Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Syrah. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Syrah. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 lutego 2020

Ja wiem, że luty miesiącem furminta, ale... jest opozycja!

Bo jest Thummerer Rebus Cuvee Superior 2012!


Luty to tradycyjny miesiąc furminta - węgierskiej odmiany białej, niegdyś znanej jako surowiec do produkcji win słodkich, dziś święcącej triumf jako znakomity substrat win wytrawnych - i tych zwiewnych, i tych czystych, i mineralnych, i tych cięższych (jeśli ktoś przegapi optymalny czas zbiorów)... Jako że jeszcze w styczniu byłem wraz z szanownymi kolegami w Tokaju, to na podniebieniu jeszcze czuję te wytrawne i słodkie wspaniałości!

Ale czasem przychodzi zerwać z tym, co tak namacalne i niedawne. Co świetne na upały, których ani widu, ani słychu. Bo tu u nas wciąż źle. Wciąż wieje, zimno i plucha. I na taką pogodę jest tylko jedna propozycja - furmintowa opozycja: Cabernet Sauvignon, Merlot i Syrah!

Bo te szczepy znajdziemy w Thummerer Rebus Cuvee Superior 2012. Winnica w okolicach Egeru ma ok. 100 hektarów i większość winorośli to szczepy czerwone. W Polsce importerem Thummerera jest krakowski Dom Wina, ale czy znajdziemy u nas Rebusa? Na Węgrzech kosztuje ok. 5 tys. forintów, czyli ok. 60 złotych. Warto?

Też mi pytanie! 27 miesięcy beczki. Kocham to! Tym bardziej, że w nosie wcale nie staje nam dębowa klepka. Mamy piękny głęboki owoc - dojrzałą jeżynę w letni wieczorny dzień. Wanilii jest drobina, echo, lekkie muśnięcie. W smaku ładna kwasowość i długi taniczny finisz. Przy czym garbnik dość wyraźny, podbity ciepłem alkoholu (15 proc.). Całość ładnie wyważona, roztarta - merlot chowa się swoim krągłym owocem między lekko paprykowym Cabernetem a mocą Syrah.

Powiem wam tak: to wino przyciąga ze sobą słońce. I sprawi, że od dziś będzie już tylko cieplej. Tak, byśmy mogli znów zatęsknić za wspaniałymi furmintami!


niedziela, 10 lutego 2019

Stały gość w Biedronce - w wersji Syrah

Monte da Ravasqueira Syrah 2017

Wina Monte da Ravasqueira to producent często goszczący na półkach Biedronki. 45 hektarów w regionie Alentejo to niezbyt duży areał, ale wystarczy na eksperymenty, całkiem szalone. Nero d'Avola? Nie ma problemu. Syrah z Viognierem? Czemu nie? Te wina miałem kiedyś przyjemność sprawdzić. Były wyjątkowe, bardzo ciekawe, niezwykłe... - perełki przywiezione przez niezrównanego Tomasza Koleckiego. Niestety, na razie nie uświadczymy ich w naszych Biedronkach. Ale może kiedyś???

Teraz czas na prostsze - dostępne w naszych polskich sklepach. Jednym z takich win jest Monte da Ravasqueira Syrah 2017. Jeszcze może dostaniecie. Gdy ja otworzyłem swoją butlę, to od razu wydało się miękkie i pierniczkowe. Było "ciepłe", "słoneczne" - emanowało czarnymi i czerwonymi wiśniami i jeżynami. W smaku czuć było bardzo wyraźną czarną porzeczkę. 

Ale była też ładna otoczka - czekolada, kakao, korzenie, wyraźna tanina, owoc w smaku niezbyt potężny choć wyraźny. Wyraźna także kwasowość ożywiająca strukturę. Bardzo dobre wino na 5 punktów - z wyraźnym plusem - Winiacza.

Próbki win otrzymałem od producenta



środa, 9 maja 2018

SMS czyli nowe bułgarskie wino z Lidla!

Varna Winery SMS 2016

Półka - na wysokości piersi
Gdzie i czemu tak drogo - LIdl i 24,99 zł (zakup własny)
Do Ideału? - W połowie doskonałe

Nowe wino na półce w Lidlu, gdzie nie byłem od dłuższego czasu. Etykieta ładna, nowoczesna... No, tak troche przypominająca te w winach Pahlmayera, ale oczywiście gdzie tu proporcjum...

Twórcy z Varna Winery najwyraźniej zastosowali modernistyczno-telefoniczną analogię z GSM, gdzie w tak oznacza się Grenache, Syrah, Mourvedre. Tak tu mamy Syrah, Merlot, Sangiovese...

Wino ciemne, z początku bardziej wyczuwalne nuty paprykowe, jakby zamiast Merlot był tu Cabernet Sauvignon, ale... to by nie pasowało przecież do nazwy! W aromacie papryka i warzywność ulatują bardzo późno, po godzinie. Robi się rzeczywiście bardziej merlotowo i pod nutę Syrah. Sangiovese pewnie robi tę całą garbnikową robotę. Bo wino jest wysuszające (jakbyście pod język wsunęli maczałkę po Liptinie), nieposkładane pod względem balansu tanin - ale jego zaletą jest owocowa szczerość, przypominająca nutą wina z południa Włoch. Bardzo by pasowało na zimę. No, w sumie nic dziwnego. To wino z gorącej Bułgarii, prawie ze Złotych Piasków!!!

Wino kupiłem za swoje!

sobota, 17 grudnia 2016

15 mgnień Syrah zimową porą

Za oknem mróz, a w kielichu słońce! 

Organizator - Michał Wine Mike Misior - Jurek i Monika

Zima i wina lodowe? Brrr... Lubimy oczywiście słodycze, ale zimą tęsknimy raczej za tym, co jest świetnym wspomnieniem lata, co lato w sobie w magiczny sposób zatrzymuje - za czerwonym, pełnym słońca winem. W to marzenie wstrzelił się idealnie Michał Wine Mike Misior, który w środku polskiego marazmu zorganizował dla winnych blogerów degustację Shiraz/Syrah.

Poetycko można rzec, że Bogowie byli przeciwni, bo Michał zdradził, że aż pięć butelek było dotkniętych korkową wadą, w trakcie ujawniła się jeszcze jedna. Cóż, tak bywa... Ale tytuł o 15 mgnieniach zostawiam, bo flaszek na stole 15.

Szczepu Shiraz/Syrah chyba przedstawiać nie trzeba. Pochodzi prawdopodobnie z Francji, z Doliny Rodanu. Ale dziś jest jednym z międzynarodowych szczepów. Spotkamy go m.in. i w Europie, i w Południowej Ameryce, i w USA, i w RPA, i w Australii... Daje ciemne wina o wysokiej zawartości garbników, znakomicie znoszące upływ czasu. W Nowym Świecie są napakowane, szerokie, owocowe, ekstraktywne, czekoladowe wręcz. A te europejskie - raczej zimne, pieprzne, jeżynowe, powściągliwe. Ale - uwaga - pozory potrafią mylić...


Nr 1 - Alzania Navarra Syrah 2012 z WineAndYou za 54 zł

Wino z numerem jeden okazało się mocne, ciasteczkowe, ale nieco za chłodne (na zewnątrz było zimno!), mało pieprzne, ze stosunkowo niewielką ilością alkoholu i sporą owocowością. Stawiałem na Węgry, ale poległem - jak zresztą wszyscy. Rzuciłem, że pewnie wino z Hiszpanii, bo Mike jest znany z hiszpańskich wrzutek. Tak! Okazało się, że to wino z Navarry - Alzania Navarra Syrah 2012 z WineAndYou za 54 zł. Ale dopiero, gdy się ociepliło, czuć było dżemistość. Potężna czarna porzeczka doszła do głosu... Po 20 minutach już nie ma wątpliwości, że to Hiszpania.

Wino nr 2 było dość lekkie i dość przejrzyste, niczym Pinot Noir, o dziwnym waniliowym posmaku, z lekką strukturą i taniną. Wszyscy stawiali na północny Rodan albo Austrię. A to była etykieta znana z Lidla - Szeleshát Szekszárdi Syrah 2013 za 29,99 zł. Szkoda, że bardzo odmienny od tego, które gościło na degustacji, w której brałem udział.


Nr 3 - Salomon Estate Shiraz Finnis River 2012 (Mielżyński - 156 zł)

"Trójka" - choć jeszcze zimna - była zapowiedzią obiecującą. Mocny, porządny shiraz. Czekolada i kakao, trochę skóry, beczka dość wyrazista, ładny powiew mocy stanowczo nieeuropejskiej. Przypuszczałem, że to Australia i miałem rację - Salomon Estate Shiraz Finnis River 2012 (Mielżyński - 156 zł). Wino po krótkiej chwili ogrzania (nalewane było chyba w 13 st. C) zyskało. I zaczęło się stawać coraz lepsze, coraz pełniejsze, coraz bardziej krągłe, a wciąż eleganckie.


Nr 4 - Domaine la Provenquiere Languedoc Syrah 2014 (WineAndYou - 29 zł)

Czwarta butelka była z innego bieguna. W aromacie i smaku pojawia się pewna kompleksowość i delikatność, choć wino nie jest tak złożone jak nr 3. Byłem pewien, że to Francja, choć nie spodziewałem się, że Langwedocja. A to Domaine la Provenquiere Languedoc Syrah 2014 (WineAndYou - 29 zł).

Nr 5 - Azienda Vitivinicola Tola Syrah Sycylia 2015 (Krople Wina - 39 zł)

Trochę mojego rozczarowania przyniosła piątka - wino wydało się najpierw bardzo powściągliwe, taniczne, dość ostre w charakterze. Droższe od poprzedniego o 10 zł - Azienda Vitivinicola Tola Syrah Sycylia 2015 - (Krople Wina - 39 zł).

I teraz podróż do zupełnie innego bieguna. Szóstka okazała się już bogatsza, nieco szersza, choć w pewnej chwili miała nieco piwniczny wydźwięk. Obstawiałem Nowy Świat, a konkretnie Chile. A tu Stellenbosch z RPA - Neil Ellis Sincerely Shiraz Western Cape 2014 (Vininova - 46 zł).

Nr 7 - Mitolo Jester Shiraz McLaren Vale 2012 (WineAvenue - 79 zł)

Mnóstwo owocu, ciepłego, czarnego i czerwonego, ze śliwkowym nieco akcentem, z wanilią, czekoladą... Wino gęste, z potężnym ekstraktem. Tylko Australia! Bez żadnych wątpliwości! Oczywiście: Mitolo Jester Shiraz McLaren Vale 2012 (WineAvenue - 79 zł). Wino mocne, bardziej do sosów z żurawiną, już słodkich, może też do czekolad i deserów. Ale na pewno warte uwagi!

Po takiej Australii ósemka okazała się rozczarowaniem - wino szczupłe, w nosie jest owoc, ale w smaku dziwnie kościsto-wodnista szczupłość, by nie powiedzieć, że marność. Wydało mi się do tanią Francją - i było bo z numerem 8 wystąpiło tanie wino z Lidla - Cave de Tain Syrah 2015 (19,99 zł).

Nr 9 - Evans Wine Company Nine Stones Shiraz Barossa Valley 2013 (Vininova 56 zł)

Na szczęście dziewiątka była wybawieniem i powrotem w rejestry smaku, mocy, koncentracji. To uwielbiam w Shirazach. Stanowczo nowoświatowe, mocne i pokomplikowane, szczypiące w język jak elektrody płaskiej baterii. Znów mamy gęstość, moc i długi finisz. Byłem pewien, że Australia, że Barossa i 2013. I to było to - Evans Wine Company Nine Stones Shiraz Barossa Valley 2013 (Vininova - 56 zł). Pomyliłem się tylko w jednym - w cenie. Byłem pewien, że to wino za 80 zł!

Nr 10 - Foncalieu Le Versant Syrah Languedoc 2014 (Wineonlne 49 zł)

Dziesiątka była ciemna, mocna, ale dość słaba i płaska na tle poprzedniej Australii. Pełna jednak czarnego owocu, ale w sposób dystyngowany, nienachalny. Czuć z kieliszka tanią Francję. I rzeczywiście - choć nie taka tania. Foncalieu Le Versant Syrah Languedoc 2014 (Wineonline 49 zł).

Butla 11 - wino jeszcze bardziej szczupłe i krótkie, miało wszystkie cechy niedrogiej Hiszpanii. Tak jest! Dehesa de Luna "Luna Lunera" Syrah Kastylia 2015 (WineAndYou - 29 zł). Dwunastka - o wiele lepsza. Wino ciekawe, intensywne, może apteczkowe, nie sprawiające wrażenia przegrzanego. A to Casa Silva Colchagua Valley Shiraz 2012 (Wineonline - 69 zł).

Nr 14 - Echeverria Gran Reserva Colchagua Valley Syrah 2013 (Vininova - 63,90 zł)

Butla nr 14 - wino zrobiło na mnie wrażenie świetnego do obiad. Ładnie napakowane, z umiarem, z wydźwięku czekolady i skóry. Piłbym bardziej do jedzenia - np. chili con carne niż smakował solo! I oto po zdjęciu folii - Echeverria Gran Reserva Colchagua Valley Syrah 2013 - (Vininova - 63,90 zł).


Ostatnia butelka - 15 - dla mnie francuska elegancja, z pięknie ułożoną jeżyną ze śliwką, pieprzne i piękne. 2012 lub 2013? Nie! To starsze wino, bo z 2010 roku: Rickety Bridge Shiraz Western Cape (WineAvenue - 79 zł). Bardzo przyjemne, jedno z tych, które pozwalają nie myśleć o zimnie, mrozie itp.

Wnioski? Próba nie była oczywiście wielka, ale pokazała że Syrah z dyskontów to może nie być najlepszy wybór. Nie było to na pewno intencją organizatora, bo większość win ze sklepów specjalistycznych pochodziła z innej kategorii - raczej ciężkiej niż piórkowej. Zresztą to widać także po cenie - ciężko znaleźć w Syrah za 20 zł tyle finezji co w etykiecie trzy razy droższej. Różnice w klasie są kolosalne. No i - co najważniejsze w nadchodzącym styczniu i lutym - chcecie zapomnieć o zimie, śniegu i mrozie? Postawcie na Shiraz z Nowego Świata. To może być świetny wybór!

A tak pisali inni uczestnicy degustacji:

- Wine Trip Into Your Soul

- Winne Okolice

wtorek, 1 listopada 2016

Château Pesquié Terrasses 2010 - cień swojej wielkiej siostry...

Do Artemii daleko, oj daleko...

Château Pesquié Terrasses 2010

Zamiast Sowy i Przyjaciele (tak, tak, to tam, gdzie kelnerzy podsłuchiwali ministrów) jest teraz supermarket, ale jedno wino, którego tam spróbowałem, zrobiło na mnie ogromne wrażenie - otóż to Château Pesquié Artemia 2009. Wyjątkowe, zarówno pod względem jakości, jak i ceny (dwa lata temu 270 zł!). Miękkie, pełne, owocowe, zawiesiste, imponujące. Pisałem o nim zresztą tutaj, ale potem już nie miałem okazji spróbować. Szkoda...

Douloufakis Alargo Syrah (Siga Siga)

Podobne nieco w charakterze, w odczuciu wino spotkałem przypadkiem latem w cudownym barze "na dzielni" - Siga Siga! Pan Jacek, zapaleniec na punkcie Grecji, Krety i Sycylii (innych pasji nie wymieniłem, a jest ich mnóstwo) sprowadził Douloufakis Alargo Syrah z Krety. Nie pamiętam, który rocznik, ale wino jest znakomite. Stworzone w 100 proc. z Syrah. Pachnie gorącem, śliwką, wiśnią, jeżyną, czekoladą, mięsem, skórą... Ekstrakt niesie słoność morza. Taniny są ładnie skrojone, uzupełniają całość, a nie przeszkadzają. Beczki, w której leżało rok, nie czuć nadmiernie, może dlatego, że producent używa nowej, "drugiej" i "trzeciej"...

Aż tu Jurek z bloga Winne Okolice poznał tajemniczego człowieka, który ma w zasobach "ciekawe Ventoux". Jurek wysłał zdjęcie, a tam... Château Pesquié! Co prawda Terrasses, a nie Artemia (ta ma fioletową etykietę, a Terrasses w kolorze Bordeaux), ale wiedziałem jedno - muszę spróbować, bo jestem przecież (z dewizy) poszukiwaczem win doskonałych!

W aromacie jest truskawka, jest jeżyna, jest pewna pieprzność, las, ściółka, a w smaku kwasowość starta na wiórek z taniną, ale nie ma tego czegoś, co miała Artemia... Jest tu więcej Grenache niż Syrah (80/20 proc.), a Artemia miała proporcje pół na pół. Już pewnym kwantyfikatorem jest cena - Artemię kupimy w firmowym sklepie za 30 euro, a Terrasses za jedyne 10 z kawałkiem. No cóż, tym razem trafiłem na cień Wielkiej Siostry. Zdarza się...

poniedziałek, 3 października 2016

Węgry w Lidlu!

Węgry na październik



W Lidlu niebawem nowa oferta. O winach polskich już zdążyłem napisać na gorąco, ale będą także wina francuskie i węgierskie. Niektórzy donoszą, że wina już są, ale ja na razie w niewielkim acz urokliwym mieście powiatowym Warmii tych etykiet nie znalazłem. W katalogu możemy wyczytać, że wina węgierskie będą w dwóch transzach - niektóre od 20 października, inne od 3 listopada, a wcześniej francuskie - niektóre już od 6 października, inne dopiero od dwudziestego. Jak wypadają poszczególne butle?

Molnár Paulus Mór Pinot Grigio 2015 (17,99 zł)

Molnár Paulus Mór Pinot Grigio 2015 (17,99 zł) to całkiem cieliste wino wytrawne z dość dziwnym początkowo aromatem. Jakby mocno zasiarkowane? Choć po pewnym czasie, po długim napowietrzeniu, zostaje aromat agrestu, cytrusów. Średnie z plusem.

Molnár Paulus Móri Ezerjó 2015 (17,99 zł)

O wiele więcej ciekawszych aromatów - cytrusowych, egzotycznych, świeżych i mineralnych - znajdziemy w Molnár Paulus Móri Ezerjó 2015 (też 17,99 zł). Tu w aromacie o wiele więcej perfumy, w smaku jest żywsze i bardziej świeże. Ale za to wyczuwalnie mniej tęga struktura. Kwasowość za to stanowi wyraźniejszy kręgosłup na tle poprzednika.

Gróf Buttler Egri Csillag 2014 (24,99 zł)

Niegdyś był Egri Csillag od Tibora Gala, teraz jest Gróf Buttler Egri Csillag 2014 (24,99 zł). Kwiatowy, ale z domieszką owoców egzotycznych, z wyczuwalną szypułkową kwasowością. Trochę wydaje się słabego ciała. Ale fani Egeru będą zadowoleni. 

Wekler Pécsi Trieb 2011 (19,99 zł)

Niecałe 20 zł kosztuje Wekler Pécsi Trieb 2011. Złote wino, w smaku jakby tknięte trawą z żubrówki, o całkiem wyraźnych ziołowych nutach spod znaku martini. Lekka beczka, ale dość powściągliwa, nienachalna. Całkiem dobre wino.

Dereszla Tokaji Furmint 2015 (19,99 zł)

Dereszla Tokaji Furmint 2015 (19,99 zł) - to wino jest już dość dobrze znane miłośnikom Węgier. W aromacie migdałowo-jabłkowe. Pełno ciała. Na języku wyczuwalna słodycz w pierwszym ataku. Ale też wydaje się herbaciane, drzewiaste, z lekko szczypiącymi drobinkami kwasu. Bardzo dobre! Zniknie na pewno szybko...


Dubicz Mátrai Hárslevelű Friz 2008 (24,99 zł)

Jedna z białych rewelacji - i to całkiem niedrogich - Dubicz Mátrai Hárslevelű Friz 2008. Płynne beczkowo-ciasteczkowe złoto za 24,99 zł. Nos zdaje się zapowiadać cukier, ale go tu nie ma za dużo. Są pieczone jabłka, figi, rozmyty ananas, nieco miodu. Ale w smaku zadziwiająco mało kwasu.


Kunsági Kékfrankos Rosé 2015 (11,99 zł)

Róż za 11,99 zł - Kunsági Kékfrankos Rosé 2015 - ma dla mnie jakby za mało tego wszystkiego, czego po nim bym oczekiwał: owocowego aromatu, uszczypliwej wyrazistości. No, kolor jest piękny, a smak półsłodki. W sumie nie ma specjalnej przykrości, ale nie ma też tarasowego szału! 

Szabó Sárgamuskotály 2015 (13,99 zł)

Jak wypadają słodycze? Lekko słodkie Szabó Sárgamuskotály 2015 za 13,99 zł ma aromaty gruszkowo-melonowe, ale jak dla mnie - na taki poziom cukru - trochę mało kwasowości. Trochę szkoda, choć z drugiej strony to przecież tylko 14 zł bez grosika!

Béres Tokaji Late Harvest Cuvée 2015 (14,99 zł)

Lapiej dołożyć złotówkę i kupić Béres Tokaji Late Harvest Cuvée 2015. Co prawda mniejsza butelka, bo tylko półlitrowa, ale za to tu szersze spektrum kandyzowanych owoców, a i cukru całkiem sporo! Warto!

Dereszla Tokaji Aszú 5 puttonyos 201059,90 zł)

Dereszla Tokaji Aszú 5 puttonyos (59,90 zł) wraca po sierpniowej obecności. Ale nie rocznik 2009, ale 2010. I dobrze. Można narzekać na nieco wysoką cenę, ale są utlenione migdały, suszone owoce, bardzo wysoka kwasowość. O ile nie mamy szansy na Patriciusa w podobnej cenie, to warto!

Hétszőlő Tokaji Fordítás 2003 (29,99 zł)

Trzynastoletnie wino za 29,99 zł - Hétszőlő Tokaji Fordítás 2003? Warto? Już z samej ciekawości na pewno. Uwaga, kto szuka świeżego owocu, będzie zawiedziony. To raczej dla tych, co lubią sherry i te klimaty. Bardzo duże utlenienie, być może już poza granicą świeżości, ale ładne suszone morele, migdał, jest też całkiem ładna kwasowość. A przy tym jest w smaku też spora zieloność. 

Thummerer Egri Merlot–Cabernet Franc 2013 (19,99 zł)

Za niecałe dwie dychy Thummerer Egri Merlot–Cabernet Franc 2013 - w aromacie sporo paprykowej zieloności i wyczuwalnej kwasowości. Ciało smukłe, raczej cienkie, ale wyczuwalnie pikantne. Całkiem dobre!

Kajmád Szekszárdi Cabernet Sauvignon 2012 (27,99 zł)

Kajmád Szekszárdi Cabernet Sauvignon 2012 (27,99 zł) to jeszcze jakby za młode, albo zdominowane przez zieloność, wino. Ma w bukiecie całkiem sporo ziemistości, wyrazistą czereśnię i wiśnię z zielonymi pestkami. I bardzo dużo kwasu.

Wekler Szekszárdi Meridian Barrique 2014 (14,99 zł)

Z kolei wiśnię nieco przebeczkowaną znajdziemy w Wekler Szekszárdi Meridian Barrique 2014 (14,99 zł). Jest też w aromacie, poza owocem, kakao i sporo białego pieprzu. Ciało jednak nieco rozczarowuje - czuć, że nieco odstaje od tego, co zapowiada aromat.


Wekler Szekszárdi Cabernet Franc 2013 (24,99 zł)

Bardziej podoba mi się Wekler Szekszárdi Cabernet Franc 2013 (24,99 zł). Tu dość ładnie złożone owoc - jeżyna i malina, zmieszane z ziemią. Jest też ziołowość, i pieprzna zieloność. Dużo taniny, dość niewiele cukru. 

Vinatus Villányi Odoro Cuvée 2014 (24,99 zł)

Słodkie w ataku jest Vinatus Villányi Odoro Cuvée 2014 (24,99 zł). Pełne ekstraktu, ale nieco jednowymiarowe. Warto dołożyć kilka złotych do lepszego wina!

Tamás Günzer Villányi Bocor Cuvée 2013 (49,99 zł)

Jak wypada najdroższe czerwone? Za 49,99 zł mamy Tamás Günzer Villányi Bocor Cuvée 2013. Bordoska mieszanka zrobiona na fest. Spora koncentracja, wysoka zawartość beczki, nieco stłumiony owoc, lepszy bez natleniania, bez dekantacji. Mi się podoba, choć cena jak na dyskont może się wydawać wysoka!

Juhász Egri Bikavér 2012 (19,99 zł)

W sierpniu był Juhász Egri Bikavér z rocznika 2011, teraz jest 2012 (19,99 zł) i jest o wiele lepiej. Jest ładny owoc, jest otoczka spod znaku kakao i pierniczka. Jest spora dawka kwasowości, ale całość dobra!


Varga Balatoni Pinot Noir Töpszli 2015 (13,99 zł)

Varga Balatoni Pinot Noir Töpszli 2015 to czerwone słodkie wino za 13,99 zł. Było już w styczniu zeszłego roku, ale wtedy był to rocznik 2013, bardziej garbnikowy. To już takiego suchego garbnika nie ma. Jest wciąż sporo cukru, sporo też syropowego czerwonego owocu. Słodkie na maksa. Amatorom win słodkich będzie się podobać.

Szeleshát Szekszárdi Syrah 2013 (29,99 zł)

Najbardziej jednak podobało mi się wino do 30 zł - Szeleshát Szekszárdi Syrah 2013 (29,99 zł). Ma ładną kwasowość i przypomina syrah gorących ziem. Są zioła, pieprz, nalany z butelki jest kanciasty, ale miły. Z początku czujemy warzywny ogródek. Potem ciemne owoce, kakao, pieprz. W smaku spora koncentracja. Po dekantacji forma się poprawia - staje się miękki, czysty, bardzo, ale to bardzo dobry!

O winach francuskich już niebawem!



sobota, 3 maja 2014

Francuz ładny, jeszcze trochę twardy z Langwedocji - 5 pkt.

Chateau Cazal Viel Syrah
Pays d'Oc 2012


Półka - na wysokości kolan
Gdzie i czemu tak drogo - Vininova i 35,90 zł (zakup własny)
Do Ideału? - Jeszcze troszkę brakuje!


Czerwone wino na początek maja - recenzja na krótko i szybko. Wino w duchu niedawnej Langwedocji organizowanej przez Winicjatywę (ale na degustacji tej producent - największy z tych, którzy przybyli - tam pokazał nieco inna wina). Mam nadzieję, że szybko nadrobię zaległości i w końcu je opiszę... Kupione po to, by przedłużyć sobie jeszcze pamięć o tym wydarzeniu, w warszawskim sklepie Vininowy. I po to, by słońcem z południowej Francji "zaplombować" jego braki na polskim niebie.

Wspaniały rubinowy, z fioletowymi refleksami kolor, o aromatach z początku jak serek waniliowy, potem owoców - porzeczek i wiśni (jak trochę postoi, ewoluuje w kierunku słodkiej truskawki, takiej już po 3 zł za kilogram).

W smaku trochę kwaskowe, o taninach jeszcze sztucznie wystających, niczym za wysoki chłopek zza płota i twardych jak betonowa cembrowina w studni miękkiej wody. Mocno wiśniowo-pestkowy finisz, długi i zakończony super kwaskiem.

Całość daje nadzieję na świetne wino za parę lat. Ale wypite dziś sprawi też sporo radości - choć zastrzegam - do ideału jeszcze trochę brakuje. Próbowane dziś do lekko zrobionej wieprzowiny (z kaszą gryczaną!) dało nawet radę. Niezbyt ciężkie (13 proc. alk. - co dziś chyba nie jest wysoką wartością), akurat na lato.
 

Winiacz na 5 punktów w 7-punktowej skali!

poniedziałek, 16 września 2013

Hiszpan zadziorny - 5 pkt.

Las 2 Ces Tinto 2011



Półka - nieznana
Gdzie i czemu tak drogo - Próbka otrzymana z VinoTrio
Do Ideału? - Już ciut ciut !! (5 pkt.)

 
Zioła, trawy, gleba, mocne kwiaty - w nosie esencja ziemi, a w kieliszku piękne fioletowe refleksy. To hiszpańskie wino Las 2 Tinto 2011 z oferty VinoTrio - przytulnego sklepu na Marszałkowskiej. Kupaż trzech szczepów bobala, tempranillo i syrah. Te dwa ostatnie to (absolutnie im nie uwłaczając) powszechność w kielichach. Ale bobal to rzadkość. U nas, a nie w apelacji D.O. Utiel-Requena (Walencja), gdzie dominuje i jest obecny od wieków. Maurowie widać nie wycięli bobala w pień i dzięki Bogu, bo wino jest pyszne!
Zadziwia. Na początku oczywiście aromatem. Jest ostry, zadziorny, ziemisto-kwiatowy. Ale nie odrzuca, jest magnetyczny. Wyraźnie można tu wyczuć aromaty geranium. Gdzieś głębiej pojawiają się nuty lekko balsamiczne i wiśnie. Ale nie takie świeże, tylko wyjęte z domowego kompotu, kwaskowate.
W smaku nasz Las 2 jest kwasowy, spiczasty. Finisz długaśny i zadziwiająco mocny, ściągający taninami. Drugiego dnia wino nieco tylko łagodnieje, nie tracąc nic a nic z charakteru. Butelka kosztuje 40 zł, ale wytrawnego bobala warto posmakować. Bo winiacz z niego przedni, któremu do ideału brakuje już tylko ciut ciut!

Winiacz na 5 punktów w 7-punktowej skali!

środa, 28 sierpnia 2013

Francuz z lekką naftą - 6 pkt.

Cotes du Rhone Maison Guigal 2009

 
Półka - nieznana
Gdzie i czemu tak drogo - Prezent od Francuskiego Łącznika (8,9 euro)
Do Ideału? - Już ciut ciut!! (6 pkt.)

Wszystko dobre, co się dobrze kończy - ta degustacja kończy też ostatnią przesyłkę od Francuskiego Łącznika. Ale w jakim stylu kończy! Cotes du Rhone Maison Guigal jako ostatni z trzech winiaczy okazuje się pysznością.
Aromaty? Czerwono-czarne czyli jest i truskawa, i czarna porzeczka, czekolada z miętą (jak płateczki After Eight), ale też okazuje się gdzieś w głębi - tuż po otwarciu - troszkę naftowe, jak niektóre rieslingi. Ale mija moment, nafta ulatuje…

W smaku aksamitne. Alkohol (14 proc.) może troszkę wyczuwalny w aromacie, ale w smaku już nie. Lekko pieprzne, okrągłe, fajne. Charakterne - kupaż syrah (45 proc.), grenache (52 proc.) i mourvèdre (3 proc.). Produkt masowy - bo robiony w 3,5 mln butli, ale co z tego, skoro daje tyle radości? I któremu do ideału już tylko ciut ciut?

Winiacz na 6 punktów w 7-punktowej skali!

czwartek, 11 kwietnia 2013

Australijczyk, co wzbudza refleksję - 5 pkt.

Blaxland Estate Shiraz 2011
 
 
 
Półka - na wysokości kolan
 
Gdzie i czemu tak drogo - Tesco i 12,99 zł (zakup własny)
 
Do Ideału? - Jeszcze troszkę brakuje! (5 pkt.)

 
Ta butla musiała odczekać swoje. Aż śniegi stopnieją, aż minie chwilowa niechęć do Syrah/Shiraz, aż znajdzie się zgubiona karteczka z ceną przede wszystkim - bo jak to uwierzyć gdzieś tam w cenę, która tu i ówdzie się przewija jako niska - 12,99 zł. A jednak!

Ładny głęboki kolor i sporo czerwonego owocu w aromacie. Owoc złamany jakby kredą. Ale są truskawki, dżem śliwkowy, może porzeczki.

Zapach troszkę zapowiada słodycz. I faktycznie, czuć ją w smaku. Już miałem napisać, że dominuje, ale po chwili autorefleksji (a może wino się nieco otworzyło - wniosek: warto czekać) jednak tak nie napiszę. Z charakteru wyraźnie bardziej zaczepne niż wszystkie "poprawne" południowe wina francuskie, ale łagodniejszy to winiacz niż mocne południowoamerykańskie. Ale w końcu nic dziwnego - Australia butelkowana w Europie. W Wielkiej Brytanii w Tesco kosztuje kilka razy więcej niż u nas. Bo to w sumie winiacz, któremu do doskonałości tylko troszkę brakuje!

 
Winiacz na 5 punktów w 7-punktowej skali!

niedziela, 7 kwietnia 2013

Do takiej Reservy podchodźmy bez rezerwy - 6 pkt

Côtes du Rhône Villages Reserve

 
 
 
Półka - na wysokości piersi

Gdzie i czemu tak drogo - Tesco  i 19,99 zł (zakup własny)
Do Ideału? - Już ciut ciut!! (6 pkt.)


Czyste kafelki, nowiutkie wózki, wielkie umyte okna… Gdzie ja jestem? W Tesco. Teraz to nawet tak ładnie to w Almie nie ma. Szerokie przejścia między regałami. Na półkach porządek, jasność (od ledowych lamp) no i ściana win (a raczej trzy) bardziej imponująca niż w niejednym winnym sklepie (tzw. specjalistycznym). Oczywiście wybór supermarketowy - ale imponujący.

Co wybrać?! Côtes du Rhône Villages Reserve przyciąga uwagę klasyczną etykietką. Nie francuską, tylko made by Tesco. Ale jeśli prawdę mówią eksperci zachwalając tamtejszy staff - z centrali - wybierający wina, to może ten winiacz być czymś wspaniałym?

Pyk, wypada korek. Sztuczny - słabo... Ale pachnie niemal doskonale! Czuć aromaty śliwek. I kwiatów - gdy już z kieliszka uleci wino. Jest skóra, trochę leśnych ziół.

W smaku gorzkie, pikantne! Po pierwszej degustacji zamknąłem próżniowym korkiem i wstawiłem na balkon. Ochłodzenie o parę stopni (winiacz ma teraz 16) wyszło tak na plus, że nie sposób dać tu mniej niż 5 punktów. Może będzie nawet więcej, gdy jeszcze sobie uświadomię, że to wino kosztuje tylko 20 złotych. Moim zdaniem takiemu winiaczowi do ideału brakuje już tylko ciut ciut!!


Winiacz na 6 punktów w 7-punktowej skali!

czwartek, 28 marca 2013

Chilijczyk tostem pachnący - 6 pkt.

Raiz Gran Reserva Maule Valley 2010



Półka - na wysokości piersi

Gdzie i czemu tak drogo - Alkohole Winoteka i 65,99 zł (próbka importera)

Do Ideału? - Już ciut ciut!! (6 pkt.)

 

Zawodowi degustatorzy win - najwidoczniej nie tylko doskonałych (bo nimi siorbią, mlaskają i wypluwają) - używają tzw. fiszek do określania, notowania aromatów, smaków, wrażeń itp. To takie ściągi. W nich mają zapisane, że wino może być owocowe albo kwiatowe (i tu wymieniają kilka bardziej szczegółowych aromatów). To pomocne, prawda. Szczególnie, gdy już próbują trzydziestego wina.

Mnie w takich fiszkach intrygował aromat spieczonych tostów. Jak ktoś przypali ciasto czy bułkę, to raczej w kuchni dramat. A w winie? Przeciwnie. Dowód - Raiz Gran Reserva 2010 (dostępne w sklepie sieci Alkohole Winoteka, Warszawa ul. Żelazna 67).

Pierwsze, co wyczuwamy po wysunięciu długaśnego korka z butli to zapach torcika marcello: czekoladowe ciasto, gorzkie kakao, wiśnie. Potem jest nutka ziołowości, a po chwili w kielichu pojawia się właśnie ów tost.

W smaku chilijski winiacz jest okrągły, harmonijny. I dostojny. Jest nieco czerwonych owoców (rany, zdanie jak z fiszki), ale jest także i czekolada, nieco dębu (w końcu leżakował w beczkach 18 miesięcy).

Choć niby taki nowoświatowy, to świetnie pasuje do francuskiego camemberta czy niebieskiego pleśniaka. Musi być wyborny do pieczonej wołowiny! Alkohol jak na Nowy Świat niewielki (13,5 proc.) i słabo wyczuwalny.

Takie na przykład wina z Argentyny z czystego cabernet sauvignon potrafią walnąć w nos alkoholem jak chłop cepem (dopiero potem odsłaniają czekoladowo-wiśniowe aromaty). A Raiz jest na zupełnie innym biegunie. To znaczy jest tuż przed nim. Od doskonałości tylko ciut ciut!!
 

Winiacz na 6 punktów w 7-punktowej skali!

sobota, 16 lutego 2013

Solidny Francuz, choć króla nie porwie - 3 pkt

Fruité Côtes du Rhône 2011
 
 
Półka - na wysokości pasa
 
Gdzie i czemu tak drogo - Lidl i 16,99 zł (zakup własny)
 
Do Ideału? - Nawet może być (3 pkt.)
 
 
Tego wina - przyznam się bez bicia - próbowałem już kilka razy. Zawsze dla bezowocnej przyjemności. To znaczy bez przyjemności analizy dla innych, opisu, poszukiwania wrażeń dających się opisać. Czas to zmienić!

Winiacz jest w jednej z niewielu butelek o kształcie, jaki pamiętam z paryskich i londyńskich muzeów. Butelka klasycznego burgunda (choć to nie burgund). Z takich pili więźniowie The Tower w Londynie i Conciergerie w Paryżu (ci szlachetnie urodzeni).

Czy i dziś rys szlachetności znajdzie w nich klient Lidla? Sprawdzałem to parę razy. Trucizny w tym absolutnie nie ma. Świetnie. Na dworze z XI wieku dla podkomorzych, namiestników i króla może jeszcze by się ów winiacz nadał jako prawie doskonały, dla więźniów jako jeszcze lepszy. By mogli ryć w ścianach swe herby i obelgi.

Ale dziś? Co oferuje poza pięknym kolorem? Oferuje nam owo wino przedziwny zapach. Najpierw czuć wiosenne kwiaty (nagietki), trochę jakichś owoców (mało) i potem już rewolucja: guma od majtek, a może od słoików. Ale potem czuć trochę… smaru samochodowego.

Zakorkowane syntetycznym korkiem - tym ohydnym (obwoluta na zewnątrz, porowata tkanka wewnątrz) oferuje nam jednak lepszy smak niż zapach. Ale w smaku czuć troszkę tego co czułem w kilku winach z takim korkiem: nieco dziwny posmak. Jeżeli częściej pijemy wino dojrzewające w beczkach, to ów smak zauważymy. Gdy piłem to wino pierwszy czy drugi raz, nie miałem tego wrażenia.

Ale po posmaku następuje przyjemne doznanie. Czujemy fajny smak wytrawnego czerwonego winiacza, nie czując alkoholu (a jest go 13,5 proc.). Średniego w klasie, ale przyjemnego.

Mnie takie wino nie odstrasza. Jeśli uwzględnimy cenę (prawie 17 zł), możemy mieć pewność: to wino warte zakupu. Ale człowieka wolnego nie porywa. 
 

Winiacz na 3 punkty w 7-punktowej skali!