czwartek, 23 maja 2013

Degustacja win portugalskich w InterContinental

Kto jest winny? Portugalia!
 
Karty na stół czyli rodzynki Portugalii
 
Majowe spotkania z portugalską kulturą w warszawskim hoteli InterContinental to przyczynek do poznania - powierzchownego z wielu względów (pęd współczesności niestety) - winnego katalogu Atlantiki, importera win (nie tylko) z Portugalii. I okazja do umoczenia warg w niektórych wspaniałościach "końca świata"

Anselmo Mendes Vinho Verde Alvarinho Muros Antigos 2012 - z popularnym sklepowym Verde ma wspólną nazwę. Ciężko w to uwierzyć, o ile się tylko spojrzy na kolor i spróbuje poczuć aromat. Ot, verde. Ale smak! Uch, przyjemnie pieprzny i to jak długo! Znawczy powiedzą o takim winie "mineralne", choć innych znawców to oburza i rozsierdza. Mają "bekę" z tego powodu w środowisku, ale zostawmy ich z ich problemami mineralności. Takie wino kosztuje ok. 60-70 zł na sklepowych półkach.

Długi posmak i moc ananasa miało Esporão Alentejo Reserva Branco 2011. Świetne na 6 punktów winiacza! Dość kwasowe, młode, ale nie straszące cienizną. Też 60-70 zł. Ale jak smakuje do pieczonego świniaczka! I krewetek, i ostryg!!!
Dziwaczny winiacz, ale wart spróbowania to Borges Dão Touriga Nacional 2010. Aromat i smak idą inną drogą. Ale to ciekawe, że czuć wanilię, czekoladę, a w smaku zioła i to jakie! Bardzo ściągające pyszczek - jakbyśmy przegryźli pesteczki winogron. Jak smakowałem, to miałem wrażenie, że smakuję KOMPLETNIE innego wina niż wszędzie na świecie.

Drugim takim winem - tyle że stojącym o 3 szczeble wyżej - jest Luis Pato Beiras Vinha Barrosa 2005. Produkowane ze szczepu Baga. 18 miesięcy w beczce, 2 godziny w karafce i… zamknięte. Finisz niezbyt długi. Cudownie mętne, w smaku roztraja się rozkosznie. Nie smakuje owocem, ekstra wino do smakowania bez żadnego żarcia. I to by chyba było wino na 7 punktów skali Winiacza. W sklepach podobno za ok. 200 zł.

W środku - Luis Pato Beiras Vinha Barrosa 2005

Quinta da Malhadinha Aragonês 2009 ciekawe, bo z aromatem eukaliptusa. Robił je Australijczyk w fajny sposób, bo w aromacie suszone śliweczki, a w smaku zioła. Pó de Poeira Douro Tinto 2006 to także ładny winiacz. Na 6,5 punkta. Tyle, że w pierwszym aromacie był troszkę zgniły. Ale machnięcie kielichem 12 razy w prawo i fru, poleciało. Zrobiło się przyjemnie. Coś w tym może być, bo kilka osób zgłaszało votum separatum w sprawie smaków win z różnych butelek.
Dla amatorów słodkości (przełknę sam z 50 ml) była East India Madeira 10 Anos. Słodycz stopiona w bursztynie. Miliard razy lepsza niż Nalewka Babuni (o ile to paskudztwo jeszcze istnieje).

Na hotelowej antresoli człowiek ciśnie się przy człowieku - to degustacja win ciekawych, ale i banalnych. Banalne było białe Bastardo. Jakoś tak jakby spozycjonowane bardziej na bywalca dyskoteki na Ibizie latem niż intelektualisty w letni wieczór na tarasie domu w Lizbonie.

Ciekawa butelka to Periquita Reserva 2010 z katalogu Dobre Wina. Zero nachalności, zioła, jagody, fiołki. Dobre było też Azul Portugal 2011 (z zieloną etykietką) z Douro to ładne wino, choć bez zdecydowanego charakteru. Są dżemiki i zioła.
Periquita Reserva 2010

Pyszne było 2 Tintos Lima Mayer. Beczkowe, ale lepsze niż zachwalana Reserva Lima Mayer. Reserva delikatna jak muśnięcie piórka, mniej wyrazista. Ale i tak na 5 punktów Winiacza. Lima Mayer tegoż producenta było zgrabnie roztrojone w smaku. Jak pyszne Bordeaux.

2 Tintos Lima Mayer
 
Gdybym miał wybrać NWP - Najpyszniejsze Wino Portugalii - to podium jest proste:  1. miejsce: Luis Pato Beiras Vinha Barrosa 2005. A potem szarfy druhen niosą: Borges Dão Touriga Nacional 2010, Lima Mayer, 2 Tintos Lima Mayer. I pyszne białe Esporão Alentejo Reserva Branco 2011.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza