środa, 1 marca 2017

Sopot, Toro Albala i Festus - Podróż trochę sentymentalna

Podróż trochę sentymentalna czyli Toro Albala w Sopocie

Sopocki dom-wieża. Smukła kamienica warta fortunę. W oficynie sklep Festus

Coraz więcej koło mnie młodszych osób, więc od czasu do czasu można - i będzie to pewnie coraz częściej się działo - oddawać się rozkoszom wieku średniego i wspominać, jak to kiedyś bywało... A wszystko dzięki ostatniemu weekendowi i okazji do wizyty w Trójmieście. Weekend był słoneczny, bo w stolicy mieli akurat ostatni atak wściekłej śnieżycy. Trochę się rymuje, ale gdy staniesz na twardym, zimowym piachu plaży, to nie ma to żadnego znaczenia...

Morze nie szumi. To mit. Na pewno nie wtedy, gdy stoisz od brzegu - linii gdzie woda styka się z piachem - dalej niż 150 metrów. To choćby nie Bułgaria, gdzie Morze Czarne uderza z wściekłością o plażę, przynosząc co kilka dni tony kamieni, a huk niesie się na setki metrów. Tu nic z tych rzeczy. To taka nasza sympatyczna kałuża, ale dająca to - co najważniejsze. O tym opowiadał mi mądry - i nieco szalony architekt - "gdy wchodziliśmy do morza, podwijając spodnie, i zanurzaliśmy kostki, czuliśmy, że jesteśmy wszędzie. Bo jeśli morza są połączone, to stoisz w tej samej wodzie co Hindus, co mieszkaniec Grenlandii, Australii czy Japonii... Jesteś obywatelem świata!".

Z tego miejsca to wszystko wygląda pięknie

To, co widać na powyższym zdjęciu, wyglądało inaczej w 1990 r., kiedy w słoneczny lipcowy dzień ja świętowałem przyjęcie na studia, a moi dwaj koledzy z LO także. Nie było wielkiego krytego kamieniem placu, był skwerek z trawnikami, krzakami nasadzonymi tu i ówdzie, i z przypadkowymi jakby ławeczkami. Wina? Hmm, w eleganckich sopockich lokalach królowała polska odmiana Cherry - Kijafa (w wersji czarna porzeczka i wiśnia) wypierana przez Kirchberry. Podawało się to z lodem!

Potem mijały lata i nikt z nas nie wiedział - a bywaliśmy tu kilka razy w tygodniu, kupując pierwsze kompakty, przegrywając je na kasety, strojąc się we flanelowe koszule sprzedawane u podnóża kościoła św. Jerzego, w końcu odwiedzając Zagłobę, gdzie przesiadywała piękna właścicielka lokalu - że gdzieś w okolicy pan Wiktor Zastróżny zaczynał prowadzić winny sklep!

Komu trochę Burgundii?

W sobotę odwiedziłem sklep z winem Festus w Sopocie. I miałem przyjemność spotkać się z synem pana Wiktora - Piotrem, który także działa w sieci. Sieci Festusa oczywiście - jest już pięć sklepów tej marki w Trójmieście. I tylko ten główny, w oficynie na wskroś sopockiej kamienicy przy ul. Morskiej, jest w ustronnym miejscu. Ustronnym - to skromnie powiedziane. Nie wdziera się tu tłuszcza z "Monciaka", gdzie za żurek trzeba zapłacić 19 złotych (przysięgam!), a po bocznych uliczkach chodzą głównie miejscowi i fanatycy prawdziwych sopockich klimatów.


Może klasyk - Chateau d'Yquem 2013?

W pobliżu w 1958 r. Polański nakręcił jedną ze scen swojej etiudy "Dwaj ludzie z szafą". To ta, gdzie Kluba i Goldberg wnoszą szafę do małej restauracji. I za chwilę wygania ich kelner. Za moich studenckich czasów nie było już restauracji, tylko księgarnia.

Skrzynki z Porto

A Polański w 1965 roku, kiedy już kręcił i montował Wstręt - swój pierwszy zagraniczny film - pewnie nie wiedział, że właśnie dojrzewają winogrona Pedro Ximenez, z których powstało wino, które wyjął z zimnego zaplecza Piotr Zastróżny. Toro Albala Don PX Seleccion 1965 (989 zł) jest winem zadziwiająco płynnym! Pamiętam rocznik 1983 - który z okazji swoich urodzin zdobył Sebastian Zdegustowany Bazylak. To było wino, które lało się niczym ropa naftowa ze szkolnej pracowni chemicznej. A '65 jest w konsystencji jak normalne wino, choć ciemne, lekko słodkie (kwasowość neutralizuje ulepek), w nosie czuć orzechy i migdały, suszony owoc.

Toro Albala Pedro Ximenez 1965

Ale wróćmy do Trójmiasta. Cofnijmy się do roku 1955. Od roku w Gdańsku działa Bim-Bom Zbyszka Cybulskiego. Roman Polański - o którym była mowa - gra epizodyczne role w kilku filmach, studiuje na "Filmówce" w Łodzi, a gdzieś tam w Hiszpanii zbierają winogrona... Kiedy próbujemy z Piotrem mały kieliszek Toro Albala Don PX Convento Seleccion 1955 (1249 zł), możemy tylko zdziwić się, jak to wino jest inne niż to młodsze o 10 lat!

Toro Albala Don PX Convento Seleccion 1955 (1249 zł)

'55 jest już bardziej gęsta, ale słodyczy - choć jest jej pewnie z 300 g/l - nie czuć. Jest za to odczucie obcowania z syropem wyjętym po latach z apteczki babci. Jest niespotykana nigdzie indziej ziołowość, jest posmak mięty, suszonych grzybów, piwniczność, tytoń, odrobina rozmarynu. To wszystko jest jak rozpuszczone w całkiem żwawej kwasowości. W 62-letnim winie nie ma już niczego, co było kiedyś owocem. Jest tylko apteczka alchemika, który zdołał tamte lata - które nigdy nie wrócą - włożyć do butelki z etykietą zrobioną z prawdziwego drewna.


Wina degustowałem na zaproszenie importera :)

poniedziałek, 27 lutego 2017

Let's Taste Italy - włoskie wina w stolicy

Spróbujmy Włoch!

Degustujących było mnóstwo! Chianti Classico Nozzole 2014 w roli głównej!

Degustacja Let's Taste Italy zorganizowana przez Magazyn Wino oraz Thompson International Marketing w warszawskim Vitkacu była jedną z dwóch włoskich zimowych imprez, które dały okazję amatorom wina do spróbowania wino niespotykanych, ale wartych uwagi! Większość z producentów nie ma w Polsce importerów, a szkoda!

Nicoletta Pala z winnicy Audarya

35-hektarową winnicę Audarya z południowej Sardynii prowadzi rodzeństwo - Salvatore i Nicoletta Pala. Brat odpowiada za produkcję, siostra - wyjaśnia z przymrużeniem oka - jest dyrektorką ds. eksportu. Przywiozła ze sobą dwa świetne Vermentino i jedno Cannonau (choć portfolio firmy jest szersze).


Audarya Vermentino di Sardegna DOC

Pierwsze - Vermentino di Sardegna DOC - zachwyca białym owocem, ale i delikatną, choć wyraźną mineralnością. W strukturze jest gęste i cudownie gorzkie. Powstaje 20 tys. butelek. Świetne do owoców morza, dojrzewających serów.

Audarya Camminera 2015

Drugie - to już etykieta wyższej linii - Selekcji. Nazwa - Camminera - w starożytnym miejscowym języku to "ścieżka idąca wśród róż". Powstaje tylko tysiąc butelek z gron zebranych z jednej parceli. Grona są macerowane przez 26 godzin. Całość jest bardzo dobra! Struktura jest wibrująca od kwasowości, lekko słona, a aromat bardzo cytrusowy, grejpfrutowy. Znakomite wino za 4,50 euro (cena ex cellar). Do ryb i włoskich past.

Audarya Cannonau 2015

Cannonau to już wybuch owocowości - czerwonej i dojrzałej oraz młodzieńczych, żywych tanin. Może nie tyle do steków, ile do past z sosem na bazie pomidorów i pizz.
Belisario Vigneti B. 2015

Z win Belisario (Marchia) najbardziej podobało mi się Vigneti B. 2015. Wino biologiczne, otrzymało trzy kieliszki Gambero Rosso. Z gron Verdicchio - bardzo mineralne, wapienne, wulkaniczne. W aromacie jest także piękna zieloność i czystość. Kwasowość - przy ładnym ciele - sięga szczytów Alp! Idealne do owoców morza, nawet w tłustym maśle i czosnku. Problem w tym, że u nas pewnie nie zagości, bo u producenta kosztuje 6,30 euro, co oznacza, że u nas na półkach byłoby pewnie w granicach 12 euro. Nawet za taką cenę warto!

Belisario Cambrugiano 2014 Riserva

Trochę mniej zachwycało Belisario Cambrugiano 2014 Riserva. Ale to także bardzo dobre wino. Także Verdicchio. 25 proc. dojrzewało w baryłkach z francuskiego dębu, reszta w stali. Pełne, z kwasowością bardzo żwawą, w strukturze czyste, krystaliczne.

Puiatti Sauvignon 2015

Puiatti - marka, którą holding Angelini, właściciel marki Bertani kupił trzy lata temu - był obecny w postaci Fun 2015. To Sauvignon Blanc, nieco rozmiękczone, pozbawione ostrości, bardziej dla entuzjastów wina tarasowego niż amatorów zimnych SB. W cenie 4,90 euro (ex cellar). Ma za to ładną strukturę.

Vite Colte to Masseria di Carmelitani Gavi

Dwa piękne wina Vite Colte to Masseria di Carmelitani Gavi oraz Villata Roero Arneis 2016. Pierwsze - solidne i gorzkie, nieco migdałowe. O gładziutkiej strukturze.



Vite Colte Villata Roero Arneis 2016

Drugie - imponuje piękną brzoskwinką, świeżą, soczystą i kwasową. Bardzo pyszne wino nie tylko gastronomiczne. To było z pewnością jednym z trzech najlepszych białych win.

Wina Castello di SPessa

Z win Castello di Spessa dwa były szczególne: Friulli isonzo friulano - szerokie i bogate, a Sauvignon bardzo, ale to bardzo zielone, o potężnej strukturze, mocnej, mięsistej, z eukaliptusowym akcentem. Pinot Grigio tegoż producenta - przy tych winach - wydało mi się trochę bardziej płaskie i bardzo powściągliwe.

Cantina La-Vis Riesling

Cantina La-Vis pokazała linię win klasycznych. Był musiak z chardonnay - fajny i lekki, Gewurztraminer bogaty w landrynkowe nuty, ale przede wszystkim Riesling! Bardzo fajny, lekki i cudownie kwasowy - zdaniem niektórych - aż za bardzo!

Vite Colte La Luna e I Falo Barbera d'Asti superiore 2014

Z win czerwonych świetne było Vite Colte La Luna e I Falo Barbera d'Asti superiore 2014 - o wyrazistym porzeczkowym aromacie i piękną głębią. Bardzo przyjemne wino na co dzień.


Essenze Barolo di Barolo (14 euro)

Essenze Barolo di Barolo 2012 (14 euro ex cellar): lekkie, przyjemne, owocowe - jest tu poza wiśnią także trochę skóry i fiołka, przy tym struktura wąska, szczupła, a taniny wyraziste.

Brunello di Montalcino 2012 - dopiero co wypuszczone na rynek troszkę wydało mi się za młode. Takie mocno landrynkowe, z pewnym warzywem w początkowym aromacie. Ale za to pyszne jest wino o dwa lata starsze!

Brunello di Montalcino Riserva 2010 (22 euro ex cellar)

Brunello di Montalcino Riserva 2010 kosztuje 22 euro za butelkę, a tych butelek zostało - jak oznajmił przedstawiciel winnicy - jedynie 6 tysięcy. Głębokie i bardzo przyjemne. Ma w zasadzie wszystko, czego oczekujemy po winie kontemplacyjnym. Jest i owoc, i kwiat, jest też skóra i ziemista piwnica starej posiadłości. Jest świetny, drobny garbnik. Wspaniałe wino!


Bertani Amarone della Valpolicella 2007

10-letnie wino, które nie trąci piwnicą, ale jest wciąż niczym młodzieniec? Amarone della Valpolicella Bertani 2007. Piękny rubinowy kolor, bardzo głęboki owoc i struktura potężna. A w dodatku prężne, kwasowe, żywe!

Ambrogio e Giovanni Folonari Sangiovese Cabewrnet Sauvignon

Ambrogio e Giovanni Folonari swoim supertoskanem z Sangiovese i Cabernet Sauvignon udowadnia, że wino mocne i gęste jakby "nożem można kroić", ale całość jest super! Chianti Classico Nozzole 2014 (8 euro ex cellar) powinno jeszcze trochę poczekać. Jest ładny owoc, ale wciąż jeszcze w smaku mocno łodygowe, sporo jest w smaku zieloności i taniny. Na szczęście nie ma bardzo wysokiej kwasowości.


Umani Ronchi Cumaro 2012

Umani Ronchi Cumaro Conero Riserva 2012 - to kolejne ze świetnych czerwieni. Z gron Montepulciano, potężnym owocem, miękkim ciałem i sporym garbnikiem. Idealne do krwistych mięs i dojrzewających serów! 



Importowane przez Vininovę Torrevento Ottagono Castel del Monte z Nero di Troia 2014 to zaskakujące wino. Aromat wieści spodziewany i tak ukochany przez większość amatorów wina w Polsce - sznyt słodkości. Bo w bukiecie jest owoc i coś ciężkiego, słodkawego. Ale w smaku tego już nie ma! Jest lekkość i kwasowość. Zresztą, cena też nie do zaakceptowania przez amatorów Primitivo (bo 99 zł).


La Corsa Petit verdot 2013

Petit Verdot znamy głównie - choć są chwalebne wyjątki - jako dodatek do win w Bordeaux. Nic dziwnego - grona dają wina niemal czarne, atramentowe, rzekłbym sycące. Stoi na przeciwnym biegunie niż te wszystkie szczepy "owocowe" używane do produkcji win lekkich, zwiewnych, wietrznych. La Corsa Petit verdot 2013 jest właśnie winem mięsistym, znakomitym, żywym. W aromacie czuć czerwone owoce wraz z żywicą, z drewnem i z ziołami. Całość zbudowana na pięknej strukturze, pomnikowo wznoszącej się się do góry na pniu wspaniałej kwasowości. Dla mnie jedno z najlepszych win czerwonych tej degustacji. Aha, nie kosztuje więcej niż 6 euro!
Degustowałem na zaproszenie Magazynu Wino

czwartek, 23 lutego 2017

Praca marzeń - Ambasadora wina - do wzięcia!

Ambasador wina poszukiwany!



Macie czasem myśli "a może by tak to wszytko rzucić i wyjechać daleko stąd i zacząć  żyć z wina"? Każdy ma takie myśli. Skoro tak, to może praca, do której szuka kandydatów koncern produkujący bardzo znane wina to właśnie taka praca marzeń?

Chyba każdy z rozrzewnieniem czyta czasem (jest tego stanowczo za mało!) o ofertach o pracy gdzieś na bezludnej wyspie - oczywiście tej najpiękniejszej na świecie - polegającej w zasadzie na obecności, spacerach i ewentualnie na oprowadzaniu turystów... Jest słońce, plaża, nieustające wakacje i jeszcze za to płacą!

W tym przypadku to chyba aż tak lekko nie będzie, ale można sobie wyobrazić jak przyjemna może być zakres obowiązków "Dyplomowanego ambasadora wina" - bo na takie stanowisko Pernod Ricard Winemakers szuka ludzi. Chodzi o posadę na dwa lata i 5 miesięcy! I to płatną. O jaką stawkę chodzi? Tego niestety nie wiem, bo - jak zapewniają przedstawiciele firmy - to kwestia indywidualnych negocjacji. Ale nikt tu nie mówi o bezpłatnym stażu, pladze - w przypadku ciężkiej i uczciwej pracy - naszych czasów!

Co to jest Pernod Ricard Winemakers? To część światowego koncernu, który stoi za takimi markami win obecnych na polskim rynku jak Jacob's Creek z Australii i Campo Viejo z Hiszpanii. Etykiety, które mamy w Polsce, to tylko czubek góry lodowej. Rynek będzie się u nas rozwijał, win będzie więcej - to pewnik jak dwa razy dwa jest cztery.

Na czym polega praca ambasadora? Na propagowaniu kultury wina, reprezentowaniu marki czy raczej marek PRW, spotkaniach z klientami, prowadzeniu projektów, degustacji wina, promowaniu sprzedaży itp. Ramowy zakres obowiązków jest do wglądu na stronie firmy, ale praca ambasadora to nie tylko robota do wykonania!

To też okazja do nauki. Bo ta posada to przede wszystkim trwający - w teorii - pięć miesięcy (a w praktyce cały czas) program szkolenia. Obejmuje on udział w winobraniu i produkcji wina - w jednym z winiarskich krajów (w grę wchodzą Australia, Nowa Zelandia lub Hiszpania), naukę o winie (kurs WSET 2, za który w Polsce trzeba zapłacić ok. 2 tys. zł), praktyczny kurs marketingu, budowania relacji z klientem... Coś, czego nie nauczą na studiach!

Acha, wszystko w świecie wina. Ambasador spróbuje pewnie w okresie swojej 30-miesięcznej kadencji więcej etykiet niż większość winiarskich blogerów. Ale nie znaczy to, że ambasador może non stop chodzić na rauszu. Wręcz przeciwnie - będzie musiał wykazać się trzeźwością umysłu i dyscypliną. Za to na pewno przeżyje przygodę życia!

Co zrobić, by się dostać? Czy trzeba być wytrawnym znawcą wina? To pewnie może pomóc, ale nie jest to warunkiem koniecznym. Wina można się nauczyć. W ciągu tych 29 miesięcy na pewno się uda. Ale koniecznym warunkiem jest nakręcenia trwającej 3 minuty prezentacji video. Ukazującej zalety potencjalnego ambasadora. Po angielsku! Można użyć smartfona, aparatu czy kamery wideo.

Na koniec dwie wiadomości: jedna zła, druga dobra. Zacznijmy od złej. Jest ona taka, że kandydaci MUSZĄ mieć skończone 21 lat. Wiadomo, chodzi o światowe normy wieku, w którym można spożywać alkohol. Dobra wiadomość jest taka, że górnej granicy wiekowej dla Ambasadora NIE MA!

Chcecie aplikować? Szczegółów się dowiecie klikając >>>>> w ten link!

wtorek, 21 lutego 2017

Winne Wtorki: Toskania inaczej

Il Vezzo Morellino di Scansano 2014


Półka - na wysokości pasa
Gdzie i czemu tak drogo - 6win.pl i 39 zł (zakup własny)
Do Ideału? - W połowie doskonałe



Gdy słyszę "Toskania" to widzę jakoś nieodmiennie kadry z romansowych filmów albo Hannibala Lectera, gdy smażone na stalowej patelni kawałeczki mózgu Ray'a Liotty zapija Chianti... Wiem, wiem, bardzo popowe skojarzenie. Ale może właśnie dlatego w dzisiejszych Winnych Wtorkach nie miało być ani o Chianti, ani o Brunello, ani Nobile di Montepulciano...

Dlatego jest więc wino z Morellino di Scansano - jednej z południowych apelacji Toskanii. Apelacja DOC powstała tu w latach 70. XX wieku, a do rangi apelacji wyższej (DOCG) podniesiono ją w 2007 r. Wedle jej reguł tutejsze wina mają powstawać w co najmniej 85 proc. z Sangiovese. 15 proc. może być z innych czerwonych gron uprawianych w regionie. Mogą być to odmiany włoskie (np. Canaiolo), ale także międzynarodowe (np. Cabernet sauvignon, Cabernet Franc czy Shiraz).

Wina z Morellino są bardziej owocowe i bardziej miękki niż takie Chianti - i to rzeczywiście w mojej butelce czuć! Wiele zwiastuje już kolor - dość żywy, rubinowy, bez żadnych brązów czy żółci. Nieco myli aromat, dostarczając owocowej bazy, ale z fiołkową nadbudową. W smaku jest za to pewna miękkość, słodkawy i krągły atak na języku. Owocowość rzeczywiście tu góruje, struktura jest raczej średnia, garbnik zgrabnie w ten owoc wpuszczony, mocno zaszyty. 

Finisz jest na szczęście długi. O wiele dłuższy niż można byłoby się spodziewać. A to dzięki całkiem sporej kwasowości. Może nie jest taka wysoka jak w niektórych Chianti, ale jest bardzo dobrze w tym przypadku wyważona!

Nie jest to może wino, za które dałbym się pokroić, ale takiej Toskanii na pewno warto spróbować.

A tak smakowali inni Winni Wtorkowicze:

- Korek od Wina: La Cuerce z Montecucco

- Winniczek: Assolati z Montecucco



sobota, 18 lutego 2017

Wina z Biedronki - errata o dwie czerwienie

Biedronka: Errata czyli jeszcze dwie czerwienie

Dziś, czy tak szczerze mówiąc to wczoraj, udało mi się dokupić jedno z francuskich biedronkowych win, którego nie ująłem w poprzednim zestawieniu. Ale poprawiam owo niedopatrzenie.

Berger des Abeilles Merlot 2015 (14,99 zł)

Powraca po roku Berger des Abeilles Merlot 2015. W tej samej cenie - czyli 14,99 zł! Z tym, że teraz mamy odsłonę 2015, rocznik '14 był w zeszłym roku. Ale, piętnastka była już w listopadzie! Tyle, że na szczęście ułożyła się. Jak się teraz prezentuje? Teraz to całkiem zgrabne wino, o aromacie czerwonego owocu, z nutką kakao. Choć uwaga - wychodzi pewna maleńka, ale to minimalna warzywność Merlota. W smaku czuć ładnie połączony garbnik z kwasowością. Proste i niedrogie. O ile w listopadzie dawałem 4 --, to teraz dałbym mocną czwórkę! Warto!


Pavillon La Tourelle Bordeaux Supérieur 2014 (24,99 zł)

Wino o 10 zł droższe. I od razu także na starcie lepsze. Pavillon La Tourelle Bordeaux Supérieur 2014. W aromacie bardzo owocowe. Są jagody i czarna porzeczka z elementami kawy, ziemistości i odrobiną suszonej śliwki. I z nutką duszonej papryki, pewną ziołowością. Spore - choć dość wyważone - dotknięcie wanilii. Tanina dość agresywna, podlana jeszcze pieprznością. Bardzo fajne wino za 25 zł!


Jedno wino - zakup własny, drugie - otrzymane od Jeronimo Martins

piątek, 17 lutego 2017

Francja w Biedronce - czerwone

Czerwona Francja w Biedronce

Guerin des Fleaux 2016 (9,99 zł)

O francuskich winach białych i różowych z Biedronki pisałem już w pierwszym odcinku, dziś czas na czerwienie. Brakuje jeszcze tylko dwóch czerwonych, ale uzupełnię ocenę może jeszcze dziś lub jutro. Co mi się podoba w czerwonej ofercie - ale nie tylko w czerwonej, ale i białej? To, że nie ma wśród win żadnych półsłodkich potworków! Jest wytrawność i ew. półwytrawność, w której cukru nie czuć. Brawo!

Najtańsza czerwień - Guerin des Fleaux 2016 (9,99 zł) wcale nie jest najsłabszym winem. Jest jednym z dwóch najsłabszych! Co mi w tym winie przeszkadza? To, że jest o bardzo słabych aromatach, może właściwiej - jest jak zrobione z bezaromatycznych czerwonych owoców. Mnóstwo jest za to kwaśności, a nie kwasowości. W katalogu jest 2015, a w butelce 2016. Nie warto, mimo że tylko 9,99 zł.

Chateau de Barrail Bordeaux 2015 (11,99 zł)

Drugie ze słabych win to Chateau de Barrail Bordeaux 2015. W sumie stały gość na półkach Biedronki. Pamiętam, że kupując we Francji, w narożnym sklepie wino z oznaczeniem Bordeaux za 3 euro, miałem szansę mieć mięsiste, gęste i ciemne. A tu za 11,99 zł mam aromatu jak na lekarstwo, jeśli jakaś jeżyna, to taka, przez którą przepuszczono tonę wody. Wody, która wypłukała wszystko co fajne. W smaku to nawet jest coś bordoskiego. Ale w stopniu tak cząstkowym, że szkoda! Jest zielona tanina i kwas. Ale to słaba namiastka najsłynniejszego winnego regionu na Świecie...

Château Jalousie Bordeaux Supérieur 2014 (19,99 zł)

A przecież wystarczy 8 zł więcej i mamy fajne Bordeaux! Château Jalousie Bordeaux Supérieur 2014 (19,99 zł) było już rok temu. I mam wrażenie, że rok temu było nieco lepsze, bo bardziej nieokrzesane, może bardziej dzikie. Ale z drugiej strony teraz mniej papryki, a więcej owocu, zostało też trochę czekolady. Garbnik jednak nieco zdaje się odstawać. Sprawia, że wrażenie suchości jest całkiem spore. Jest za to całkiem przyjemny finisz.

Granbeau Syrah Grande Reserve 2015 (14,99 zł)

Jeśli szukacie wina do jedzenia, ale niezbyt wykwintnego, to z czystym sumieniem mogę polecić Granbeau Syrah Grande Reserve 2015 za 14,99 zł. To co prawda półwytrawne, ale cukier nie jest tak nachalny jak w wielu innych winach na polskich półkach. Jest tu subtelny aromat jeżyn, jest miękkość w smaku, jest niewielka kwasowość i równie maleńki garbnik. Dość przyjemne i czyste, nie sprawia przykrości (choć z drugiej strony wolimy, by wino sprawiało przyjemność!). 15 zł to niedużo!

Chateau Cap l'Ousteau Haut-Medoc 2013 (29,99 zł)

W pewnych kręgach mawia się, że za "trzy dychy" kupi się bardzo dobre wino. Jak Chateau Cap l'Ousteau Haut-Medoc 2013 za 29,99 zł? Wreszcie soczyste i szczere Bordeaux! Z jeżyną, wiśnią, dżemistością, suszonym owocem, ładną głębią i pierwiastkiem kredowej ziemistości. Z przyjemnym garbnikiem i długim finiszem. Brać!

Chateau de Bensse Medoc 2013 (39,99 zł)

Można dołożyć "dychę", by ucieszyć się jeszcze bardziej. Bo oto Chateau de Bensse Medoc 2013 (39,99 zł) ma w aromacie jeżynę i jagody z wiśnią, gdzieś w tle wilgotną leśną ściółkę z grzybami. Bardzo ładnie wyszlifowany garbnik (choć mocno wysuszający w finiszu). Struktura wina raczej smukła, mało cielista, ale wrażenie pozostawia po sobie długie, czyste. Szkoda, że tak mało tu bordoskiego mięsa!

Pasquier Desvignes Côtes du Rhône Villages 2015 (19,99 zł)

Wina od tego producenta bywały już i w Biedrze, i w Lidlu. Fajne, a w przystępnych cenach! Tym razem Pasquier Desvignes Côtes du Rhône Villages 2015 kosztuje 19,99 zł. To wytrawne wino, o bardzo wyraźnym jeżynowym aromacie, w smaku miękkie, pieprzne, przyprawowe, z ładnym całkiem ciałem, wibrującą kwasowością i średnim garbnikiem, ładnie wyszlifowanym. Za 20 zł? Warto!

Francois Arnaud Chateauneuf du Pape 2015 (54,99 zł)

Najdroższe wino oferty - Francois Arnaud Chateauneuf du Pape 2015. Za 54,99 zł mamy przyjemne aromaty wiśni oraz przejrzałych nieco, już niemal czarnych truskawek. Jest tu ma akcent pieprzności, garbnik jest wyrazisty, przejmuje dominację, ale wino ładnie skonstruowane, ciekawe. Próżno szukać potęgi starszych "szatonefów", ale kupić w podarku wujkowi - i namówić do degustacji - na pewno warto!

Wina do degustacji otrzymałem od Jeronimo Martins

środa, 15 lutego 2017

Francja w Biedronce - białe i różowe

Francja w Biedronce - białe i różowe

Dwa foldery - z lewej o kuchni, z prawej o winach 

Jeszcze nie zniknęły z półek Biedronki wina hiszpańskie, a już znajdziemy francuskie! Co ciekawe, oferta winna nie została zawieszona nieco w próżni, jak to często kiedyś bywało, ale jest osadzona w marketowym kontekście. Z gazetki "Codziennie odkrywaj nowe smaki. Francja" poznamy różne przepisy na dania z francuskim rodowodem, dowiemy się, jakie sery zagościły na półkach, dżemy i bagietki... A jak same wina? Sprawdziłem całą ofertę, dziś recenzje win białych i dwóch różowych.


D de Colmar Riesling 2015 (29,99 zł)

Najdroższe z białych - D de Colmar Riesling 2015. Za 29,99 zł mamy bardzo fajne białe wino z Alzacji. W aromacie przewaga cytrusów z lekkim muśnięciem brzoskwini, sporo
mineralności. W smaku też jest przyjemnie i kwasowo, ciało - jak to w winie z Alzacji - dość pokaźne. Tak drogich Rieslingów zazwyczaj w Biedronce nie ma, bo częściej są po 14 czy 16 zł, ale tu warto 30 zł wydać!


Domaine des Gilleres Muscadet sur lie Grande Reserve 2015 (19,99 zł)

Domaine des Gillières Muscadet sur lie Grande Reserve 2015 (19,99 zł) był w lutym zeszłego roku, choć był to rocznik wcześniejszy. I wówczas nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Widać, że wino trzyma poziom, bo opinię mam podobną - dzisiejsza etykieta to wino nieco kredowe, nieco mineralne, ale w smaku ma pewną dziwną nutkę: gorzkawą, lekko nieczystą, która koliduje z kwasowością, zbyt mocno ją tłumiąc.

Plaimont Boisieres Cotes de Gascogne 2015 (13,99 zł)

Wystarczy ująć 6 zł i będzie lepiej. Gdy widzę na etykiecie dróżkę wśród winnicy, zapala mi się lampka ostrzegawcza, że może być to droga przez mękę, to akurat w przypadku Plaimont Boisieres Cotes de Gascogne 2015 (13,99 zł) mamy wyjątek. Oto bardzo ładnie zrobione białe wino półwytrawne ze szczepów Colombard i Ugni-Blanc. W aromacie mokre liście i czarna porzeczka, a w smaku całkiem żwawa kwasowość. Półwytrawności nie czuć na szczęście. Konia z rzędem temu, kto powie - bez czytania kontretykiety - że jest tu cukier. Warto - to może być wydane bardzo dobrze 14 zł! 


Raoul Clerget Bourgogne Chardonnay 2015 (27,99 zł)

Jeśli wrócimy do kręgu 30 zł - czyli sprawdzimy Raoul Clerget Bourgogne Chardonnay 2015 za 27,99 zł - wcale nie wejdziemy na drugi krąg niebios. Ta butla zawiera wino o aromacie białych owoców i kwiatów. W smaku czuć małą szczyptę białego pieprzu, lekkie uszczypnięcie kwasowości. Ma przy tym dość sporo goryczki. Wino środka. W tej ofercie za niższą cenę można kupić lepsze!

Granbeau Colombard-Chardonnay Grande Reserve 2016 (14,99 zł)

Lepiej wrócić do poziomu 15 zł. Granbeau Colombard-Chardonnay Grande Reserve 2016 (14,99 zł) to wytrawne wino o lepszym smaku niż aromacie! Bo gdy wąchamy, czujemy jak przez dość grubą chmurę próbuje się przebić wyraźny ślad na myśl przywodzący Sauvignon Blanc - zieloności i liść czarnej porzeczki. Ale gdy posmakujemy, jest już piękna czystość! Czuć ładną kwasowość, powłoczkę z zieloności i długi finisz. Za 15 zł najlepsze wino białe tej oferty!

Domaines Arnaud Chardonnay 2015 (17,99 zł)

Domaines Arnaud Chardonnay 2015 za 17,99 zł to troszkę dziwak. Ma pewien wyrazisty aromat białych cytrusów. Ale jest chyba trochę zbyt wyraziście siarkowane, w smaku ma dość dziwną, lekko mydlaną nutkę. Takie sobie!

Granbeau Rose Syrah Grande Reserve 2016 (14,99 zł)

Lepiej zamiast Arnaud kupić któryś z dwóch różów. Tańszy - Granbeau Rose Syrah Grande Reserve 2016 (14,99 zł) - ma aromat mocnej poziomki, gruszki i sporą grejpfrutową kwasowość. Ma zadziwiająco pełną, przyjemną strukturę. Ma pewną dziwność w finiszu, ale pije się bardzo dobrze!

Maison Fortant Lux Royal Rose (21,99 zł)

Droższy róż - Maison Fortant Lux Royal Rose (21,99 zł) to już bardziej subtelny róż z Prowansji. W aromacie delikatne bardzo poziomki, rodem z galaretki. Bardzo, ale to bardzo subtelne - w ciele nie jest tak pokaźne, jak Granbeau, ale nie jest źle!


Wina do degustacji otrzymałem od Jeronimo Martins