czwartek, 10 lutego 2022

Nowości Rafa-Wino z Górnej Adygi (Alto Adige)

Biel i czerwień prosto z włoskich Alp 

Ostatnio w ofercie Rafa-Wino pojawiło się kilka ciekawych win z Alto Adige (Górna Adyga zwana też Południowym Tyrolem) - czyli regionu w północnych Włoszech, gdzie jest oczywiście więcej stoków narciarskich niż winnic, ale... co winnica to świetne okazy!
 
Franz Haas Sauvignon Schweizer 2019 - to bardzo ciekawe i nietuzinkowe Sauvignon Blanc, zupełnie inne niż rozbuchane odpowiedniki z Nowej Zelandii czy bardziej dyskretne odpowiedniki z Francji.
 
 
Mamy tu zadziwiające rozdwojenie. To zapewne efekt podzielenia moszczu z gron - część fermentowała w stali (to bardzo uwydatnia aromat), część w beczkach barrique (to dodaje ciała). W rezultacie powstało potężne w strukturze wino, o wyraźnych, choć niezbyt szalonych, aromatach czarnego bzu, liści czarnej porzeczki, zielonej trawy. W smaku za to oleiste, krzepkie, choć całość jest subtelna. O kwasowości, która jest zwodnicza: z początku wydaje się średnia, po chwili bardziej wyraźna, by w końcu, w jakby nieustającym finiszu, brzmieć bardzo długo. 
 
Świetne wino do poważnych ryb w białych oleistych sosach, ale także do orientalnych potraw, a nawet do potraw Tex-Mex. Śmiało można się tym winem także delektować bez żadnego jadła!

A - i bardzo ważne - Alto Adige to jeden z niewielu regionów na świecie, w którym producenci robią wspaniałe pinot gris - zwane z włoska czyli pinot grigio! A producent Franz Haas (też robi pino grigio) to w lutym w Rafa-Wino producent miesiąca, co oznacza, że na jego wina jest obecnie zniżka (Sauvignon kosztuje 125,99 zł, a nie 139,99 zł). 

Drugą nowością jest czerwień - Tiefenbrunner Turmhof Pinot Noir 2019 (94,99 zł). Z winnicy prowadzonej w piątym już pokoleniu, której właściciele mają 25 hektarów na wysokości od 250 do 1000 m npm i skupują jeszcze owoce od winogrodników gospodarujących na kolejnych 45 hektarach. 

 

Turmhof powstał z selekcji gron z kilku wzgórz - Corona koło Cortaccia (800 – 850 m npm), Pinzano/Mazzon (450 – 550 m npm) i Aica di Fiè (750 – 980 m n.p.m.). Wino jeszcze bardzo młode, świeże. Bardzo delikatne, o wyraźnych aromatach truskawki z maliną i przyjemnie lekką wiśnią. Do tego spora całkiem dawka wanilii - ten aromat zostaje z nami bardzo długo. 
 
Można serwować z mięsami pełnymi charakteru - np. do dziczyzny, choć spróbowałbym także do tatara, a nawet i steków z tuńczyka.
 
Producent określa potencjał starzenia na 5-7 lat. Ja obstawiałbym spokojnie tę drugą granicę. Wino za kilka lat zintegruje się we wspaniały sposób, zmieni owocowość na nuty trzeciorzędowe i zyska zupełnie inny wymiar!
 
Wina udostępnione do degustacji przez importera

poniedziałek, 7 lutego 2022

Jak cudowne może być wino po 10 latach trzymania w mieszkaniu

Tibor Gal Pinot Noir 2012 po 10 latach!

To nie jest post o winach "do trzech dych", choć oczywiście oryginalna cena mieściła się w tym zakresie (29,70 zł!), tylko raczej kolejny post na temat "mieszkanie w bloku, wino i czas". Kiedyś już o tym pisałem - w poście o węgierskim tanim merlocie. Tym razem podobny przypadek spotkał mnie - słowo, że niezamierzony - w przypadku pinot noira od Tibora Gala z 2012. 

Importerem i sprzedawcą były nieodżałowane Winnice.eu i ten pinot kosztował wówczas 29,70 zł! Wówczas - w 2015 r. - był winem świeżym, zaledwie trzyletnim. I sprawił na mnie wrażenie dobre (cytuję: Teraz ma troszkę cienkie ciało. Wydało mi się młode i lekko zielone, nieco żelaziste, garbnikowe i mineralne. Zwarty, skupiony i daleki od leniwości trzylatek), ale już wówczas napisałem, żeby dać temu winu kilka lat, będzie na pewno lepsze. 

Kontretykieta - kto przypuszczał, że wino doczeka 2022 roku?!

I oto z miesiąc temu, robiąc porządki, znalazłem w kącie, w skrzynce, o której sądziłem, że jest pustą podstawką - tę butelkę. Skrzynka stała w ciemnym dość chłodnym kącie, w dość stabilnej, acz współczesnej pokojowej temperaturze. Nie była otwierana jakieś pięć lat.

Podchodzę do korka z tradycyjnym trybuszonem, otwieram. Korek zadziwiająco dobrze zniósł upływ czasu, nie rozpadł się - ale widać, że pełny, dobrej jakości. A wino, które nalałem do kieliszka - cudownie stare w barwie. Sami zobaczcie:

Zdjęcie kieliszka z góry - bez żadnej obróbki

Czysta ceglasta barwa, bardziej przywodząca na myśl barolo niż węgierskiego pinota. A na pewno nie tego sprzed lat. Zresztą, na ciemną barwę zwrócił uwagę Zdegustowany (tutaj cały jego post), pisząc, że "wino jest dosyć ciemne i całkiem intensywne jak na czarnego Pinota – wpada niemal w kolor bordowy". 

Zdegustowany wówczas pisał o aromacie i smaku tak: "w nosie w pierwszej chwili uderza lekki, niezasymilowany alkohol – wszak wino nie jest słabeuszem, ma przyzwoite 13,5%, ale momentalnie ustępuje on miejsca typowym nutom truskawki, poziomki i delikatnej, beczkowej wanilii. W tle kryje się gdzieś nie do końca dojrzała wiśnia skontrowana świeżo ugotowanymi powidłami z ciemnych owoców. Po pół godzinie w karafce wszystko się nieco ułagadza, delikatnieje i bardziej zmierza w kierunku owocu i powideł – nuty beczkowe ustępują".

Co prawda pił wówczas wino z 2011 r., również wówczas 3-letnie, ale nie sądzę, by było ono radykalnie wówczas inne niż 2012 r. Teraz zmiana jest radykalna!

Nie ma praktycznie owocu, no, może szczątkowy, echo raczej wiśni i jeszcze bardziej odległe truskawki. Dominują nuty skórzane, takiej skóry z fotela w pałacowej bibliotece, doprawione lekką pieprznością. Tanina gładka jak szkło kieliszka - wyczuwalna, będąca raczej jak trzecia ściana w filmie (nieawangardowym!), a kwasowość wciąż wysoka, trzymająca w ryzach 10-letni okaz! 

Tak oto z węgrzyna za 30 zł zrobił się świetny okaz. Oczywiście, trzeba wziąć pod uwagę, że już za młodu ten pinot był bardzo dobrej jakości i przewyższał wiele odpowiedników "do trzech dych". Ale to kolejny przykład, że czas czyni cuda jeśli "lekko" przetrzymamy wino o dobrej jakości!