środa, 21 stycznia 2015

Włoska czerwona oferta Biedronki na styczeń 2015 r.

W czerwieni też postaw na bąbelki

Nawet nienajgorsze trzeciego dnia. Dłuuuugo się otwiera. Bel Moro Salice Salentino DOC 2013 - 14,99 zł

O białych włoskich winach w styczniowej ofercie Biedronki "Włoskie smaki" pisałem już poprzednio, teraz czas na czerwień. Tu także troszkę festiwali powtórek (na 13 win 6 już było), szkoda, że nie powtórzono tych fajniejszych. Jeśli komuś Italia kojarzy się z amarone, valpolicellą, to raczej w dyskoncie podobnych smaków nie znajdzie. Aromatycznie jest tu w większości tak sobie - niektóre z win, mam to doświadczenie za sobą, poprawiają się po oddychaniu, bo są jakoś strasznie ściśnięte. Ale nie łudźmy się, że nagle z karafki po 2 dniach wyskoczy coś genialnego. Kto się skalibruje winem za 9,99 zł, w winie o 5 zł droższym odnajdzie te kilka złociszy różnicy.

Ramarro IGP Terre Siciliane (9,99 zł)

Ramarro IGP Terre Siciliane (9,99 zł) - czerwone półwytrawne ze szczepów Nero d’Avola i Nerello Mascalese, z Sycylii. Powinno być gorące, a jest najwyżej letnie. Ale w sumie to wino za 9,99! Poprzednie wydanie (było w czerwcu 2014) wydało mi się za bardzo aromatyczne - ale teraz nie wydało mi się aż tak słodkie. Może nowa partia, może się ułożyło?

Giacondi za 9,99 zł

Drugie wino za 9,99 zł to Giacondi. Czerwone półsłodkie. W aromacie nieokreślone czerwone owoce, zero kwasowości, jest za to tanina, dziwnie sznurująca fragmenty ust. Co zadziwia - nie jest jakoś o połowę gorsze od win za 15 zł. Mniej wiśniowe niż to, które dyskont wprowadził w czerwcu 2014.
Do makaronów i grillowanych mięs.


Riva Leone Barbera Piemonte DOC - 16,99 zł

Ładna etykietka, a środek już mniej - Riva Leone Barbera Piemonte DOC za 16,99 zł jakoś mnie nie zachwyca. Nut dojrzałych śliwek jakoś nie czuję, wydało mi się wodniste.

Sartori Bardolino DOC 2013 - 14,99 zł

Trochę podobnie jest z Sartori Bardolino DOC 2013 (14,99 zł). To wino już było, z brzydszą szatą graficzną. Teraz etykieta jest ładna, ale wkład pozostał niezbyt ładny - wytrawne, młode wino, w smaku jest jak ciemnoróżowe. Gdzieś tam nos wciąga pierwiastek wiśni. Szczerze powiedziawszy bardziej się nadaje na sangrię - włóżmy garść kostek lodu, ćwiarteczki mandarynki, pijmy jako drink. Jest rozwodnione, ot takie Beaujolais Nouveau w styczniu. Będzie pasować pewnie do wszystkiego, co ma dobry smak. Lepiej na godzinę do lodówy, bo nie wiem, jak się zachowa ciepłe.

Montiero Dolcetto Piemonte DOC - 12,99 zł
Montiero Dolcetto Piemonte DOC (12,99 zł) robi nieco lepsze wrażenie. Jeśli mamy dobry kielich, zwężający się ku górze, złapiemy ulotnego ducha. Jest trochę truskawki, trochę czerwonego owocu. Drugiego dnia stanowczo lepsze! Ale nie oszukujmy się - to wino za 13 zł. Do pysznych serów i potraw z drobiu - jak najbardziej, bo dobry towarzysz doda im wartości.

Forziere Chianti Classico DOCG 2012 - 24,99 zł

Wróciło Forziere Chianti Classico DOCG 2012 (za 24,99 zł). Szkoda, że to chianti jakby w połowie smaku. W czerwcu był poprzedni rocznik. Ten, ma owszem, piękny kolor i gdzieś tam cień aromatu fiołka, ale sprawia wrażenie płaskiego, ot, jak manekin człowieka. Pierwiastek owocowy okraszony niepotrzebnym warzywniakiem, jest za to gładka tanina. Ale mam wrażenie, że bardziej mi ktoś zabierał wino, niż dawał. Wraz z ocieplaniem się poprawia. Ale żeby za 25 zł?

Santoro Primitivo IGP Puglia - 14,99 zł
To już lepiej za 10 zł kupić kabanoski albo kawałek dobrego sera i Santoro Primitivo IGP Puglia (14,99 zł). Akurat to ma delikatne aromaty czerwonego owocu, może drobinę śliwki. Kwasowość małą, garbnik też nie jest Goliatem - za 15 zł może być. Do czerwonego mięsa, wieprzowiny i drobiu oraz do serów.

Ciekaw Bel Moro Salice Salentino DOC 2013 - 14,99 zł
Innym ciekawym winem za trzy piątki jest Bel Moro Salice Salentino DOC 2013 (dokładnie 14,99 zł) - z regionu Apulia. To jest butla, którą możemy śmiało pić na raty. Odległy czerwony owoc, średnia tanina, średnia kwasowość - dobrze znosi upływ czasu. Bardzo fajne jako wino dnia... trzeciego. Intrygujące i zmienne jak kobieta. Bardzo długo się otwiera - dopiero po wielu godzinach czuć aromat. W smaku cierpkie, fajne, przede wszystkim czyste - bez domieszek! Przyprawowe. Z negroamaro. Wino schłodzić i rozlać do karafki. Poczekać ze dwie godziny. Do mięs!

Sensi Chianti DOCG - 13,99 zł
Jak już koniecznie chcecie "kjanti", to ewentualnie Sensi Chianti DOCG za 13,99 zł. To zabawne, wydaje się nie lepsze niż droższe o 11 zł Forziere. Czujemy czerwone owoce i trochę wiśni. W smaku bardzo taniczne - za suche. Do aromatycznych mięs. Niech pooddycha po otwarciu!

Campo Al Moro IGT Toscana - 16,99 zł
Campo Al Moro IGT Toscana (16,99 zł) to jedno z win z naddatkiem beczki i echem warzywnego ogródka. Po wywietrzeniu pojawia się pierniczek, korzenność, tosty... W smaku zielona gałązka, lekka cierpkość. Dziwne. Po dekantacji może będzie lepsze.
Antale IGT Terre Siciliane - 19,99 zł
O dwa stopnie lepiej się robi przy Antale IGT Terre Siciliane (19,99 zł). Tu mamy w aromacie dość wyraźne - jak na tę ofertę - czerwone owoce, wino jest lekko kwasowe, gładkie, całkiem całkiem. Do grilla i dziczyzny.

Andrero Nero d'Avola IGP Terre Siciliane - 14,99 zł

Andrero Nero d'Avola IGP Terre Siciliane za 14,99 zł to powściągliwe wino o dośź wyraźnych aromatach czarnych owoców i dżemu. Ma dość drewniane taniny, dość dojrzałe, ale ma przy tym nutę zieloności. Jak na wino za 15 zł, nie jest złe. Po napowietrzaniu łagodnieje - choć nie ewoluuje jakoś w piekną stronę. Nie czuć po nim sycylijskiego przegrzania.
Duca Di Saragnano Negroamaroi - Primitivo IGT Puglia - 24,99 zł

Dziwne nieco Duca Di Saragnano Negroamaro-Primitivo IGT Puglia (24,99 zł). Tu już gorąco czuć, ale napastliwe. W nosie czerwone owoce z perfumą, ale w smaku trochę syropowych nut, z liściem czarnej porzeczki, pokrzywą. W smaku pełne, kwasowości niewiele, garbniki niewielkie. Tak skoncentrowane, że powstaje wrażenie półsłodkiego wina. Można się przyzwyczaić, po schłodzeniu. Ale gdyby było za 9,99 zł, byłoby bardziej do przełknięcia, szczególnie z gulaszem czy pieczenią. Schłodzić do 16 st. C!

Mirabello IGT Lambrusco Dell’Emillia za 11,99 zł

No i na koniec - najfajniejsze z oferty. Pierwsze Mirabello IGT Lambrusco Dell’Emillia za 11,99 zł. Rewelacja tej oferty. Proste czerwone wino, którego półsłodki charakter łagodzi i uszlachetnia właśnie musowanie. Ładny owocowy charakter i ładne dość ciało - jakże inne od białych musujących. Rześkie. Najlepsze gdy chłodne (8–10 st. C).

Lando DOP Marsala - 17,99 zł
Drugim dobrym winem - już nie czerwonym, ale zostawiłem sobie w charakterze wisienki na torcie - jest Lando DOP Marsala. Za 17,99 zł dostajemy wino wzmacniane słodkie, o ładnym aromacie kandyzowanych daktyli, suszonych owoców, moreli i fig. Co zadziwiające - ma pewną dozę kwasowości i wytrawności. Ma coś z charakteru polskiego kompotu z suszonych śliwek. Nie jest do końca tak dosadnie słodkie, nie rozbolą nas po niej zęby. Wino z południa - z zachodniej części Sycylii. Podawać schłodzone. Sprawdzi się jako aperitif lub do serów pleśniowych, deserów.

Przy takim zestawieniu nie ma wyjścia - musi wygrać to, co Polacy lubią najbardziej - półsłodkie. Ale miejmy nadzieję, że następne oferty będą już na wytrawnie w stylu dobrym dla dyskontu z PORTUGALSKIM przecież rodowodem.

Wina otrzymałem od Jeronimo Martins Polska. Trzy - zakup własny.

Włoska biała oferta Biedronki na styczeń 2015 r.

Postawcie na bąbelki!

W Biedronkach od 15 stycznia, możemy kupić wina włoskie. Ot, taka styczniowa - trochę dziwna wrzuta na zimę - kolej losu. Oczywiście zimę umiliłaby oferta win czerwonych gorących, jak te, o których pisałem tutaj - ale... Niestety, trochę powtórka z rozrywki.
 
Białe Giacondi za 9,99 zł - za tę cenę OK, ale nawet Łysica to nie jest
 
Wina włoskie Biedronka prezentowała w czerwcu 2014. Teraz, w styczniu, znalazło się kilka z nich na bis - dwa w zmienionej szacie graficznej, inne w nowszym roczniku. Niestety, nie ma czerwonych Grifone Sangiovese Puglia IGP (za 16,99 zł był kawałek fajnego wina). Albo Maree d'Ione Nero d'Avola IGT Terre Siciliane - 17,99 zł. 

 
 
Le Galene Garganega Pinot Grigio IGT Veneto - 9,99 zł
 
Co w białych? Hmm... Le Galene Garganega Pinot Grigio IGT Veneto za 9,99 zł - na kolana nie powala. Wino ze szczepów pinot grigio i garganega z  Veneto. W nosie kwiatowo-cytrusowe, aromat niezbyt finezyjny (ale jest), o średnim ciele. W smaku pojawia się nieczysta nutka, ale po chwili zanika. Niezbyt kwasowe, dobrze zrównoważone. Najlepiej schłodzić i to porządnie - tak do 7-8 stopni. I do owocowych sałatek, deserów z dodatkiem brzoskwini, potraw z ryb i owoców morza.
 
Giacondi Bianco (9,99 zł - zdjęcie powyżej) trochę gorsze - półsłodkie, o aromacie brzoskwini z puszki, jabłek z kompotu. Może schłodzone do 8–10°C sprawdzi się jako dodatek do sałatek i letnich przekąsek. Podobne jest Sensi Orvieto DOC (12,99 zł) to chyba też stały gość. Rocznik 2013 też ma trochę w aromacie jabłek, akcent rześkości.
 
Sartori Soave DOC - 14,99 zł
Sytuacji nie ratuje Sartori Soave DOC (14,99 zł) - proste białe wytrawne, o bladym kolorze, owocowym, dość nieokreślonym bukiecie. Może jest tu trochę melona, trochę brzoskwini. W smaku leciutko perliste, troszkę - nieprzesadnie - kwasowe. Było już w czerwcu w brzydszej szacie graficznej.
 
La Piuma Orvieto Classico DOC 2013 (13,99 zł)
 
Nie było w czerwcu wina La Piuma Orvieto Classico DOC 2013 (13,99 zł). Ta nowość ma aromat jabłkowo-brzoskwiniowy, troszkę kwiatowy. O średnim ciele. Nie jest niestety objawieniem, choć z drugiej strony nie będzie też karą, schłodzone do 8–10 st. C.
 

Baronie Coraldo Grillo Chardonnay IGT Terre Siciliane - 18,99 zł
 
Baronie Coraldo Grillo Chardonnay IGT Terre Siciliane (18,99 zł) jest już nieco lepsze. Słomkowozielony kolor. W aromacie owocowo-orzechowe, z echem dojrzałych żółtych jabłek, banana, ze szczupłym, choć gibkim ciałkiem, z ładną kwasowością. W smaku leciutko szczypiące. Do łososia, indyka i delikatnej wieprzowiny. Podajemy je schłodzone do 8–10°C. Zamykane korkiem.
 
Najlepsze białe? Z tych prostych, wytrawnych - stanowczo Prosecco. Akurat ono, mam wrażenie, jest w stałej ofercie. Porta Leone Prosecco Treviso z 19,99 zł. Ma fajne bąbelki – nieprzesadne, ale orzeźwiające. Trzeba tylko dobrze schłodzić, bo "na ciepło" wino traci. Schłodzić do 6–8°C. Albo nieść w plastikowej reklamówce 40 minut na domówkę, na której będzie bardzo gorąco.
 
Będzie jeszcze jedno fajne białe, ale o nim w następnym odcinku, na podsumowanie!
 
Wina do recenzji otrzymałem od Jeronimo Martins Polska


piątek, 16 stycznia 2015

Amarone i... włoski listopad Winicjatywy (z cyklu pisane najdłużej na świecie)

Zero bieli! Niech żyją
Valpolicella i Amarone!

Winiarze także degustują

Listopad - najbardziej chyba dołujący miesiąc w roku - miał szansę być gorący, a to dzięki włoskim winiarzom. A konkretnie dwóm imprezom - Wielkiej Degustacji Valpolicella i Amarone (organizator Winicjatywa i Valpolicella Consorzio Tutela Vini) oraz Gambero Rosso (organizator Magazyn Wino). Obydwie imprezy weszły u mnie - niestety - do katalogu "najdłużej pisanych postów na świecie", ale co poradzić. Musi się zrobić widać styczeń, by tęsknić za listopadem...

Przedsmak win to kolacja z winiarzami. Każdy z wystawców przyniósł jedną butelkę - wartą poznania. Wymienię najbardziej mi smakujących wówczas 5 etykiet. Boscaini Carlo Valpolicella DOC Classico Superiore 2012 La Preosa, wywarło na mnie wrażenie wina, w którym owoc jest już ładnie zasymilowany z ziemią. W nosie wiśnia z delikatną lukrecyjką, szczątkową; w ustach ładne garbniki, niezbyt napastliwe. Długi - i to jaki (!) - finisz.


Boscaini Carlo Valpolicella DOC Classico Superiore 2012 La Preosa (druga od lewej)

Domenico Fraccaroli Amarone della Valpolicella DOC 2009 Grotta del Ninfeo tchnął poza owocem jeszcze ziołowością, ale przy tym owoc nie był stłumiony, miał za to likierowo-rodzynkowe zabarwienie. I wielką kwasowość!

Monteci Valpolicella DOC Classico Superiore 2011 to piękne połączenie starej piwnicy, dżemistości i ziemistości. Ale jeszcze więcej dżemistości - ze skoncentrowaną śliwą i fiołkiem miało w sobie Corte Figaretto Valpolicella Ripasso DOC Superiore Valpantena 2012 Acini Ameni - tu też imponowała likierowość (15 proc. alkoholu).

Meroni Valpolicella DOC Classico Superiore 2008 Il Velluto

Ale największe wrażenie wywołało Meroni Valpolicella DOC Classico Superiore 2008 Il Velluto (importer Vini e Affini) - piękna śliwa i koncentracja taka, że wino wydało się aż słodkie w pierwszym dotyku języka. Tanina stopiona z kwasem, który wychodzi ładnie w finiszu. A potem pojawia się piękne wspomnienie smakowe, po chwili drugie, jeszcze potem trzecie. Każde odmienne...
 

Następnego dnia można było już spróbować całej palety win. Każde aromatyczne, imponujące, dosłownie oblepiające ścianki kieliszka swoją niepowtarzalną duszą. To nie żarty! Po trzech-czterech winach zmieniałem kielich na czysty, by wrażenia z jednego wina nie zakłócało wrażeń następującego.

Gama win Azienda Agricola Boscaini Carlo

Inne wina (poza La Preosa) od Boscaini Carlo? Świetne. Valpolicella classico 2013 rześka, w smaku zadziwiająco pełna. Superiore 2013 (rok w beczce) zadziwia pięknym owocem złamanym kredą, korzeniem i śliwkowym dymem. Ripasso 2011 wprowadza nas w inny świat - tu więcej beczki, wanilii i czekolady. Gdy przebrniemy przez tę powłokę, czuć mocny owoc ze śliwowym przykryciem. W finiszu smaku kwasowość z taniną. A po chwili pojawia się taka koronkowa staroć... Amarone della Valpolicella 2010 jest jak orzeźwienie - bardzo, ale to bardzo kwasowe, kwas przykrywa taninę. Tak, że nie czujemy prawie beczki.

Ca' Botta Amarone Della Valpolicella Cajo

Ca' Botta (importer Ilgusto z Łodzi) zachwyciło szczególnie Amarone della valpolicella Tenuta Cajo! Tu winiarze zastosowali w kadzi jakiś wynalazek - łopatkę, która dodatkowo uciska jeszcze grona - podnosząc jakość maceracji. Wino bardzo likierowe. Prawie syropowe. Dym i marcepanowa czekolada, że uch! Koncentracja wspaniała!

Wina Ca' La Bionda

Valpolicella 2013 Ca' la Bionda (importer Vini e Affini) - podstawowa - o nieco truskawkowych aromatach. W dodatku dostajemy świeżą skórę i suszone pomidory. W smaku kwasowe i malinowo-truskawkowe. Valpolicella DOC Classico Superiore 2012 Casal Vegri za bardzo epatuje dębem, ale Amarone della Valpolicella 2009 Vigneti di Ravazzol (3 lata w wielkiej beczce) jest godne uwagi - likierowe, wino w kielichu ma ciemne brązowe obwódki. W aromacie marcepan przetykany suszonym pomidorem. W smaku skoncentrowane, atramentowe. Recioto jest po prostu słodziuchne - jak śliweczka w czekoladzie z Dobrego Miasta!

Wina Valentina Cubi - pierwsze z lewej świetny Morar

Valentina Cubi (importer Rafa Wino) miała słabe Iperico bio - cienkie i kwaśne (45 zł), ale inne bio - Arusnatico Valpolicella Ripasso 2012 - zachwycające! Ciemna czerwień, beczka, czekolada, ale w smaku zadziwiająco lekkie, taniczne z pięknie wtopioną kwasowością. Amarone della Valpolicella Morar 2006 (30 miesięcy beczki) jeszcze lepsze - ale wiadomo, to Zdobywca Złotego Medalu Grand Prix Magazynu Wino 2014 w kategorii "open". Słodki atak, moc 16 procent, owoc wciąż żywy!

Giuliano Albasini z Fasoli Gino i wspaniałe Alteo

Od Fasoli Gino (brak importera), producenta hołdującemu zasadom biodynamiki - zachwyciła mnie najbardziej jedna butelka: Amarone della Valpolicella 2008 Alteo. Trzy lub cztery lata beczki, grona zbierane z najlepszych krzewów, przewaga szczepu corvina. Cena spora - bo 33,60 euro dla importerów. Ale "tylko" 10 tys. butelek. A wino krzepkie niczym likier, aromatyczne, pachnące suszonymi pomidorami, kwasowe w finiszu, który ciągnie się jak droga mleczna na niebie. Amarone della Valpolicella 2009 od Fattori - też przepyszne. 3 lata beczki, 16 proc. alkoholu. Marcepanowe, z wielką śliwą i pięknymi czerwonymi owocami.

Amarone della Valpolicella Riserva 2006 Il Veluto

Meroni (importer Vini e Affini) - to już klasa sama w sobie. Z Amarone z 1990 miałem okazję się zapoznać niemal rok temu, a teraz miałem przyjemność spróbować młodszych win. Chociaż starsze lepsze! Valpolicella 2012 mniej zachwycała niż Valpolicella Classico Superiore 2008. Ale najlepsze wrażenie - na pewno to jedno z trzech "the best" win degustacji - to Amarone della Valpolicella Riserva 2006 Il Veluto (215 zł). Pięć lat beczki, a wciąż taka kwasowość, że klepki urywa! Tanina elegancka, w aromacie suszone owoce, ale i leciutka nutka nafty. W smaku pod koniec długiego finiszu czuć gałązkową zieleń. Słodziuchne Recioto 2012 zachwyca rodzynkową bazą, syropowością i tchnieniem balsamico.

Wina Monteci

Monteci Valpolicella Ripasso Doc Classico Superiore 2010 mocne i w aromacie czekoladowe, z odrobiną nafty i dodatkiem warzywnego ogródka i żelazistości. Amarone 2009 za to z mocą i wielkim, muskularnym ciałem. Taniny drutujące usta raz-dwa. W długim finiszu pięknie niesie się kwasowość. 

Wina Tinazzi są w Polsce. Importer Win-Cin

Wina Tinazzi znaleźć można w sklepach Alkohole Winoteka. Valpolicella Ripasso Doc Superiore 2012 Ca de Rocchi Montere ma w sobie takie ciało i taniny, że można niemal wino z kielicha wyjąć i nożem kroić na talerzu. Kwasowości niezbyt wiele. Ripasso Tenuta Valleselle Rovertondo 2012 bardziej kwasowe, z wyraźniejszą beczką i czekoladą w nosie. Amarone Tenuta Valleselle Aureum Acinum 2011 stanowczo ma więcej elegancji.

Second Marco Amarone della Valpolicella Classico 2009. Pycha!

Na koniec piękny akcent - wina Secondo Marco di Marco Speri. Klasa i mocarz to wino... mocarz. Tak silny jakby zszedł właśnie z etykiety Amarone della Valpolicella Classico 2009. Zniewalający miękką taniną, tchnący ładną beczką, z dodatkiem lekko zielonych aromatów, w smaku przyprawowe, "spicy".

Ja wiem, zaraz wiosna i znów będziemy smakować białe wina. Ale taki listopad jak wtedy, to mógłby się zrobić tak co dwa miesiące!

środa, 14 stycznia 2015

Australia w Winosferze: Winne Blogi, riesling i shiraz

W ciemno - od cytryny, przez naftę
i beczkę,
po owocowo-syropową bombę!

Owinięte w sreberko butelki. Cóż tam w środku?
 Środek (polskiej) zimy, plucha, ciemno... Nie ma chyba innego wyboru - słoneczna Australia! Blogerzy z grupy Winne Blogi powrócili w gościnne ściany (a jakże, chroniące przed zimnem) Winosfery. Z butlami w sreberkach. Cel - sprawdzić, czy w Polsce można cieszyć się Australią białą (rieslingi) i czerwoną (shiraz) w ludzkich cenach - od 50 do 100 zł. No, by oddać sprawiedliwość - Maciej Sokołowski próbował na odległość rieslinga, nie w Warszawie, ale w Poznaniu. Ocenialiśmy wina w skali 10-punktowej.

O ogólnych wrażeniach można przeczytać w relacji z wieczoru, ale ja skupię się na kilku winach, które podobały mi się szczególnie, a "omiotę" te, którym można poświęcić mniej uwagi. Choć - pamiętajmy o tym - degustując w ciemno każde kolejne wino porównywaliśmy je do próbowanego sąsiada, co bez wątpienia rzutuje na ocenę.

Jacob's Creek Steingarten Riesling Eden Valley 2012 (nieobecne w Polsce)

Nasze rieslingi z Australii nie mają tej dzikości, jaką mają niektórzy niemieccy bracia. U nas w Europie jest powściągliwy dżentelmen, a tam... żywiołowy łowca krokodyli! Pełen różnych pierwiastków. Pierwszy riesling zaimponował nutą nafty, towarzystwem ogórków, cytryny, sporą kwasowością, która - choć złożona i obecna w smaku - w finiszu umykała. Jedno trzeba przyznać - wielki, przebogaty nos! Świetne wino do ryby i sałat, z vinaigrette... Ciała sporo. Wino bardzo fajne, na 8 pkt./10. To był Jacob's Creek Steingarten Riesling Eden Valley 2012 (nieobecne w Polsce). W Australii kosztuje od 15 dolarów (ok. 45 zł), u nas pewnie kosztowałby 99 zł na półce.

Peter Lehmann Riesling Eden Valley 2008 z (Winestory)

Podobnie wyceniłbym rieslinga nr 3. Ten miał sporo ciała i gruby aromat nafty. W smaku wydał się nieco wodnisty (aromat kandyzowanego grejpfruta podpowiadał, że to najstarszy riesling - i tak rzeczywiście było). Także dałem 8 pkt./10. To był Peter Lehmann Riesling Eden Valley 2008 z (Winestory). 59 zł na półce, ale przecenione.

Dylemat mam co do białego wina, które oceniłem o 1 pkt niżej (7 pkt./10). Wydało mi się delikatniejsze, świeże. Z dużą i wyraźną dawką łodygowości. Która pięknie się w smaku układa obok kandyzowanego owocu. Kwasowość mniejsza niż poprzednich win. Wino dziwne - w pewnym momencie zwykły owocowy aromat się kończył, jakby spadł ze schodów, a za chwilę zapachniało naftą. Przypuszczałem, że o dwa lata młodsze niż poprzednik, ale... okazało się o dwa lata starsze! Dziwne, bo według producenta właśnie na 2015 ma przypaść szczyt wielkości. Ja myślę, że nadejdzie dopiero w 2017 r. To był Wakefield Riesling Clare Valley 2010 (Vininova) 74 zł, ale przecenione.

Wakefield Riesling Clare Valley 2010 (Vininova)

Czerwone zebrały więcej punktów. No, może nie wszystkie. Trochę rozczarował dość jasny w sukni shiraz o aromacie troszkę gumiastym, banalnym, o płaskim smaku, trochę zbyt nachalnej beczce. Trochę słodyczy w nim było, ale kwasowości malutko. Dałem 4 pkt./10. I oceniłem, że pewnie kosztowało jakieś 32 zł. Chybiłem o 7,90 zł. Był to Wolf Blass Bilyara Shiraz South Australia 2012 (Alkohole Świata) - 39,90 zł.

Wolf Blass Bilyara Shiraz South Australia 2012 (Alkohole Świata) - 39,90 zł

Za to następne było świetne! Piękna porzeczka w aromacie, taka z listkami jeszcze. Mnóstwo koncentratu. Likierowość z lukrecją. Beczkowe, ale niezbyt twarde, tanina średnia. Wino bardzo, ale to bardzo przyjemne, soczyste, owocowe. 9 pkt./10! Kupić go w Polsce nie można. To Jacob's Creek Centenary Hill Shiraz Barossa Valley 2009 (gdyby było, kosztowałoby pewnie z 199 zł)

Jacob's Creek Centenary Hill Shiraz Barossa Valley 2009


Dwa następne były w porównaniu z tym miękkie i mniej wyraziste. Ale godne zakupu. Cool Woods Shiraz South Australia 2012 (Dom Wina - 45 zł) ma więcej czerwonego owocu niż czarnego, w otoczce z lekkiej beczki czuję trochę szypułkowości. Ciało zdecydowane, trochę syropowate. Dałem 6 pkt./10.
Hereford Shiraz Heathcote 2012 (Dobrewina)

Punkt więcej dałem Hereford Shiraz Heathcote 2012 (Dobrewina - 100 zł). Tu już większa tanina niż u porzednika, ale kwasość na średnim poziomie, odpuszczająca szybko. Po chwili obcujemy już z syropowością. Ale niech was ta moja "średniość" nie zwiedzie - to naprawdę fajne wino! Świetne dnia drugiego!
Lehmann 2009 Futures Shiraz Barossa

Miało tego pecha, że po nim znalazło się wino świetne, ale to przepięknie ułożone. Odrobina zieloności, która pojawia się na początku przyćmiewa mocny koncentrat. Shiraz słodki w odbiorze, a pięknym kwasem wytrawiającym policzki. Dostojne, mocne i poważne. Z tostami i lekkim boczkiem. Bomba dla mnie i czysta pycha! 9 pkt./10. Wino? Lehmann 2009 Futures shiraz Barossa (z Wine Story - 89 zł).

Moja punktacja:

1. Jacob's Creek Steingarten Rieslin Eden Valley 2012 - 8 pkt./10

2. Wakefield Estate Riesling Clare Valley 2010 - 6 pkt./10
 
3. Peter Lehmann Riesling Eden Valley 2008 - 8 pkt./10

4. Wolf Blass Bilyara Shiraz 2012 - 4 pkt./10
 
5. Jacob's Creek Centenary Hill Shiraz Barossa Valley 2009 - 9 pkt./10

6. Cool Woods Shiraz South Australia 2012 - 6 pkt./10

7. Hereford Shiraz South Australia 2012 - 7 pkt./10

8. Peter Lehmann Shiraz Barossa Valley 2009 - 9 pkt./10

Inni blogerzy tak oceniali:

wtorek, 6 stycznia 2015

Winne Wtorki: czerwone wzmacniane wino na styczeń - 5 pkt.

Porto Messias Tawny



Półka - na wysokości pasa
Gdzie i czemu tak drogo - Alkohole Świata i 49,99 zł (zakup własny)
Do Ideału? - Jeszcze troszkę brakuje

Zima, za oknem krajobraz wiadomo jaki, a tu Winny Wtorek się zaczął. I chyba temat okazał się w dziesiątkę, bo ocieplający - wzmacniane wina. Troszeczkę się wahałem, ale wybór padł na porto z nieodległego sklepu (jak jeszcze ani kapki śniegu nie było).

Ot, w kieliszku porto, a widok za oknem taki właśnie

Chciałem w zasadzie kupić coś za 45 zł, ale sprzedawca poradził raczej dołożyć 5 zł. - Tylko pięć, a wrażeń i satysfakcji będzie o wiele więcej - a że minę miał pewną, zdecydowałem się. I rzeczywiście. Nie pożałowałem.

Producent z Douro - Messias - na tyle dumny, że strona internetowa otwiera się tylko po portugalsku, lekceważąc wszelkie próby otworzenia po angielsku. Wino złożone ze szczepów miejscowych - Touriga Nacional, Tinta Roriz, Touriga Franca, Tinto Cão, Tinta Barroca.

Ale co tam - niech przemówi samo wino! A to rzeczywiście jest bombowe! Nie ma tej płaskości charakterystycznej dla niektórych tańszych etykiet. Tu jest leciutko balsamiczna słodycz, na zimno nie robiąca takiego wrażenia, jak w temperaturze pokojowej. Tym bardziej, że sam producent zaleca pić w 16-18 st.

W aromacie piękna rodzynkowa słodycz, ciężkie czerwone owoce, scukrzone konfitury, trochę miodu, śliwy. Jest też odrobina lekkości, ziołowości, zieloności wręcz. Ale gdy się "wwąchamy" głębiej, czuć nawet pewne echa grzybów, pieprzu, może kapusty... W smaku jest przyjemna jedwabistość. 19,5 proc. alkoholu wlewa się pięknym ciepłem, 100,2 g cukru na litr plus alkohol cudownie rozgrzewają. Nie ma żadnego gumowego węża, żadnych lewych posmaków.

Może kwasowości nie ma tak wiele, jak 10-letnie Tawny Niepoort z oferty Atlantiki, ale można się upajać tym ciepłem... Zaraz zaraz, czy to nie właśnie porto uwielbiał pić Hans Castorp? Oj, chyba właśnie tak... Przypomina sobie o tym w zimnym Berghofie. 

Najfajniejsze w tym winie jest to, że nie ma tu żadnego nabożeństwa. Z tyłu na butelce jest nawet przepis na drinka - zmieszać porto z sokiem pomarańczowym, cytrynką, lodem i podawać na upał. A co tam! 

Z tyłu butli przepis na drinka - widać, że nabożeństwa tam nie ma

Więc nic nie stało na przeszkodzie, by dogodzić sobie jak hedonistom przystało. Takie porto będzie świetnie komponować się z czekoladą (ja użyłem nomen-omen Malagi). Smacznego!



Malaga do porto!

Winiacz na 5 punktów w 7-punktowej skali!

A tak doświadczali inni wtorkowicze:

- Czerwone czy białe: porto do piernika

- Italianizzato: o maladze kupionej o świcie

- Nasz Świat Win: na bardzo słodko

- Pisane Winem: pocas, pocas!

- Winne Przygody na biało

- Zdegustowany: u rodziców mu wszystko prawie wypili

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Hiszpan, którego można nożem... - 6 pkt.

Berenguer Clos de Tafall Priorat DOQ 2012

Półka - nieznana
Gdzie i czemu tak drogo - Dolio Vini i 62 zł (próbka importera)
Do Ideału? - Już ciut, ciut!!

Ostatnio blogerzy - a tak naprawdę chyba bardziej ich mentorzy - postulują, by winu towarzyszyła jakaś historia, taki "korzeń", hak na pisanie o winie. Chcecie historii?

Malaga w Hiszpanii. Szybko, szybko, bo czasu wolnego jest niewiele. Zjeżdżamy z Gabrielem w podziemia marketu. Tam cały poziom to dział spożywczy. Czekolady, makarony, owoce morza, trufle, kawa... Ruchome schody drżą leciutko, dowożąc nas na poziom minus jeden, a my dostrzegamy stoisko z winem. No, niejedno. Dwa albo i trzy stoiska. - Stary, jakby był jakiś Priorat.... Mega!!! - zapala się Gab. Priorat to region na północnym wschodzie Hiszpanii. Górzysty. Sucho, słonecznie, winorośl szuka wody głęboko, wydajność z hektara niewielka. Jeden z tych regionów na Ziemi, gdzie mają powstawać - i powstają - wina wielkie. 

Ale w sklepie zamiast fascynować się Prioratem (i całym mnóstwem innych win - białych, czerwonych, różowych, musujących, wzmacnianych), stajemy zafascynowani przed stoiskiem z serami. Dziadeczek, który na bank pamięta rządy generała Franco, opiera się o ladę chłodniczą i próbuje chyba z 7 kawałków manchego i zabiera mu to z... kwadrans. A właściwie to nie tyle jemu, co sprzedawcy. Nieśpieszne gadulstwo i próbowanie. I jeszcze pomstowanie na to i owo. Pewnie polityka, ale zbyt słabo znam hiszpański, by zrozumieć. Klient kupuje kawałek. Jeden. Ale sprzedawca u uśmiechnięty, nam proponuje próbowanie poszczególnych manchego i cabrales. Zachwyt! Próbujemy i próbujemy, a czas się kończy. Kupujemy po 6 kawałków, płacąc jakiś majątek - ale przyjemności potem ze dwa tygodnie! Sery są jak marcepan z mleka! Są grudkowate, słodkie, tłuste, lekko słone, zwarte... Nie kupiliśmy żadnego Prioratu w butelce.

Przyszedł za to teraz w paczce od gdańskiego importera Dolio Vini. Rioja tego importera robiła wrażenie. A Priorat? Niepozorna butelka z prostą etykietką - Berenguer Clos de Tafall Priorat DOQ 2012. Gabriel miał rację. To wino jest jak ten ser ze sklepu. To jest wino, które można nożem pokroić! Mocny, owocowy, atramentowy, skoncetrowany. Z trzech szczepów - Grenache, Carignan i Cabernet Sauvignon. Mimo, że beczka jest tu przynajmniej roczna (producent używa się beczek rocznych, 2-,3- i 4-letnich), to nie odbija swojego stempla zbyt mocno. Producent deklaruje, że takich butelek powstaje 25 tys. rocznie.

W aromatach czarne owoce, piękna śliwka, gdzieś obok asfalt, kakao, tosty... Tanina akuratna, "wiążąca pysk" stanowczym gestem, ale bez prostactwa, bez "drewna". Więcej tu jedwabistości niż szorstkiej faktury. Kwasowość jest taka jak w syropie - w dużym łyku wina nieobecna, ale ujawniająca się dopiero w małej warstewce na końcu języka. Potem utrzymuje się przez długi, długi finisz. Warto zdekantować, bo na dnie butli sporo osadu. Ale napowietrzać nie trzeba zbyt długo. Wino naprawdę pyszne i dające ogromną radość i uśmiech tym, którzy nie szukają kwasowości frezującej szkliwo zębów, tylko dotknięcia czerwonego ciepła. To jest wino, które na szóstkę zasługuje w pełni, kto wie, czy nawet nie na SIÓDEMKĘ? Jest w każdym razie od niej o tyci włos! 


Wino na 6 punktów w 7-punktowej skali!

sobota, 3 stycznia 2015

Afrykańczyk konfiturowy, choć niezbyt ciężki - 6 pkt.

Simonsig The SMV 2009 Stellenbosch

Półka - na wysokości piersi
Gdzie i czemu tak drogo - Vininova i 57,90 zł (zakup własny)
Do Ideału? - Już ciut, ciut!!


Wiedziony namacalnym niemal wspomnieniem smaku syrah z viognierem z pierwszej degustacji Winnych Blogów odwiedziłem Vininovę, w poszukiwaniu niemal podobnie aromatycznego wina. Może też kupażu czerwonego szczepu z białym? Na razie pal sześć dyskretne perlistości sylwestra, ulotne nuty zwiewnych bąbelków, ducha zaklętego w osad zgromadzony w szyjce butelki wbitej w ziemię czy włożonej w stojak... Żądamy tanin i aromatów na zimę! 

I znalazłem. Shiraz 89 proc., Mourvedre 10 proc. i 1 proc. Viognier. The SMV Simonsig ze Stellenbosch w RPA. Wino wydaje się na pozór - gdy wąchamy - jak przedpokój świata przeszłości, w którym właśnie wchodzimy do kuchni, w której babcia smaży wiśniowe konfitury i to smażenie jest już na etapie zaawansowanym! Wszystko jeszcze podlane dymem, czekoladą. Czuć owocową bombę, ale też czuć to, co za chwilę powędruje do słoiczków, a potem do piwnicy. 

Nie ma tu jeszcze tej ciężkości, która jest dana tym słojom z powidłami, o których zapomnieliśmy przez dwa, trzy lata... Na języku czuć to jeszcze lepiej. Jest pewna doza mineralności, lekkości, ale też pieprzu. Kwasowość ujawnia się dopiero wtedy, gdy wino potrzymamy dłużej na języku - wbija się weń, zakotwicza na średnio długi finisz. Może znika za szybko, ale zostawia bardzo fajne wspomnienie. Producent deklaruje, że wino najlepsze od 3 do 5 lat od zbiorów, więc teraz do picia akurat! 


Winiacz na 6 punktów w 7-punktowej skali!