czwartek, 30 marca 2023

Zawodnicy Niemiec na targach gastro smaKKi

W uściskach kwasu i w kołderce miękkiej egzotyki

 

Kto odwiedził niedawne targi gastronomiczne SmaKKi, mógł posmakować i kawy z różnych ekspresów, i spróbować croissantów, i lodów... A ja wybrałem się oczywiście na wino. Bo oto jedno z większych stoisk - firmy Winterhalter, producenta urządzeń przydatnych każdemu miłośnikowi wina (choćby lodówki i zmywarki do kieliszków), było właśnie niejako winu poświęcone. A to za sprawą Niemieckiego Instytutu Wina, który prezentował kilka bardzo zacnych okazów - z różnych regionów Niemiec.

Törle Weissburgunder 2021 - Czyste, zielone, trawiaste, ale i tropikalne. To wino z Hesji Nadreńskiej. Bardzo przyjemne, o niezbyt dojmującej kwasowości, ale za to o bardzo fajnej, mineralnej nucie. Do szparagów - które już się pojawiają - jak znalazł! Do Polski importuje Endorwina. I kosztuje coś w granicach 75 zł.

Fot. Olaf Kuziemka/Wino w obiektywie

Spindler Lindenhof Forster Mariengarten Riesling Trocken 2021 - ten okaz bym polecił do krewetek. Zawodnik z Palatynatu - bardzo ładnie zbudowany. Przede wszystkim w nos uderza delikatny petrolowy aromat, w smaku pojawia się przyjemna kwasowość, całość jest potoczysta niczym woda w górskim strumyku. Czuć pewną zieloność i zdecydowane cytrusowe aromaty. Importuje AMKA.

 

Miękki charakter - ale z zaznaczoną niczym cięcie brzytwą kwasowością - ma riesling z oferty Mielżyńskiego czyli Van Volxem Saar Riesling 2021 z Mozeli. Kupicie w sklepach importera za ok. 97 zł. To, że w aromatach dominuje owoc egzotyczny spod znaku brzoskwini i moreli, nie znaczy, że brak tu mineralności. O nie, jest fajna, rześka, stawiająca do pionu wapienność - a wszystko w pięknej, potężnej strukturze.

 

Joachim Flick Riesling Classic 2021 - oto reprezentant Nadrenii. To, co rzuca się na pierwszy "rzut języka", to bardzo wysoka kwasowość. Smak przechodzi w finisz i jest mega długi. A w aromacie czyste, ma odrobinę cukru (12,5 g/l), ale to nie wadzi w niczym. W aromacie wyraźna brzoskwinia nieco cieplejsze owoce. Importuje Republika Wina.

 

Hermannsberg Just Riesling 2021 - przybył z Nahe. O, tu bardzo imponująca świeżość, przy szczupłej strukturze i mega wysokiej kwasowości, która po chwili degustacji przejmuje stery. Struktura, przy swojej mocnej szczupłości, trzyma całość bardzo dobrze w ryzach. W aromacie trochę kwiatowości i owocu egzotycznego spod znaku grejpfruta. Bardzo ładnie zestrojone wino! Importuje Winoland.


Boujong Riesling Feinherb 2020 - kolejny okaz znad Mozeli. O, tu petrol pokazuje się w pełnej krasie, w zasdzie w pierwszym aromacie. Dopiero po chwili pokazują się jabłka, morela, brzoskwinia. Struktura bardzo poważna, bo i cukru całkiem spora ilość. Ale absolutnie nie przeszkadza w zachwycaniu się tym okazem! Dostaniecie w Rafa Wino za ok. 53 zł. Stanowczo warto!


Reprezentantem Frankonii jest okaz ze spółdzielni winiarskiej Divino - Muller Thurgau Trocken 2021. Nie jest tak bardzo kwasowy, jak mozelskie rieslingi, ale tu mamy za to coś innego. Miękkie nuty egzotycznych owoców przeplatane ziołowością. Kwasowość - jak wspomniałem nieco niższa - ale całość tak ułożona, że zostawia długi posmak. Bardzo długi finisz. Kupicie w sklepach M&P za ok. 70 zł.

 

Franz Hahn Sauvignon Blanc 2020 kabinett feinfruechtig - po wielu wytrawnych zawodnikach ten - z Palatynatu z kogutem na etykiecie - wydaje się słodkim cukierkiem. Ma aromat ciepłej brzoskwini i dojrzałego agrestu. Kwasowości niezbyt dużo, ale słodyczy pod dostatkiem! Importują do Polski Wielkie Wina.

 

Becker Cuvee Rosé 2021 - ten róż z Hesji Nadreńskiej nie ma importera. W aromacie delikatne poziomki i galaretka z czerwonych owoców. Całkiem sprężysta, choć średnia, kwasowość i szczupła struktura. Bardzo przyjemne wino na pograniczu pół- i wytrawności.

 

Meiser Scheurebe Kabinett 2021 też nie ma importera. A szkoda. Bo to raj dla miłośników słodyczy. Nie takiej spod znaku win lodowych, tylko strukturalnie bogatych. Bo oto mamy 46,7 g/l cukru, ale całkiem przyjemną kwasowość (6,9 g/l). W aromacie mnóstwo kwiatów plus owoce egzotyczne - i to takie spod znaku mango, brzoskwini i nektarynki.

 

Na koniec dwie czerwienie, które w Polsce importera nie mają. Pierwsza - młodsza - Fernweh Pinot Noir 2019. W nosie wiśnia w czekoladzie, kawa i biały pieprz. Przyprawy całkiem dyskretne, wino o ładnym finiszu, bardzo przyjemne, choć jeszcze bardzo młode.

 Fot. Olaf Kuziemka/Wino w obiektywie

Starszy okaz - Oberhofer Spaetburgunder Edesheim Biowein 2018 z Palatynatu to wino o pięknym aromacie czerwonych owoców, czekolady, z nutką szafranu. O, wino ostre jak babcina szafka z przyprawami - mnóstwo mnóstwo pieprzu, bardzo ładna kwasowość i imponujące taniny. Śmiało można poczekać z piciem kolejnych kilka lat. Będzie lepsze! 


Aaaa.... Tak się składa, że już 13 kwietnia w Warszawie jest festiwali Win Niemieckich. Może tam znajdą się te okazy, a może jeszcze inne, lepsze?