Binifadet Tanca 12 blanco 2024
Kontynuujemy rejs po winach Minorki? Pewnie. Więc teraz zdziwienie. Dziwne, że ma być czasem terror, a grona międzynarodowe. Bo w Binifadet Tana 12 Blanco 2024 czyste chardonnay. Ale - jak tłumaczy mi jeden ze sprzedawców winnego sklepu, to stosunkowo młoda działalność na tej małej wyspie.
Więc po Negro czas na biel - i to zaskakującą. Jak Hiszpania i Baleary, to spodziewałem się kwasowego okazu, a tu? Piękna europejska kremowość - choć z pewną cząstką czegoś, co przywodzi nam na myśl i szampan, i... wytrawne sherry.
Mam nadzieję - wierzę w to - że kojarzycie ten pierwiastek. Coś ze smaku autotelicznego, zjadania własnego ogona przez te gromady drożdży. Binifadet Tana 12 Blanco to wino zrobione z gron z parceli nr 12, po ręcznym zbiorze, potem 9 miesięcy we francuskiej beczce - tu najpierw fermentacja, potem dojrzewanie na osadzie. Stąd pewna kremowość - choć, uwaga: do USA tu bardzo daleko. Bardziej na myśl przywodzi wina ze Starego Kontynentu.
Są nuty szampańskie? Są. Pewne ich echa - pewna miękkość, tostowość, kremowość. Ale raczej przywodząca na myśl Francję czy Austrię niż USA. Pod koniec napowietrzenia - jakoś po 3 godzinach po otwarciu - mamy pluszaka przywodzącego na myśl pewnego Tementa, ale może to tylko pragnienie?
W każdym razie - jeśli uwielbicie biel, szampana i kremowość (a nie brzytwę rieslinga ze stromej parceli), bierzcie śmiało!
Na Minorce kupiłem to wino w całkiem fajnym markecie w Sant Klimens - Cas Tix.


