czwartek, 25 lipca 2013

Francuz, trochę niemiecki, pachnący kwiatami - 6 pkt.


Edelzwicker Alsace Leon Boesch



Półka - na wysokości piersi
Gdzie i czemu tak drogo - VinoTrio i 53 zł (zakup własny)
Do Ideału? - Już ciut ciut!! (6 pkt.)

- To podstawowe wino producenta. Schłódź, spróbuj, opisz - poradził pan Dariusz z VinoTrio. Wydaje się to takie proste… Trochę myślałem, że jak z Alzacji, to taki będzie "Francuz z niemieckim przegięciem". A tu proszę - już z tropu zbił mnie korek. Prawdziwy, nie kapsel. No i nie żadna pianka. Prawdziwy twardy korek.
 
Piękny korek - twardy, męski! Nie jakiś tam flaczek!!!
A pod nim… łąka pełna kwiecia! Nie jakaś tam chłodne nordyckie gołoborze, mega mineralne (no, może troszkę), przywodzące na myśl zroszony nad ranem kamień graniczny na Linii Maginota.
Piękny złoty kolor, a poza tym sama radość, wiosna, kwiaty, zielona trawa, słońce. Mógłbym białe piersi ssać i gryźć po prostu i zapijać tym winem! Z kurczaka oczywiście te piersi…
Edelzwicker to taka mieszanka sylvanera, pinot blanc i muscata. Z francuskiej Alzacji. Jedyne mieszane w różnych proporcjach, nierocznikowane. Tu wyraźnie czuć, że ton nadaje muscat. Ale to dobrze. Polecane do drobiu ryb i sałatek. Rzeczywiście - do sałatek wyborne. Takich, co to pomidory i oliwki… Z nimi - albo i bez - mamy wino, któremu do ideału już tylko ciut, ciut!!

Winiacz na 6 punktów w 7-punktowej skali!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza