środa, 20 kwietnia 2016

Winne Wtorki: słodziak na rocznicę ślubu. I to z 2-me Cru!!!

Chateau Lamothe Sauternes 1995

Z serem pleśniowym, słonym - super zestawienie dla Sauternes!
Półka - na wysokości pasa
Gdzie i czemu tak drogo - Zakup własny w Sauternes (ok. 30 euro)
Do Ideału? - Z takiej okazji idealne :)

Tematem Winnych Wtorków jest wino wiekowe. Ja tam młody duchem wciąż jestem, może troszkę ciało już niedomaga, dlatego "wiekowe" u mnie jest wino z roku, w którym kończyłem studia. Tego samego, w którym brałem ślub z najlepszą z żon! Były pierwsze dni sierpnia. W Polsce upał niesłychany. A ja wówczas nawet nie miałem pojęcia, że gdzieś tam we Francji, w Sauternes, na krzakach wiszą grona i magazynują cukier, którym podzielą się ze mną po tylu latach...

Dwa lata wcześniej byłem z bratem na jednym z pierwszych koncertów Hey, widzieliśmy Kaśkę Nosowską chowającą dłonie w rękawach swetra (myślałem, że trema jej przejdzie za jakieś 10 lat. Ale wciąż ją ma), kilka miesięcy później telefon komórkowy kosztował 6 milionów złotych, a książka z Ossolineum 40 tysięcy. Prezydentem był jeszcze (kończył kadencję) Lech Wałęsa, a po roku powiedział, że wraca do gry (kilka dni temu też to mówił). I mało które miasto (ale Gdynia tak!), żądało od kierowców haraczu za parkowanie. Takie to były czasy!

Dlatego gdy w zeszłym roku miałem okazję być w Bordeaux, a ściślej mówiąc w Sauternes, mała butelka za ok. 30 euro z 1995 r. wydała się kuszącą propozycją. Tym bardziej, że 20-letni słodziak jest zaledwie w jednej czwartej swojej drogi. A może i w jednej szóstej? A rok 1995 to akurat w Sauternes uznawany jest za bardzo dobry! 

Wypiliśmy z żoną na rocznicę, po schłodzeniu, w gorący sierpniowy dzień. Równo 20 lat po ślubie, ale notkę trzymałem w sekrecie do dziś. W aromacie ananasy, brzoskwinia, lekkie miodowe nuty, ale leciutkie - jakby to wino miało nie 20 lat, ale jakieś dwa! W smaku mnóstwo kwasowości i wcale nie za bardzo słodkiej - kończącej się nie ulepkiem, ale lekką goryczką. Na dnie troszkę osadu... 

Grona "w trakcie" dotykania szlachetną pleśnią

Lamothe to wino z drugiego kręgu (2ieme Grand Cru) klasyfikacji Barsac i Sauternes z 1855 r. Na szczycie - czyli Premier cru supérieur - jest Chateau d'Yquem (na fotografii poniżej). Przyjemnie jest zanurzyć się w aromacie i smaku, który nie oddaje ot takiej zwyczajnej słodyczy, tylko przywołuje wszystkie te chwile, które już nigdy do nas nie wrócą...

Najsłynniejszy zamek francuskich słodziaków - Chateau d'Yquem

Ale zawsze możemy pojechać do Sauternes i pospacerować wokół Chateau d'Yquem. Nawet jeśli jest zamknięty na głucho, można pospacerować wokół murów, odpocząć na pięknych trawnikach i zajrzeć na dziedziniec. Może przeszłość powróci?

A tak pisali inni wtorkowicze:

- Czerwone czy Białe: o tym jak 30-letnie wino zostało emerytem

- Dolina Mozeli: Sauvignon Blanc z 2008 roku. Z Węgier

- Enowersytet: O Moscatelu Setubal

- Italianizzato: Barbera d'Asti

- Nasz Świat Wino: O Barolo z 1992 roku

- Winne Przygody: Amarone, o Amarone!

- Winniczek: Rioja z 1998 roku

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Nowości w Winnice.eu

Może być niedrogo i pysznie!

Les Vignerons Ardechois Orelie Ardeche 2015 (21,50 zł)

Winnice.eu - importer trzymający się z żelazną konsekwencją świetnego poziomu cen (gros win z Francji i Węgier jest do 30 zł!) wprowadził
do swojej oferty kilka nowości - oczywiście kilka to wina z Ardeche, znad lewego brzegu Rodanu, ale jest także wino z Bordeaux. To ewenement, bo trzon oferty stanowi właśnie Ardeche (tam założyciele pracowali w młodości przy zbiorach) oraz z węgierskiego Egeru (Tibor Gal).

Nowy rocznik białej Orelie (2015) to dowód, że białe im świeższe, tym lepsze. Poprzedni - 2014, o którym pisałem w czerwcu ub.r. - był bardziej złożony, ale nowy jest świeży, bardzo kwasowy. To eleganckie wino, mocno kwiatowe - idealne na aperitif czy na taras. Okazja za 21,50 zł. Ciężko znaleźć tak dobre wino w podobnej cenie. Ale uwaga, to wino nie na majówkę! Bo na majówkę trzeba zabrać inną butlę w tej samej cenie - róż!

Les Vignerons Ardechois Orelie Rose 2015 (21,50 zł). Fot. Sebastian Bazylak (Zdegustowany)

Orelie rosé 2015 ze szczepów Gamay, Grenache, Syrah przywodzi mi na myśl smak dzieciństwa: owocową galaretkę z bitą śmietaną. Aromacik truskawek, wiśni, a w smaku spójność i rześkość, którą zawdzięczamy fajnej kwasowości. Dawno nie próbowałem takiego różu. 

Les Vignerons de Valleon Saint-Pantaleon Les Vignes Côtes du Rhone Villages 2011 (29,90 zł)

Pierwsze wino czerwone - Les Vignerons de Valleon Saint-Pantaléon Les Vignes Côtes du Rhone-Villages 2011 (29,90 zł) - ma kolor ceglasty. Jest w smaku lekko pieprzne, kwasowe. Mieszanka Grenache i Syrah ma delikatną, niemal kościstą strukturę. Wydało mi się jeszcze bardzo młode, o zielonej taninie. Choć to już wino pięcioletnie! Na pewno zyska po dekantacji, a rok czy dwa w butelce na pewno nie zaszkodzi.

Les Vignerons de Valleon Saint-Pantaléon Les Vignes Reserve Côtes du Rhone Villages 2012 (37,50 zł) ma smak bardzo podobny do klasycznego "bordoszczaka". Jest trochę czekolady, leśnej ściółki, konfitury. Struktura jednak koścista, ale elegancka.

Saint Pantaléon Le Vignes Cuvée Cathédrales Côtes du Rhône-Villages 2009 (49 zł)

Saint Pantaléon Le Vignes Cuvée Cathédrales Côtes du Rhône-Villages 2009 (49 zł) jest jakby powściągliwe, ziemiste, nieco kredowe. ale ma likierowy posmak. Kręgosłup mocny i zupełnie nie powiedziałbym, że to siedmioletnie wino. Całość spędziła dwa lata w beczce i nabierała ogłady trzy lata w butelce. A powinno spędzić jeszcze ze trzy godziny w dekanterze, prostując nogi.

Caves de Rauzane Château L'Heyrisson 2011 (29,90 zł)

Pierwsze wino z Bordeaux tego importera to Caves de Rauzane Château L'Heyrisson 2011 (29,90 zł). O ile wina z Doliny Rodanu były pełne, owocowe, to tu mamy już nos "apteczkowy", bordoski, przyjemny. Rok w beczce, choć wanilia nie jest napastliwa, a kwasowość jest całkiem przyjemna. Czuć też kredę i wątłość ciałka. Ale za tę cenę wino warte uwagi.

Caves de Rauzan Fleur Moelleux 2014 (23,50 zł)

O sześć złotych mniej trzeba dać za Caves de Rauzan Fleur Moelleux 2014 (23,50 zł). Proste półsłodkie wino stanowiące naturalną klamrę do białej Orelii. Słodycz nie atakuje prosto z mostu, ale czai się gdzieś w kącie, by wyjść z cienia po dłuższej chwili. Dobre do serów pleśniowych, bardzo już rozmiękłych!

Degustację - nazwaną pojedynkiem Dolina Rodanu vs. Bordeaux prowadził Jerzy Moskała z bloga Winne Okolice. Degustowałem na zaproszenie importera.

A tak pisali inni blogerzy:

- Nasz Świat Win zachwycony różem

- Winne Okolice - tu dużo o winach z Winnice.eu

niedziela, 10 kwietnia 2016

Wina Gevelli czyli jak Polacy z Gruzinami!

Winna pasja zaczęła się od... narzędzi!
Michał, Wojciech i Bartosz pełni pasji
 
Są takie chwile, kiedy wypruwasz z siebie żyły, zawodowo, w pogoni za wynikami, zyskami, czy diabeł wie czym tam jeszcze i nagle zastanawiasz się, w jakim miejscu się znalazłeś.... Iluminacja. Jeśli masz jeszcze czas, by odwrócić swoje życie, wygrałeś!
 
Takie oto szczęście znaleźli trzej pasjonaci, których win spróbowałem w zeszłym tygodniu. Bracia Wojciech i Michał Burdzy oraz ich przyjaciel Bartosz Stachowiak zaprezentowali wina z Gruzji - owoc pierwszego polsko-gruzińskiego projektu.
Zakochali się w Gruzji, kiedy jako przedstawiciele bardzo znanej firmy narzędziowej odwiedzili ten kraj w handlowych celach. - Nie mieliśmy czasu nawet się dobrze przyjrzeć krajowi, poznaliśmy za to partnerów biznesowych, było dużo o narzędziach, sekunda o winie - opowiada Michał. - A po roku chwilę o narzędziach, a więcej o winie!
Okazało się, że ojciec partnera biznesowego ma 60 hektarów w dolinie Alazani w Kakhetii, w tym 2 hektary obsadzone białym szczepem Rkatsiteli. I ruszyło jak z płatka! W 2014 r. zaczęła się budowa winiarni, obsadzenia endemicznymi gruzińskimi szczepami (choć Bartosz przyznaje, że Cabernet Sauvignon też jest na małej działce), zatrudniono miejscowego winemakera - Levana Garibashviliego.
 
Na razie grona są skupowane od dostawców, którzy zapewniają dobrą jakość. W winiarni już są amfory (9 wkopanych w ziemię, po 1,5 tys. litrów każda), tanki, linia do butelkowania, a nawet pierwsze beczki. Inwestycja na dwa miliony euro robi wrażenie o wiele większej. Jest nawet lądowisko dla helikoptera, bo Michał ma uprawnienia pilota śmigłowców.
- Nasz potencjał to teraz 300 tysięcy litrów wina rocznie, a w przyszłości to dwa miliony butelek rocznie - mówi Wojciech. - Zaczynaliśmy z portfolio, w którym były tylko dwa wina białe, a teraz mamy dziewięć etykiet.
To dwie linie - jedna dla kanału Horeca i sklepów specjalistycznych (m.in. Białe czy Czerwone?), druga dla marketów (m.in. Carrefour). Jak smakują?
 
Rkatsiteli 2013 i Tsinandali 2013 z "wyższej" linii (Dynasty)
 
Rkatsiteli 2013 (12 proc. alkoholu) to wino mocno kwiatowe w aromacie, ale jednocześnie z akcentem drzewnym, leśnym wręcz. Z pewną żywicznością. Ciekawe, ale o wiele fajniejsze jest Tsinandali 2013 (80 proc. szczepu Rkatsiteli i 20 proc. Mtswane kakhuri). To drugie jest bardziej mineralne, ma o wiele większą kwasowość. Ulubione wino Gruzinów. Ma piękną goryczkę, pewną jabłkowość, jest coś tu na kształt nawet lekkiej taniny i słoności w finiszu. Ale nie pijcie od razu po odkorkowaniu butelki. Potrzymajcie dwie godziny w lodówce, potem otwórzcie, rozlejcie do kieliszków i oddajcie się dwóm kwadransom rozmowy...
 
Saperavi Dynasty 2014i Napareuli
Saperavi Dynasty 2014 po pół godzinie, może nawet 45 minutach, dekantacji wydawało mi się świeże, wciąż ściśnięte. Najpierw imponowało wyraźną kreską owocowego rysunku, pestkową nieco, pieprzną, żywiołową. Ale po godzinie zaczęło się otwierać... I okazało się, że złagodniało, owoc nabrał zabarwienia jeżynowego, z nutą dymu i wyraźnej czekolady. Bardzo dobre wino!
 
Napareuli 2014 ma już więcej taniny, w aromacie lekką "boczkowość", wędzoną śliwkę, po napowietrzeniu truskawki i wiśnie. W smaku czuć wyraźną stalowość (w sumie nic dziwnego - żadne wino Gevelli nie zna jeszcze beczki). Wino eleganckie, ale może jakby za bardzo? Dobre, zresztą to także ze szczepu Saperavi, ale... to taki Gruzin trochę za ładnie uczesany. 
 
 
 
Saperavi 2014 (w Carrefour za 31 zł) jest w smaku mocno garbnikowe, nos ma ładnie zbudowany, ale... w smaku struktura nie nadąża za aromatem bogatym w jeżyny i mocny owoc. W końcu widać, że to linia niższa niż ta bez kozła na etykiecie.
 
Kindzmarauli 2015
 
Półsłodkie Kindzmarauli 2015 z naturalnego cukru zawartego w gronach, to całkiem fajna etykieta dla fanów słodyczy (choć niewielkiej, bo cukru tu raptem 32 g/litr). Owoc wyraźnie konfiturowy, poważny.
 
Alazani Valley 2014 z Rkatsiteli
 
Z innych półsłodkich spodobało mi się Alazani Valley 2014 z Rkatsiteli. W nosie bardzo wyraźne skórki od jabłek, wręcz piwne, ale bardzo przyjemne, uniwersalne wino choćby na taras albo na majówkę.
 
Przyznam się, że z niecierpliwością będę czekał na następne lata. By zobaczyć jakie owoce będą się jeszcze rodzić z niezwykłej pasji trzech chłopaków. Którzy porwali się, by robić wino w jego ojczyźnie.
 
 

wtorek, 5 kwietnia 2016

Winne Wtorki: Tempranillo z Hiszpanii

El Coto de Imaz Gran Reserva Rioja 2004



Dziś w Winnych Wtorkach wino, które spotkacie na polskich półkach, choć raczej w wydaniu bardziej "codziennym" - z białą etykietką (Crianza). Ja swoją butlę Gran Reservy czyli wina ze szczepu Tempranillo, które w beczce dojrzewało dwa lata, a w butelce kolejne trzy, przywiozłem ze sklepu z jednego z hiszpańskich lotnisk. Kosztowało tam połowę tego, co trzeba by dać w Polsce. U nas najtaniej w Wielkich Winach (89 zł w promocji).

Tempranillo to jeden z nielicznych ulubionych szczepów Polaków. Może także dlatego, że prosta Rioja pasuje amatorom półsłodkich czy półwytrawnych potworków. Znawcy troszkę się z Riojy podśmiewają (choć czasem pewne egzemplarze budzą zachwyt), ale co tam! Warto?

Jedyne czego żałuję (ale nie da się ciastka zjeść, i ciastka mieć), to tego, że tę butlę otworzyłem. Bo w środku wino już 12-letnie, ale wciąż za młode, wyraźnie ściśnięte. O aromacie suszonych czerwonych owoców, ze śliwkowym akcentem, z nutką czekolady, o wyraźnej dżemistości (takiej z babcinego słoika), o żwawej kwasowości... O taninie jeszcze nieco dzikiej, rozpasanej...

Mógłbym jeszcze pewnie śmiało potrzymać tę butlę z 5-7 lat, czekając aż stanie się jeszcze lepsza, jak beczka się ułoży i zmieni z waniliowej w tę subtelną, wytrawną, zwiewną. Jeśli macie gdzieś wolne 90 zł, może warto je właśnie na parę lat zamrozić zamiast dać zjeść inflacji albo pazernym funduszom?


A tak o swoich tempranillo pisali inni wtorkowicze:

– Blurppp spróbował aż dwie etykiety

– Czerwone czy Białe - o tempranillo z Nowej Zelandii!

– Dolina Mozeli z Wielką Świnią

– Enowersytet - o pysznym winie z 13win.pl

– Italianizzato – warto skorzystać z promocji!

- Nasz Świat Win: Vallado po miesiącach czyli jak zmienia się gust...

– Przy Winie – o tempranillo z innymi szczepami

poniedziałek, 28 marca 2016

Riesling z Alzacji, ale o dziwo kamienny!

Rieffel Riesling Zotzenberg Grand Cru 2012


Kto nie kocha dostawać prezentów? Nie ma takiej osoby. Nie trzeba do tego św. Mikołaja na Boże Narodzenie czy zająca na Wielkanoc. Wystarczą... wakacje i podróże znajomych. Z takiej właśnie podróży Sebastian z bloga Zdegustowany przywiózł mi trzy butle, a jedna z nich okazała złamać rieslingowy stereotyp.

Większość alzackich rieslingów (Artur Metz jest choćby przykładem wzorcowym) charakteryzuje się pewną miękkością, w opozycji do niemieckich - twardych, krystalicznych. Oczywiście to nie dogmat, ale pewien wyznacznik. Który w alzackim prezencie od Sebastiana wziął w łeb. Bo tu od razu po wyjęciu korka (bardzo dobrej zresztą jakości) - czuć po prostu szkiełko, okruchy kryształów, kwarcu. Podobnie jak w wielu niemieckich, które choćby ma w swej ofercie Jung&Lecker.

Gdzie ta alzacka miękkość? Brak! Jest też trochę cytrusów i owoców tropikalnych. Od razu ma pewne nuty naftowe, petrolowe (choć wielu ludzi wina nie lubi tego słowa). Za nic w świecie nie robi się ciastowaty. Ładnie się napowietrza i ewoluuje. Drugiego dnia jest bardziej lniany, tleniony, choć kwasowość jest wciąż jak sztormowa fala. Struktura o dziwo dość mocna, choć ażurowa.

Winnica Rieffel od 2009 r. postawiła na organikę, wino ma istotnie certyfikat Bio, a zawartość cukru ok. 2-3 g/l. Bardzo, ale to bardzo dobre wino. Gdybym miał oceniać, pewnie dałbym 6 i pół punkta, a może i 7!!! Piłem z przyjemnością "solo", bo czyż trzeba czymś zakłócać przekonanie, że Alzacja nie jest zupełnie francuska?

sobota, 26 marca 2016

Jakie wino do Sushi?

Nie tylko Riesling!

Michał Wine Mike Misior był organizatorem, a gospodarzem Łukasz Krajewski (Pod Pretextem)

Truizmy lubimy, bo jakoś tam się sprawdzają (np. czerwone wino do mięsa), ale jak już chodzi o dania "modne", a w szczególności o sushi, to nieco jesteśmy w kropce. Bo trochę ryżu, trochę ryby, wasabi, imbiru i... robi się niejednowymiarowo. Trochę się gubimy. Szukamy coś do kleistości ryżu, uszczypliwości imbiru oraz palącego smaku zielonego chrzanu. Ciężko? Ale bez nudy - co w przypadku parowania z winem paradoksalnie otwiera wiele możliwości.

Sushi z Sushi Wola. Mike kupował incognito, nie przyznając się do bycia blogerem

Takie zadanie postawił przed nami organizator panelu Wine4Sushi - Michał Wine Mike Misior z bloga Wine Trip Into Your Soul. Wraz z Robertem z Naszego Świata Win, Sebastianem Zdegustowanym, Piotrem Z Winem do Kina, Mateuszem ze sklepu "Białe czy Czerwone?" oraz gospodarzem Łukaszem, właścicielem Pod Pretextem na Bemowie, zastanawialiśmy się, jakie wino smakuje nam do sushi najlepiej. Mieliśmy do wyboru 9 etykiet, a degustowaliśmy w ciemno - co było jakim winem, dowiedzieliśmy się po sprawdzeniu całości.


Weingut Schenk-Siebert Hönigsack Riesling Kabinett halbtrocken 2013 (Pod Pretextem - 37 zł)

Klasyczny zdawało by się towarzysz - riesling ze sporą dozą cukru (Weingut Schenk-Siebert Hönigsack Riesling Kabinett halbtrocken 2013, 37 zł z Pod Pretextem) uwydatniał pewną słodycz ryżu. Pasuje bardzo dobrze, choć może w przypadku sporego dodatku sosu sojowego już wino jest nieco obok. Ale w sumie jakie białe wino poradzi sobie z sosem sojowym? Sam riesling jak na 37 zł bardzo dobry nawet do picia solo. 

Azienda Agricola Tamburino Sardo Custoza 2014 (Trezor Wines - 37 zł)

Drugie wino nie miało takiej wyrazistości. Wyraźnie mniej cukru, nieco mniej charakteru, ot taka kraina łagodności. Zbyt łagodne jak do sushi, choć może ze szparagami byłoby o wiele lepiej. Zerwanie folii ukazało oblicze - Azienda Agricola Tamburino Sardo Custoza 2014 (Trezor Wines - 37 zł). 

Tesch Riesling Unplugged 2014 (Mielżyński - 54,50 zł)

"Trójka" okazała się mocno kwasowa. Cudownie kwasowa. Bardzo dobrze sobie poradziło to wino z sosem sojowym, który wzmocnił pewne aromaty, troszkę przywodzące na myśl kiszoną kapustę. Bardzo dobrze współgrało z mniej słodkimi kąskami. Co to za wino? Tesch Riesling Unplugged 2014 (Mielżyński - 54,50 zł).


Biancardi Solo Fiano 2015 (Krople Wina - 55 zł)

"Czwórka" od razu zrobiła wrażenie. Najbardziej aromatyczne, z wyraźną ziołowością i bogactwem: jest jabłkowość, jest nieco słodyczy, są klimaty leśne, drobina mięty... Świetnie integruje się z sushi z obfitym sosem sojowym. Jeśli kiedykolwiek bym sam dobierał, to jest to! Z tym winem sushi jest wspaniałe! Biancardi Solo Fiano 2015 (Krople Wina - 55 zł). 


Cincinnato Pozzodorico 2013 (Krople Wina - 69 zł)

"Piątka" imponowała złotym kolorem. Mięsiste, z wyraźnym śladem beczki, wręcz oleiste, ewoluujące w kielichu. Najpierw wydawało się kwasowe, potem słabło, pchając rejestry w stronę jabłek, herbaty. Z sushi troszkę stało obok, ale jeśli ktoś lubi połączenia kontrastowe, warto spróbować! To Cincinnato Pozzodorico Bellone 2013 (Krople Wina - 69 zł).  

Santiago Ruiz 2014 (Mielżyński - 59,50 zł)

Wino z butelki z numerem "6" trochę przy japońskim przysmaku z Woli przepadło. Zbyt szczupłe, zbyt delikatne. Raczej to wino intelektualne - na aperitif, a nie imbiru, soi i wasabi. To Santiago Ruiz 2014 z Rias Baixas (Mielżyński - 59,50 zł).


Benanti Etna Bianco di Caselle 2014 (Krople Wina - 65 zł)

Jeszcze bardziej solowym winem okazała się "siódemka". Melonowa, także bogata w aromaty, ale chyba wolałbym przegrzebki albo owoce morza raczej śródziemnomorskie niż japońskie. Pewnie nic dziwnego, bo to z serca morza śródziemnego - z Sycylii. Benanti Etna Bianco di Caselle 2014 (Krople Wina - 65 zł). 


Weingut Schenk-Siebert Scheurebe Spätlese 2011 (Pod Pretextem - 41 zł)

Powrót słodyczy? Czemu nie! Wino nr 8 zaatakowało z kielicha brzoskwiniami, może lekkim różanym akcentem, ale tylko na początku. Przez pierwsze 5-10 sekund robiło nawet wrażenie Gewurztraminera, ale po minucie już nie. Choć brzoskwiniowość unosiła się długo. Do sushi pasowało bardzo fajnie, choć nie był to aż tak - moim zdaniem - zgrany duet jak ten z udziałem Fiano. No i nie był to "gewurz", tylko... Weingut Schenk-Siebert Scheurebe Spätlese 2011 (Pod Pretextem - 41 zł)!

Weingut Schenk-Siebert – Gewurztraminer Spätlese 2012 (Pod Pretextem - 55 zł)

Gewurz był za to bez wątpienia w ostatniej butelce. Tu wszystko było na miejscu: liczi i róża, spora słodycz i struktura. Do słodszych kawałków akurat. Ale "wytrawne" sztuki ryby i ryżu tonęły zatopione cukrem. Mimo wszystko Weingut Schenk-Siebert – Gewurztraminer Spätlese 2012 (Pod Pretextem, 55 zł) to bardzo sympatyczny wybór - tyle, że nie do surowej ryby.

Po panelu zostałem - pewnie nie tylko ja - z przeświadczeniem: kto chce, może pozostać przy rieslingu, ale warto poszukiwać czegoś innego. Może właśnie w rejonach Morza Śródziemnego?

O panelu napisali także:





wtorek, 22 marca 2016

Barbaresco do 35 zł z Biedronki - 6 pkt.

Araldica Barbaresco 2013


Półka - na wysokości piersi
Gdzie i czemu tak drogo - Biedronka i 34,99 zł (zakup własny)
Do Ideału? - Już ciut, ciut!!



Bywają takie wina, o których milczą sprzedawcy, którzy kierując się najwyraźniej merkantylnymi względami mają w zwyczaju chwalić się... pośledniejszymi okazami. Czy to wino, które w dyskoncie stoi za 34,99 zł, było kiedykolwiek w jednej z reklamowych gazetek? Jakoś sobie nie przypominam, choć niewykluczone, że mam słabą pamięć.

Barbaresco to zwiewne wino z włoskiego szczepu Nebbiolo, określane czasem "damską wersją Barolo". Hmm, o tyle to złudne, że istnieją - co udowodnił Wine Mike Misior z Wine Trip Into Your Soul na degustacji w ciemno - wina tych dwóch odmian wymykające się tak jasnej klasyfikacji. Jakie jest owo tajemnicze Araldica Barbaresco 2013?

Rocznik 2012 - który już gościł na półkach - Wojciech Bońkowski z Winicjatywy określił jako wręcz wino roku w Biedronce, o przyjemnej różanej nucie i stalowej strukturze. Taka sama struktura cechuje też rocznik 2013. Suknia wina ciemnoróżowa, przejrzysta.

Tanina jest dobitnie cierpka, choć drobnoziarnista we wrażeniu. Finisz średni z plusem, z początkową kwasowością i garbnikiem na końcu. W aromacie - po napowietrzeniu (wystarczy maks. 20 minut) - początkowo więcej delikatnej czekolady niż róży, oraz wiśnia, ale potem zjawia się też lekka nutka fiołkowa.

Czytelnicy Winiacza wiedzą, że cenię koncentrację, moc, beczkę. Tu piękna, zwiewna etykieta (niewątpliwie najpiękniejsza z win w Biedronce) kryje coś absolutnie przeciwnego. Jest lekkość, taka nieco jak dla mnie wodnista (ale taka uroda, co robić), ale przecież czasem z przyjemnością pijamy szlachetną ściągającą usta herbatę, kiedy mamy dość wiśniowego kompotu.


Wino na 6 punktów w 7-stopniowej skali