wtorek, 26 listopada 2013

Prezentacja win Antlatiki w Portucale

Nie tylko porto Portugalia stoi
 
Goście przy każdym stole
 
Jedna z ostatnich chłodnych sobot nie wydawała się dobrym dniem do próbowania win białych. Tym bardziej, że pogoda za oknem zupełnie taka sama jak w bezśniegowym styczniu. No, ale żeby od razu porto? Oj, nie. Tym bardziej, że Atlantika ma całe spektrum win. Opowiadał o nich sam szef firmy Manuel Maioral. Spróbowałem na pierwszy rzut kilku białych.
 
Vinho Verde Blue Ocean (33 zł) w błękitnej butli przelane do kieliszka jest niemal bezbarwne - żadnych tam zielonkawych refleksów. Świeże, lekko kwaskowe, z mikrobąbelkami, gdzieś w tle smak soku z winogron. Szkoda, że nie ma na razie lata. Ale jak ktoś kaloryfery odkręci albo impreza osiągnie temperaturę wrzenia, to będzie świetne!

Blue Ocean w blue butelkach

Z białych pod znakiem Quinta do Cardo bardziej smakowała mi Siria 2012 niż Branco. To drugie było gorzkie, słone, a pierwsze bardziej kwasowe, a wypalającym podniebienie finiszem. Naprawdę znakomite wino - warte swojej ceny (60 zł).
Quinta do Cardo - Siria w ciemniejszej butli

Hiszpańskie Care Chardonnay 2012 D.O. Carinena, Bodega Anadas było dość dobre, niezbyt beczkowe, bardzo kwasowe, a zarazem oleiste. W smaku lepsze niż w aromacie. Szkoda, że dość drogie, bo 58 zł. Wolałbym wydać o 26 zł mniej na chłodzące się obok pyszne La Granja 360 Verdejo Viura! 

La Granja 360 Verdejo Viura i Care Chardonnay 2012 D.O. Carinena

La Granja 360 jest jak na swoją niewielką cenę wyjątkowa i złożona. W aromatach czuć kwiaty i migdały, smak jest pełny, oleisty, wino jakby przyklejało się do podniebienia, choć finisz nie jest przesadnie długi. Półsłodka Passionada Loureiro Verde nie zachwycała, ale Conde de Caralt Blanco Semidulce (32 zł) może się Polakom podobać - mała kwasowość, łagodne, do deseru może być.

Czerwonych było więcej. A przede wszystkim - to tu były prawdziwe przysmaki. Quinta do Cardo 2010 (42 zł) ma przyjemnie aromaty piernikowo-kakaowe, może lekko tostowe. W smaku pełne, okrągłe, nieco kwasowe. 

Quinta do Cardo 2010 (42 zł)

Podobne - ale o wiele bardziej smakowite były dwie butle spod znaku Ciconia (Aragonez i Touriga Nacional - po 40 zł). Także pełne, nieco lukrecjowe. Aragonez smakował mi bardziej. 

Ciconia Touriga Nacional (40 zł)

Warte uwagi były dwie butle z Alentejo - Pausa Letra 2009 (65 zł) i Pausa Tinto 2008 (90 zł). Letra goździkowo-ziołowa, trawiasta, z charakterystycznymi twardymi taninami, złożona w smaku. Ta z kremową etykietką wydała mi się bardziej cierpka, może jeszcze niewyważona, jakby zielona.

Pausa Letra 2009 (65 zł)

Dostojne, stylowe aromaty - może echa piwnicy - miała Costa Baga Luis Pato 2007 (46 zł), z piękną "kaczkową" etykietą - ale za to w smaku było bardzo dobre: bardzo taniczne, twarde, kwasowe z długim finiszem.

Costa Baga Luis Pato 2007 (46 zł)

Najdroższym prezentowanym winem z oferty wytrwanych było Sino da Romaneira DOC Douro 2008. 95 zł za butelkę to spore pieniądze, ale i całość wyjątkowa: w nosie czarne porzeczki, jeżyny, dżemistość, a w ustach okrągłość, pełnia, umiar. Spójne, na 6 punktów w skali Winiacza!

Sino da Romaneira DOC Douro 2008. 95 zł, ale jakie smaki!

Czerwone wina z serii Care - tańsze niż białe - były ciekawe. Tinto Joven (29 zł) jeszcze może nie tak bardzo, jak Care Tinto Roble (37 zł). Tu już było czuć świetne stare czarne porzeczki, a w smaku nuty dżemowe, pełne, długo finiszujące. Za 37 zł takie wino?! Warto!

Czerwone Care: Crianza, Roble i Joven

Podobnie jak i warto choć raz spróbować Care Crianza 2009. Droższe (55 zł), ale i skład inny (70%  tempranillo i 30% merlot). Dojrzewało rok w beczkach z amerykańskiego dębu i pamiątkę po tym mamy w nosie i na podniebieniu. Są mocne owoce, w smaku złożoność.

Słodkości... Madera, Abofado i Moscatel Setubal 

Na deser zostawiłem sobie prawdziwe słodziaki! Półsłodkie Conde de Saralt Blanco (32 zł) jest lekko cytrusowy, mocny, średnio kwasowy. Alorna Abofado Licoroso (57 zł) to już mocarz. Pięć lat beczki, piękny mocny kolor, aromaty pokostu, drewna. Słodycz dobrze złagodzona kwasem, długo wyczuwalnym w finiszu. Wszystkie ciotki piłyby do szarlotki...

Madery - ta z lewej świetna!

Madery - wiadomo. Mniam. Wszystkie maja po 19 proc. alkoholu. East India Fine Rich (3 years - 52 zł) uwodzi aromatem ziół, Reserve (5 years - 82 zł), rozpycha się nieco nutami palonych orzechów, imponuje kwaskowatością i długim finiszem, a Reserve 10-letnia (136 zł) jest na tle poprzedniczek dyskretna i elegancka. Ma lekki kwas, który bardziej dochodzi do głosu w finiszu. Jest jak cytryna!

10-letnie Porto Old Tawny. Uuuch!

Bardziej zróżnicowane były porto - Niepoort Ruby (69 zł) może mylić "zwykłym" kolorem, ma orzechowe posmaki, słodyczy niemal nie czuć. Neutralizuje ja kwasowy finisz. W Tawny (też 69 zł) kwas już nie dochodzi tak mocno do głosu. I słodycz wyczuwalna, i barwa inna. A już 10-letnie porto (215 zł) to już klasa sama w sobie. Wino ma kolor pomarańczowy, jest w aromacie piwniczne, mega-złożone. Są i pokosty, i orzechy. A w smaku kwasowość, tyle że nieco delikatniejsza, może subtelniejsza niż w maderze. Hmm, to może jednak jak Portugalia, Portucale, to i Porto???


Degustowałem na zaproszenie Atlantiki

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza