poniedziałek, 15 maja 2017

Spróbujcie króla niemieckich win - Riesling weeks do 28 maja!

Spróbujcie króla niemieckich win!



Riesling nazywany jest królem niemieckich win. Nic dziwnego, najpowszechniej uprawiany właśnie w Niemczech, ale spotkacie go także w wielu innych winiarskich krajach. Daje i wina aromatyczne - gęste od przeróżnych zapachowych nut - i szczupłe, przywodzące na myśl sok wyciśnięty z kamienia albo raczej strużkę wody, która taki kamień omywa...
 

Znakomicie pasuje do polskiej kuchni - nie tylko świątecznej, ale i codziennej. I to akurat świetnie się składa, bo właśnie mamy tygodnie Rieslinga! Do 28 maja na terenie całej Polski trwa trzecia edycja Riesling Weeks - kampania, która ma zachęcić wszystkich, którzy jeszcze nie znają (a także oczywiście tych, którzy uwielbiają) - do spróbowania Rieslinga.
 

Próbujcie nie jak prosecco (na szybko i bez refleksji), tylko jak wspaniałość: nalejcie do kielicha, pokręćcie, zanurzcie się w aromatach... Jeśli macie okazje, zjedzcie coś smakowitego z Rieslingiem. Jeśli to się uda, wasze spojrzenie na wino stanie się zupełnie inne!
 

Do 28 maja będziecie mogli wziąć udział w degustacjach i warsztatach winiarskich oraz skorzystać z atrakcyjnych ofert i rabatów. Akcja ma być prowadzona w wielu miastach w całej Polsce, a szczegóły znajdziecie na tej stronie!

 

czwartek, 11 maja 2017

Wina Lidla na majówkę

Majówka, ale wieje chłodem...
 

Z tej butelki za 9,99 zł ktoś odciągnął spory kieliszek. Coravinem czy strzykawką?

W Lidlach na winnych półkach niezłe zamieszanie. Bo oto weszła oferta majówkowa, w której są wina z Węgier, z Austrii, Grecji, Niemiec, Włoch i Hiszpanii. Ale konia z rzędem temu, kto w jednym sklepie - może nawet dwóch albo i trzech sąsiadujących - znajdzie wszystkie zachwalane wina. Nie ma tak łatwo. Jest za to mnóstwo win, których w gazetce nie uświadczycie. Sporo win opisała Winicjatywa, ja o jednym z białych win napisałem post w ramach Winnych Wtorków. Cztery wina otrzymałem od Lidla, jedno dokupiłem. Stąd oceniam tylko pięć. Powtórzę raz jeszcze ocenę Grünera (z perspektywy wina dnia drugiego). Może niedługo będzie okazja napisać o kolejnych winach?


Tokaji Brut Keurus Winery (17,99 zł). Musujące wino z Tokaju, gdzie wina - szczególnie na poziomie marketowym - są raczej utlenione, nieco tępe, a nie ostre jak brzytwa. Tu nie kupicie Kvaszingera... Co więc będzie jeśli tani tokaj zabąbelkujemy? Dostaniemy wino o aromacie białych owoców, wosku, lekkiego miodowego akcentu. Bąbelki są dość drobne. Dobrze, że są. Maskują to, co zostaje pod spodem - dziwne tło, nieco warzywne, nieco mydełkowe. Cesarz jest niestety goły. Choć pytanie, czy musiak z Tokaju będzie miał takie przymioty? Drugiego dnia jest gorzej. Jakbyśmy stanęli w pokoju świeżo po malowaniu lamperii. Nie polecam.


Peter Mertes Grüner Veltliner Reserve 2015 (14,99 zł) -białe wytrawne. Zdecydowanie białe owoce - gruszka, melon, kwiaty i trochę brzoskwini i lekkiej goryczki, szczypta pieprzu. Nieco kredowego tła. Kwasowość nie jest wybitnie duża. Za finisz ma minusa. A drugiego dnia jeszcze słabsze. Finisz staje się tępawy, wino przygaszone.Choć to lepsze wino niż musujący tokaj.


Côtés du Rhône 2015 (17,99 zł). Czerwone wino wytrawne, pełne w aromacie czerwonych owoców, ale raczej nieokreślonych, nijakich. Momentami sprawia wrażenie wina rozwodnionego. W smaku jest nieco troszkę ostre - w sensie nieuładzone. Na języku wyczuwalna wyraźna dość tanina, choć nie wbijająca w ziemię - raczej chropawa, zgrzebna. Gdy zrobi się cieplejsze, czuć pewną miękkość, ale zarazem też to, że tu nie ma żadnej porządnej struktury. Jest taka lekka pustka.


Giuseppe Luigi Altropasso 2014 (34,99 zł) to czerwone wytrawne wino ze szczepów Merlot i Cabernet Sauvignon. Niestety sprawia złe wrażenie. W aromacie czerwony owoc noszący znamiona bardzo wielkiej przejrzałości. W smaku niestety pojawia się coś w stylu wyrobu czekoladopodobnego, a nie prawdziwej czekolady. Całość jest raczej w stylu win za 9,99 zł!


Słówko Takler na etykiecie było dla mnie magnesem, kiedy kupowałem Meszaros Etalon Szekszardi Cuvee 2015 za 39,99 zł. I mam taką refleksję:
była sobie kiedyś drużyna piłkarska o nazwie Kosmos. Złożona z wielkich gwiazd futbolu. I niewiele dokonała. I tu mamy podobny przypadek. Wino skomponowane z gron z takich posiadłości jak: Takler, Eszterbauer, Mészáros, Bodri. W butelce szczepy, które na Węgrzech dają świetne wina - Kekfrankos i Cabernet Franc, Merlot i Cabernet Sauvignon. I co? I nic. O tyle lepsze od Altropasso, o ile droższe. W aromacie słabo, w smaku lepiej. Czujemy nosem trochę wiśniowej bombonierki z czekoladą, ale smakujemy całkiem zgrabną taninę, czujemy nieco kwasowości, ale całość taka sobie. Średnia. Choć gdy się nieco natleni, to się poprawia. I staje się najlepszym winem z mojej piątki. Ale mam wrażenie, że te najlepsze wina z majowej kolekcji są być może wśród tych przeze mnie nieopisanych...


wtorek, 9 maja 2017

Wróćmy do Kalifornii. Białej Kalifornii!

Stereotypy, do widzenia!


Gości było mnóstwo. Jerry też się dobrze bawił!

California Wine Festival już za nami i wiele padło krytycznych słów o ostatniej degustacji win kalifornijskich (bardziej wymówionych niż pisanych), ale mam wrażenie, że napisali je nie tyle zwolennicy win szczupłych, by nie wyrazić się wręcz "chudych" (taka moda ostatnimi laty), ile raczej osoby kierujące się bardziej zasłyszanymi stereotypami.

Cały obraz nie jest tak jednoznaczny, jak to się na grafach przeróżnych przedstawia - że Kalifornia to "napakowane grubasy", wszystkie takie same, że słodycz, że prostacka beczka albo wióry, że brak kwasu... To jednak bardzo szerokie spektrum, z którego niestety będziemy mogli - przy odpowiednim szczęściu - posmakować jedynie wycinkowo.


Wszystko przez wysokie ceny producentów, "polityczne oddalenie" (pozaeuropejski obszar i jeszcze za oceanem) oraz mocną obecność niezbyt cenionych win marketowych, która skrzywia wyobrażenie o USA. Ale kto zdołał przebić się przez kożuch stereotypu, mógł znaleźć coś naprawdę dobrego. Ja lubię - z czym się nigdy nie kryłem - mocarne wina, które są jak ja (mocne, napakowane, skoncentrowane. Ale cenię także te pozornie zwiewne, lekkie, "pełne powietrza". I zapewniam, były też takie!

O winach Ridge (import Winkolekcja) napisano już mnóstwo peanów. Słusznych. Sam też pisałem o czerwonym Monte Bello. A jak białasy? Chardonnay Estate 2014 jest bardzo zielone, leśne, ma zadziwiająco mało ma nut palonego masła, ale jest muśnięcie cytrusów i migdałka jest. Monte Bello Chardonnay 2013 jest bardziej finezyjne, eleganckie, węższe i jeszcze mocniejsze kwasowo i bardzo mineralne! W Ridge powstaje ok. 15 tys. butelek Chardonnay - dokładna liczba zależy od rocznika i jakości wina z "barrel selection".


Co można pokazać tym, którzy mówią "e, wszystko smakuje tak samo"? Na przykład Four Vines Chardonnay Naked Chardonnay Santa Barbara 2015. Fermentowane i dojrzewające jedynie w stali (pół roku na osadzie), emanuje cytrusem i zielonym, niedojrzałym jabłkiem. Nie powiedziałbym o nim, że nowoświatowe. Jest wąskie, europejskie, choć ciałko ma dość prężne. Cena - 12 dolarów.




Troszkę naznaczone beczką jest Secret Cellars Chardonnay Monterrey County 2014. Cztery miesiące w dębie to niewiele (mała część przed butelkowaniem przeszła drugą fermentację), bo wino jest powściągliwe, czyste, o zdecydowanym ciele, ale taż wysokiej kwasowości, kamiennym smaku. Bardzo dobre!


Z dwóch Chardonnay Pahlmeyer większe wrażenie wywarł Jayson 2014 (50 dolarów). 85 proc. nowej beczki, ale więcej kwasu, jedwabiste na języku, z ogromnym mineralnym finiszem. "Zwykłe" Chardonnay Pehlmeyer 2014 to już więcej maślaności - w ciele tłuste, aż zostawia w finiszu charakterystyczny "film", oblepiający od środka jamę ustną.



Wina Starmont (import Mielżyński) też nie przytłaczają. Chardonnay Carneros 2013 bardzo kwasowe, choć dębina jest. Choć nie ma jej tak dużo jak w Merryvale Carneros 2014 - bo tu już czujemy palone masełko, pieczone jabłuszka i wyraźna wanilia z dębu.  



Bardzo korzystne wrażenie zrobiły na mnie dwa wina ze stajni Kautz (import Wine Avenue) - Leaping Horse Chardonnay 2015 oraz Ironstone Reserve Chardonnay Sierra Foothills 2013. Pierwsze to tylko cztery miesiące beczki. Tylko 15 proc. objętości wina przeszło fermentację malolaktyczną. W odczuciu całość jest lekko brzoskwiniowa, ale może bardziej czysta i zielona.



Ironstone to tylko 8 tysięcy butelek. I o wiele wyższa kwasowość i elegancja niż w zwykłym Chardonnay z Lodi. Ogromna dawka zieleni, owocu, kwasowości.


Chorwackie korzenie i amerykańskie wykonanie czyli Grgich Hills Estate. Uwagę zwracało Fumé Blanc - nieco zielone bardzo i kwasowe mocno - z kredowym tłem, bardzo mineralne (1/3 z nowej beczki). Natomiast Hills Chardonnay 2013 to już poważniejsza propozycja, z bardzo wyraźnym tłem ziołowym, o wysokiej kwasowości i przyjemnie wibrujące.



Na koniec Patz&Hall Sonoma Coast Chardonnay 2015. Lekkie, a nawet wręcz jak na USA super lekkie wino. Choć beczka otaczała wino 9 miesięcy, to owoc jest tu nieprzytłoczony, czysty, a jednocześnie bogaty. Wino w aromacie stanowczo jabłkowe, z cząstką ananasa. Eleganckie!

Win degustowałem na zaproszenie organizatora - California Wines Polska

Winne Wtorki - Wino na wiosnę

Peter Mertes Grüner Veltliner Reserve 2015

 

Półka - nieznana
Gdzie i czemu tak drogo - Lidl i 14,99 zł w detalu (próbka od importera)
Do Ideału? - Jeszcze troszkę brakuje czyli 4 punkty na 7



 To miał być Winny Wtorek zawierający zaklęcie. Zaklęcie wiosny. Takie, by ją przywołać, by wreszcie zdecydowała się do diaska zostać. Przyznam się, że udało się zaklęcie zadane przed sobotą. Bo właśnie w piątek przed ostatnią sobotą kolega z pracy utopił Marzannę na kijku w Zalewie Zegrzyńskim. Zrobił zdjęcia na dowód, choć nie musiał.

I dobrze. Bo pierwsze pół soboty było takie, że człowiek żałował, że nie wydał 7 tysięcy złotych na klimatyzację do mieszkania (w Polsce potrzebna tylko w lipcu i sierpniu), czarna kierownica samochodu parzyła dłonie, a krótkie spodenki okazały się zbawieniem! Ale dobrze - użyjmy teraz sposobu wybranego przez Nasz Świat Win, który wojażuje gdzieś tam po Italii (zazdrościmy). Opiszmy wino i niech stanie się wiosna.

Ja akurat wybieram propozycję z Lidla, która powinna być właśnie na półkach tego sklepu. To Peter Mertes Grüner Veltliner Reserve 2015. Sygnowany przez producenta, który stoi za nieco wyśmiewanymi Liebfraumilchami w niebieskich butelkach bardziej przypominających luksfery z balkonu badylarza niż szlachetne flaszki. Tu mamy coś innego - zieleń butelkowa jest klasyczna, ma pewnie przywodzić szparagi (przed ugotowaniem)... I bardzo dobrze!
 
Białe wino wytrawne. W kolorze czyste, ledwo żółte. W aromacie pierwsze uderzenie zwiastuje sporą kwasowość. I w pierwszym ataku na języku jest! Co w aromacie? Zdecydowanie białe owoce - gruszka, melon, ale też nieco brzoskwini i lekkiej goryczki, całkiem spora szczypta pieprzu. Nieco kredowego tła. Kwasowość lubi tu płatać psikusa. Raz jest dojmująca, po chwili nieco się trywializuje. By po chwili znów pokazać pazurek. Inny w zależności od naszego nastawienia. Stanowczo to jedzenia lepsze niż do próbowania solo. Oby Grüner wiosnę nam przyniósł!




A tak wiosnę czarują inni Wtorkowicze:

- Nasz Świat Win: Riesling z Nahe, przywieziony z wycieczki

- Winne Przygody: Zaklinanie Rieslingiem 

- Winniczek: po sklepowym rozczarowaniu czas na wino z kolekcji


środa, 3 maja 2017

Nowości w Winnice.eu

Burgundia w Winnice.eu!

Do tej pory warszawski importer posiadający w swoim portfolio wina w rozsądnych cenach - Winnice.eu - miał jedynie południową Francję, pojedyncze Bordeaux i Węgry (m.in. wina Tibora Gala z Egeru i Janosa Bolyki). Ale ostatnio na półkach pawilonu schowanego w Forcie Okęcie znalazły się nowości! Jest tu jedno wino białe wytrawne z Bordeaux, jedno półwytrawne, ale trafiła też... Burgundia! Oczywiście, jak przystało na rozsądnego importera ceny na półkach są także rozsądne. Za nowości z Burgundii nie zapłacimy więcej niż 55 zł! A jak smakują same wina?


Chateau Canteloudette Entre deux Mers 2015 (26,90 zł) 

Biały bordoszczak - Chateau Canteloudette Entre deux Mers 2015 za 26,90 zł to dobra propozycja dla tych, co lubią nie tylko owoce morza, ale i polędwicę w sosie pieczarkowym. W aromacie bardzo przyjemne białe owoce położone na tacy delikatnej kwasowości. Bardzo eleganckie wino.

 

Jean de Loron Bourgogne Aligoté 2015 (48,50 zł)

Aligoté to drugi po Chardonnay szczep białej winorośli uprawiany w Burgundii. Daje z reguły wina bardziej kwasowe niż Chardonnay i o dość mocnej strukturze. I taka jest właśnie nowa etykieta Winnic.eu - Jean de Loron Bourgogne Aligoté 2015. Za 48,50 zł dostajemy wino pięknie słomkowe w kielichu, niemal złote! W aromacie wyczuwalna słoność, jest też bardzo wysoka mineralność. W smaku czujemy wysoką kwasowość. Wszystko zamknięte w ładnie ukutej przez strukturę klatce z grubych prętów. Goryczka w finiszu nie sprawia złego wrażenia!


Terrases d'Ardeche 2016 (21 zł)

Jeśli szukacie świetnych różowych win, to trafiliście w dziesiątkę. W zeszłym roku była świetna różowa Orelie, a teraz nico jaśniejsze w sukni Terrasses d'Ardeche 2016 (25 zł). Poznacie po fioletowo-różowej etykietce. W aromacie czyste poziomeczki i truskawki, a w smaku świdrująca prosta kwasowość. To jest wino na sezon - jak już się w końcu słonecznie rozpocznie - 2017!



Jean Loron Duc de Belmont (36,90 zł) 

Pierwszą z czerwonych nowości z Burgundii jest Jean Loron Duc de Belmont (36,90 zł). W środku Gamay i Pinot Noir. Niedrogie i bardzo fajne - mamy w aromacie czystą wiśnię z truskawką (w smaku bardziej czujemy truskawki) i z ładną kwasowością ujawniającą się szczególnie w finiszu. Czyste i nieskomplikowane.


Jean Loron Brouilly 2015 (48,50 zł) i Fleurie 2015 (49 zł)

Dwa wina bliźniacze - można powiedzieć, że to Kastor i Polluks - z Gamay: Fleurie 2015 (49 zł) i Brouilly 2015 (48,50 zł). Pierwsze jest żywiołowe, lekko dzikie, impulsywne. To kwasek z pestkową wiśnią, świeżą, może jeszcze niedojrzałą czereśnią. I zimną ziemistością. Jest też charakterystyczny dla Gamay akcencik gumy do żucia, ale solidnie okraszony owocowym pierwiastkiem.

Brouilly 2015 (48,50 zł) to natomiast większy ład, bardziej wymuszona - albo raczej naturalna i wrodzona - elegancja! Tu mamy na początku nieco czarnej porzeczki, potem owoce czerwone. Taniny są za to ładniej zespolone, pojawia się przyjemna ziołowość. Pozornie mniejszą kwasowość. Pozornie, bo jej kulminacja gromadzi się w finiszu. Wyżera wręcz jaskinie w jamie ustnej!
 

Jean Loron Bourgogne Pinot Noir 2014 (55 zł)

I w końcu wino z czystego Pinot Noir - Jean Loron Bourgogne Pinot Noir 2014 (55 zł). O sukni dość jasnej, czerwonej ze złotymi refleksami,  aromatach owocowo-pieprznych ze szczyptą rozmarynu i lukrecji, nutce wędzonego boczku, takiego słonego... Struktura pozornie prosta i lekka. A smak to roztarta na pył tanina, kwasowość zgrabnie dozowana, odciska swoje piętno w finiszu. Bardzo dobry Burgund nie rujnujący kieszeni! Po nocy - jako burgund dnia drugiego - staje się jeszcze głębszy, poważniejszy, cięższy, ciemniejszy. Tanina staje się leciutko szorstka, ale wino zachowuje ładny ciężar i aromat!



Caves de Rauzan Moulleux 2015 (25 zł)

Na deser coś półsłodkiego. W zeszłym roku był 2014 rocznik Caves de Rauzan Moulleux 2015 za 23,50. W tym roku jest już za 25 zł. To ciekawe wino na taras, jak zrobi się już ciepło - np. pod serek pleśniowy, kwiatowe i mimo cukru lekkie.


Win próbowałem na degustacji dla blogerów na zaproszenie importera

czwartek, 27 kwietnia 2017

Wina włoskie w Biedronce - na wiosnę 2017

Dużo powtórki, mniej rozrywki
 
Okładka katalogu - z opisami win i propozycjami kulinarnymi

W owadzim dyskoncie od pewnego czasu oferta win włoskich. Sporo propozycji to taka powtórka z rozrywki (były w poprzednich festiwalach nawet te same roczniki!), z ogromną przewagą powtórki, bo rozrywki niewiele. Kilka win to stałe towarzystwo na półkach. O dziwo dział zakupów trafił z ofertą o tyle, że biel stanowi mniejszą cześć - i dobrze, bo pogoda nastawia podniebienia raczej na czerwień. No właśnie... ta czerwień... 

Jeśli zamkniemy oczy i pomyślimy "wino włoskie", to z pewnością pojawi się właśnie w naszych wyobrażeniach coś pysznego z Półwyspu Apenińskiego, a nie coś słabego. Na szczęście honor oferty ratują - a może raczej podpierają - wina musujące, których jest aż trzy. I bardzo dobrze! Pamiętajcie: bąble dobre na wszystko!


Sensi Orvieto 2016 (10,99 zł)

Sensi Orvieto 2016 (10,99 zł) to częsty gość. Tu w aromacie mamy białe owoce - melon i lekki banan. W smaku miękkie, o gorzkawym dość finiszu i pieprzne. Jest pewna kwasowość, ale mało przez co wybija się nieco mydlany akcencik. Takie sobie. Można odpuścić. Na Winiaczową 2+
 


Alfie Inzolia 2016 (13,99 zł)

Alfie Inzolia 2016 (13,99 zł) to wino wytrawne z Sycylii. W aromacie jest nieco egzotyki - nutka lekkich cytrusów spod znaku melona. W smaku jest lekka kwasowość, nieco większa niż w Orvieto. Też ma lekko goryczkowy akcent, ale jakby nieco szlachetniejszy. Nie na tyle, by dochrapać się wyższej oceny niż 3 z minusem!


Uvam Pinot Grigio 2016 (13,99 zł)


Bywają na świecie wspaniałe Pinot Grigio, pełne, soczyste, imponujące... Choć większość to niestety nuda. I z Uvam Pinot Grigio 2016 tak niestety jest. Za 13,99 zł dostajemy wino, które w aromacie ma egzotyczne owoce z białą morwą na czele, a w smaku grejpfruty. Ale jest też lekki biały pieprz. Szkoda tylko, że finisz dzieli się dość dziwacznie na kilka nieprzystających nut. Dla mnie na 3!
 

Porta Leone Prosecco Treviso (19,99 zł)
 
Najprostszym musiakiem w ofercie jest Porta Leone Prosecco Treviso (19,99 zł). To też stały gość na półkach Biedronki. Zamykane korkiem! Trzeba użyć korkociągu i pojawia się strach o ciśnienie. Niepotrzebnie. Bąbelków jest mało. Na pewno szyjki butelki nie rozerwą, palców nie urwą! W aromacie jest delikatnie jabłkowo i cytrusowo. Bardzo przyjemne, o drobnych bąbelkach i wyraźnym - choć niskim - cukrze. Wino na 4 z minusikiem!
 

Martini Prosecco (27,99 zł)

Za 27,99 zł mamy dwie butelki spod znaku Martini. Prosecco ma duże – żeby nie powiedzieć ogromne - bąble! W aromacie powiew świeżości, chlebowa skórka, nieco banana. W smaku jest pełne, przyjemne. Może i popowe, ale czyste! Warto! Tu jest zasłużona czwórka!

 

Martini Asti (27,99 zł)

Martini Asti w tej samej cenie to już słodki musiak. O aromacie nagrzanej słońcem brzoskwini i słodkich dojrzałych gruszek. Na języku czujemy średnie bąbelki i słodycz - trochę szkoda, że z małą, wręcz mikroskopijną kwasowością. Ale jest spora struktura, oleista. Do ciast będzie pasować idealnie!


Giacondi Medium Sweet (9,99 zł)

Niestety wśród win znajdziecie markę Giacondi. Medium Sweet za 9,99 zł to taki rozwodniony soczek winogronowy. Z alkoholem. Tragedia czyli NIE WARTO!
 

Giacondi Vino d'Italia Rosso (9,99 zł)

Czerwony odpowiednik czyli Giacondi Vino d'Italia Rosso (9,99 zł). Vino d'Italia czyli... znikąd. "Zmieszaniec" z różnych włoskich gron/win. Jeszcze żeby było to było Brunello z Barolo i z Primitivo... Ale nie jest. A dziwne, bo dwa lata temu ta etykieta kryła dość pijalne wino! A w tym wydaniu nawet aromatu wina brak (jest tylko sok)! W smaku czuć, że coś tu było fajnego, ale doprawiono czymś drugim, gorszym. A może i trzecim - jeszcze gorszym. Biedronko! Może warto od producenta wydębić recepturę - o ile ma - i poprosić o wino z 2015? Bo oto to co tu mamy, wywołuje okrzyk: NIE, NIE, NIE!!! Winiaczowa pała długa jak stąd do Zakopca!
 


Duca di Saragnano Toscana Rosso 2015 (16,99 zł)

Duca di Saragnano Toscana Rosso 2015 (16,99 zł) to wino półwytrawne. Na granicy w zasadzie z wytrawnością (jeśli chodzi o smak a nie o cyferki). W aromacie perfuma charakterystyczna dla biedronkowych win - kwiaty piwonii i czerwony owoc spod znaku wiśni w czekoladzie. W smaku jest lekka tanina, może się podobać. Tak, wiem, cena fajna. Ale osobiście nie polecam!

 


Casa Cantorsola Barbaresco 2014 (49,99 zł)

Dziwo. Bo oto jeszcze niedawno na półkach Biedronki było za ok. 30 zł Barbaresco bardzo dobre. Nazywało się Araldica. A tu jest Casa Cantorsola Barbaresco 2014 za 49,99 zł! I jest gorzej! Jeśli ktoś szuka fajnego Barbaresco, to pewnie można je spotkać na półkach sklepów poza Warszawą. W tym droższym w aromacie jest lekka wiśnia, w smaku jest pewna szlachetność, smukłość. Nie jest źle, ale megaszlachetnie też nie jest...


Sensi Chianti Classico 2016 (13,99 zł)

Sensi Chianti Classico 2016 kosztuje 13,99 zł. Ma w aromacie, lekki czerwony owoc. W smaku dość zgrabną taninę. I dość spora kwasowość. Ale nie ma tego czegoś, tego haczyka. Trochę smakuje jak wino za 9,99 zł. Na 3-.

Villadori Montepulciano d'Abruzzo 2016 (12,99 zł)

Tańsze o złotówkę Villadori Montepulciano d'Abruzzo 2016 sprawia wrażenie nieco rozwodnionego. Ma „cechy platońskie wina kolor, taninę, kwas i alkohol. Jest też pewien pierwiastek pijalności w tym winie. Do pizzy takiej pysznej to OK. Zaledwie na 3!

Araldica Fazoletto Barbera Passito 2015 (29,99 zł)

Najładniejsza i najdroższa zapewne w produkcji etykieta - Araldica Fazoletto Barbera Passito 2015 (29,99 zł). Czerwone wino wytrawne zakręcane! Jest owoc, ale nijaki. Ma niestety coś bezpłciowego, pewną pustkę, a całość jest taka, jakby do dobrego wina ktoś dosypał cukru. W finiszu jest pewna kwasowość. Pijalne, ale ten cały fun - który tu mamy - nie zachwyca. Na ile? Na 3!


Alibrianza Andrero Forriero Nero d'Avola (14,99 zł)

Warto zwrócić uwagę na Alibrianza Andrero Forriero Nero d'Avola. To akurat dobrze wydane 14,99 zł. Najlepsze moim zdaniem wino czerwone z tego rzutu. W aromacie dość średnie owoce, ale smak czysty, przyjemny, z kwasem i ładną taniną. Niewątpliwie przyjemne wino. Warto!




Faunus Primitivo di Manduria 2015 (29,99 zł)

Faunus Primitivo di Manduria 2015 to czerwony klasyk z zakresu cukrowości ukochanej przez Polaków. Za 29,99 zł, półwytrawne. W aromacie ma wiśnię zabudowana podwójną czekoladą. Taką z czekoladowej fontanny. Jak na Primitivo nawet OK, choć jest tu pewna prostota. Gdyby kosztowało też 14 zł, byłoby jakoś do przełknięcie.


Forte Elerone Rosso di Puglia 2014 (19,99 zł)

Dojrzewa sobie czasem w magazynie, czasem na półce. Forte Elerone Rosso di Puglia 2014 (19,99 zł). To wino też jest na półkach dość często, nawet nie tyle etykieta, ile wręcz ten sam rocznik! Czerwone półwytrawne. Zamykane kiepskim korkiem, który uwielbia się rozpaść. Porowatym. Wino pokryte beczką, dość proste. Ale garbnik dość dobrze zintegrowany z kwasem. Może się podobać. Ja bym dał 4--- (trzy minusy).



Oltre Passo Primitivo 2016 (13,99 zł)

Najlepsze tanie Primitivo tej oferty to Oltre Passo Primitivo 2016. Wydajemy 13,99 zł i mamy za to wino czerwone półsłodkie. Z czekoladą, choć mniej napastliwą niż ta obecna w Faunusie. Jest tu ładnie zintegrowany kwas z taniną i strukturą wina. Jest OK. Na 4+.

 
Wina otrzymałem od Jeronimo Martins


piątek, 14 kwietnia 2017

Wyjątkowe tokaje. Są siódemki! Możesz mieć jeden z nich!

A teraz to wszystko zlicytują...
 
Wojciech Bońkowski z Winicjatywy w szalu Bractwa Tokajskiego i ze zwykłym kieliszkiem, a nie magnum!

Za kilka dni Wielka Aukcja Tokajska - okazja dla profesjonalistów nabycia unikatowych win z najsłynniejszego regionu winiarskiego wschodniej Europy. Aukcja organizowana jest 22 kwietnia przez Bractwo Tokajskie, oczywiście daleko od nas, na miejscu. Ale jedną z beczek chce zakupić i podzielić na butelki Winicjatywa. Podobnie jak zrobią to inni importerzy. Oczywiście odpłatnie, ale to wina wyjątkowe, unikalne!

Miałem przyjemność spróbować (w lokalu Ale Wino na modnej Mokotowskiej w Warszawie) kilkunastu próbek spośród win, które będą wystawione na sprzedaż. Może kiedyś staniecie przed podobnym wyborem? Pamiętajcie, że to degustacja próbek beczkowych, a wina będą do picia za kilka miesięcy, a pewnie i dopiero lat.



Tállya Bohomály Furmint 2015 - wytrawne i lekko prochowe, z elementami żywych kwiatów, białych owoców. Wyczuwalna wysoka mineralność. Kwasowość dość ładna, choć niezbyt dotkliwa. Sprawia wrażenie wina trzymanego twardo w stalowych ryzach. Na Winiaczową 4++

Tállya Rigófütty Hárslevelű 2015 - to wino bardziej kwiatowe, ale też mniej delikatne, o mocniej wyczuwalnym alkoholu, większej mocy. Alkohol troszkę wystaje nawet i zza kwasu. Na 4+




Kikelet Váti-dű Hárslevelű 2016 - o beczkę tego wina będzie walczyć Winicjatywa. To wino delikatne, eleganckie, przepełnione powietrzem. Ze sporym kwasem, emanujące ciekawą słonością. Ciało spore, ale prawdziwa niespodzianka wychodzi po krótkiej chwili! I to jest najciekawsze. Smakowa eksplozja pojawia się powoli, jakby wino się zazdrośnie otwierało! Na Winiaczową 6.



Hétszőlő-dű Hárslevelű 2016 - to wino sprawia wrażenie jeszcze bardziej ściśniętego, z wyjątkowo wysoką kwasowością. I wielką mineralnością. Na 5 z może małym minusikiem.



Myrtus Lestár-dűlő Furmint 2016 - w aromacie ładne białe kwiaty i sporo owocu. Dość rozłożyste, a jednocześnie lekkie, z równie lekką kwasowością. I jest wyjątkowo czyste. Na 4+++.



Disznókő Lajosok-dűlő Furmint 2016 - jeszcze troszkę musujące, z mikrobąbelkami, z lekko herbacianą nutą w smaku. Z bardzo elegancką kwasowością. Ma bardzo, ale to bardzo długi finisz i zadziwiająco potężną strukturę, którą okrywa płaszczyk lekkiego pozoru. Na 6+!



Samuel Tinon Szent Tamás Furmint 2016 - niby dyskretność, mineralność i utlenienie, ale tak naprawdę to wino jest jak strzała wypuszczona z łuku z całą siłą i precyzją! Jest super kwasowość i całość zasługuje na 6!

Kvaszinger Meszes-dűlő Furmint 2016 - to chyba jedyne wino z pewną nutką nieczystości, dziką kartą, która po chwili się odwraca. I dodaje przyjemnego akcentu! Czuć troszkę słodyczy zmieszanej ze stalowością, minerałami, solą. Staje się bogate w smaku, rozpycha się w ustach! Dla mnie na 6 z plusem! Żałuję, że o tę beczkę nie zawalczy Winicjatywa...



Holdvölgy Intuition nr 3 Furmint 2015 - w tym winie sformułowanie "eksplozja smaku" nabiera nieco innego znaczenia. U poprzedników ten wybuch pojawiała się gdzieś w głębi, z pewnym falstartem. A tu jest jak kolorowy wachlarz hiszpańskiej damy dworu! Od razu na tacy są podane dojrzałe owoce, herbata i tanina. Jest też kwas i techniczna doskonałość, choć na tle poprzedników wydaje się "popowe". Ale to nie wada, bo wino pije się przyjemnie! Wina tego producenta - choć nie to konkretne - można kupić w 13win.pl w Warszawie. Ocena: 6 z minusikiem.

Demetervin Tokaji Furmint a Király es Urágya teraszokról 2015 (zdjęcia brak, bo z butelki zeszły napisy wykonane flamastrem) - pycha! Super bogaty i gęsty aromat. Jest też pigwa i miód. W smaku za to zadziwiająco lekkie (choć struktura oleista, bogata), nieco herbaciana. 6 z plusem albo i dwoma!

 


Barta Oreg Kiraly-dulő Teraszok Furmint 2016 - miła odmiana, bo wino proste i taniczne, herbaciane, dość "szczupłe" w aromacie. W smaku mineralne, spartańskie, zdyscyplinowane. Na 6+.



Barta Öreg Kiraly-dulő Samorodni Valogatas 2015 - tu jest radość i soczysty owoc: brzoskwinia i pigwa, trochę fig. W smaku czuć też miodowość, nieco wosku. Soczysty owoc. Całość żywa, świetna. Na 6++!



Disznókő Aszu Hárslevelű 2014 - jedno z trzech win, które wbijają w ziemię. Jedno bardziej od drugiego. Tu od razu w aromacie atakuje piękny żółty owoc. Jest łagodność brzoskwini, są figi, przejrzałe cytryny, miód. Wszystko świeże, ostre jak brzytewka. Znakomity cukier i wysoki kwas! 6+++


Disznókő Aszu Zeta 2014 - lekko mętne, jakby nieklarowane. W aromacie lekka herbatka, ale po chwili pojawia się owocowość, bogactwo, pełna paleta przeróżnych aromatów! Potężne wino! Słodycz (176 g/l) nie jest dzięki wysokiej kwasowości wyczuwalna. To wino na 7!!! Za jedną butelkę oddałbym dwie poprzednie. 



Ale po tych winach Disznókő Aszu Furmint 2014 pokazuje swoją moc! Owoce zebrano z jednej parceli. Tu dopiero jest bogactwo! Jest tu coś, czego nie ma w innych winach. Jest co chwila inne. Raz jest ostre i dżemowe. Po chwili już pigwowe, ale głębokie, zakręcone, otoczone woskowym tiulem. Jest miękkie na aksamitną modłę, a jednocześnie ostre, zakręcone. Mnóstwo tu komplikacji! Smakowanie innych win po łyku tego ukazuje miałkość wszystkiego co tego dnia spróbowałem. To jest Winiaczowa 7 bez minusa!

Win próbowałem na zaproszenie Winicjatywy