wtorek, 4 października 2016

Winne Wtorki: Ocalić szczep jak Ziemię w Independence Day!

God save Tempranillo!

Editor Rioja Tinto Joven 2014 (Pod Pretextem, 29 zł)

Tinta del país, Aragonés, Tinto fino, Tinta roriz, Aragonêz, Cencibel, Tinto fino, Tinta de toro, Ojo de liebre, Valdepeñas... jednym - międzynarodowym - słowem: Tempranillo. To moja jedna odpowiedź na pytanie zadane przez Sławka Sochaja (blog Eno Eno): opiszcie wino/wina ze szczepu, jaki chcielibyście ocalić z zagłady (o ile reszta znika! - straszne, prawda?).

O wino do ryb, bigosów, owoców morza i schabu w ostrym cytrynowym sosie (Rieslinga) zadbali Nasz Świat Win i Winne Przygody, sam Sławek zadbał o elegancję, wino dla Marka Bieńczyka i dodatek do krwistych steków, Irek (Blurppp) o Primitivo czyli wino jakie będziemy pić jeśli ocaleją nasze ciocie i teściowe (tak, jest takie niebezpieczeństwo!), Italinizzato o to, byśmy się podśmiewali czasem z polskich win, udając troskę i doceniając postępy (to była życzliwa ironia), mnie nie pozostało nic innego niż zadbać o siebie!

Nie ukrywam, że lubię wina tak mocne czy raczej krzepkie jak ja. Czyli czerwień po dwuletniej beczce. Ale nie zawsze. Lubię też zmysłowość i elegancję statecznej babci, która beczkę opuściła 15 lat temu czy owocową ziemistość starego Bordeaux.

Roda Reserva 2010 (Mielżyński - 142 zł)

Te wszystkie doznania właśnie zapewnia Tempranillo. Gdybyśmy je stracili, nie mielibyśmy szans na Mugę czy Tondonię - szlachetne wina ze starszych roczników przypominające dziś raczej Bordeaux czy inne włoskie okazy. Stracilibyśmy też oczywiście proste wina za 24 czy 27 zł (na półce) tak zabite beczką, że wyczuć w nich owoc jest trudniejszym zadaniem niż zrobić 70 pompek na jednej ręce (jak ktoś trenuje, to zwiększamy mu limit do 210!).

Przy czym wcale zapłacić mało nie jest wyzwaniem! 29 zł kosztuje Rioja Editor Joven 2014 (Pod Pretextem), która stoi właśnie na moim biurku. Miękka, o doskonałej równowadze aromatycznej truskawkowo-ziołowej, nienapastliwych taninach i całkiem udatnej kwasowości.

Można oczywiście zapłacić 142 zł i kupić u Mielżyńskiego Rodę. Teraz jest 2011, ale rocznik 2009, który ostatnio miałem okazję próbować to dopiero wino! Sporo owocu, tradycyjna, ale także sporo beczki. Jest wyczuwalny asfalcik, pod spodem czarna porzeczka, likierowa, dżemista, balsamiczna, a przy tym lekko utleniona i w smaku lekka.

Viña Luparia En Origen Crianza 2014 (szuka importera)

Można spotkać świetną butelkę (na degustacji Win Hiszpańskich kilka dni temu) winnicy, która szuka importera - Viña Luparia. Spośród kilku czerwonych okazów najbardziej spodobało mi się zupełnie nie najwyższe En Origen Crianza 2014. Jakieś 3,50 euro dla importera! Ciemne, mocno wiśniowo-jeżynowe, z akcentami balsamicznymi i lekką kwasowością. Cztery miesiące beczki nie odcisnęło przykrego piętna! 

Przykładów można by jeszcze mnożyć. Wiem, wiem, są pewnie bardziej szlachetne szczepy, bo Tempranillo ma bodaj czwarte miejsce w nasadzeniach na świecie. Ale przeczytajcie wstęp: altruiści zrobili dobrą i szlachetną robotę. Można więc w Winny Wtorek zadbać o siebie!

Oto jakie inne szczepy ocalili inni Wtorkowicze:

- Blurppp: Primitivo

- Czerwone czy Białe: Riesling z Nowej Zelandii

- Eno Eno: Pinot Noir

- Enowersytet: Garnacha!

- Italianizzato: o dziwo hybrydę!

- Jongleur: też ocalił Pinot Noir

- Nasz Świat Win: Rieslinga

- Winne Przygody: też Rieslinga

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza