Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wino różowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wino różowe. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 maja 2026

Róż z serca Hiszpanii - w sam raz na upały

La Guardesa de Toro Milonga Rosé 2024


W końcu mamy to, na co czekaliśmy od września zeszłego roku - całkiem przyjemne upały. Miejscami zupełnie takie, jak w Hiszpanii! Na przykład w Toro - sercu Kastylii. Tam zimy bywają mroźne, a krótkie lato daje o sobie znać temperaturami sięgającymi 37 stopni. Ja to - przyznam się wam - kocham. I wiem, że bardzo dobrym winem na takie upały może być hiszpański róż. 

Właśnie z Toro w prowincji Zamora, Kastylia i León. Milonga Rosé Toro 2024 produkcji La Guardesa de Toro powstało ze szczepu tempranillo czyli tinta de toro. Grona zebrano z parceli La Milonga i dla mnie jest przykładem takiego różu, który mamy szansę zapamiętać. 

Wino fermentowało na własnych naturalnych drożdżach, a maceracja była krótka - dla win różowych z D.O. Toro rada apelacji dopuszcza metodę tradycyjną - czyli sangrado - szybkie „upuszczanie” różowego moszczu po krótkiej, chłodnej maceracji skórek, a następnie fermentację w niskiej temperaturze, co pozwala na zachowanie aromatu owocu.

Zwykle aromaty, jakie towarzyszą różowym winom określa się mianem "truskawkowej galaretki" - ale czasem to porównanie na wyrost, bo ten legendarny aromat jakoś się nie chce pojawiać. Ale widać, że tu klasa sama w sobie - mamy do czynienia z zupełnie odmienną sytuacją. Tu rzeczywiście czuć bardzo przyjemny profil aromatyczny Rosé: i to bardzo owocowy, w dodatku niezbyt ciężki.

Truskawkowość bardzo wyraźna, do tego malina i brzoskwinia. W pierwszym "ataku" w ustach średnia kwasowość. Jest też delikatna nutka przywodząca na myśl landrynki, jakie pamiętamy z dzieciństwa. Ale nie chodzi o słodycz, ale bardziej tę skomasowoną owocowość. 

Kolor wina może się podobać za każdym razem - jasny, błyszczący, z tonami łososiowymi i pomarańczowymi.

Z czym pić? Można solo, ale też można z sałatkami, owocami morza i makaronami. Pamiętajcie schłodzić - w takie upały do jakichś 8–10°C.

Pamiętajcie, że sami na własnym podniebieniu możecie spróbować tego wina. Już 23 czerwca 2026 r. w warszawskim hotelu Barceló odbędzie się Food & Wine Tasting from Castilla y León, coroczna degustacja win i produktów spożywczych z hiszpańskiego regionu Kastylia i Leon. Podczas wydarzenia zaprezentuje się ponad dwudziestu przedstawicieli winiarni z apelacji takich jak Ribera del Duero, Toro, Rueda, Cigales, Bierzo oraz producenci słynnego jamón, wędlin i serów iberyjskich, będzie można posmakować także cecina – ciekawostki gastronomicznej z dojrzewającej wołowiny.

sobota, 22 czerwca 2013

Australijczyk bez landryny - 4 pkt

Najbardziej czerwone z… różowych
 
Jacob’s Creek Shiraz Rosé patrzy na Warszawę
Widok z 22. piętra biurowca WTC w Warszawie to jest coś. A jeszcze gdy ma się świadomość, że gustowny bar jest po prostu… jedną z konferencyjnych sal biura Pernod Ricard Polska, to już zazdrość niejednego chwyta, że tak można mieć w robocie.


Bar? Nie, to sala konferencyjna. Tu się pracuje!

Ale nie o zwiedzanie samego biura chodzi, tylko o zamkniętą degustację dla klubowiczów dotrzechdych.pl australijskich win Jacob's Creek. W Polsce te wina są od dłuższego czasu w sklepach, choć - co przyznają sami przedstawiciele importera - to tylko ułamek oferty tej marki, jaką można kupić w Australii.
Na pewno będzie jeszcze okazja opisać poszczególne wina, teraz tylko o jednym, które zrobiło na mnie wrażenie największe. Może nie jedynie smakiem, ile bardziej… kolorem. Tak, tak, takie damskie podejście.

Jacob’s Creek Shiraz Rosé to chyba najbardziej czerwone z różowych win świata. Nie przypomina absolutnie żadnego z win różowych, które możemy spotkać na sklepowych półkach. No i nie ma tej odpychającego niektórych smakoszy słodkiej, ulepkowatej landryny w aromacie!
Jest troszkę dyskretnych malin (ale bardziej je czuć, gdy trochę się podgrzeje - gorzej jednak się pije) w aromacie, ale w smaku jest bardziej wytrawne. Zresztą, jest ze szczepu Shiraz, który daje mocne (często zabójczo mocne!), mięsiste czerwone wina!

Tu na szczęście nie ma zabójczych mocy, ale jest kompromisowa łagodność. Niektórym klubowiczom nie zasmakowało (zachwycali się innymi, jakże słusznymi smakami), ale ten różowy winiacz schłodzony w te cudowne upały będzie podchodzić i paniom, i panom. Tak na winiaczowe 4 punkty!
Kolor to nie przekłamanie aparatu. Jeszcze różowe czy już czerwone?
 

Wino można kupić w sklepach za ok. 29 zł. Degustowałem na koszt importera