wtorek, 15 marca 2016

Winne Wtorki: Nowa Zelandia bez Pinot Noir i SB

Old Coach Road Riesling 2014



Półka - na wysokości piersi
Gdzie i czemu tak drogo - Vininova i 52,90 zł (zakup własny)
Do Ideału? - Już ciut ciut!!



Mission niemal Impossible - znaleźć w naszym kraju wino z Nowej Zelandii inne niż Sauvignon Blanc lub Pinot Noir... Ale taki Mateusz z Winnych Przygód podsunął pomysł i w sumie chwała za to! Bo to nudne i przewidywalne jak Heckler&Koch w kaburze komandosa.

Na odległej wyspie rzeczywiście dominują wina z tych dwóch szczepów, a polskie półki wręcz zmonopolizowały, że wspomnieć choćby świetne (acz drogie) pinoty od Seresina w Kondrat Wina Wybrane albo tańsze Greyrock w Biedronce.

Są oczywiście także tu i ówdzie Pinot Gris, ale mój wybór padł na świeżość - czyli Rieslinga z Vininovy. Troszeczkę wahałem się nad Gewurztraminerem, ale stwierdziłem, że na tak aromatyczny szczep raczej ochoty nie mam. 

Ale odkręcenie blaszanej zakrętki od razu pokazało mi, że to był strzał w dziesiątkę! Wino lekko słomkowe, widać, że beczki nie było tu żadnej. W pierwszym uderzeniu nosa lekka nafta. Ale ta nuta zostaje przyćmiona przez jabłuszka i cytrusy.

Struktura bardzo elegancka - ładnie się układa na języku, wino jest długie. Nie jest to Riesling tak mineralny jak niemieckie odpowiedniki, ma ładną aromatyczność, choć nie jest tak wybujały jak te z Australii. Ma jednak pewną dozę cukru w smaku, ale także mineralności!

Mi bardzo smakował solo, bez żadnego jedzenia, ale można śmiało polecić do sushi, do ryb i owoców morza.

Tak degustowali inni Wtorkowicze:

- Czerwone czy Białe zmaga się z Gamay

- Italianizzato: Także Old Coach Road Riesling!

- Nasz Świat Win zmagał się z tym samym Rieslingiem co ja!

- Winne Przygody: Cabernet Franc!

- Winniczek z Malbekiem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz