

Guerin des Fleaux 2016 (9,99 zł)

O francuskich winach białych i różowych z Biedronki pisałem już w pierwszym odcinku, dziś czas na czerwienie. Brakuje jeszcze tylko dwóch czerwonych, ale uzupełnię ocenę może jeszcze dziś lub jutro. Co mi się podoba w czerwonej ofercie - ale nie tylko w czerwonej, ale i białej? To, że nie ma wśród win żadnych półsłodkich potworków! Jest wytrawność i ew. półwytrawność, w której cukru nie czuć. Brawo!

Najtańsza czerwień - Guerin des Fleaux 2016 (9,99 zł) wcale nie jest najsłabszym winem. Jest jednym z dwóch najsłabszych! Co mi w tym winie przeszkadza? To, że jest o bardzo słabych aromatach, może właściwiej - jest jak zrobione z bezaromatycznych czerwonych owoców. Mnóstwo jest za to kwaśności, a nie kwasowości. W katalogu jest 2015, a w butelce 2016. Nie warto, mimo że tylko 9,99 zł.

Chateau de Barrail Bordeaux 2015 (11,99 zł)

Drugie ze słabych win to Chateau de Barrail Bordeaux 2015. W sumie stały gość na półkach Biedronki. Pamiętam, że kupując we Francji, w narożnym sklepie wino z oznaczeniem Bordeaux za 3 euro, miałem szansę mieć mięsiste, gęste i ciemne. A tu za 11,99 zł mam aromatu jak na lekarstwo, jeśli jakaś jeżyna, to taka, przez którą przepuszczono tonę wody. Wody, która wypłukała wszystko co fajne. W smaku to nawet jest coś bordoskiego. Ale w stopniu tak cząstkowym, że szkoda! Jest zielona tanina i kwas. Ale to słaba namiastka najsłynniejszego winnego regionu na Świecie...

Château Jalousie Bordeaux Supérieur 2014 (19,99 zł)

A przecież wystarczy 8 zł więcej i mamy fajne Bordeaux! Château Jalousie Bordeaux Supérieur 2014 (19,99 zł) było już rok temu. I mam wrażenie, że rok temu było nieco lepsze, bo bardziej nieokrzesane, może bardziej dzikie. Ale z drugiej strony teraz mniej papryki, a więcej owocu, zostało też trochę czekolady. Garbnik jednak nieco zdaje się odstawać. Sprawia, że wrażenie suchości jest całkiem spore. Jest za to całkiem przyjemny finisz.

Granbeau Syrah Grande Reserve 2015 (14,99 zł)

Jeśli szukacie wina do jedzenia, ale niezbyt wykwintnego, to z czystym sumieniem mogę polecić Granbeau Syrah Grande Reserve 2015 za 14,99 zł. To co prawda półwytrawne, ale cukier nie jest tak nachalny jak w wielu innych winach na polskich półkach. Jest tu subtelny aromat jeżyn, jest miękkość w smaku, jest niewielka kwasowość i równie maleńki garbnik. Dość przyjemne i czyste, nie sprawia przykrości (choć z drugiej strony wolimy, by wino sprawiało przyjemność!). 15 zł to niedużo!

Chateau Cap l'Ousteau Haut-Medoc 2013 (29,99 zł)

W pewnych kręgach mawia się, że za "trzy dychy" kupi się bardzo dobre wino. Jak Chateau Cap l'Ousteau Haut-Medoc 2013 za 29,99 zł? Wreszcie soczyste i szczere Bordeaux! Z jeżyną, wiśnią, dżemistością, suszonym owocem, ładną głębią i pierwiastkiem kredowej ziemistości. Z przyjemnym garbnikiem i długim finiszem. Brać!

Chateau de Bensse Medoc 2013 (39,99 zł)

Można dołożyć "dychę", by ucieszyć się jeszcze bardziej. Bo oto Chateau de Bensse Medoc 2013 (39,99 zł) ma w aromacie jeżynę i jagody z wiśnią, gdzieś w tle wilgotną leśną ściółkę z grzybami. Bardzo ładnie wyszlifowany garbnik (choć mocno wysuszający w finiszu). Struktura wina raczej smukła, mało cielista, ale wrażenie pozostawia po sobie długie, czyste. Szkoda, że tak mało tu bordoskiego mięsa!

Pasquier Desvignes Côtes du Rhône Villages 2015 (19,99 zł)

Wina od tego producenta bywały już i w Biedrze, i w Lidlu. Fajne, a w przystępnych cenach! Tym razem Pasquier Desvignes Côtes du Rhône Villages 2015 kosztuje 19,99 zł. To wytrawne wino, o bardzo wyraźnym jeżynowym aromacie, w smaku miękkie, pieprzne, przyprawowe, z ładnym całkiem ciałem, wibrującą kwasowością i średnim garbnikiem, ładnie wyszlifowanym. Za 20 zł? Warto!

Francois Arnaud Chateauneuf du Pape 2015 (54,99 zł)

Najdroższe wino oferty - Francois Arnaud Chateauneuf du Pape 2015. Za 54,99 zł mamy przyjemne aromaty wiśni oraz przejrzałych nieco, już niemal czarnych truskawek. Jest tu ma akcent pieprzności, garbnik jest wyrazisty, przejmuje dominację, ale wino ładnie skonstruowane, ciekawe. Próżno szukać potęgi starszych "szatonefów", ale kupić w podarku wujkowi - i namówić do degustacji - na pewno warto!

Wina do degustacji otrzymałem od Jeronimo Martins

środa, 15 lutego 2017

Francja w Biedronce - białe i różowe

Francja w Biedronce - białe i różowe

Dwa foldery - z lewej o kuchni, z prawej o winach 

Jeszcze nie zniknęły z półek Biedronki wina hiszpańskie, a już znajdziemy francuskie! Co ciekawe, oferta winna nie została zawieszona nieco w próżni, jak to często kiedyś bywało, ale jest osadzona w marketowym kontekście. Z gazetki "Codziennie odkrywaj nowe smaki. Francja" poznamy różne przepisy na dania z francuskim rodowodem, dowiemy się, jakie sery zagościły na półkach, dżemy i bagietki... A jak same wina? Sprawdziłem całą ofertę, dziś recenzje win białych i dwóch różowych.


D de Colmar Riesling 2015 (29,99 zł)

Najdroższe z białych - D de Colmar Riesling 2015. Za 29,99 zł mamy bardzo fajne białe wino z Alzacji. W aromacie przewaga cytrusów z lekkim muśnięciem brzoskwini, sporo
mineralności. W smaku też jest przyjemnie i kwasowo, ciało - jak to w winie z Alzacji - dość pokaźne. Tak drogich Rieslingów zazwyczaj w Biedronce nie ma, bo częściej są po 14 czy 16 zł, ale tu warto 30 zł wydać!


Domaine des Gilleres Muscadet sur lie Grande Reserve 2015 (19,99 zł)

Domaine des Gillières Muscadet sur lie Grande Reserve 2015 (19,99 zł) był w lutym zeszłego roku, choć był to rocznik wcześniejszy. I wówczas nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Widać, że wino trzyma poziom, bo opinię mam podobną - dzisiejsza etykieta to wino nieco kredowe, nieco mineralne, ale w smaku ma pewną dziwną nutkę: gorzkawą, lekko nieczystą, która koliduje z kwasowością, zbyt mocno ją tłumiąc.

Plaimont Boisieres Cotes de Gascogne 2015 (13,99 zł)

Wystarczy ująć 6 zł i będzie lepiej. Gdy widzę na etykiecie dróżkę wśród winnicy, zapala mi się lampka ostrzegawcza, że może być to droga przez mękę, to akurat w przypadku Plaimont Boisieres Cotes de Gascogne 2015 (13,99 zł) mamy wyjątek. Oto bardzo ładnie zrobione białe wino półwytrawne ze szczepów Colombard i Ugni-Blanc. W aromacie mokre liście i czarna porzeczka, a w smaku całkiem żwawa kwasowość. Półwytrawności nie czuć na szczęście. Konia z rzędem temu, kto powie - bez czytania kontretykiety - że jest tu cukier. Warto - to może być wydane bardzo dobrze 14 zł! 


Raoul Clerget Bourgogne Chardonnay 2015 (27,99 zł)

Jeśli wrócimy do kręgu 30 zł - czyli sprawdzimy Raoul Clerget Bourgogne Chardonnay 2015 za 27,99 zł - wcale nie wejdziemy na drugi krąg niebios. Ta butla zawiera wino o aromacie białych owoców i kwiatów. W smaku czuć małą szczyptę białego pieprzu, lekkie uszczypnięcie kwasowości. Ma przy tym dość sporo goryczki. Wino środka. W tej ofercie za niższą cenę można kupić lepsze!

Granbeau Colombard-Chardonnay Grande Reserve 2016 (14,99 zł)

Lepiej wrócić do poziomu 15 zł. Granbeau Colombard-Chardonnay Grande Reserve 2016 (14,99 zł) to wytrawne wino o lepszym smaku niż aromacie! Bo gdy wąchamy, czujemy jak przez dość grubą chmurę próbuje się przebić wyraźny ślad na myśl przywodzący Sauvignon Blanc - zieloności i liść czarnej porzeczki. Ale gdy posmakujemy, jest już piękna czystość! Czuć ładną kwasowość, powłoczkę z zieloności i długi finisz. Za 15 zł najlepsze wino białe tej oferty!

Domaines Arnaud Chardonnay 2015 (17,99 zł)

Domaines Arnaud Chardonnay 2015 za 17,99 zł to troszkę dziwak. Ma pewien wyrazisty aromat białych cytrusów. Ale jest chyba trochę zbyt wyraziście siarkowane, w smaku ma dość dziwną, lekko mydlaną nutkę. Takie sobie!

Granbeau Rose Syrah Grande Reserve 2016 (14,99 zł)

Lepiej zamiast Arnaud kupić któryś z dwóch różów. Tańszy - Granbeau Rose Syrah Grande Reserve 2016 (14,99 zł) - ma aromat mocnej poziomki, gruszki i sporą grejpfrutową kwasowość. Ma zadziwiająco pełną, przyjemną strukturę. Ma pewną dziwność w finiszu, ale pije się bardzo dobrze!

Maison Fortant Lux Royal Rose (21,99 zł)

Droższy róż - Maison Fortant Lux Royal Rose (21,99 zł) to już bardziej subtelny róż z Prowansji. W aromacie delikatne bardzo poziomki, rodem z galaretki. Bardzo, ale to bardzo subtelne - w ciele nie jest tak pokaźne, jak Granbeau, ale nie jest źle!


Wina do degustacji otrzymałem od Jeronimo Martins

niedziela, 12 lutego 2017

Wino i Kuchnia na Walentynki

Walentynki na rauszu
czyli
"Co dla zakochanych?"
Cały wybór win na Winne Walentynki!Walentynki w zasadzie tuż tuż. Zakochani szykują się na miłosne uściski, a winni blogerzy? Też by chcieli, ale są winnymi blogerami. I nie mogą się po prostu ot tak obściskiwać, ale... muszą pić wino do pysznego jedzenia. Muszą sprawdzać co z czym smakuje najlepiej. Co skrzętnie ostatnio zrobili, nim nastał Dzień Zakochanych. I ja z okazji Święta Zakochanych sprawdzałem, wraz z blogerskim towarzystwem, wina do dań ze strzałą amora!

Za kuchnię odpowiadała specjalistka - Dominika z bloga Nóż i Widelec - która potrafi wyczarować coś, co pomoże miłosnej strzale dotrzeć przez żołądek do serca. Czyli afrodyzjaki! A za wina odpowiadał Sebastian czyli Zdegustowany.

Penina Istenič i Sebastian kryjący się za butelką

Zaczęliśmy od aperitifu - Penina Istenič No. 1 Cuvee Speciale - który był też podany (dzięki Sebastianowi były dwie butelki) do przystawki - Amuse bouche – chrupiącej krewetki z tamaryndem i chili z miętowo-kolendrowym chutneyem (potrawa z Indii).

Samo wytrawne wino musujące (69 zł, import VinoVita) to blend Chardonnay (70 proc.) i Rumeni plavec (30 proc.). Sprawiało dobre wrażenie. Kremowe, choć nieco w recepcji cukrowe i jakby utlenione. Ale może to właśnie szampańska (wino zrobiono tzw. tradycyjną metodą) autoliza? Na pewno w aromacie był biały kwiat, kwasowość niezbyt wielka i finisz dość krótki. Jednak do krewetki smakowało mi najlepiej. Nie ujmowało jej smaku, ale podkreślało w dystyngowany sposób. Róż z Winnicy Turnau (55 zł) zdominowała, przejęła nad przystawką całkowitą władzę, nie biorąc jeńców. Samo turnauowe Rose jest oczywiście dobre, pełne, landrynkowe (w pozytywnym znaczeniu), ale także potężne na swój sposób.

Krewetka i wina: Winnica Turnau Rose i Penina Istenič (fot. Olaf Kuziemka)

Była w tym secie jeszcze jedna butelka - Riesling Weingut Sommer Buntsandstein Pfalz 2014 (Jung und Lecker, 52 zł). Wino mineralne, lekko brzoskwiniowe z aromatem białych kwiatów, ale z dość niską świeżością. Mało kwasowe. Ale sprawiło wrażenie średniaka.

Spring rollsy z winami (fot. Olaf Kuziemka)

Druga przystawka była większym wyzwaniem do wina. Świeże warzywne spring rollsy z mango, awokado i kolendrą oraz orzechowym dipem (Tajlandia), surowe, z ryżowym makaronem... Do czego to dopasować? Do Gruner Veltlinera? Dobry strzał! Domäne Wachau Gruner Veltliner Terassen Federspiel 2015 (dobrewino.pl, 64 zł). Jest bardzo kwasowy, ma nuty jabłkowe i ziołowe. I długi finisz!

Na drugim biegunie jest Viña Y Bodega Botalcura El Delirio Reserva Chardonnay Viognier 2015 (6 win, 44 zł). To wino z Central Valley w Chile jest rozbuchane, gorące, pełne. Ma wielkie ciało - umięśnione i gęste. Pół roku spędziło w beczce. Czuć liczi, mango i mocne, dojrzałe jabłka. Ma zaledwie 3,5 g cukru, ale jest wyraźna tłustość. Ale uwaga: jeśli uwielbiacie wina szczupłe i dyskretne, to ta etykieta będzie męcząca!

Danie główne: wołowina w sosie ostrygowym z ryżem z winami, które najlepiej pasowały. I z różami (fot. Olaf Kuziemka)

Główne danie nie miało ciężaru gatunkowego większego o 10 razy. Jak to afrodyzjak - tu raczej chodzi o uskrzydlającą lekkość! Dominika zaproponowała "chińszczyznę" - wołowinę z cykorią i dymką, w sosie ostrygowym z ryżem. Do tego dwa wina do wyboru: róż Bodegas Muga Rosado 2015 (The Fine Food Group, 51,90 zł) i czerwień: Marcel Lapierre Raisins Gaulois 2014 (Enoteka Polska, 49 zł).

Które bardziej pasowało? Ciężki wybór, bo Muga Rosado (Garnacha 60 proc., Macabeo 30 proc. i Tempranillo 10 proc.) to mineralne i poziomkowe wino, rześkie, świeże, lekko słono-migdałowe (to dotknięcie Macabeo), było świetne do całego dania. Czerwone Beaujolais Marcel Lapierre Raisins Gaulois 2014 z niefiltrowanego Gamay (miękkie i owocowe) podbijało smak samej wołowiny, łagodząc go i specyficznie - w dobrym znaczeniu tego słowa - zmieniając. Ryż pozostawał o dziwo nietknięty, jakby był osobno. Byłbym w kropce, gdybym musiał zdecydować się na jedno z tych win. Na szczęście nie byłem, bo świetnie mi się jadło z tymi dwoma!

Czekolada się topi. Szykuje się coś pysznego!!!

Walentynkowy wieczór bez deseru były oczywiście wieczorem straconym. Ale deser był – samosy z bananami, z kokosem, kardamonem i z czekoladową polewą (rodem z Pakistanu) czyli lekkie naleśniczki o bardzo przyjemnym nadzieniu. Do tego Rivetti La Spinetta Moscato d’Asti Bricco Quaglia 2015 (Winezja, 84,99 zł), Hold and Hollo Sweet Holdvölgy 2008 (13Win, 76,50 zł) i Domaine Saint Remy Gewurztraminer Alsace Grand Cru Hengst (Winestory, 99 zł) oraz Chateau de Pena Rivesaltes Tuile (M&P, 69,99 zł)
Cztery wina do deseru. A dla zakochanych płatki róż!

To był bez wątpienia najlepszy zestaw wieczoru! Każde wino dodawało nowej jakości! Moscato - lekkie wino (tylko 5 proc. alkoholu), z przyjemną porcją cukru, z pięknym kwasem i maleńkimi bąbelkami - zwracało potrawę w styl kwiatowy, owocowy. Tokaj z 13win (moim zdaniem to było najlepsze wino wieczoru) to wino o bardzo fajnych aromatach suszonych owoców, mandarynki, pięknej złotej sukni, elegancji i pewnej pomnikowości (choć różowa etykieta sprawia wrażenie żartu). Rivesaltes z nutkami suszonych rodzynek i suszonej żurawiny, subtelniejsze od porto, komponowało się świetnie. To wino lepiej pasowało do czekolady niż pasowałoby np. Porto! Gewurztraminer zaś to znakomite wino - jak to gewurz z dominacją liczi, róży, cytrusów, o oleistej fakturze... Może wino bardziej do ostrej kuchni azjatyckiej albo meksykańskiej, niż do deseru. Albo nawet do kontemplacji czy książki. Oczywiście koniecznie o miłości!
A tak pisali o swoich wrażeniach inni walentynkowi blogerzy:

sobota, 11 lutego 2017

Wina Jülg w Jung&Lecker

Wina Jülg w Jung&Lecker

Paleta win Jülg

Zimowy dzień był dobrą okazją, by spróbować palety win Jülg w warszawskiej restauracji Jung und Lecker. I nie były to tylko czerwienie! Można było spróbować m.in. wspaniałego Rieslinga! Przywiózł go Friedrich Jülg, przedstawiciel winnicy leżącej na granicy Niemiec i Francji - między Palatynatem a Alzacją.

Mniejszą, choć pokaźną część (40 proc.) winnicy Jülgowie mają na terenie Francji. - Teraz nie ma z tym problemu, ale w latach sześćdziesiątych każdy robotnik musiał zabierać ze sobą paszporty do pracy. Było to uciążliwe, choć teraz może się wydawać zabawne - wyjaśnia Friedrich.


Friedrich Jülg i Monika Wojtysiak z Jung&Lecker

Za produkcję od 2008 roku odpowiada Johannes, najstarszy z braci. Fachu uczył się we Francji, praktykował w Domaine de Lambrays, dosłownie 5 km od Domaine Romanée Conti! Stąd może ambicja stworzenia dobrego Pinot Noir?

Chardonnay Sekt Brut 2012 (76 zł)

Ale po kolei. Najpierw spróbowaliśmy musującego Chardonnay Sekt Brut 2012.
Całość lekko pienista, o aromacie białych kwiatów, z lekkim migdałem i dość mało kwaskowa. Może ostrze stępił upływ lat? Ale jeśli ktoś nie lubi ostrza brzytwy, będzie się czuł bardzo usatysfakcjonowany.

Friedrich zapewnia, że rocznik był bardzo dobry, wino dojrzewało rok na osadzie, a potem rok w butelce. Gleby kamieniste i wapienne. Stąd całkiem wyraźny mineralny charakter i lekko słona nuta (76 zł w J&L). Choć kwasowość nie jest wybitnie wysoka.  


Chardonnay 2015 (55 zł)

Chardonnay 2015 - z białą, podstawową etykietą - jest świeże i rześkie. Tu już jest całkiem spora kwasowość i lekko wyczuwalny cukier. Jest reż wyraźnie więcej struktury, oleistości, choć dojrzewało tylko w stali (55 zł na półce w J&L) i nie było żadnej beczki!


Riesling Kalkmergel trocken 2015 (55 zł)

Riesling Kalkmergel trocken 2015 to już wino z wyższej linii - można by rzec, że tzw. terroirystycznej. Ale o dziwo geograficznie mało niemieckie (75 proc. gron z działki leżącej w Alzacji, a tylko 25 proc. na terenie Niemiec). Bardzo aromatyczne. Czuć poza grejpfrutem i pewną brzoskwinią w tle jeszcze pewną prochowość i lekko spaloną gumę.
Świeże, w potencjale, gdzieś dość daleko czuć pewne "nuty automobilne". Ale według Friedricha zbyt wyraźnie się nie pojawią, bo wino będzie ewoluować w stronę suszonych owoców, a nie naftowości. Cukru tylko 2 g/litr. A kwasu 7 gramów. Po ile na półce? 55 zł i to jedno z lepszych win za taką cenę!

Muskateller trocken 2015 (52 zł)

Muskateller trocken 2015 (52 zł) to wino z rodzaju dość niezwykłych - jak na niemieckie wina obecne w Polsce. Szczep bardzo aromatyczny, niegdyś wina z niego robiono bardzo słodkie, ale od przełomu lat 80. i 90. winiarze skierowali produkcję na wytrawne tory. Co kryje butla? Trochę liczi i brzoskwini. Jest także w środku trochę mineralności. Cukru niewiele, choć więcej niż w Rieslingu, bo 4 gramy na litr, za to kwasu ok. 6-7 g. Jest w sobie dość tęgi.

Spaetburgunder 2014 (58 zł)

Czy za Spätburgundera 2014 warto dać 58 zł? Niemiecki Pinot Noir ma - jak to celnie ujął Friedrich - miłośników albo "nienawistników". Skoro tak ma być, to i ja muszę być w jednej z tych grup. Hmm... Powiem tak: jeśli uwielbiacie wino będące niemal jak Rosé, o bardzo wysokiej kwasowości, cienkiej strukturze, aromacie czerwonej porzeczki i muśnięciu beczki, którego nie czuć, to na pewno będzie to wino dla was!

Spaetburgunder Reserve trocken 2014 (109 zł)

Na szczęście istnieje jeszcze Spätburgunder Reserve trocken 2014. Czarna etykieta czyli wyższa linia. Wino droższe i to sporo - 109 zł. Ale jest za to więcej finezji, więcej komplikacji, więcej aromatów. No tak, ale to już wino... francuskie. Parcela Sonnenberg leży we Francji i ten Pinot powstaje tylko z francuskich winogron. Na szczęście dla winiarzy urzędnik uznał, że grona są niemieckie i tyle. Basta i Anschluss!

Taki niemiecki Pinot to ja już jestem w stanie zrozumieć. Tu już się pojawia na początku aromat lekkich czerwonych owoców, potem się otwiera, dostaje ziołowych nutek, wchodzi pewna ziołowość, rozmaryn... Kwas wciąż wysoki, ale nie jest jak wbicie szpili. To wino spędza w barrique (drugi obieg) od 12 do 18 miesięcy. Za dwa lata - czyli jako 5-latek - ma być w stanie idealnym do picia.

Bruederlein trocken 2014 (64 zł)

Jeszcze na koniec także łyk Francji. Czyli Bruederlein trocken 2014 z białą etykietą. Bruederlein znaczy tyle co braciszek. Tu mamy grona z gruntu francuskie - Cabernet  Sauvignon i Merlot. Jak w Bordeaux, nawet butelka jest bordoska. Wino zrobione raczej na modłę dość szczupłą i kwasową, próżno szukać tu tłustości spod znaku Medoc, ale za to ładnie gra garbnik z kwasowością, wszystko wydaje się dość dobrze poukładane. Cena? 64 zł.

Win degustowałem na zaproszenie Jung und Lecker

wtorek, 7 lutego 2017

Winne Wtorki: Pinot Noir z Nowej Zelandii. I nie tylko...

Dwa Pinoty z Nowego Świata

Nelson Pinot Noir 2015 (48,99 zł w M&S)

Tematem Winnego Wtorku - w takie dni blogerzy piszą na jeden temat - jest Pinot Noir z Nowej Zelandii. Oraz - o ile ktoś lubi, chce, ma możliwość - porównanie z "wzorcem metra" czyli Pinotem z Burgundii. Cóż, postanowiłem pójść troszkę na przekór. Troszkę, bo Pinot Noir z Nowej Zelandii mam właśnie w kieliszku, ale nie porównuję go z bratem z Francji, ale z... Chile! Obydwa wina zakupiłem w Marks&Spencer w sumie za 74,58 zł.

Nową Zelandię reprezentuje Nelson 2015 - jak zobaczycie czytając inne blogi nie był to tylko mój wybór. Wino jest dziełem (to blend różnych win - jak można przeczytać na kontretykiecie) pani winemakerki Jeneve Williams. Jak wynika z krótkiego śledztwa w google, twórczyni jest nieco podobna do naszej Małgorzaty Rozenek (Sami sprawdźcie - jest tu pierwsza od góry). Ale wino to nie odkurzanie - na szczęście jest zrobione bardzo fajnie!

Gdy nalałem sobie do specjalnego pinotowego kieliszka,całkiem małą ilość, wino okazało się dość jasne. W większej masie ma jednak ciemne, przyjemne zabarwienie. W pierwszym aromacie jest jak wiśnia wyjęta z kompotu. Z całkiem ładnym owocowo-warzywnym tłem, dość zimne w odbiorze, z pewną ziołowością. Potem, po pewnym czasie napowietrzania, do głosu dochodzą truskawki i jeżyny. 

W smaku truskawka jest jeszcze wyraźniejsza. Taka zebrana nad ranem, z liśćmi tu i ówdzie poprzylepianymi. Wino ma kwasowość całkiem żwawą, struktura strzelistą, niezbyt opasłą. Raczej wąską w barach.

Tierra y Hombre Pinot Noir Casablanca Valley 2015 (25,59 zł w M&S)

Zupełnie inne wrażenia zapewnia Tierra y Hombre Pinot Noir Casablanca Valley 2015. Także wino z Nowego Świata, i także dzieło naszej Jeneve, choć wespół z chilijskim winemakerem Roberto Carrancá (robi on także wina w Indomita). Ale to wino już bardziej przysadziste, szersze, tęższe w barach. Po pewnym czasie napowietrzania emanuje trochę aromatem garażu, warsztatu samochodowego z otwartym kanałem. Jest czerwony owoc, ale nieco rozlazły, żurawinowy, trzymany jednak "spinaczem" rozmarynu. Już się obawiałem, że to wino bez właściwości, ale...

... w smaku jest za to o wiele przyjemniej! Struktura jest już bardziej rozbudowana, czuć truskawkę z żurawiną, ale kwasowość jest tutaj wyraźną dominantą. Nie taką przykrą, jak w niektórych polskich winach, ale jest bardzo wyraźna!

Jeśli miałbym wybrać jedno z win, postawiłbym na Nową Zelandię. Choć wolałbym, by nie były to marketowe Pinoty, ale takie okazy, jak te od Seresina, których próbowałem podczas wizyty mistrza kamery w Warszawie!

A takie spostrzeżenia o swoich Pinot Noirach mieli inni blogerzy:

- Czerwone czy Białe

- Nasz Świat Win

- Pisane Winem

- Winne Przygody

- Winniczek

poniedziałek, 6 lutego 2017

Hiszpania w Biedronce

Hiszpania w Biedronce
 


Na półkach Biedronki powróciła Hiszpania, o ile tak można powiedzieć. Bo kilka pozycji jest na stałe - by wspomnieć Rioję Montebuenę, czy Cavę Pata Negra (mam wrażenie, że jest od zawsze albo przynajmniej bardzo często). Jak przystało na ofertę podczas kontrataku zimy, większość etykiet to czerwienie. Drogo? Od 8,99 zł do 39,99 zł. A jak smakują wina?

Eidosella Albarino (29,99 zł)

Eidosella Albarino - to całkiem drogie (29,99 zł) białe wino, mocno mineralne, kwiatowe, z posmakiem brzoskwiniowym, może nieco także gruszkowym. Przyjemne, na pewno warto kupić i poczekać aż będzie można usiąść na tarasie. Chyba, że ktoś ma "ogród zimowy". Superdoznań nie ma, ale przykrości również. Typowe wino środka!

Cava Pata Negra Semi Seco (16,99 zł)

Za 16,99 zł amatorzy bąbli dostaną Cavę Pata Negra Semi Seco. Bąbelki podszyte sporym cukrem, o wyraźnym jabłkowo-gruszkowym aromacie. Same bąbelki całkiem spore. Miłośnicy ostrych jak brzytwa szampanów nie będą usatysfakcjonowani, ale ci, którym podoba się co nieco słodyczy, wręcz przeciwnie!

Toma Tempranillo Rosado (8,99 zł)

Najtańsze wino - Toma Tempranillo Rosado. Za 8,99 zł mamy napój o aromacie intensywnej poziomki, choć w smaku bardzo gorzki, prosty, dość daleki od finezji. Z ziołowym podtekstem. Do szprycera może być. Solo raczej nie. Kupicie za to lepszy róż z Francji. Tyle, że drożej :(

Monasterio de las Vinas (12,99 zł)

Powraca Monasterio de las Vinas i jest tańsze niż kiedyś (teraz 12,99 zł). O ile rocznik 2008 nie podobał mi się na pierwszy rzut nosa, ale potem pokazał ciekawą stronę. 2010, który mamy na półkach, jest od razu przyjemniejszy, choć nieco jednowymiarowy. Miękki, w aromacie troszkę może razić czarną porzeczką złamaną bardzo wyraźną suszoną śliwką oraz pewną dawką apteczności, zielonej ziołowości. W strukturze dość szczupłe i dość kwasowe. Nie ma fajerwerków, ale za 13 zł nie jest najgorzej. 

Cubista Garnacha Old Vines DO Calatayud (19,99 zł)

Nieco droższe wino - Cubista Garnacha Old Vines DO Calatayoud (19,99 zł) - to już butelka o dziwnym rozziewie. Aromat kandyzowanych wiśni ze spirytusem zwiastuje słodkość, ale w smaku jest już pewna półwytrawność, choć towarzyszy mu mimo wszystko spora lekkość i kwasowość.

Campo Lavilla Tempranillo 2013 (11,99 zł)

Za niecałe 12 zł mamy lepszy wybór - Campo Lavilla Tempranillo 2013. Proste czerwone wino, w barwie ciemne i eleganckie. W aromacie żurawinowe z domieszką wiśni i... ziemniaczanej mąki. W smaku lekkie i kwaskowe. Z miękką taniną, zieloną jeszcze nieco. Ale fajne i bezpretensjonalne za swoją cenę!

Monte Carbonero Tempranillo & Syrah 2015 (11,99 zł)

Choć gdybym miał wybrać, to za taką samą cenę mamy Monte Carbonero Tempranillo & Syrah 2015 (także 11,99 zł). Jest i żurawina, i bardzo dojrzała jeżyna. Ładne okrągłe aromaty. W smaku jest bardziej piwnicznie, aptecznie, rustykalnie. Jest pewna miękkość i bezpretensjonalność. Całość troszkę cięższa niż Campo Lavilla i wyraźnie dłuższa w finiszu! Bardzo fajne wino!

Montebuena Rioja 2015 (13,99 zł)

Stały gość - Montebuena Rioja 2015 (13,99 zł). Czyli Tempranillo po półrocznym dojrzewaniu w beczce. W aromacie nieco petrolowe, z wyraźnym akcentem czarnej porzeczki i szczyptą kakao. Oraz zielonego lasu. W smaku natomiast kwasowe, eleganckie i smukłe. Dość długi finisz i zgrabny garbnik!

Altos de Tamaron Roble 2015 (19,99 zł)

Srebrna etykietka w przypadku tej oferty zapowiada dobrą linię? W przypadku Altos de Tamaron Roble 2015 (19,99 zł) na pewno! Jest tu i jeżyna, i wiśnia z gałązką rozmarynu. Jest i kakao, i nieco wanilii. Szkoda, że w smaku troszkę rozczarowanie. Robi się nieco bardziej pretensjonalnie i gumowo. Tanina drobna, roztarta, kwasowość też jest, ale finisz jest dość średni. Nie ma Mount Everestu, ale jest zgrabna Śnieżka.


Enate Somontano 2014 (24,99 zł)

Enate Somontano - 24,99 zł. Ze szczepów międzynarodowych - Cabernet Sauvignon i Merlot. Beczka wyraźna, choć było jej tylko pół roku. W aromacie całkiem sporo poważnej czarnej porzeczki. W smaku jednak nieco wysmażone, i jednocześnie nieco zielone, warzywne, podszyte jakby dość dziwnym cukrowym, może nieco syropowym, posmakiem. Trochę on za goryczkowy, stąd wino pozuje na jedno z lepszych z tej oferty, choć może to nie do końca się udało...

Sol i Terra Priorat 2013 (34,99 zł)

Wskakujemy na górną półkę. Oto Sol i Terra Priorat 2013 za 34,99 zł. Bardzo aromatyczne wino, szkoda tylko, że na pierwszym planie dość słodkawe kandyzowane wiśnie, z pewnym dziwnym tłem. W smaku jest pewna dżemistość, nutka balsamico i suszonej śliwki, ładna tanina i długi finisz. Dobre, Tylko czy całość jest rzeczywiście warta 35 zł?

Torre Tallada Valancia DO (9,99 zł)

Jeśli chcecie budżetowo (9,99 zł) i wybierzecie Torre Tallada Valancia, to odradzam. To słodkawy ulepek, w nosie jakoś tam się trzyma, ale smak kompletnie rozkłada na łopatki. Wszystko tu leży osobno - ot, wisienka ściągnięta z ciasta, wyprodukowanego przez niezbyt lotną kucharkę!


Marques de Cosuenda Reserva 2010 (16,99 zł)

Jak stany średnie? Marques de Cosuenda Reserva 2010 (16,99 zł) ma aromat czerwonych owoców złamanych śliweczką, a może nawet bardziej apteczką. Całość zwiastuje coś dojrzałego i skoncentrowanego. Podobnie i kolor. A w smaku? Jakby już schyłkowe wino, kostyczne, o dość cienkiej strukturze, rozwodnione. Pokazujące, że to czego dotknęliśmy, było tylko płaszczem. Albo czapką z pawich piór. Jest szlachetność, ale raczej już upadłego hrabiego z powieści Zafona.

Licenciado Rioja Reserva 2010 (39,99 zł)

Druga z etykiet srebrno-plastikowych. Włącza się lampka alarmowa, ale Licenciado Rioja Reserva 2010 (39,99 zł) to o dziwo fajne wino! W aromacie elegancja. Czarne owoce i pieprzność, ziołowość. W smaku też jest ładnie. Dochodzi suszona śliweczka, dymna i całkiem gęsta. Są pięknie połączone proporcje kwasu, taniny i umami. Dobra gęstość! Zero rozwodnienia. I długi finisz. Struktura bardzo fajna! Dobry wybór, choć najdrożej z całej oferty. 

Ophicus Gran Reserva 2010 (24,99 zł)

15 zł taniej, ale niekoniecznie o tyle gorzej. Ophicus Gran Reserva 2010 (24,99 zł) to ciekawe wino z czerwonym owocem na pierwszym planie, pewną nutą zieloności, ziołowości spod znaku nieco wypłukanego rozmarynu, papryki i warzywnością. W smaku jednak proste i całkiem eleganckie, choć może nie tak ładnie zaokrąglone jak Licenciado.

La Fea Gran Reserva 2010 (24,99 zł)

Najładniejsza etykieta i butelka solidna, model primitivo. La Fea Gran Reserva 2010 za 24,99 zł. Jak zawartość ciężkiego szkła? Leśne i czerwone owoce z pewną porcją ziół. W smaku jednak trochę zbyt kwaskowe, dość szczupłe, o natrętnej końcówce. 25 zł można w tej ofercie wydać lepiej!

Sandeman Sherry Medium Sweet (19,99 zł)

Lepiej 6 zł przeznaczyć na pleśniowy ser, a 19,99 zł na Sandeman Sherry Medium Sweet. Tu lekko orzechowe wino (ale takie o smaku laskowych orzechów, a nie włoskich) i rodzynek. W strukturze lekkie i zwiewne, by nie powiedzieć kostyczne. Przyjemne, o zredukowanej kwasowości. Kogoś może nawet oszukać, że to słodkie wino. Ale jeśli postawicie na sherry, to będzie dobry wybór!


Wina do degustacji otrzymałem od Jeronimo Martins