poniedziałek, 21 maja 2018

Wino "trup" i "mebel"? Próbuję 24-letnie Nebbiolo d'Alba!

Vecchia Landa Nebbiolo d'Alba 1994

Im starsze tym lepsze? Już ci amatorzy win, którzy dostąpili pierwszych stopni wtajemniczenia, wiedzą, że to nie zawsze prawda. Jasne. Ale zawsze w człowieku jednak ta chęć eksperymentowania, a może przekora? Współczesny człowiek pije wina świeże, których grona jeszcze rok czy dwa lata temu wisiały na krzewach, ze sto lat temu pijało się jakieś 30-letnie albo i jeszcze bardziej wiekowe starocie. Jesteśmy tak rozpieszczeni "owocem", młodością, lekkością i świeżością, że już nawet zapach wanilii nam (niektórym) przeszkadza, a już ewoluowany zapach to dla nas rupieć, zabytek, zgnilizna, śmierć!
 


Tak przynajmniej było w moim przypadku - gdy na fejsbukowej grupie pojawiło się zdjęcie 24-letniej butelki (0,75) Nebbiolo d'Alba z pytaniem, ile może być warte. "Mebel", "loteria", "już nie żyje albo ledwie zipie" - padały głosy. Że nie wiadomo jak przechowywane, że nie wiadomo co po tylu latach się zadziało. Zaryzykowałem.
 


Bo wiadomo - ani to porto, ani tokaj, ani bordeaux, ani nawet barolo (choć z gron Nebbiolo!) od bardzo znanego producenta. No nic, pojechałem, odebrałem. Z zewnątrz wyglądało całkiem całkiem - folia nienaruszona, poziom wina - w szyjce. Korek twardy, zdrowy, jasny, mocno tkwiący w szyjce, nie wypchnięty. Ale po wyjęciu dolna część okazała się w słabej kondycji - namoknięta i ciemna. Ale wino korkowe nie było!
 


Nalałem do dekantera. Osadu było nieco na dnie butelki, ale niewiele - na oko pół małej łyżeczki, a może i jeszcze mniej! Po nalaniu pierwszego kieliszka zapach zredukowany - najpierw czuć pewną nieprzyjemną staroć. Stare deski w zrujnowanym domu, stare drewno o tle słodkim (ale nie ma śladu zbutwienia!), potem wchodzą pewne miodowe akcenty, politurowe, przypominające nieco sherry. Po kwadransie, a może i 20 minutach - pojawiają się nuty mięsne, boczkowe, sosu sojowego, umami, po chwili do głosu dochodzą akcenty toffi, karmelu, skóry. Kolor ceglasty, jasne, stanowczo bardzo starego wina. Dość klarowne - przynajmniej ta ilość, która centymetrową warstwą zakrywa dno kieliszka. 

W smaku wino zupełnie inne niż w aromacie! Nie ma prawie żadnego owocu - zniknął już niemal całkiem, pozostawiając pewne echo. Zostały za to wyraźnie wyczuwalne kwasowość i tanina. Struktura jest szczupła, nie ma żadnej gęstości. To, co trzymam na języku to drabina oparta na dwóch kręgosłupach: kwasowości bardzo, ale to bardzo żwawej i taninie drobniutkiej, ale wysuszającej bardzo jamę ustną. W taki sposób, że mam poczucie, że stawia mi do pionu i pojedynczo wszystkie kubki smakowe na języku. Czy jest uczucie przykrości? O dziwo, nie ma. Gdyby nie aromat pewnej starości, to na podstawie smaku można by sądzić, że to kilku-, killkunastoletnie barolo ze starej, tradycyjnej szkoły!
 


Zostawiam w dekanterze na noc. By wciąż nabierało powietrza. Rano o godz. 7.40 jest już wygładzone, zyskało aromaty spójne, przypominające wnętrze starego, ciemnego magazynu z beczkami pełnymi malagi jest też w aromacie stara biblioteka z oprawionymi w skórę księgami i fotelami, liście starego cygara, wszystko pod lekko karmelową mgiełką. Smaku złagodnienie nie objęło - jest wciąż mocna garbnikowość i wielka kwasowość. Może pojawił się w finiszu jakiś lekko octowy akcencik...
 

Była loteria, ale los okazał się dość łaskawy. Dla wina 24-letniego! Którego grona zbierano, gdy byłem dopiero na 4. roku studiów. Teraz oczywiście pojawia się pytanie: czy ja bym chciał pić takie wina? Hmm... Chyba jesteśmy już "spaczeni" owocem i młodością, by takie wina nam bardzo smakowały. Jeszcze może te słodkie - dzięki wysokiemu cukrowi, który trwa w nieskończoność - jakoś bardziej tolerujemy, a w tych przypadkach, gdzie smak wchodzi w zupełnie inne rejestry, nabieramy dystansu, nieufności i wolimy grzecznie podziękować. Ale 40 zł, by dowiedzieć się tylu rzeczy na własnym podniebieniu i nosie, było warto!

środa, 9 maja 2018

SMS czyli nowe bułgarskie wino z Lidla!

Varna Winery SMS 2016

Półka - na wysokości piersi
Gdzie i czemu tak drogo - LIdl i 24,99 zł (zakup własny)
Do Ideału? - W połowie doskonałe

Nowe wino na półce w Lidlu, gdzie nie byłem od dłuższego czasu. Etykieta ładna, nowoczesna... No, tak troche przypominająca te w winach Pahlmayera, ale oczywiście gdzie tu proporcjum...

Twórcy z Varna Winery najwyraźniej zastosowali modernistyczno-telefoniczną analogię z GSM, gdzie w tak oznacza się Grenache, Syrah, Mourvedre. Tak tu mamy Syrah, Merlot, Sangiovese...

Wino ciemne, z początku bardziej wyczuwalne nuty paprykowe, jakby zamiast Merlot był tu Cabernet Sauvignon, ale... to by nie pasowało przecież do nazwy! W aromacie papryka i warzywność ulatują bardzo późno, po godzinie. Robi się rzeczywiście bardziej merlotowo i pod nutę Syrah. Sangiovese pewnie robi tę całą garbnikową robotę. Bo wino jest wysuszające (jakbyście pod język wsunęli maczałkę po Liptinie), nieposkładane pod względem balansu tanin - ale jego zaletą jest owocowa szczerość, przypominająca nutą wina z południa Włoch. Bardzo by pasowało na zimę. No, w sumie nic dziwnego. To wino z gorącej Bułgarii, prawie ze Złotych Piasków!!!

Wino kupiłem za swoje!

wtorek, 8 maja 2018

Winne Wtorki: Riesling!

Nie tylko do szparagów, nie tylko z Niemiec!

Dziś w Winnych Wtorkach wpis na czasie: o winie na ciepłe wiosenne (a w zasadzie letnie, bo w stolicy po 28 stopni!) dni, pasującym do szparagów i... winie, którego dni właśnie się rozpoczęły - Tygodnie Rieslinga! Tak, tak to właśnie nasz bohater - Riesling!

Chyba nie trzeba go przedstawiać - ten biały szczep króluje w Niemczech, ale robi się z niego świetne wina na całym świecie - m.in. w Austrii, we Włoszech, Francji, RPA, Nowej Zelandii, Australii, na zachodzie i wschodzie USA (och te znad Finger Lakes!) oraz oczywiście - z coraz większymi sukcesami - i w naszej Ojczyźnie! Miałem sposobność spróbować i porównać w minionym tygodniu trzy okazy. Z trzech różnych źródeł, wina wyraźnie z różnych półek cenowych. I to za każdym razem jako wina do szparagów. Jeszcze świeżych, niełykowatych, rozpływających się w ustach... Jak wypadają etykiety?
 

Michel Frantz Riesling 2016 Vin d'Alsace (Auchan, ok. 30 zł) 

Michel Frantz Riesling 2016 Vin d'Alsace (Auchan, ok. 30 zł) - Riesling z Alzacji. Jak to na Alzację przystało powinien być oazą miękkości i... rzeczywiście wchodzi miękkość. Aż za duża. Już pierwszy atak nosa zawodzi. Bo oto aromat czuć bardzo słabo, dominują raczej nuty dojrzałego agrestu (takiego o żółtej skórce z włoskami) z akcentem owoskowo-miodowym, poważnym. Może troszkę wina redukcji, pewnego "ściśnięcia"... Po kwadransie otwierea się w kieliszku. W smaku jest na szczęście o wiele lepiej! Jest uszczypliwy, ładnie kwasowy, chrupki. Trochę się pod koniec rehabilituje. Do szparagów dobry, ale ja bym go już nie trzymał w piwniczce. Wypić, zapomnieć. Dla mnie jakieś 3,5 punkta Winiacza.
 

Hagn Riesling Trocken 2016 (Biedronka, ok. 30 zł) 

Hagn Riesling Trocken 2016 (Biedronka, ok. 30 zł) - to akurat Riesling austriacki - w zapachu bardziej od alzackiego siarkowy, emanuje draską zapałek, jest też bardziej landrynkowo-słodki. A przy tym z jakimś musującym akcentem (choć przysięgam poprawnie schłodzony!). Szparagi na szczęście jakoś go łagodzą, ale spróbujmy solo - będzie się rozlatywać na części składowe. Szkoda, ale i cena nie jest jakaś zabójcza (ok. 30 zł) i jak na austriackie wina powinna być alarmująca. A pamiętam, że rok temu bardzo ten Riesling mi smakował. Czyli czasem szkoda trzymać tanie wino! Dla mnie 3,5 punkta Winiacza.


Srebrna Góra Riesling 2017 (ok. 60 zł)

Srebrna Góra Riesling 2017 (w sklepach ok. 60 zł) - pierwsze wrażenie - zaskoczenie! I to jakie! Wino świetnej klasy, ostre, spiczaste, w smaku krystaliczne, czyste, szkliste, wręcz chrupkie. W strukturze bardzo dobrze wyważone, wykreślone bez zbędnej fałszywej nuty, może nie banalnie, ale w interesujący sposób, z pewną delikatną cukrową nutką. Ale jedno jest pewne - ze szparagami świetny, ale będzie pasował do wszelkich ryb, owoców morza, białych mięs... Znakomity okaz. Za wino tej klasy zza naszej zachodniej granicy trzeba dać tak ze dwa razy więcej. Kto schowa na kilka latek tez nie pożałuje! To jest wino na Winiaczową 6 z plusem!

Jeśli zainteresował was Riesling, to macie właśnie okazję skorzystać - spróbować wina (akurat niemieckiego - ale spokojnie, są świetne!) i kupić je taniej w sklepach i lokalach gastronomicznych. W dniach 7-27 maja, na terenie całej Polski odbywa się czwarta edycja Riesling Weeks. W akcji biorą udział restauracje, winebary oraz sklepy z winem. Cel jest prosty - promowanie smaku niemieckiego Rieslinga. Wiosenna akcja jest organizowana przez Niemiecki Instytut Wina – organizację działającą na rzecz promocji wina niemieckiego na świecie. Więcej na stronie rieslingweeks.pl

Rieslinga ze Srebrnej Góry otrzymałem do testów od producenta, pozostałe dwie sztuki - zakup własny.


A tak Rieslinga próbowali inni Wtorkowicze:

- Blurppp

- Italianizzato

– Nasz Świat Win

- Nóż i Widelec

– Powinowaci

– Winne Okolice

- Winne Przygody

– Winniczek 

– Z winem do kina

 

niedziela, 6 maja 2018

Przyjemny białas za dwie dychy z Auchan!

Pierre Chanau Cotes de Gascogne IGP 2016



Półka - na wysokości piersi
Gdzie i czemu tak drogo - Auchan - ok. 20 zł
Do Ideału? - Jeszcze troszkę brakuje (ale z plusem!)

Nie sztuka kupić drogo dobre wino. Sztuka kupić tanio! Ale wiecie jak to w marketach - z jakością bywa różnie. Ale Cotes de Gascogne Pierre Chanau za 20 zł z groszami jakoś tak kusiło. Przyznam, że składem - w winie grona Colombard i Sauvignon Blanc. Pomyślałem, że trudno taki skład zepsuć i zaryzykowałem.

No i się nie zawiodłem! W nosie trawiastość, zieloność, lekka świeżość, choć dzięki Colombard nie taka jednostronna i prosta. W smaku konsekwentne - leciutkie, rześkie, proste, a jednocześnie smakowite. Doskonałe wino na piknik akurat tej wiosny!

Wino kupiłem za swoje :)

wtorek, 1 maja 2018

Dwie nowe czerwienie w Winnice.eu

Na piknik w sam raz!

Lato w pełni, a tu w Winnice.eu po dostojnym Bordeaux ciekawe dwie czerwienie - z pozoru na chłodniejsze pory roku. A tu zaskoczenie, bo oto obydwa okazy znakomicie wpasowują się w klimat całkiem ciepłych dni. Nawet jeśli skończy się długa majówka, będą doskonałe na piknik!


Caves de Rauzan Antigone Bordeaux 2015 (moja wina, ceny nie pamiętam)
Ciemne, przejrzyste, w aromacie przyjemna prosta wiśnia, lekko paprykowe echo, mech, leśna ściółka, porcja ziemistości. W smaku zgrabnie zarysowana tanina i dość delikatna struktura - proste, fajne, codzienne, z lekkim, delikatnym duchem Bordeaux. Na pikniki idealne! A, jest jeszcze lepsze dnia drugiego, można śmiało dokańczać napoczęte poprzedniego dnia butle!


Vignerons Ardechois Frigoule Syrah 2015 (36,90 zł) - barwa to mocna czerwień, niemal granatowa. Bardzo fajny aromat czerwonego owocu z charakterystyczną dla syrah nutką czereśni z dżemowym i pieprznym akcentem. Bardzo ładna równowaga ziemistości, przyprawowości i owocu. W smaku jest przyjemnie lekkie, kwaskowe, o lekkiej strukturze, może niezbyt poważnej, szczupłej. Garbniki dopiero rodzą się ze snu... Jest już bardzo fajne i będzie pasować i do karkówki, i do wołowiny jeszcze tego lata. Ale jeśli je potrzymamy jeszcze ze trzy lata - nabierze mocy i nut powagi, mocy, aksamitności i dostojeństwa.

Wina do degustacji otrzymałem od importera


 

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Bordeaux wraca do Winnice.eu!

Caves de Rauzan Château L'Heyrisson Frank's Reserve 2016



Do portfolio Winnice.eu - skromnego, ale za to znakomitego sprzedawcy niedrogich, za to bardzo interesujących i dobrych win - powróciło Bordeaux. Château L'Heyrisson Frank's Reserve. Poprzednio w sprzedaży był rocznik 2011, teraz jest całkiem świeży (bo wino rok spędza w beczce) rocznik 2016. Zła wiadomość jest taka, że wino kosztuje 49 zł, cena rocznika 2011 była o 20 zł niższa. 

Château L'Heyrisson Frank's Reserve to produkt bordoskiej spółdzielni Caves de Rauzan, działającej prężnie od 1933, której członkowie dziś posiadają 3,6 tys. hektarów winnic w Bordeaux i produkują 200 tys. hektolitrów win AOC. Winogrodników jest 340.
 

W butelce szczepy dla regionu oczywiste: Merlot (57 proc.), Cabernet Sauvignon (25 proc.) i Cabernet Franc (18 proc.) - co mniej więcej odzwierciedla stosunek szczepów uprawianych w winnicach spółdzielni. Tuż po otwarciu aromaty czarnej porzeczki i wiśni z bardzo wyraźną i wyraziście drzewną nutą wanilii. Beczka wyczuwalna - ale nie bójcie się. Nie ma tu tępego uderzenia kokosem, jest raczej leśna ściółka, wilgotne jeszcze wióry desek skrobanych w tartaku... Poza tym szczypta cedru, małe echo apteczki. 

W ustach zadziwiająco lekkie (poprzedni rocznik - 2011 był cięższy, ale był też starszym winem), o bardzo żwawej i wysokiej kwasowości (ta w 2011 była niższa!) i garbnikach czających się gdzieś tam w przedsionku, przy wyjściu - są dość drobne, ale wyraziste. Idealne wino do krwistego steka!
 

Są takie wina, w których już na wstępie można wyczuć pewną piwniczność, pewno piętno "starości", nieco udawanej, tak na potrzeby pochwalenia się duszą Bordeaux. Tu tego nie ma. Pijąc ma się wrażenie "dotyku Bordeaux", ale też odczuwa się radość z obcowania z bardzo młodym winem. Jest wciąż pełne zieloności, tętni rześkością. Kto wejdzie w posiadanie i potrzyma ze dwa-trzy lata, będzie cieszył się znakomitością!

Próbkę do degustacji otrzymałem od importera - Winnice.eu

środa, 11 kwietnia 2018

Priorat i Montsant w Winkolekcji

Bez słabości


Priorat i Montsant - te słowa elektryzują każdego winomana. To pierwsze pewnie bardziej obiło się o uszy, ale obie nazwy są ze sobą nierozerwalnie związane. To dwie sąsiadujące ze sobą apelacje z hiszpańskiej Katalonii. Priorat (1900 ha) - górzysty i niemal niedostępny - leży w środku, a Montsant (1857 ha) otacza go swoistym pierścieniem. Win można spróbować w Winkolekcji - u znakomitego importera win z warszawskiego Mokotowa. I przy okazji posłuchać znakomitego Sławomira Chrzczonowicza!


Acustic Blanc 2015 (75 zł)

Acustic Blanc 2015 (75 zł) - wino z 200-letniej winnicy w Montsant, gdzie nie ma maszynowych zbiorów, wciąż używa się starych, koszowych pras do tłoczenia gron, transport jest grawitacyjny i wszystko jest oparte na poszanowaniu tradycji i przeciwstawieniu się anonimowej koncernowej nowoczesności. Wina są znakomite! W butelce szczepy Macabeo i Xarel-lo - czuć w aromacie dojrzałe jabłka oraz maślaność, ciężką żywicę, charakterystyczną dla macabeo i utleniającego się wina. W smaku mocna bardzo struktura, wyraźne utlenienie i lekkość, a jednocześnie całkiem żywa kwasowość. Dopiero po dłuższym pobycie w kieliszku robi się bardzo subtelne i delikatne. Znakomicie pasuje do solidnego jedzenia, do tłustych ryb, do drobiu w zawiesistych sosach. To już trzyletnie wino, ale wydało się zaledwie młodzieniaszkiem!


Ritme Blanc 2012 (89 zł)

Przechodzimy do Prioratu i próbujemy Ritme Blanc 2012 (89 zł) - tu szczepy Garnatxa Blanca (70 proc.) oraz Macabeo. Ritme to też muzyczna nazwa. Nic dziwnego - winnica należy do właścicieli Acustica. Tu także zasady podobne - tradycja, rękodzieło, unikatowość. Wino Jest mięsiste, jest potężne. Nic dziwnego - najpierw było dwa dni trzymane na skórkach przed fermentacją, potem 11 miesięcy dojrzewało nad osadem z drożdży i dało wino o wielkiej aromatycznej mocy. Zwiastunem jest kolor złota w kielichu, a w aromacie wychodzą bardzo mięsiste jabłka, podbite kwasowością. Są też cytrusy i skórka chlebowa. Całość przy tym jest nieprzesadzona, niezbyt napastliwa. Pyszne!
 

Acustic rosat 2015 (75 zł)

Róż z Montsantu - Acustic rosat 2015 (75 zł) - wydał mi się dość oszczędny w aromacie, bo cała para poszła w smak. Smak, który w tym wypadku jest bardzo kwasowy i to właśnie ten kwas niesie poziomkowość tak mocno, że zdaje się ona przenikać przez skórę moich policzków. Jest czyste i najbardziej mineralne ze wszystkich różowych win, jakie piłem.


Acustic tinto 2015 Montsant (76 zł)

Acustic tinto 2015 Montsant (76 zł) - tu Garnatxa i Carinena ze starych krzewów (35-65 lat). Czuć wysoką świeżość - czerwone porzeczki, lekko ostrą wiśnię, która nie wydaje się w ogóle bombonierkowa. W kielichu lekki granatowy odcień. W odbiorze jest bardzo "francuskie" w charakterze, trochę przypomina wina z rodanu, ma pewien uszczypliwy charakter świeżości, bardzo przyjemną i pijalną soczystość. To zresztą jedno z tańszych win tej degustacji.


Ritme Negre 2014 (89 zł)

Droższy Priorat - Ritme Negre 2014 (89 zł) - ma więcej czerwonego owocu o niższej, ciepłej barwie. Tu wiśnia jest bardziej szeroka, słodsza, bardziej barczysta. Tanina średnia na początku, z każdym kwadransem jakby się przecierała na drobniejsze wartości. Spora moc alkoholu grzejącego w finiszu, ale bardzo dobre wino! Upływu tych czterech lat tu w ogóle nie czuć.


Embruix de Vall Llach magnum 2014 DOQ Priorat (270 zł/1,5 l.)

Vall Llach to jeden z najbardziej prestiżowych producentów w Prioracie, choć przedsiębiorstwo stosunkowo młode (założone pod koniec XX wieku), bo pierwsze wino powstało w 1989 r. Wina drogie, ale warte ceny. W dodatku długowieczne! Embruix de Vall Llach magnum 2014 DOQ Priorat (270 zł/1,5 l.) to dobry przykład - jest tu pewna miękkość, ciepły atak na język, jest wyczuwalny bardzo owocowy charakter wina, potęga i młodość. W tle jest moc, lukrecja, kardamon, nad wszystkim czuwa fajna kwasowość. Idealne wino do wołowiny!



Auditori 2013 DO Montsant (219 zł)

Ale przyznam, że gdybym miał wybrać jedno z win, to wybrałbym Auditori 2013 DO Montsant (219 zł). Wino z 80-letnich krzewów Garnatxa. Pięć lat po produkcji, a już czuć bardzo dojrzałe nuty. Są miękkie czerwone owoce, ściółka leśna, mech, skórzany fotel. Jest pieprzność, rozgrzewające przyprawy. Tanina ładnie roztarta, ale kwasowość spora. Można śmiało trzymać jeszcze z 15 lat, a może i dłużej.
Idus de Vall Llach 2015 DOQ Priorat (229 zł)

Idus de Vall Llach 2015 DOQ Priorat jest droższy (229 zł), ale czy lepszy? Jest na pewno świetny - ale wydał mi się stanowczo młodszy, aromatycznie nieco twardszy, choć czerwony owoc ma bardzo pieprzny i mocny charakter. Jest już krągły, jagodowy i gładki. A z każdym rokiem - a może ich być pewnie ze 20-25 - będzie robił się gładszy, smuklejszy, esencjonalny!

Zatem Montasant czy Priorat? Wszystkie wina były bez słabych punktów. Ale dla mnie stanowczo najlepsze wino wieczoru pochodziło właśnie z tego pierwszego regionu, który ma jakby nieco niższą renomie. Wniosek? Nie ufajcie do końca, którzy skłonni są podawać oczywiste recepty. No i wiadomo: próbujcie, próbujcie, próbujcie!


Wina degustowałem na zaproszenie Winkolekcji i Sławomira Chrzczonowicza 

niedziela, 8 kwietnia 2018

Wina Portada. Marketowy przebój

Ja bym trzymał się bieli!

Wino Portada - te dwa słowa są jednym z najczęściej wyszukiwanych na moim blogu haseł. Bo to jeden z marketowych przebojów w Polsce - to fakt, nie ma Portady w Biedronkach ani w Lidlach, ale można to wino spotkać w wielu innych sklepach. Kosztuje coś w granicach 23 zł. Przyznam, że sam byłem ciekaw, jak smakują te wina - tym bardziej, że na własne oczy widziałem ludzi, którzy biorą po kilka butelek.

Portada Winemaker's Selection 2016 bianco to wytrawna odmiana. Tu w aromacie wyraźnie wyczuwalny ananas. Taki niemal czysty, choć plącze się sporo całkiem nut miodowych. W ustach wyczuwalne dość korpulentne ciałko, o mocnej strukturze. Co do kwasowości - to jest jej mały pierwiastek, mocno skupiony jakby w jednym punkcie, ale za to dość przyjemny. Czuć też pewną zieloność, świeżość. (EAN 5600312190335)


Portada półsłodka biała 2016 - o oznaczeniu medium sweet - ma nuty miodu, brzoskwini, słodkich jabłek. W smaku jest już poważniejsze - ma lekkie nuty woskowe, krzepkie i bardzo dużo oleistego ciała. Jest też wyczuwalne drewno, liście, pewna żywiczność. Cukru wyraźnie więcej, a nie jest on szczególnie zabójczy dla smaku. Ale jeśli na gorący weekend miałbym aperitif polecić, radziłbym trzymać się wytrawnej wersji. (EAN 5600312191080)


Jak wypadają czerwienie? Portada winemaker choice tinto 2016 (zdjęcie własne zrobiłem, ale gdzieś przepadło) - to domena wyraźnych czerwonych owoców z pieprznymi przyprawami. Jeśli dotkniemy językiem kielicha, wyczujemy miękki atak na języku, potem lekkie akcenty grzybowe, niską kwasowość, wysoki dość poziom alkoholu dający poczucie ciepła. (EAN 5600312191875)

 
Portada Medium Sweet tinto 2016 - tu wyczujemy czerwony owoc, spod znaku wiśni. Słodki i lekko dżemisty (choć niezbyt nachalnie). Te lekkie grzybowe akcenty z poprzedniego wina znikają, a zamiast nich dostajemy sporo półsłodkiego smaku - ale próżno tu szukać wyrafinowanych akcentów jak te, które odnajdziemy w porto, a szkoda! (EAN 5600312190489)

Gdybym miał wybierać, osobiście postawiłbym na wytrawną biel, a w drugiej kolejności na biel półsłodką. Pierwsza ma pewną czystość i dobrze będzie pasować do orientalnej kuchni, druga pewną ciekawą komplikację - sprawiającą, że do niezbyt słodkich deserów może być całkiem dobrym wyborem.


Wina do degustacji otrzymałem od importera - firmy TiM


wtorek, 27 marca 2018

Dolina Rodanu z portfolio Wine Bureau Polska

Dolina Rodanu z portfolio Wine Bureau Polska


Mówią, że będą graczem, który poruszy polski rynek wina. Wine Bureau Polska - bo o nich mowa - to oddział ukraińskiego przedsięwzięcia Goodwine. Istnieją od 2007 r., tam sprzedają co trzecią butelkę wina. Nie ujawniają jednak skali - choć wiadomo, że nasi południowo-wschodni sąsiedzi wina piją mniej niż my (u nas to podobno już 5,5 litra na głowę!). 

W Kijowie Goodwine ma bardzo imponujący lokal - nazywany żartobliwie "winną Ikeą" - z ogromnym wyborem win (jest też whisky), z winebarem, kuchnią, restauracją i delikatesami. Jest Petrus, jest Villa Wolf, są lody, jest sushi i burgery... Nie byłem, ale na zdjęciach wygląda znakomicie. Podobno można tam otworzyć dowolną butelkę i spróbować... Świetna wiadomość jest taka, że w Polsce Wine Bureau także się przymierza do podobnej miejscówki, która miałaby liczyć bagatela - ok. 2 tys. mkw!

Na razie jednak nie chcą wchodzić w detal, bo - jak zapewniają - interesuje ich teraz głównie rynek restauracyjny i hotelowy, zaopatrzenie sklepów specjalistycznych. Całe portfolio liczy ok. 4 tys. pozycji, a dowolne wino są w stanie sprowadzić w trzy tygodnie. Kilku winnych blogerów, a wśród nich i ja, miało okazję spróbować kilku win z "teczki" oznaczonej jako Dolina Rodanu.


Perrin Et Fils La Vieille Ferme Blanc 2016

Perrin Et Fils La Vieille Ferme Blanc 2016 ze szczepów Bourboulenc, Grenache Blanc, Ugni Blanc (czyli Trebbiano) i Vermentino. Wino o lekko słomkowym (jeszcze nie złotym) kolorze, o kwiatowych aromatach i stalowym szkielecie mocno trzymającym w ryzach zadziwiająco piękne i pełne ciało. Jest tu pewna zadziwiająca doza solidności i duży - i w dodatku przyjemny - kwas, nie równoważony cukrem, tylko właśnie tym winnym ciałem. Jest też przy tym wszystkim zadziwiająca mineralność. Bardzo dobre wino!
Grangeon et Fils Cristia Collection Cotes du Rhone 2016

Białe Cotes du Rhone pojawia się na półkach sklepów rzadko - może Grangeon et Fils Cristia Collection Cotes du Rhone 2016 - będzie widoczne częściej? Tu szczepy południowe: Viognier, Grenache, Clairette, Roussane i 13,5 proc. alkoholu. Dopiero to wino w kieliszku emanuje złotym kolorem oraz szeroką paletą aromatów. Tu też spore ciało, w dodatku pięknie roztrojone, owocowe, a zarazem kwiatowe. Bardzo fajne wino do tłustych białych ryb. Trochę może mało kwasowe, ale za to jaka dawka smakowej komplikacji!


Les Lorennes Remy Vincent Rosé Brotte 2016

Dziwne nieco odczucia mam wobec różu - Les Lorennes Remy Vincent Rosé Brotte 2016. Tu Grenache i Syrah. Kolor - piękny łosoś, mocne (bo 13 proc. alkoholu), w aromacie jest lekka ziemistość i komplikacja perfumowa niekoniecznie spod znaku malin i truskawek. W smaku jest za to pieprzność, tak charakterystyczna dla Syrah. W smaku mocno kwasowe!


Perrin Et Fils La Vieille Ferme Rouge 2016

Perrin Et Fils La Vieille Ferme Rouge 2016 to interesujące wino. W butli szczepy
Carignan, Cinsault, Grenache, Syrah. I od razu "w nos" rzuca się ciekawy aromat - pamiętam go z babcinych wypieków. Tak pachniały ciasteczka świeżo wyjęte z piekarnika, a nim wjechały, były smarowane białkiem z dużymi kryształami cukru... Jest też lekka czekolada i kremowa chlebowość. Ale całość szybko ewoluuje, po kwadransie daje się odczuć jako ładnie zbalansowane, miękkie, z pewną niezbyt dotkliwą kwasowością... Obecność garbnika wychodzi jedynie w finiszu.
Domaine de Cristia Grenache Vin de Pays de Mediterranee 2014

Domaine de Cristia Grenache Vin de Pays Mediterranee 2014 to już wino gotowe do picia, i już pokazujące elegancję. 100 proc. Grenache. W pierwszym kontakcie sprawiło to wino na mnie wrażenie wina... wietrznego. Aromat, jaki się unosi nad kielichem bardziej jest charakterystyczny dla burgundów - jest tu pewna starość, ta mgiełka burgundzka, struktura szczupła, kwasowość jest jak struny od fendera, trzymające gryf w naprężeniu. Gdzieś poza czerwonym owocem pojawia się też wędzona śliwka, jakieś balsamico... Znakomite i ciekawe!
Perrin Et Fils Cotes du Rhone Villages 2015

O rok młodsze Perrin Et Fils Cotes du Rhone Villages 2015 (Grenache, Mourvedre, Syrah) to już poważny kawał winiacza! Są owoce i są wyraźne balsamiczne cechy, jest nuta umami, jest głębia i komplikacja. Jest wyraźna tanina w smaku, jeszcze dość słabo oszlifowana. Wino dopiero trzyletnie, więc młode, wciąż w strukturze lekkie, dające na przyszłość świetne rokowania. Z przyjemnością spróbowałbym tego rocznika za trzy lata!
Domaine de Cristia Chateauneuf-du-Pape Cristia Collection 2015

I na koniec perła w koronie - Domaine de Cristia Chateauneuf-du-Pape 2015. Dekantowane bodaj trzy godziny przed naszą degustacją. Grenache (85 proc.) i Syrah. Znad kieliszka bucha ładny leśny owoc, ale są także aromaty ciężkich ogrodowych kwiatów - piwonii. Gdzieś majaczy leśna mokra ściółka, jakiś mech. W smaku młodziuchne... Jest tanina żywa, może nie żylasta, ale jeszcze młoda, taka do dotarcia... Całość trochę okraszona wrażeniem wysokiego alkoholu, ale może po porostu było już za ciepło? Za 5-7 lat to będzie robić wrażenie!!!

A tak swoje doznania opisali inni blogerzy:

- Nasz Świat Win

 - Nóż i Widelec 

- Powinowaci


- Winne Okolice

- Zdegustowany


Winne Wtorki: wino na Wielkanoc

Abraham Pince Kakasok 2015


Na kilka dni przed świętami - taka okazja w Polsce jest dwa razy: przed Bożym Narodzeniem i Wielkanocą - internet zapełnia się pytaniami: "jakie wino na święta?". A jako że na dziś właśnie przypada Winny Wtorek, czemu nie próbować odpowiedzieć?

Temat w zasadzie znalazł się jakiś czas temu, gdy wielki miłośnik tokajskich win pan Andrzej z Gorlic, smakujący wina naszych bratanków bez "dręczenia się" ich opisywaniem (szczęśliwi, którzy mogą rozkoszować się winem hedonistycznie), przywiózł mi butelkę jednego z najostrzejszych furmintów, jakie miałem okazję próbować. To Kakasok 2015 z winnicy Abraham w Erdobenye (Tokaj).

Przedsięwzięcie Roberta Petera i Eniko Abraham to tylko 8 ha z kawałkiem - głównie na krzewy furminta (kawałek na szczep harslevelu), więc ilość produkcji iście butikowa. Ale jakość absolutnie równoważy tę małą produkcję! Kakasoka powstało w 2015 tylko 509 butelek. Jedna z nich stoi przede mną!

Problem jest tylko taki, że to wino nie ma importera. Kosztuje u producenta - trzeba pojechać do Tokaju - 4500 forintów, co daje jakieś 58-60 zł. Zalety są dwie: a. wina tej klasy taniej na pewno w Polsce nie kupicie; b. możecie je przechowywać pewnie z 10 lat!

Miałem okazję już spróbować jej do niedzielnego obiadu nieco zbliżonego charakterem do świątecznych dań. I absolutnie pasowało! Jest odmienne niż pewien furmint ostatnio próbowany, który w niskim, choć zalecanym (8-12 st.) zakresie temperatur wydawał się mdły i nijaki niczym pinot grigio... (wystrzelił dopiero po 18 st. C)

Kakasok nie bierze jeńców nawet wówczas, gdy jest zimniejszy niż zalecane 8 stopni! Jest od razu cudownie herbaciany, świeży, pachnie minerałami zaklętymi w płynie o lekko słomkowej barwie... Jest w smaku ostry jak żyletka nawet wówczas, gdy jego temperatura lekko wzrośnie, a to na wielkanocnym stole na pewno się zdarzy!

Gdy nieco już się ogrzeje, emanuje aromatem egzotycznych owoców, z lekkim, acz wyraźnym, rodzynkowym tłem. Ma wciąż w sobie to coś, co pozwala na wielki oddech od wszelkich tłustości. Znakomicie się wkomponuje w dania domowej produkcji, da radę nawet jajom na twardo, jajom faszerowanym, szynce, białej kiełbasie. Może tylko słodkie mazurki go zdominują... Ale jednego mi żal - że jeśli otworzymy butelkę na święta, na pewno wypijemy!

A takie wina na Wielkanoc polecają inni Winni Wtorkowicze:

- Blurppp: sherry manzanilla

- Italianizzato: też tokaj, ale na słodko!


- Nasz Świat Win: Gamay, choć nie tylko!

- Winne Okolice: pościć czy nie pościć? 

poniedziałek, 19 marca 2018

Wina Francji w Winnicy Lidla

Dobre jest nie tylko Bordeaux!

W Winnicy Lidla ruch na całego. Są już i alkohole mocne, i piwa trapistów, zostało jeszcze sporo win z czasów inauguracji. A teraz czas na nowe wina francuskie. Pojawiło się kilka nowych roczników znanych już bywalcom sklepu z poprzednich lat. W czerwieniach króluje - jak to często w lidlowej Francji - Bordeaux. Jest kilka dobrych okazów. Ale kilka win wartych uwagi znajdziecie z etykietą Beaujolais oraz z Doliny Rodanu!

Château de Beauregard Brut AOP Crémant de Loire (39,99 zł)

Ofertę musiaków otwiera Château de Beauregard Brut AOP Crémant de Loire (39,99 zł). W aromacie jabłkowe nuty, bardzo przyjemne. O średnich bąbelkach, które niestety dość szybko znikają. Są leciutkie migdały w tle, wytrawność z lekkim cukrem, finisz dość krótki. Ale całość nawet przyjemna.


 
Bernard Gantois, Grand Cru Brut AOC Champagne (99,99 zł) 

Nowy szampan Bernard Gantois Grand Cru Brut AOC Champagne (99,99 zł) jest bardzo dobry! Ma bardzo eleganckie i trwałe bąbelki, w aromacie dominują nuty dojrzałych jabłek, jest też pewne migdałowe tło i niewielka kremowość. Kwasowość bardzo przyjemna! Cena może i niezbyt wysoka (choć prawdziwe szampany z Szampanii dostępne są w polskich sklepach już za ok. 70-80 zł), ale Winiaczowa szóstka jest!

Chardonnay, Bourgogne AOC (34,99 zł)

Niepozorne Chardonnay Bourgogne AOC w przyjemnej cenie 34,99 zł. Dość wstrzemięźliwe i lekkie, ze szczupłymi owocowymi aromatami w nosie i ładną mineralnością w smaku. Ma długi finisz i nadzwyczaj wysoką kwasowość! Dobrze będzie pasować do sałatek z sosem vinaigrette i na lato. Na Winiaczową 5 z minusem. Bo z plusem dostaje następne wino, tańsze o dwa złote!


Domaine Saint Germain, Mâcon-Villages AOP (32,99 zł)

Bo oto Domaine Saint Germain, Mâcon-Villages AOP za 32,99 zł jest jeszcze bardziej bardziej powściągliwe w aromacie i bardziej mineralne. Bardziej smukłe i eleganckie, choć ciała jest tu o wiele więcej!
 

Marc Alexandre Montagny AOP Chardonnay 2015 (39,99 zł)

Marc Alexandre Montagny AOP Chardonnay 2015 (39,99 zł) zrobiło na mnie już mniej wrażenia. Ma wyraźne aromaty białego melona, mango, trzciny i roślinności. Pojawia się w tle pewna kwiatowość i jeszcze przyjemna nuta świeżo wypranej i wyprasowanej pościeli. Pełne ciało o średniej kwasowości. Dobre, ale jakoś nie zachwyca.


Domaine Saint Prix Saint-Bris AOP Sauvignon 2015 (39,99 zł)

Oryginalne Sauvignon to Domaine Saint Prix Saint-Bris AOP 2015 (39,99 zł). Czuć lekki proch oraz warzywny ogródek. Zieloność dopiero wychodzi w smaku. Ma szkieletową strukturę, bardzo duży kwas i ciało anorektyczne. Rustykalne jak wapnem bielona chata. Ale nie jest złe!


Sauvignon Val de Loire IGP 2016 (24,99 zł)

Bardziej wyraziste i cieliste jest Sauvignon Val de Loire IGP 2016 za 24,99 zł. Tu już aromaty są nie tyle drzewno-zielone, ile wręcz żywiczne! Poza tym także białe owoce i szczypta białego pieprzu. Kwas ładnie ułożony, nie bierze wcale jeńców. To raczej wino ładnej równowagi niż ofensywy.


Clos des Ronceveaux Sauvignon, Touraine AOP (24,99 zł)

Jedno z tańszych win - i w dodatku całkiem przyjemnych, wręcz bezpretensjonalnych. Białe z Doliny Loary Clos des Ronceveaux Sauvignon Touraine AOP (24,99 zł). Zrazu powściągliwe bardzo i mocno liściaste. Ale imponuje ładnym ciałkiem, o szczupłych, ale za to prężnych muskułkach. Pikanterii dodaje szczypta kwasu i radość, że nie płacimy 40 zł!
 

Umanu Chardonnay Vermentinu, Île de Beauté IGP 2016 (29,99 zł)

Pojawia się Korsyka - Umanu Chardonnay Vermentinu, Île de Beauté IGP 2016 (29,99 zł). Ale jak na Korsykę mało kwasowe, w strukturze bardzo szczupłe w smaku mało imponujące. Jedno z takich win, które nie zaimponowało.


Château Marjosse, Entre-Deux-Mers AOC 2014 (39,99 zł)


Pod koniec 2014 Lidl pokazał Château Marjosse z 2009. Było tańsze i to o 15 zł! Tamto było lepsze, bardziej kwiatowe, a bieżący rocznik przechodził właśnie fermentację... Otwieramy go teraz. I mamy troszkę jakby bałaganu, a może trochę braku musztry. Jest pewien ogródek warzywny, z fajnym smakiem, bardzo też dużo zieloności, liści czarnej porzeczki, nawet jeszcze lekko agresywnej. Może wzorem poprzednika za jakiś rok-dwa się ułoży?

Jean Cornelius Pinot Gris Medaillé Alsace AOP (27,99 zł)

Jean Cornelius Pinot Gris Medaillé Alsace AOP 2016 (27,99 zł) to też dość stały gość na półkach Lidla. W tym jest mnóstwo ciała i więcej świeżości niż w poprzednich wydaniach (gdzie do głosu dochodził wosk i miód). Tu raczej króluje świeży biały owoc (morwa) i żółty (mirabelka). A koncentracja jest tak duża, że śmiało mogą sięgać po to wino wielbiciele win półwytrawnych.


Domaine du Châtellier, Coteaux du Layon AOP 2015 (34,99 zł)

Rzeczone już miód i wosk znajdziemy za to w półsłodkim Domaine du Châtellier, Coteaux du Layon AOP 2015 (34,99 zł). Poza nimi jabłko, brzoskwinia i lekki miód. Jest nieco przyjemnego kwasku, choć całość wielkiego wrażenia nie robi.
 

Bastide Miraflors Perlé 2016 (29,99 zł)

Bastide Miraflors Perlé 2016 to lekkie i radosne białe wino z południa Francji. No i jeszcze ma fajną cenę - mieści się w trzech dychach! Ma lekką rześkość strużyn z jabłka. W aromacie też kwiat i wiosenna trawa. Lekki cukier w smaku, ale całość bardzo ładnie utrzymana w tonie wina tarasowego, jak już będzie plus trzydzieści!
 

Domaine Vetriccie, Corse AOP 2016 (29,99 zł)

Jeśli szukacie różu na lato, to Domaine Vetriccie Corse AOP 2016 z Korsyki ma dobrą cenę (29,99 zł), ale valhalli smaku przed wami nie otworzy. Ale wydaje się poprawnym winem na taras. Ma dość powściągliwy owoc (malina i poziomka), sporo za to kwasowości i bardzo delikatna struktura.

Léon Roux Saint-Amour AOP 2016 (34,99 zł)

Za to na wiosnę idealne będzie nieco droższe Léon Roux Saint-Amour AOP 2016. Za 34,99 zł dostajemy bardzo przyjemne czerwone wino ze szczepu Gamay. Jest pestkowe, wiśniowe, z akcentem gumy do żucia wyjętej dopiero co ze "złotka", charakterystycznym tzw. węglowym aromatem, miękkie w strukturze z ładną szorstką taniną, lekką skórzanością. Szósteczka Winiacza!


Domaine Bergeron Julienas AOP 2016 (39,99 zł)

Drugi wart uwagi "bożolak" to Domaine Bergeron Julienas AOP 2016 (39,99 zł). Próbowałem z karafki - i wydał mi się miękki, by nie powiedzieć obezwładniająco miękki. Z butelki ma przyjemniejszą twardość. W aromacie królują truskawki, ale jest pewna czereśniowa nutka. Jest lekko zarysowana kwasowość i sporo pieprznej, ostrej cierpkości! Na Winiaczową 5+!

Blanchard de Cordambles Hautes-Côtes de Nuits AOP 2015 (39,99 zł)

Tani (39,99 zł) burgund z podobno wspaniałego rocznika 2015 - Blanchard de Cordambles Hautes-Côtes de Nuits AOP - rozczarowuje. Czuć lekkie kwiaty, delikatne owoce. W smaku mało kwasowe tło, wyraźna żelazistość, delikatny na tyle, że ciężko powiedzieć, czy coś z niego będzie za 5 lat. Bo na razie jest niewiele.


Domaine Claude Lafond Le Clos du Château Valençay 2016 (29,99 zł)

Lepiej zaoszczędzić 10 zł i wybrać Dolinę Loary. Bo oto Domaine Claude Lafond Le Clos du Château Valençay 2016 (29,99 zł) uderza nutami pieprznej maliny, lekko palonej gumy, gorącej asfaltowości. W smaku do głosu dochodzi przyjemna wiśnia, struktura jest przyjemnie rześka, szczupła jak wierzbowa witka!
 

Tain Crozes Hermitage 2016 (34,99 zł)

Przenieśmy się do Doliny Rodanu. Tain Crozes Hermitage 2016 (34,99 zł)
Obórka. Mocne, ciężkie czerwone owoce w aromacie, w smaku króluje pewien dualizm - jest i żywiołowa kwasowość, i pewna gładkość, wsparta aksamitną taniną. Całkiem fajne wino za umiarkowaną cenę!



Vacqueyras AOP (37,99 zł) 

Kolejny okaz z Doliny Rodanu jest jeszcze lepszy! Vacqueyras AOP (37,99 zł). Kupaż Cinsault, Grenache, Mourvèdre i Syrah. Poważne wino z mocnym aromatem czarnych porzeczek, gładką taniną i kwasowością dobrze ukrytą. Przyjemne, mocne i jednocześnie całkiem gładkie. Z karafki, po długim napowietrzaniu wydaje się bardzo dobre!

Château Les Violettes Blaye-Côtes de Bordeaux AOP 2015 (32,99 zł)

Jedno z tańszych Bordeaux - Château Les Violettes, Blaye-Côtes de Bordeaux AOP 2015 (32,99 zł). Grona Cabernet Sauvignon, Merlot. Poza czerwonym owocem w aromacie jest ładna apteczność. O dziwo, dość szczupła struktura, by nie powiedzieć, że... chudzinka. Całość podszyta mocną taniną, ale kwasowości mało!

Les Gravières de Tayac, Margaux AOC 2015 (74,99 zł)

Za fajnego "bordosa" trzeba niestety dać więcej... Na przykład na Les Gravières de Tayac, Margaux AOC 2015 aż 74,99 zł. W butli kupaż Petit Verdot, Cabernet Sauvignon, Merlot. Cena może wysoka, ale za to fajne klasyczne Bordeaux, bardzo ciemne w sukni. Ma wyraźny bandażyk aromatyczny, ale i nuty ciemnych owoców! Wiśnia i śliwka lekko suszona, przyjemna wysoka kwasowość i szkieletowa struktura w ryzach szklistej taniny. Bardzo dobre!

Château Darius, Saint-Émilion Grand Cru AOC 2015 (69,99 zł)

Château Darius, Saint-Émilion Grand Cru AOC 2015 (69,99 zł) był już w tej samej cenie cztery lata temu (ale wówczas rocznik uznawany za gorszy - 2011). Tamten był ciekawy, ten jest wyraźnie bardziej owocowy. Czarna porzeczka, bardziej szorstka tanina, o wiele wyraźniejsza niż w poprzednim wydaniu. Jest też nieco mniejsza apteczność. Ale jest dymność, jest wanilia, jest liść tytoniu, jest ładna równowaga rokująca dobrze na przyszłość. Winiaczowa 6!

Château Ponchemin "Cuvée Emma & Alexia”, Bordeaux AOP 2016 (24,99 zł)

I czas na dswa najtańsze Bordeaux - Château Ponchemin "Cuvée Emma & Alexia”, Bordeaux AOP 2016 (24,99 zł). Kupaż Cabernet Sauvignon i Merlot. Tu jest pewna prostota. W aromatach na początku jakaś komplikacja - wiśnia, lukrecja... Jest na języku pewien elektryczna tanina, lekki kwas, który wychodzi jeszcze większy w finiszu. Ale super wrażenia nie robi.

Château Jansenant, Côtes de Bourg AOP 2014 (24,99 zł)

Château Jansenant Côtes de Bourg AOP 2014 (24,99 zł) to szczuplak i to w dodatku prosty - w aromatach czysta czarna porzeczka, gorzka w smaku. Tanina średnio poprowadzona, kwasek jest, beczka także, ale ciężko powiedzieć wielkie superlatywy o tym winie.

Château Pey de Pont Médoc AOP 2014 (39,99 zł)

Jeśli chcemy poczuć coś fajniejszego, trzeba dołożyć z 15 zł. Na przykład na Château Pey de Pont Médoc AOP 2014 (39,99 zł) znajdziemy grona Cabernet Franc, Cabernet Sauvignon i Merlot. Jest moc Bordeaux! Czuć apteczkę i czerwone kwiaty, pewne bogactwo. Jest też kawa, lekka skórka, nuta wyraźnego pieprzu. Tanina poszlifowana na maksa i bardzo aksamitna. Kwasowość wychodzi w całkiem długim finiszu! Bardzo dobre Bordeaux i w sumie stosunkowo niedrogie!

Château Haut de la Bécade, Pauillac AOP (99,99 zł)

Najdroższe wino tej oferty to Château Haut de la Bécade Pauillac AOP. Za stówkę bez grosza dostajemy ciemne, w aromatach syropowe, wręcz dżemiste. Ale gdy tylko przyłożymy kieliszek do ust, wino wyda się w smaku o dziwo szczupłe, z bardzo dużą kwasowością, która powinna utrzymać całość w świetnej kondycji na lata. Tanina jest gładziutka, choć całkiem wyraźnie widoczna. Moc jest w tym winie i bardzo dużo wytrawności! Kupić, można trzymać spokojnie z 8-10 lat, a może i dłużej! Winiaczowa 6 co tu mówić.

Château Tour de Castres, Graves AOP 2013 (44,99 zł)

Château Tour de Castres, Graves AOP 2013 (44,99 zł) sprawia na pierwszy rzut oka stare wino. A to za sprawą jasnoceglanej barwy. Ale o dziwo, w aromacie nie ma żadnych "starczych" akcentów. Są całkiem żwawe czerwone owoce - wiśnia i truskawka - gdzieś w tle czuć serkowy akcent malolatycznej fermentacji, całkiem krągłe wino.

Banyuls Grand Cru AOP 2009 (49,99 zł)

Nie ma nowości z Sauternes, ale są nowości z dziedziny czerwieni! Banyuls Grand Cru AOP 2009. Za 49,99 zł dostajemy wino w charakterze bardzo podobne do porto, ale bardziej pokomplikowane. Czuć duszony owoc, dżemistość, starą piwnicę, kwasowość jest, ale nie jestem do końca przekonany czy potrafi zrównoważyć tę ilość cukru, którą znajdujemy w tym winie. Może jeszcze za młode? Ale nie jest to złe wino. Dałbym Winiaczową 4++!

Win próbowałem na degustacji podczas zlotu winnych blogerów