środa, 4 listopada 2015

Winne Wtorki: Sauvignon Blanc na osadzie

Rimbault-Pineaux Pouilly-Fumé 2013


Półka - nieznana
Gdzie i czemu tak drogo - Białe czy Czerwone?
Do Ideału? - Już ciut, ciut!! (6 pkt.)

Tematem dzisiejszych - a może już i wczorajszych - Winnych Wtorków, w których winni blogerzy opisują wino według ustalonego kryterium - jest Sauvignon Blanc na osadzie lub w beczce. Mój wybór padł, dzięki "poradzie Porady" (ze sklepu Czerwone czy Białe?) na Pouilly-Fumé - czyli aromatycznego i przyjemnego białaska znad Loary, sąsiada słynnego Sancerre. 
Pouilly-Fumé to ok. 1200 hektarów winnic położonych na gruntach nadających winom charakterystyczny dymny, prochowy, pełny aromat. Wino robi się tu z Sauvignon Blanc, które przez kilka tygodni po fermentacji leżakuje na osadzie, nabierając "ciałka". Potem się filtruje, ale i tak dusza, która w winie pozostaje, jest tak charakterystyczna, że nie sposób jej pomylić z żadnym innym winem świata.

Rimbault-Pineaux Pouilly-Fumé 2013 ma jasnozłoty kolor. Gdy jeszcze chłodne, poniżej 11 stopni, aromat nieco schowany, ale ujawnia się przy wyższych temperaturach. Jeśli wydaje wam się, że nos ujawnia kwasowość, to nie wiecie tego na pewno, dopóki nie weźmiecie na język choćby kilku kropelek... Chyba tylko Rieslingi mogą wywołać podobne doznania. 

Kwasowość jest jak brzytwa w ręku małpy. Wije się i siecze po wszystkich tkankach w jamie ustnej. Do serów - szczególnie tych kremowych - idealne. Czuć pewne powinowactwo z muskadetami leżakującymi na osadzie - pewną ostrą głębię. Coś, co sprawia, że Pouilly-Fumé jest świetne nawet zimą!

A tak próbowali inni blogerzy:

- Czerwone czy Białe: O winie, które leżało 9 miesięcy na osadzie!

- Dolina Mozeli: blanc w amerykańskim stylu!

- Italianizzato: w świetle liczi i ananasa

- Nasz Świat Win: tutaj niech żyje Italia!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza