wtorek, 29 grudnia 2020

10 musiaków zamiast. Jeśli nie szampan na Sylwestra, to co? (cz. 2)

Od Cavy po Clairette 

Jeszcze kilka dni na poszukiwanie czegoś na sylwestrowo-noworoczny toast. O fajnym winie już pisałem, ale dziś kilka typów "musiaków", które nie są szampanem, ale mogą go całkiem udanie zastąpić - szczególnie jeśli nie każdy przepada za winem z okolic Epernay!

Allini Prosecco 2019 DOC Brut Treviso (Lidl)

Allini Prosecco 2019 DOC Brut Treviso (Lidl) - Prosecco to z pewnością najbardziej popularny w Polsce rodzaj musiaka. Najtańsze okazy kupimy już za jakieś 20 zł, za najdroższe - ze wzgórza Cartizze w Valdobbiadene już kilka lat temu trzeba było zapłacić ponad 100 zł. Tu próżno szukać komplikacji z Cartizze. Ale jest to, co lubią tygrysy i raperzy - złota butelka! Jest owoc, ale i lekka skórka od chleba. "Nos wpadający" w cytrusy i melony. Wino sprawia wrażenie lekko ciasteczkowego! Cena koło 40 zł.

Bepin deto Conegliano Valdobbiadene Brut 2019 (Centrum Wina)

Ale możemy wejść stopień wyżej. Bepin deto Conegliano Valdobbiadene Brut 2019 (Centrum Wina 72,99 zł). Tu już "noblesse oblige" czyli więcej charakteru niż eteru. Bepin jest ostrzejszy w aromacie. Ma małe bąbelki. Tu już czuć większą komplikację niż w Allini, nie ma prostego jabłuszka, ale jest nieco grejpfruta. I ładna koncentracja, więcej kwasowości, i przede wszystkim jest długie w finiszu! To jest bardzo dobre Prosecco w segmencie do 100 zł. 
 

 
Freixenet Cava Brut Gran Seleccion (Biedronka)

Freixenet Cava Brut Gran Seleccion (Biedronka, 26,99 zł). Cava to dla mnie taki przedsionek prawdziwego szampana. Najlepsze smakowo (i niekoniecznie cenowo) mają surowy charakter, mocne drożdżowe nuty, nieco surową goryczkę, cechuje je czasem - w odróżnieniu od szampanów - pewien brak miękkości, ciasteczkowości, słowem: szampańskiej finezji. Owoc jest tu, w odróżnieniu od Prosecco, bardziej szorstki. Tu - we Freixenecie Brut - mamy świeżość spod znaku grubo ciętych skórek jabłek, w smaku lekkie dotknięcie cukru. Spore bąble na początku, później malejące. Tło nieco imbirowe, finisz średnio długi, ale za to cena niezbyt dotkliwa.

Castillo Perelada Stars Organic 2017 (Centrum Wina)


Więcej wrażeń za więcej grosza - czyli Castillo Perelada Stars Organic 2017 (Centrum Wina 70 zł). Tu jużto, co jest cechą droższej Cavy: fajna komplikacja i wielkie bąble. Jest całkiem sporo ostrej żyletkowej drożdżowości. Wino ma długi finisz, owoc jest oczywiście zredukowany, ale to naprawdę dobre wino na sylwestra. Taki kompromis do 100 zł - i dla konesera, i dla laika.

Rebmann Cremant d’Alsace Brut (Leclerc)

Ale wróćmy w stronę miękkości czyli Rebmann Cremant d’Alsace Brut (Leclerc, 34 zł). Tu 12,5 proc alkoholu. W aromacie gorzki grejpfrut. Ma średnie bąbelki i jest tu coś zarazem delikatnego i wycofanego. Wino ma średni finisz, ale przypadnie do gustu fanom "krainy łagodności".

Purple Heron Chenin Blanc (Lidl)

Coś zupełnie z innej beczki - czyli Afryka. Purple Heron Chenin Blanc (Lidl, 59,99 zł). To wino o ogromnym ciele. Pijąc je, mam wrażenie obcowania z dżinem z butelki. Jakbym zasiadł do wieczerzy z potężnym Zulusem. Jest w tym winie pewna metaliczność, jest ogromny aromat zieloności. Do tego dochodzi spora kwasowość. Mam wrażenie, że to coś innego niż wzorzec próbowania: Prosecco-Cava-Szampan. Ale warto to poznać!

Marchese Antinori Franciacorta Tenuta Montenisa (Centrum Wina)

Teraz Franciacorta - "włoski szampan", którego nie zna wielu Włochów. Większość chyba nawet. Marchese Antinori Franciacorta Tenuta Montenisa (Centrum Wina, 139 zł). Wino bardzo bliskie szampanom. leżakowało na osadzie 30 miesięcy (Szampany muszą co najmniej 15, choć są i takie, co leżą o wiele dłużej). W promocji kosztuje 112 zł. Najpierw czuć aromat żabiego stawu. Delikatne uwalnianie aromatów autolitycznych - jest orzechowe i ma sporo ciała. Trochę prochowości i krzemienia jak z francuskich białych Pouilly... Kwasowość niezbyt wysoka, ale jest pewna zieloność,palone masło i ciasteczkowość. Całość spójna, ładna, krągła. Uwielbiam i szczerze polecam!
 
Ferrari Brut (Centrum Wina)

Ferrari Brut (Centrum Wina, 176 zł). Drogo, bo wiecie - Ferrari. Jest sporo ciała! Świeżego, a zarazem gęstego. To wino ma coś wspólnego z cavą. Ma mnóstwo ciała i mnóstwo jabłkowości. Całość jest niezwykle spójna. Owoc jest średnio kwasowy, nie ma brzytwiastej drożdżowości, ale dla mnie to świetna alternatywa Franciacorty.

Clairette de Die Biologique (Lidl)

I teraz dwa słodziaki - będą się świetnie komponować, o ile nie smakujecie w sylwestra krewetek, tylko szarlotkę od cioci. Dwa razy Clairette! Pierwszy - Clairette de Die Biologique (Lidl, 35 zł). Słodkie wino musujące, pełne w aromacie słodkich owoców. Jest gruszka i ananas. Trochę żywicy jakby pod spodem. Zaleta druga - wynikająca z niskiego cukru - 7,5 proc alkoholu. Ale w odróżnieniu od wielu "potworków" w rodzaju igristoje - to wino nie jest przykre i nie ma chemicznego posmaku!

Jaillance Clairette de Die (Leclerc)

Drugi - nieco droższy słodziak - to Jaillance Clairette de Die (Leclerc, 38 zł). Te trzy złote robią różnicę. Wino ma nieco bardziej dyskretniejszy aromat. I mniej cukru niż poprzednie. Czuć też więcej kwiatów i brzoskwiń. Charakterystyczna nuta muszkatu jest może nie obezwładniająca, ale bardzo wyraźna. Całość jest przyjemnie spójna. Polecam!

Większości win próbowałem w towarzystwie Roberta i Sebastiana. Oto typy Sebastiana