niedziela, 4 października 2015

Francja w Lidlu na październik 2015 - wina białe, róż i słodkie

Jest wybór jak na lato!
Win próbują Paweł (PoWINOwaci). Z tyłu Wojciech Bońkowski, Robert Mazurek i Michał Jancik

Od poniedziałku oficjalnie, ale tak naprawdę pewnie butelki zostały wystawione już wcześniej, oferta win francuskich w Lidlu. Więcej jest niż za poprzedniej oferty francuskiej win z innych regionów niż Bordeaux. Może mniej gwiazd niż podczas świątecznej oferty z roku 2013. Ale za to jest szeroka Alzacja, jest Dolina Loary i Rodanu. Ale też południe.

W sumie na półkach ma znaleźć się 40 etykiet, na degustacji prasowej można było spróbować 30 etykiet. Tylko siedem z nich to wina droższe niż 35 zł. Na pierwszy rzut ocenię białe, jedno różowe i słodkie. O czerwonych napiszę w następnym odcinku.


Saumur Brut Marquis de Plagne (22,99 zł)
Od razu strzał - jak po odpaleniu korka. Jedyne wino musujące - Saumur Brut Marquis de Plagne znad Doliny Loary (poprzednio były musiaki z Alzacji). To jest perłowe, o maleńkich bąbelkach, ładnie drożdżowe, lekko gorzkie. O aromatach nieco kwiatowych, może też miodowych. Struktura o dziwo spora, lekko nawet mięsista. Wino jak najbardziej warte swoich 22,99 zł. Na Winiaczową 6!

Bordeaux Blanc Sec Haut Planton 2014 (12,99 zł)

Dziesięć złotych mniej i spadek klasy o duże oczko. Bordeaux Blanc Sec Haut Planton 2014 za 12,99 zł to spory ładunek kwasu i cierpkości. Winicjatywa pisze piórem Wojciecha Bońkowskiego, że nadaje się do gotowania owoców morza. I coś w tym jest. Dla mnie prezentowana butelka miała - próbowana w towarzystwie innych win - cierpkość i nijakość. Może za kilka dni sprawdzę jeszcze raz?

Maréchal Chablis 2014 (39,99 zł)
Skoczmy na drugi biegun cenowy, bo może im drożej, tym lepiej? Maréchal Chablis 2014 za 39,99 zł ma Aromaty ostre i lekko kamienne. A w smaku goryczkowe. Chablis dość długie i przyjemne. Może nie ma fajerwerków, ale pije się dość przyjemnie. Ja bym dał Winiaczową czwórkę. Choć jak na wino za niemal 40 zł, wydaje się drogo. Lepiej kupić po

Muscadet Sèvre et Maine sur lie Vieilles Vignes 2014 (18,99 zł)

Ja bym raczej tę sumę wydał na dwie butelki Muscadet Sèvre et Maine sur lie Vieilles Vignes 2014. Za 18,99 zł dostajemy wino o początkowym (jeśli zimne) kamiennym aromacie, z którego po chwili wydobywa się lekka zieleń, kremowość, może mineralność, jabłka. Za tę cenę bardzo dobre wino! Szóstka Winiacza. 

Val de Salis Sauvignon Blanc 2014 (15,99 zł)

Miłośnicy wytrawności popędzą w stronę Val de Salis Sauvignon Blanc 2014, bo 15,99 zł wydaje się okazją. Rzeczywiście jest trochę egzotyki, trochę rzecznych trawiastych nutek, agrestu i liści czarnej porzeczki. Jest też długi finisz. I przede wszystkim pewna europejska powściągliwość - opozycja nowozelandzkiego rozbuchania. Jest w środku Winiaczowej stawki - ma 4 punkty.

Jean Cornelius Pinot Gris 2014 (27,99 zł)

27 zł i 99 gr to dobrze wydane pieniądze za Jean Cornelius Pinot Gris 2014. W złotej zawartości kielicha znajdziemy pełno fajnego ciała. Wino ma lekkie zielone akcenty, mięsistość. Całość pełna na piątkę!

Jean Cornelius Riesling 2014 (19,99 zł)

Ale można wydać 8 złotych mniej i mieć Jean Cornelius Riesling 2014 (19,99 zł). Miękki, przyjemnie "naperfumowany" alzacki, zielony jak górski wodospad. W aromacie też świeża rześkość. Złamana charakterystyczną spaloną gumką. Ale ogólne wrażenie bardzo, ale to bardzo miłe. Mocna piątka (z trzema plusami) Winiacza zasłużona!

Jean Cornelius Alsace Pinot Blanc 2014 (19,99 zł)

J.P.Muller Riesling Grand Cru Altenberg de Bergbieten 2012 (34,99 zł) – świetny Riesling. O wiele bardziej rześki niż tańszy Jean Cornelius. Tu więcej kwasowości, pojawia się początkowa nutka nafty, a jest mniej zielonych akcentów. WARTO!

J.P.Muller Riesling Grand Cru Altenberg de Bergbieten 2012 (34,99 zł)

Nieco mniej świeżości, ale i tak spore orzeźwienie przynosi, ma Jean Cornelius Alsace Pinot Blanc 2014. Za taką samą cenę (19,99 zł) mamy lekką melonowo-brzoskwiniową i gruszkową nutę, cienką, podszytą średnim kwasem strukturę. Ale pije się dość przyjemnie. Choć wolę Rieslinga w tej samej cenie! Ale Pinot Blanc z rybą jak najbardziej!

Alsace Muscat 2014 (19,99 zł)
Od Alsace Muscat 2014 (19,99 zł) oczekiwałbym troszkę "szerszego" aromatu, a tu o dziwo, wino nieco "kwarcowe", czyste, w dość przyjemny sposób. Mimo wszystko jednak czwórka z plusem.
Alsace Gewurztraminer 2014 (24 zł)
Rozczarował mnie nieco Alsace Gewurztraminer 2014. Co prawda za 24 zł mamy pełno egzotyki, wino ma sporo cukru (półwytrawne), ale róży jest nieco mniej niż morelek i brzoskwiń. Pieprzne niezaprzeczalnie. Gdzie jest ów lidlowski Grand Cru z bodaj 2013? Ma być jakiś za 35 zł, ale na degustację nie dojechał. Ten tutaj to zasługuje na coś nieco powyżej Winiaczowej czwórki. Czyli na czwórkę z plusem.

I Chjusu di Borgo Corse Rose (15,99 zł)

Jak na razie największe chyba rozczarowanie - róż z Korsyki. I Chjusu di Borgo Corse Rose (15,99 zł) nie porywa. Może i delikatnie poziomkowe, ale dla mnie zbyt delikatnie. Ale na plus, że nie landrynkowe. Ale wolałbym coś aromatycznego... Szkoda 16 zł.



Les Hauts de Montrouge Côtes de Gascogne Gros Manseng 2014 (17,99 zł)

To już lepiej dołożyć te dwa złocisze na Les Hauts de Montrouge Côtes de Gascogne Gros Manseng 2014 (17,99 zł). To wino podałbym do solidnie upieczonego na chrupko (i siarczyście pikantnie) kurczaka. Wino jest wyraźnie kwiatowe, niczym gewurz. Ma sporo ciała, na ściance kielicha zostają spore nogi. W smaku coś tam trąci przez chwilę nutką nieczystą, ale to pewnie dusza zbłąkana na konkursie chopinowskim. Całkiem dobre w roli półsłodziaczka.

Château Cornélien Loupiac 2014 (22 zł)

"Lupiaki" czyli słodziaczki tańsze niż Sauternes w Lidlu bywają z grubsza cały rok, tyle że to pozostałości poprzednich ofert. Tym razem Château Cornélien Loupiac 2014 za 22 zł. Lekko melon i kiszona kapusta na początku, ale fajne jest tu to, że słodycz nieprzesadzona. Momentami nieco wytrawna. Dość dobre.  

Les Caves du Pré Muscat de Mireval 2011 (19,99 zł)

Więcej słodyczy za mniej czyli Les Caves du Pré Muscat de Mireval 2011 za 19,99 zł! Słodka dynia i miodzik w aromacie. Kwasowość mała i szkoda. Dostaliście w prezencie? Do lodówy i pić choćby z kostką lodu do szarlotki. 
Château Mauras Sauternes 2009 (49,99 zł)

Jeśli chcecie komuś zrobić prezent, to może Château Mauras Sauternes 2009 (49,99 zł). Jak na słodkie białe, to jest zaskakująco żywe, nieprzesadzone. I niezbyt słodkie, co trochę mnie zaskoczyło. Nie jest złe. Do serów pleśniowych w sam raz, ale i do makowca, i sernika. Na Boże Narodzenie jak znalazł. Jest już za chwilę!


O czerwonych winach czytaj tu!

środa, 30 września 2015

Francuz rześki, kamienny z cytrusem w tle! - 6 pkt.

Domaine Gayda Chardonnay 2014


Półka - nieznana
Gdzie i czemu tak drogo - Centrum Wina (próbka od importera)
Do Ideału? - Już ciut, ciut!! (6 pkt.)

Na stół Winiacza trafiła zaskakująca butla - Domaine Gayda Chardonnay 2014. Dostałem z Centrum Wina. Powód? Sieć wprowadza do swojej oferty pięć win z tej winnicy. Od października do sprzedaży wejdą dwie podstawowe linie: Flying Solo oraz Cépage. I właśnie Cépage Chardonnay na moim stoliku degustacyjnym!

Wino z południa Francji (nosi oznaczenie Pay d'Oc IGP), z okolic Pirenejów, ale o nieco dualnym aromacie - na zimno o ładnej świeżości porównywalnej z tymi z Doliny Loary, a na cieplej o południowej intensywności. Marek Wysokiński y Centrum Wina napisał, że te wina w ciemno można pomylić z nowoświatowymi. Hmm, coś w tym jest.

25 proc. było fermentowane w nowych beczkach, reszta w stalowych tankach. Całość leżała na osadzie pół roku i była poddawana "battonage", czyli mechanicznemu wzburzaniu osadu, by substancje ze skórek wzbogaciły smak. Wyszło naprawdę dobre wino.

Przyznam, że gdy ma ok. 9-10 stopni, imponuje swoją kamiennością. Jest mineralne, nieco szkliste. Gdzieś majaczy - niczym Yeti w Himalajach - nuta jakiegoś wstydliwego cytrusa. Dopiero po pewnym czasie, gdy ma jakieś 13 stopni, do głosu dochodzi coś więcej. Pojawia się cytrus wyraźniejszy - taka nieco rieslingowa brzoskwinka, potem pewna zieleń, lekka waniliowość.

Fachowcy mówią, że jeśli białe wino staje się ciepłe, na jaw wychodzą wady. A tu? Czysto i imponująco. Mało może kwasowości, ale to w końcu tylko Chardonnay z południa Francji, a nie Riesling z "lodowatych" Niemiec!


Wino na 6 punktów w 7-stopniowej skali

poniedziałek, 28 września 2015

Wystawa Win Hiszpańskich w Polsce - wina czerwone i jedno super sherry

Między żelazem i skórą a wanilią

Czerwienie wywoływały zainteresowanie

Czas, po kilku dniach, wrócić do opisu fajnych win. Tu pisałem o białych i różowych. A teraz czas na czerwień. Jak Hiszpania, to - pierwsze skojarzenie jest właśnie takie - Rioja. Ale czy tak jest w istocie?

Sprawdziłem to na ostatniej Wystawie Win Hiszpańskich w Warszawie. 
Wino z Alcardet Bodegas - Sommelier 2014. Z Tempranillo i Petit Verdot. Jak na rioję oczywiście dość dżemikowe, ale i kwasowe. Ale za to ma czysty owoc, nie jest przebeczkowane. Fajne.

Alcardet Natura Red 2014

Ale zaskoczenie to Alcardet Natura Red 2014. Wino organiczne i przy tym dobre! Nie ma tu takich kontrowersji, która jest charakterystyczna dla win organicznych. Owocowe, z garbnikami troszkę twardymi. - Nie ma siarki, nie ma chemii - mówi Fernando Bueno. Kwasowość ładna, rosnąca z każdym łykiem.

Valpincia Reserva 2007

Jesteśmy przyzwyczajeni, że jak mała winnica to na pewno ma świetne wina, a jak potentat, to pewnie "zło". Bodegas Valpincia ma od 800 tys. do miliona. A Valpincia Reserva 2007 to i tak - mimo ogromnej skali - znakomite wino. W smaku umami, przyprawione mocno jak maggi. Mocna beczka i czekolada w aromacie. Ładne wino na czwórkę z plusem.


Alex Crianza 2012

Stoisko dwa - Alex Crianza 2012 (w butli Tempranillo, Merlot i Graciano. W smaku bardzo kwasowe Ale w aromacie super. Kwatowo owocowe. Średnio dwa lata beczki. Ale nie czuć jej mocno. Czuć bardziej czerwone owoce wiśnię i śliwkę.

Alex Reserva 2009

Alex Reserva 2009 (po 50 proc. Tempranillo i Merlot) ma mniejszą kwasowość, ale za to jest bardziej charakterne. Lekkie, wciąż bardzo młode wino, wydaje się najwyżej 4-letnie. Cena tylko 4 euro (ex cellar).
Ontinar 2008 z Navarry. Pycha!

Ontinar 2008 - z pięciohektarowej parceli to też kupaż Tempranillo i Merlot (po połowie). Winnica robi od 22 do 23 tys. butelek rocznie po 9 euro. Wino jest super! Długie. Mniej kwasowe, było w beczce 14 miesięcy, ma poważne nuty mięsne i lukrecjowe.

Bodegas Ayuso Estola Gran Reserva 2004
Imponujące było 11-letnie Bodegas Ayuso Estola Gran Reserva 2004. W aromacie leciutko utlenione. Ale jest owoc z mocną kwasowością, która po chwili ujawnia prawdziwe oblicze - super moc! Jest ładne, eleganckie, o ciemnym kolorze, który nie kojarzy się z tak starym winem. Cena - 4,33 euro za butelkę. Pyszne. Spora struktura, ale wrażenie wciąż młodego wina!

Uvas Felices Sospechoso 2012

Uvas Felices uwagę przyciąga pięknymi etykietami Sospechoso (podejrzani). Rocznik 2012, w butli Tempranillo, ale ok. 70 proc. to grona z Manchueli, a reszta z Valdefinjas - i w tym przypadku Tempranillo zwie się Tinto de Toro. Najciekawsze etykiety wystawy, a butelki sprzedają się najlepiej w wine-barach. Dość lekkie i przyjemne. Venta Las Vacas 2013 ma ładny owoc środka, z wyczuwalną lekką czekoladą, skórą i wanilią. Ale mocne kwasowe podbicie i wyraźny garbnik.

Uvas Felices Tramp 2013

Za to Tramp 2013 - z psem na etykiecie - wydawał się poważny, smukły, lekko stalowy w smaku. Jak się okazuje, tylko część bawi w beczce. Kwasowość jest też nieco twarda, żelazista, jak w niemieckich Dornfelderach. Grona: Syrah, Grenache, Monastrell i Marcellano.

La Locomotora Crianza 2011

Starsza La Locomotora Crianza 2011 (tylko Tempranillo) pełna nut owocowych i kwiatowych, ze szczyptą geranium i pieprzności. W smaku jak czysta wiśnia bez pestek zamknięta w młodą, świeżą kwasową konfiturę od babci!

Cifras Garnacha 2011 Exea

Stolik 23 to Sarah Selections i świetne czerwienie. Cifras Garnacha 2011 Exea - mocne i eleganckie wino, z lekkim smakiem umami. W aromacie skoncentrowane borówki i jeżyny. Tierra Crianza 2012 Rioja - pieknie owocowe z ładną kwasowością.



Montclass Priorat 2013 - to jest dopiero zabawa! Po nalaniu do kieliszka moc ciemnego koloru. Aromaty wiśni i nadzienia czekoladki. 7,15 euro za butelkę w winnicy, co czyniłoby to wino u nas butlą zapewne wycenianą przez importera na 80 zł.

Montsalvat Costers de Vilella 2004

Ale to nic w porównaniu z winem, które pewnie kosztowałoby 180 zł. Montsalvat Costers de Vilella 2004 - poważne. Winnicę za 17,9 euro takich butelek opuszcza tysiąc, a może i 1100. Parker dał 94 punkty. Jest megapyszne! Spędziło 17 miesięcy w beczce. Jest wciąż kwaskowe, garbnik jest jedwabiście ułożony. 

Drugą najładniejszą (plastycznie) etykietę pokazu miało Ronadelles Vins i Llegendes Filoxera 1878 (Garnacha i Carinena). Na etykiecie paskuda, która w XIX wieku zdewastowała winnice Europy. Odważnie. Ale pięknie nie tylko plastycznie, ale i smakowo, i aromatycznie. Jednak to wino zjada na śniadanie "wewnętrzny" konkurent - Giral 2006.

Ronadelles Vins i Llegendes Filoxera 1878

To jest dopiero wino! Mocne i kwasowe. - Tego wina nie ma praktycznie w zwykłej sprzedaży, bo i tak cała produkcja idzie do USA - mówi właściciel winnicy Jaume Giral Barrufet. Cała produkcja, czyli... 4 tys. butelek. Po 9,50 euro za sztukę. W sumie jak na hiszpańskie warunki to producent mały, bo roczna cała produkcja to 400 tys. butelek.

Jaume Giral Barrufet i jego Giral 2006

Ale jeszcze mniejszy producent - Bodegas La Remediadora (250 tys. butelek) zaimponował mi ciekawostką - La Villa Real Reserva 2008 (6 euro, importera brak). Butelka w stylu burgundzkim, a w środku wino bordoskie (Cabernet Sauvignon i Merlot), od hiszpańskiego producenta. Kwasowość  dominuje nad garbnikiem, ale wino ciekawe, na czwórkę plus w skali Winiacza.

La Villa Real Reserva 2008

Wisienką na hiszpańskim torcie było Sherry od Bodegas Tradicion. Fino (Palomino) dość łagodne, ale Amontillado VORS... dojmujące, migdałowo-orzechowe, ze słonością w aromacie, wyciskające ostatnie krople ze ślinianek, zdolne przegryźć śledzia (albo i dwa) w oleju! Ech, czerwienie z Hiszpanii są dobre, ale jakby tak przyjechali sami producenci Sherry???

Degustowałem na zaproszenie organizatora

czwartek, 24 września 2015

IX Wystawa Win Hiszpańskich w Polsce - wina białe i różowe

Białe iberyjskie orzeźwienie
Jeszcze gości nie ma zbyt wielu...
 
Przyjemnie jest być zaproszonym przez Ambasadę Hiszpanii i Biuro Radcy Handlowego, przyjemnie jest smakować win, których w Polsce nie uraczysz. A takich w ostatni wtorek w Fortecy na Nowym Mieście było sporo. XI Wystawa Win Hiszpańskich w Polsce była okazją do poznania fajnych ciekawostek. Oto
kilka z nich, które szczególnie zwróciły moją uwagę.

Uvas Felices El Perro Verde Rueda 2014

Uvas Felices El Perro Verde Rueda 2014. Wino z gron Verdejo. Gęste, choć nie beczkowe! Oleiste, ładnie kwiatowe w aromacie i lekko kwaskowe. Zachwycająco pełne, o kwasowości złożonej jakby z kilku poziomów, jak dobra droga kanapka!

Senor da Folla Verde 2014

Leon Florez Egea z Sarah Selections pokazał kilka wartych uwagi win od kilku producentów, których reprezentuje. Senor da Folla Verde 2014 (70 proc. Albarino 15 proc. Treixadura i 15 proc. Loureiro) to pełne, średnio ciężkie wino. Zachwyca bogactwem aromatu - wszystko dlatego, że grona wyciskane razem, potem macerowane na zimno przez dwie doby i trzymane pół roku na osadzie. Cena 9 euro (ex cellar). Drogo, bo to by oznaczało, że w sklepie w Polsce było by za jakieś 70 zł.

Itsas Mendi 7 2014

Itsas Mendi Bizkaiko Txakolina 2014. Lekko kwiatowe, ze sporą dawką mineralności i kwaskiem. W aromacie melon i leciutki ananas niemal niedostrzegalny. Lepsze jednak jest Itsas Mendi 7 2014 (poza szczepem Ondarrabi Zuri jest też tu 20 proc. Rieslinga). To propozycja na gorące lato - kwas smak mocnego grejpfruta. Ale aromat zadziwiająco inny - wyczuć można lekkiego melona i jabłko. Może trochę, ale mało (!) Pomarańczy. Na 5 punktów Winiacza!

Cava Varias Al-legoria

Diego Somoza z Iberiandrinks pokazał pyszne 7 Cepas Albarino 2014 z Rias Baixas. Idealne wino do krewetek - ma piękną ostrą kwasowość, prostą, pobudzającą do jedzenia. Pycha! Imponująca była też Cava Varias Al-legoria. 48 miesięcy fermentacji. Mocne i drobne bąbelki. O aromacie ciężkich orzechów, migdałów, ale z lekkim utlenieniem.

Abadal Picapoll 2014

Roqueta Origen także szuka importera w Polsce. A ma wina od 3 do 5 euro. Abadal Picapoll 2014 to fajne kilkupoziomowe wino. Z małą kwasowością, ale przyjmne. Róż Mas Oliveras Rosado 2014 - poziomkowy. W smaku pełny, nawet lekko taniczny. Żaden tam landrynek, tylko fajny tarasowiec!

Clos del Pinell 2014 Garnatxa

Cellers Unio robią od 8 do 10 mln butelek rocznie. Ot, dwa miliony w tę lub tę... Ale ich Clos del Pinell 2014 Garnatxa to jest coś! W nosie schowane, nieco perfumowane, ale w smaku mocny grejpfrut. I to jaki! Wyraźny, z kwasowością wyraźną ekspansywną, rosnącą w buzi jak drożdżówka pod szmatką na parapecie w gorący dzień. Jedno z lepszych orzeźwiających win tego dnia!


O winach czerwonych w następnym odcinku!

piątek, 11 września 2015

Świetne białasy z Włoch i Nowej Zelandii u Mielżyńskiego cz. 1

A tutaj jeszcze lato!

Winopisarze testują Little Beauty w lokalu Mielżyński na Czerskiej

Winny Czwartek i działo się. Najpierw u Mielżyńskiego na Czerskiej. Nowoczesny lokal w biurowym zagłębiu Dolnego Mokotowa. I okazja do poznania win Little Beauty z Nowej Zelandii oraz Attems i Ammiraglia (winnice Marchesi de Frescobaldi).
Wina jakże odmienne w stylu. Pinot Grigio kojarzy się często (szczególnie w obecnych w większości na naszych pólkach, tanich etykietach) z winem środka. Można nalać dziewczynie nie pierwszej randce. Zębów nie pobrudzi, taniną nie zwiąże, nie pogryzie się specjalnie ani z wykwintną zupą rakową, ani z
sałatką Cezara.
Ale dwa wina, jakich spróbowałem, takie na szczęście nie są. Attems Pinot Grigio 2014 DOC Collio z
Friuli (68,20 zł) szczypie w usta świeżością. Czuć młodość, wibrowanie. Bardzo spora kwasowość. Zero nudy. W aromatach wysokja mineralność, kamienność, ale i wyraźne - choć krągłe - cytrusy. To jest
Grigio, jakim otwiera się oczy niedowiarkom.

Attems Pinot Grigio 2014 DOC Collio (68,20 zł)

Przy nowozelandzkim Pinot Grigio 2010 Marlborough z Little Beauty (86 zł) nie trzeba czapki z
głów. Sama spada. Świetne, żywe wino. Wystarczy zamknąć oczy. Jakby się próbowało białych poziomek. Takich dojrzałych wzrostem, ale z głębi krzaka - któremu siostry nie pozwoliły dojrzeć do czerwoności. Lekko oleiste, Mineralne i ostro kwasowe.

Little Beauty Pinot Grigio 2010 Marlborough (86 zł) fot. Michał WineMike Misior

Bardzo, ale to bardzo długie. Lubię wina "fest". To jednak urzeka swoją aromatyczną delikatnością i mocną strukturą smaku. Nowy Świat, owszem, ale jakże w swojej mocarności subtelny! 

Kto się przyzwyczaił do Grigio za 30 zł, może i jest zdziwiony cenami butelek. Owszem, drogie (Nowa Zelandia to koniec świata), to prawda, ale warto spróbować tak świetnych Grigio. (Sam próbowałem na zaproszenie Roberta Mielżyńskiego)


O Sauvignon Blanc w następnym odcinku

czwartek, 10 września 2015

Gra w ciemno - Barbaresco to czy Barolo?

W uścisku młodych tanin albo... nie takie Barolo straszne

Cantina Rasore Torrato Barbaresco 2010

Wśród znajomych mam trzy grupy: jedni kochają te wina, drudzy mówią: "pfff...". Trzecia grupa nie zna ani jednego szczepu i woli piwo. Koło Barolo i Barbaresco nie sposób przejść z obojętnością. Michał MikeWine Misior, prowadzący bloga Wine Trip Into Your Soul wziął na barki (robi to z niekłamaną przyjemnością) ciężar organizacji ciekawej i pouczającej degustacji "Barolo czy Barbaresco?". Warto zaznaczyć, że wszystkie wina są winami "na poziomie" i mam tu na myśli nie lada poziom!

Obydwa wina powstają we Włoszech, ze szczepu Nebbiolo. Barolo jest uznawane za "męskie", Barbaresco za "kobiece". Różni je kilka innych cech - m.in. to, że Barolo dłużej dojrzewa, jest droższe, ma więcej tanin i nieokrzesaną kwasowość i jest... bardziej modne. Mike postawił przed nami zadanie - w kameralnej winiarni Pod Pretextem na warszawskim Bemowie "rozpoznania bojem" 12 butelek. Jak wyszło i jak smakowało?

Pierwsza butelka (owinięta na początku w folię - jak zresztą wszystkie) kryła wino dość lekkie, ceglaste w kolorze (więc dość wiekowe - typowałem 2008, okazało się młodsze - 2010), nieco benzynowe, o wątłej strukturze, średnich taninach, ale o krótkim finiszu. Było całkiem fajne - nikomu nie chciało się wierzyć, by to było Barolo. I racja - bo to Cantina Rasore Torrato Barbaresco 2010! Bez importera w Polsce (cena 16 euro w winnicy).

Frateli Oddero Barolo 2009 (Mielżyński – 185 zł)

Wino nr 2 z koloru wydało się młodsze (istotnie, o rok), o porzeczkowym aromacie, żywsze, o mniejszej na początku taninie. Ta jednak zdawała się "rosnąć" na podniebieniu. Nie było wątpliwości - Barolo. Frateli Oddero 2009 (import Mielżyński – 185 zł). Dawało wrażenie subtelnego wina, a nie mocarza.

Cordero di Montezemolo Monfalletto Barolo 2010 (Mielżyński – 189.50 zł)

Trzecia butelka z "politurowym" alkoholem wystającym z kielicha. Ale miała piękną owocowość - lepszą niż poprzedniczki. Na szczęście taniny i kwasowość były ładnie z tym owocem zintegrowane, całość świeża - jakość wydawała mi się na ok. 230 zł, ale Cordero di Montezemolo Monfalletto Barolo 2010 (Mielżyński) jest tańsze – 189.50 zł. Drogo, ale stosunek jakość-cena bardzo przyjemny.

Produttori del Barbaresco 2011 (Mielżyński – 137.80 zł)

Nr 4 wydawał się winem "zielonym", z akcentami geranium, ziołowymi, o lekkiej początkowo taninie, która okazała się zwodnicza. Po chwili zdawała się rosnąć w ustach. Barbaresco? Oczywiście! Produttori del Barbaresco 2011 (Mielżyński – 137,80 zł).

Paolo Manzone Serralunga Barolo 2010 (13Win.pl – 132.25 zł)

Lekki brąz w obwódce kieliszka, duża - wręcz potężna - dawka fiołków, owoców, "starych" (w pozytywnym znaczeniu) już, średnia, bardzo przyjemna z tych owoców płynąca kwasowość i długie taniny. To butelka nr 5 czyli Paolo Manzone Serralunga Barolo 2010 (13Win.pl – 132.25 zł). Z tej samej winnicy pochodziła siódma etykieta degustacji - droższe Paolo Manzone Meriame Barolo 2010 (13Win.pl – 191.14 zł). Zyskiwało wraz z napowietrzeniem (choć butelki były tego dnia o świcie otworzone, wino zdekantowane i wlane na powrót), najpierw imponowało miękkością i niewielką taniną (typowałem błędnie Barbaresco), ale potem pokazało pazurka kwasowości. Gdybym wstrzymał się z oceną z 10 minut, nie miałbym wątpliwości, że to Barolo!

Prunotto Bussia Barolo 2006 (Centrum Wina i Winezja – 329 zł)

Szósta butelka imponowała ekstraktem - dość wysokim, ale i smukłą strukturą, aromatem suszonych pomidorów, czekolady, pełną elegancją. Butla okazała się najdroższym, ale i najstarszym winem degustacji - Prunotto Bussia Barolo 2006 (Centrum Wina/Winezja – 329 zł).

Villadoria Barbaresco 2011 (Kondrat Wina Wybrane – 93 zł)

Ósme wino okazało się sporym zaskoczeniem. Smakowym i cenowym. Smukłe, czyste, ładne. Garbniki z owocem spojone w ładną całość, wyszlifowane, sporo dość delikatnego kwasu. Typuję Barbaresco za 150 zł i... chybiam o ponad 50 zł. To Villadoria Barbaresco 2011 (Kondrat Wina Wybrane – 93 zł). Wszyscy niemal jednogłośnie uznali to za kwintesencję Barbaresco.

Azienda Agricola Cascina Valgrande Grasso San Stunet Barbaresco 2008 (Trezor Wines – 146 zł) to świetne wino. Choć garbnik tu wielki, mocny, podobnie jak i kolor. Ale beczka ładnie wtopiona. Całość super!


Azienda Agricola Savigliano Mario Barolo 2011 (Trezor Wines – 164 zł)

Azienda Agricola Savigliano Mario Barolo 2011 (Trezor Wines – 164 zł) to wino jasne, niemal ciemnoróżowe, z małą taniną, wycofaną gdzieś do głębi kwasowością, z niewielkim ekstraktem. Cenę wróżyłem gdzieś w okolicach 120 zł.

Nativ Irpinia Aglianico 2013 (Trezor Wines – 59 zł)

Organizator degustacji nie byłby sobą, gdyby nie zamieszał. Jedenasta butelka już na oka nie wydawała się żadnym nebbiolo. Ciemne wino, skoncentrowane masywne. Nativ Irpinia Aglianico 2013 (Trezor Wines – 59 zł). Czemu tu? Bo Aglianico zwane jest "Barolo południa". Zupełnie inny klimat, ale wino ciekawe.

Viticoltore Mauro Molino Gallinotto Barolo 2010 (Centrum Wina/Winezja – 219 zł)

Ostatnia butelka to już ciemny brąz. Kolor piękny, owoc w nosie także. Taniny ładnie powiązane, lekka przydymiona spalenizna w kieliszku, sporo beczki, kawy, tanina spora, podobnie jak i struktura. Viticoltore Mauro Molino Gallinotto Barolo 2010 (Centrum Wina/Winezja – 219 zł). Drogie wino, ale warte zachodu. I ma jeszcze sporo przed sobą!

Ciężko wartościować te wina - wszystkie były bardzo dobre, to już taka winiarska ekstraklasa. Nawet jeśli ktoś w niej jest na końcu tabeli, i tak jest świetny. A słowo "Barolo" wcale nie musi być egzemplifikacją "suchego", wykręcającego usta wytrawnego wina! 

O degustacji już pisali:

- Powinowaci

- Wine Trip Into Your Soul