sobota, 17 grudnia 2016

15 mgnień Syrah zimową porą

Za oknem mróz, a w kielichu słońce! 

Organizator - Michał Wine Mike Misior - Jurek i Monika

Zima i wina lodowe? Brrr... Lubimy oczywiście słodycze, ale zimą tęsknimy raczej za tym, co jest świetnym wspomnieniem lata, co lato w sobie w magiczny sposób zatrzymuje - za czerwonym, pełnym słońca winem. W to marzenie wstrzelił się idealnie Michał Wine Mike Misior, który w środku polskiego marazmu zorganizował dla winnych blogerów degustację Shiraz/Syrah.

Poetycko można rzec, że Bogowie byli przeciwni, bo Michał zdradził, że aż pięć butelek było dotkniętych korkową wadą, w trakcie ujawniła się jeszcze jedna. Cóż, tak bywa... Ale tytuł o 15 mgnieniach zostawiam, bo flaszek na stole 15.

Szczepu Shiraz/Syrah chyba przedstawiać nie trzeba. Pochodzi prawdopodobnie z Francji, z Doliny Rodanu. Ale dziś jest jednym z międzynarodowych szczepów. Spotkamy go m.in. i w Europie, i w Południowej Ameryce, i w USA, i w RPA, i w Australii... Daje ciemne wina o wysokiej zawartości garbników, znakomicie znoszące upływ czasu. W Nowym Świecie są napakowane, szerokie, owocowe, ekstraktywne, czekoladowe wręcz. A te europejskie - raczej zimne, pieprzne, jeżynowe, powściągliwe. Ale - uwaga - pozory potrafią mylić...


Nr 1 - Alzania Navarra Syrah 2012 z WineAndYou za 54 zł

Wino z numerem jeden okazało się mocne, ciasteczkowe, ale nieco za chłodne (na zewnątrz było zimno!), mało pieprzne, ze stosunkowo niewielką ilością alkoholu i sporą owocowością. Stawiałem na Węgry, ale poległem - jak zresztą wszyscy. Rzuciłem, że pewnie wino z Hiszpanii, bo Mike jest znany z hiszpańskich wrzutek. Tak! Okazało się, że to wino z Navarry - Alzania Navarra Syrah 2012 z WineAndYou za 54 zł. Ale dopiero, gdy się ociepliło, czuć było dżemistość. Potężna czarna porzeczka doszła do głosu... Po 20 minutach już nie ma wątpliwości, że to Hiszpania.

Wino nr 2 było dość lekkie i dość przejrzyste, niczym Pinot Noir, o dziwnym waniliowym posmaku, z lekką strukturą i taniną. Wszyscy stawiali na północny Rodan albo Austrię. A to była etykieta znana z Lidla - Szeleshát Szekszárdi Syrah 2013 za 29,99 zł. Szkoda, że bardzo odmienny od tego, które gościło na degustacji, w której brałem udział.


Nr 3 - Salomon Estate Shiraz Finnis River 2012 (Mielżyński - 156 zł)

"Trójka" - choć jeszcze zimna - była zapowiedzią obiecującą. Mocny, porządny shiraz. Czekolada i kakao, trochę skóry, beczka dość wyrazista, ładny powiew mocy stanowczo nieeuropejskiej. Przypuszczałem, że to Australia i miałem rację - Salomon Estate Shiraz Finnis River 2012 (Mielżyński - 156 zł). Wino po krótkiej chwili ogrzania (nalewane było chyba w 13 st. C) zyskało. I zaczęło się stawać coraz lepsze, coraz pełniejsze, coraz bardziej krągłe, a wciąż eleganckie.


Nr 4 - Domaine la Provenquiere Languedoc Syrah 2014 (WineAndYou - 29 zł)

Czwarta butelka była z innego bieguna. W aromacie i smaku pojawia się pewna kompleksowość i delikatność, choć wino nie jest tak złożone jak nr 3. Byłem pewien, że to Francja, choć nie spodziewałem się, że Langwedocja. A to Domaine la Provenquiere Languedoc Syrah 2014 (WineAndYou - 29 zł).

Nr 5 - Azienda Vitivinicola Tola Syrah Sycylia 2015 (Krople Wina - 39 zł)

Trochę mojego rozczarowania przyniosła piątka - wino wydało się najpierw bardzo powściągliwe, taniczne, dość ostre w charakterze. Droższe od poprzedniego o 10 zł - Azienda Vitivinicola Tola Syrah Sycylia 2015 - (Krople Wina - 39 zł).

I teraz podróż do zupełnie innego bieguna. Szóstka okazała się już bogatsza, nieco szersza, choć w pewnej chwili miała nieco piwniczny wydźwięk. Obstawiałem Nowy Świat, a konkretnie Chile. A tu Stellenbosch z RPA - Neil Ellis Sincerely Shiraz Western Cape 2014 (Vininova - 46 zł).

Nr 7 - Mitolo Jester Shiraz McLaren Vale 2012 (WineAvenue - 79 zł)

Mnóstwo owocu, ciepłego, czarnego i czerwonego, ze śliwkowym nieco akcentem, z wanilią, czekoladą... Wino gęste, z potężnym ekstraktem. Tylko Australia! Bez żadnych wątpliwości! Oczywiście: Mitolo Jester Shiraz McLaren Vale 2012 (WineAvenue - 79 zł). Wino mocne, bardziej do sosów z żurawiną, już słodkich, może też do czekolad i deserów. Ale na pewno warte uwagi!

Po takiej Australii ósemka okazała się rozczarowaniem - wino szczupłe, w nosie jest owoc, ale w smaku dziwnie kościsto-wodnista szczupłość, by nie powiedzieć, że marność. Wydało mi się do tanią Francją - i było bo z numerem 8 wystąpiło tanie wino z Lidla - Cave de Tain Syrah 2015 (19,99 zł).

Nr 9 - Evans Wine Company Nine Stones Shiraz Barossa Valley 2013 (Vininova 56 zł)

Na szczęście dziewiątka była wybawieniem i powrotem w rejestry smaku, mocy, koncentracji. To uwielbiam w Shirazach. Stanowczo nowoświatowe, mocne i pokomplikowane, szczypiące w język jak elektrody płaskiej baterii. Znów mamy gęstość, moc i długi finisz. Byłem pewien, że Australia, że Barossa i 2013. I to było to - Evans Wine Company Nine Stones Shiraz Barossa Valley 2013 (Vininova - 56 zł). Pomyliłem się tylko w jednym - w cenie. Byłem pewien, że to wino za 80 zł!

Nr 10 - Foncalieu Le Versant Syrah Languedoc 2014 (Wineonlne 49 zł)

Dziesiątka była ciemna, mocna, ale dość słaba i płaska na tle poprzedniej Australii. Pełna jednak czarnego owocu, ale w sposób dystyngowany, nienachalny. Czuć z kieliszka tanią Francję. I rzeczywiście - choć nie taka tania. Foncalieu Le Versant Syrah Languedoc 2014 (Wineonline 49 zł).

Butla 11 - wino jeszcze bardziej szczupłe i krótkie, miało wszystkie cechy niedrogiej Hiszpanii. Tak jest! Dehesa de Luna "Luna Lunera" Syrah Kastylia 2015 (WineAndYou - 29 zł). Dwunastka - o wiele lepsza. Wino ciekawe, intensywne, może apteczkowe, nie sprawiające wrażenia przegrzanego. A to Casa Silva Colchagua Valley Shiraz 2012 (Wineonline - 69 zł).

Nr 14 - Echeverria Gran Reserva Colchagua Valley Syrah 2013 (Vininova - 63,90 zł)

Butla nr 14 - wino zrobiło na mnie wrażenie świetnego do obiad. Ładnie napakowane, z umiarem, z wydźwięku czekolady i skóry. Piłbym bardziej do jedzenia - np. chili con carne niż smakował solo! I oto po zdjęciu folii - Echeverria Gran Reserva Colchagua Valley Syrah 2013 - (Vininova - 63,90 zł).


Ostatnia butelka - 15 - dla mnie francuska elegancja, z pięknie ułożoną jeżyną ze śliwką, pieprzne i piękne. 2012 lub 2013? Nie! To starsze wino, bo z 2010 roku: Rickety Bridge Shiraz Western Cape (WineAvenue - 79 zł). Bardzo przyjemne, jedno z tych, które pozwalają nie myśleć o zimnie, mrozie itp.

Wnioski? Próba nie była oczywiście wielka, ale pokazała że Syrah z dyskontów to może nie być najlepszy wybór. Nie było to na pewno intencją organizatora, bo większość win ze sklepów specjalistycznych pochodziła z innej kategorii - raczej ciężkiej niż piórkowej. Zresztą to widać także po cenie - ciężko znaleźć w Syrah za 20 zł tyle finezji co w etykiecie trzy razy droższej. Różnice w klasie są kolosalne. No i - co najważniejsze w nadchodzącym styczniu i lutym - chcecie zapomnieć o zimie, śniegu i mrozie? Postawcie na Shiraz z Nowego Świata. To może być świetny wybór!

A tak pisali inni uczestnicy degustacji:

- Wine Trip Into Your Soul

- Winne Okolice

wtorek, 13 grudnia 2016

Wina Lidla na święta

Wina Lidla na święta



Na półkach w Lidlu trochę starego, trochę nowego - czyli oferta świąteczna. Katolog, w którym poza winami jest także wódka, whisky, przypomina do złudzenia katalogi z innych sieciówek. Połowę na szczęście zajmują wina. Kilka etykiet jest znanych z poprzednich ofert. Są wśród nich musiaki, dedykowane specjalnie na sylwestrowe toasty, są wina białe - do świątecznych dań, ale są także wina czerwone - akurat na resztki zimnych miesięcy.

Weiber Cremant d'Alsace (27,99 zł)

Weiber Cremant d'Alsace (27,99 zł) już był w ofercie Lidla dwa lata temu. Wtedy imponowały wielkie bąble, choć aromat nie był imponujący. Ale ma coś, co spodoba się przejedzonym w sylwestrową noc - jest dość przyjemna świeżość i spartańska struktura. Ale całość bardziej mineralna niż kwiatowa czy owocowa. Daję winiaczową 4+.

Arestel Cava Brut (14,99 zł)

Na tle cremanta Cava Arestel Brut wydaje się bardziej drożdżowa, ale także bardziej jakby utleniona, troszkę umęczona i twarda. Mona oczywiście powiedzieć, że to bogaty aromat i złożony, ale coś w butelce, którą próbowałem, było coś dziwnego. Na 3 Winiacza.

Maxime Bellois Brut Champagne (79,90 zł)
 
W dyskoncie będzie także szampan, a nawet dwa. Comte de Brismand Brut Reserve był także w zeszłym roku (w tym będzie za 59,90 zł), w tym roku dochodzi Maxime Bellois Brut! Droższy, bo za prawie 80 zł (bez 10 gr) - ostry, mocno drożdżowy, orzechowo-migdałowy. Bardzo fajny! Dobra 5++!

Weissburgunder (24,99 zł)
 
Włoski Weissburgunder z Alto Adige może być przebojem. Za 24,99 zł dostajemy wino kwiatowe, z akcentem białych owoców i całkiem przyjemnej mocnej strukturze. Z dobrą kwasowością, elegancją i świeżością. O wiele lepszy od Pinot Grigio, jakich w tych cenach w innych marketach pełno!

Ernest Wein Riesling 2014 (19,99 zł)

Mniej mi się podoba Riesling Ernest Wein 2014 (19,99 zł). Może dlatego, że w aromacie jest bardziej powściągliwy, delikatny, by nie powiedzieć nijaki. Wino ratuje całkiem spora struktura, troszkę cukru. Ale przynosi trochę rozczarowania. Ot, winiaczowa 3+.

Domaine de Beaurepaire Muscadet Sevre et Maine (17,99 zł)

Zwykle Muscadet jest ostry jak żyletka, ale ten z Lidla - Domaine de Beaurepaire Muscadet Sevre et Maine (17,99 zł) - jest raczej z krainy łagodniejszej kremowości. Drożdżowe, nieco przypominające szampan bez bąbelków, owocowe, krągłe, miękkie. Ale będzie się podobać - bo i cena bardzo przyjemna! Winiaczowa 4++.

Ca'de Monaci Negroamaro Salento "Passito" (17,99 zł)

Jak czerwienie? Ca'de Monaci Negroamaro Salento "Passito" (17,99 zł) o dziwo, dość delikatne, jak to Salento naznaczone sporym kwasem, ale całość rozczarowuje. Jest tanina, ale wino sprawia wrażenie troszkę płaskiego wina. Choć może do pizzy z salami albo spaghetti z pomidorowym sosem nie będzie złe. Winiaczowa 4-. 

Muriel Thomas Cotes du Rhone - ma być w styczniu

Trochę przyjdzie nam poczekać na Muriel Thomas Cotes du Rhone (cena jeszcze nieujawniona). Winopisarze zaproszeni na degustację mieli okazję spróbować tego wina nim weszło do sprzedaży. O dziwo, okazało się dość szczupłe, twarde, szkieletowe. Po pewnym czasie czuć pewną stajnię i moc. Przebywanie w dekanterze bardzo mu pomoże! Na Winiaczową 5+!

Chateau Fonroque Saint Emillion Grand Cru Classe 2012 (cena ok. 100 zł)

Drugim przedpremierowym winem było Chateau Fonroque Saint Emillion Grand Cru Classe 2012 (cena ok. 100 zł). Tu już czuć klasę dobrego Bordeaux. To na pewno najlepsze czerwone win, jakie znajdzie się na półkach Lidla. Sporo czarnego owocu - jeżyny i czarnej porzeczki, ładnie wtopione kwasowość i jeszcze całkiem żywe (choć delikatne) garbniki. Do mięs z żurawiną... Daję 6 punktów!

Hachon Ribera del Duero 2014 (24,99 zł)

Hachon Ribera del Duero 2014 było już rok temu i podobało mi się. Jest moc czerwonych i czarnych owoców i sporo jeszcze garbnika. Beczka też jest - w postaci kawy, wanilii i cząstki suszonych owoców.

Vinya Carles Crianza 2010 Priorat (29,99 zł) 

Vinya Carles Crianza 2010 Priorat (29,99 zł) pewnie będzie się podobać, choć nie jestem fanem tego wina. Jest lekka warzywność, spora beczka (niestety, sprawiająca wrażenie taniej, prostej), w smaku czuć lekką słodycz i garbniki. Takie wina mają fanów. I pewnie znajdą!

Veneto Rosso 2014 (24,99 zł)

Wolę już Veneto Rosso 2014 - tym bardziej, że jest o pięć złotych tańsze! W smaku też słodkawe, ale to pewnie z koncentracji wynikającej z podsuszenia winogron. Czuć aromaty drewna i owocu. Ale drugiego dnia jest stanowczo lepsze - pojawia się fiołek, czarna porzeczka, wanilia oczywiście także, ale już "przetarta", mniej ordynarna. Za 25 zł to też będzie hit - bo Włochy i elegancka etykietka jak rycina z Biblioteki Narodowej. Dla mnie na 5-.

Bellanova Rosso IGP Salento 2014 (14,99 zł)

Bellanova Rosso IGP Salento 2014 (14,99 zł) to porządna struktura, ale także... sporo słodkawych wrażeń. Owoc nieco za bardzo dżemowy. Ale w sumie wino dość lekkie, nienapastliwe. Szkoda tylko, że ma tak mało finezji. Dla mnie 4 z dużym minusem.

Duca do Castelmonte Moscato 2014 (17,99 zł) 

I na koniec wino, które szybko zniknie, bo warte jest zakupu. Duca do Castelmonte Moscato 2014 (17,99 zł). Słodziak emanujący aromatem figi i daktyla. Poza suszonymi owocami jest też delikatna kwasowość. Widzicie? Nie przegapcie! W tej cenie za 0,75 l ciężko znaleźć coś lepszego!


Wina degustowałem na zaproszenie importera


wtorek, 6 grudnia 2016

Winne Mikołajki - Klasycznie, z kogutkiem!

Castelli del Grevepesa Clemente VII 2012 Chianti Classico



W Winnych Wtorkach dziś Winne Mikołajki - czyli św. Mikołaj przyszedł do blogerów. A oni wino wypili, posmakowali, a teraz dzielą się swoimi spostrzeżeniami, uwagami, refleksjami. Ja w bucie znalazłem butelkę - jak rok temu z Włoch, ale tym razem nie z ulubionego szczepu Polaków (Primitivo), tylko innej ulubionej etykiety - z czarnym kogutkiem na szyjce - czyli Chianti Classico!

Św. Mikołaj musiał ją "wyhaczyć", znając moje upodobanie do Chianti Classico, i trafił dobrze! Producent - Castelli del Grevepesa - swoje początki datuje na połowę lat 60., a jego założycielami zostało 18 winogrodników, którym na sercu leżał los win z regionu. Czyli nie byli to rewolucjoniści jak Barolo Boys. I w winie to całkiem ładnie czuć.

W winie 100 proc. Sangiovese i to całkiem lekkiego, macerowanego zaledwie 10 dni na skórkach. Nalane do kielicha odsłania niezbyt mocną suknię (zdjęcie do końca nie oddaje przejrzystości), ale za to imponuje bardzo przyjemnym aromatem wiśni, z kwiatowym (fiołek) tłem. W smaku struktura elegancka, dość szczupła, z drobną taniną i dobrze zbalansowaną kwasowością. Beczka jest, ale bardzo skąpa (tylko 15 proc. wina było w małych barrique), gdzieś w zaułkach smaku.

Takie wino chciałbym pić do past z pomidorowymi sosami, z bazylią i czosnkiem, do pizzy na cienkim spalonym miejscami cieście... Może być nawet w kubku, byle gdzieś tam daleko, w San Casciano in Val di Pesa... 

A co dostali od św. Mikołaja inni blogerzy?

- Blurppp: węgierskiego Furminta

- Czerwone czy białe Marsalę Superiore!

- Enowersytet: Shiraz z RPA!

- Italianizzato: Soave Zenato

- Jongleur: Mikołaj przyjechał z Mołdawii

- Korek od wina: Lambrusco

- Nasz Świat Win: greckie Agiorgiotiko

- Pisane Winem: Barberę z minimalistyczną etykietą

- Przy winie: czerwone wino z Wielkopolski

- Winne Przygody: białe Porto!

- Winniczek dostał Rieslinga

- Zdegustowany: Regent od Krojciga!


czwartek, 24 listopada 2016

Wino i jedzenie: blogerzy gotują na jesień!

Jakie wina do jesiennych potraw?

Do tych win powstało kilka wspaniałości! I to pysznych!

Nie ma chyba bardziej jesiennego miesiąca niż listopad. A już gdy jesteśmy w jego połowie, to tylko włączyć Portishead, zgasić światło po godz. 15.30, otulić się kocem i zapaść w sen zimowy. Ale to rozwiązanie dla mięczaków. Winni blogerzy mają inną receptę - gotują i degustują!

Ze mnie kucharz marny, zaparzam świetną herbatę, zrobię pyszną jajecznicę i sałatkę też - ale nie o sałatę, do której pasują wytrawne białasy, nam w listopadzie chodzi, ale o wina krwiste, potężne i czerwone! Do takich właśnie okazów (wina zorganizował Sebastian prowadzący bloga Zdegustowany) grupa blogerów - na zaproszenie gospodyni i animatorki przedsięwzięcia Dominiki z bloga Nóż i Widelec - przygotowała mnóstwo pyszności!  

Tyto Alba 2012 (importer Wina-Gali) z tartą pastą z pomidorów, czosnku, słoneczników...

Na rozgrzewkę - swoisty aperitif - poszło Tyto Alba 2012 (import Wina Gali) - lekkie, nieco kredowe, z drobną taniną. Do jedzenia - mięso jeszcze buzowało w piekarnikach - bagietka z pastą z suszonych pomidorów, czosnku, słonecznika i z dodatkiem czubricy. Pasta pyszna, lekko słona, dodająca apetytu. Wino świetnie zrobione - poważne, a jednak dość lekkie, w chwilę po odkorkowaniu otwiera się, odsłaniając owocowe serce.

Azul Portuga Douro 2014 (ok. 30 zł także Gali Wina), La Planta Ribera del Duero DO 2015 (59 zł, Vininova) i Frankland Estate Rocky Gully Shiraz 2013 (69 zł, Wines United)

Pikantne leczo oraz papryki nadziewane (bulgur, feta, pecorino, mięso wołowe i jagnięce z surowych kiełbasek) parowaliśmy z trzema winami - Azul Portuga Douro 2014 (ok. 30 zł także Gali Wina), La Planta Ribera del Duero DO 2015 (59 zł, Vininova) i Frankland Estate Rocky Gully Shiraz 2013 (69 zł, Wines United). 

Azul do leczo wydało się idealne. Ładnie zrównoważyło pikantność. Było wiśniowe, z mocnym owocowym tłem. Drugie już było bardziej wyważone - miało idealną równowagę owocu i beczki. O dziwo, pasowało świetnie do obu potraw. Australijczyk był szeroki w swoich aromatach, pełen dżemu, podbity na maksa owocem! I trzymał się do końca! Same dania ekstra. Papryczki w szczególności. Wciąłem dwie i pół... I żałowałem, że nie wziąłem jeszcze jednej...

Faszerowane papryki. Mniam! (fot. Olaf Kuziemka)

Papryki to autorski przepis Roberta i Marty z bloga Nasz Świat Win. Jak je zrobić? Smażymy cebulkę i czosnek, dodajemy mięso jagnięco-wołowe (tu są z surowych kiełbasek) do tego papryka słodka, wędzona i ostra, cynamon, bazylia, sól i pieprz i smażymy całość. Gotujemy kaszę bulgur i mieszamy z mięsem. Robert i Marta dołożyli jeszcze na spód papryki fetę, a na wierzch twarde pecorino. I wyszło bomba!

Do pierogów z kaszą gryczaną i wołowiną (przepis Sebastiana i Karoliny) dopasowaliśmy Le Pigeoulet Vaucluse 2015 (66 zł, Vininova), Rojalet Selección 2013 (44 zł, El Catador) i  Estay Prieto Picudo 2014 (45 zł, El Catador). Pierwsze wydało się o dziwo najbardziej "burgundzkie" w charakterze - pełne, wiśni, rozmarynu, mięty. Ale także pod spodem zielone, młode, stalowe jeszcze. Do pierogów bardzo dobre.

Rojalet to też dobry wybór, choć wino odmienne - królestwo czarnej porzeczki. Owocowe, ciemne, po dłuższej chwili eleganckie i świetne! Estay - to z kolei królestwo korzennej beczki, mnóstwo pierniczka i pieprzu. Najciemniejsze, ale też pieprzne i bardzo żywiołowe i oparte na ostrym kwasowym kręgosłupie, podpierając się na wsporniku z mocnej taniny. To wino "zjadało" pierogi na śniadanie, ale samo w sobie było znakomite!

Le Pigeoulet Vaucluse 2015 (66 zł, Vininova), Rojalet Selección 2013 (44 zł, El Catador) i  Estay Prieto Picudo 2014 (45 zł, El Catador)

Risotto - prosta, szybka i bardzo fajna potrawa stworzona przez Olafa (Powinowaci) dostała swoich kompanów w postaci Michele Biancardi Uno Piu Uno 2015 (49 zł, Krople Wina) i Quinta do Mouro Tinto 2012 (43 zł, Mielżyński). Bardziej chyba pasowałyby wina białe, ale nie zasklepiajmy się w kolorowych stereotypach :)


Michele Biancardi Uno Piu Uno 2015 (49 zł, Krople Wina) i Quinta do Mouro Tinto 2012 (43 zł, Mielżyński) do risotto

Pierwsze wino to kupaż Primitivo i Nero di Troia czyli odmian ciemnych, mocnych. Troszkę dominowało jednak nad potrawą, ale drugie mi się podobało. Może dlatego, że było pozbawione ostrości brzytwy. Było pełne, owoc był już złamany czymś wtórnym. Wzbudziło trochę kontrowersji, ale mi się podobało.

Jagnięcina oraz Thelema Mountain Red 2013 (48 zł, Southwine), Chateau Vartely Individo Rara Neagra, Malbec, Syrah 2014 (49 zł, Dom Wina) i Album Reserva Alentejano 2013

Na mięsny finisz - do wolno pieczonej jagnięciny z sosem musztardowym oraz wołowiny w winie - zostawiliśmy butelki, które wydawały się najbardziej odpowiednie: Thelema Mountain Red 2013 (48 zł, Southwine), Chateau Vartely Individo Rara Neagra, Malbec, Syrah 2014 (49 zł, Dom Wina) i Album Reserva Alentejano 2013.

Thelema zrazu uderza czekoladą, wanilią i mocnym kakao. Ale w smaku już tych akcentów nie ma. Zostaje czerwony, bardzo przyjemny owoc. Do mięsa troszkę za krzepkie. Za to mołdawskie Vartely - idealne! Pieprzne, w aromacie także czerwone owoce, ale lżejsze, wyśmienite! Album to już nieco inny charakter - ładna struktura i mocna tanina, choć bardzo drewniana, aromaty bardzo ziołowe. Ciemne.

 
Tarta i wina! Nawet nie wiecie, jak szybko zniknęła...

Co do deseru? Do tarty czekoladowo-pomarańczowej (czekolada 70 proc.) z migdałami, jagodami goji i płatkami migdałowymi? Jedyne wino białe - Braun Ellerstadter Bubeneck Gewürztraminer Spätlese 2014 (54 zł, 13Win) oraz Graham’s Porto Late Bottle Vintage 2009 (94 zł, Centrum Wina). Gewürz był wykwintny, dość nieznacznie różany, ale nieco zbyt delikatny do tarty. Ale za to jakże świetnie pasowało Porto! Znakomite dopełnienie całości, komplementarne, znakomicie podpasowała tu ta gorzka czekolada pokryta gorzkim migdałem. To było prawdziwie mistrzowskie zwieńczenie wieczoru!

Wina otrzymaliśmy od importerów, za co dziękujemy!

A takie wrażenia mieli inni uczestnicy:

Nasz Świat Win

Nóż i Widelec - tu znajdziecie mnóstwo przepisów

Zdegustowany




wtorek, 22 listopada 2016

Winne Wtorki: Australia na biało

Burra Brook Sauvignon Blanc 2015



- Kwasior! - rzekła z satysfakcją Najlepsza z Żon, biorąc łyka Burra Brook Sauvignon Blanc 2015, które właśnie dziś przyniosłem z Marks&Spencer. Bo w dzisiejszych Winnych Wtorkach temat z Winnych Przygód - czyli Australia na biało. Tam zaczyna się lato, a u nas niestety nie. Australii, przynajmniej tej białej próżno szukać (mało, oj mało) na półkach marketów, ale od czego wizyta w M&S. Co jak co, ale win ze swoich dawnych kolonii brytyjska sieciówka ma sporo. I oto na jednej z półek - za 29,44 zł (przecena o 10 zł) - Burra Brook Sauvignon Blanc 2015.

Sauvignon Blanc z Nowej Zelandii to klasa. Żeby daleko nie szukać - choćby biedronkowe Greyrock albo (już dawno niewidziany) Fern Ridge. Nie wspomnę tu o SB od innych importerów, specjalizujących się w wyższej półce. W M&S chciałem znaleźć właśnie taką fajną półkę, ale nie oszukujmy się, za 30 zł nieba nie kupimy.

Wino lekko słomkowe, w aromacie trawiastość, nieco stalowa, z wyczuwalną siarką. Pierwsze wrażenie w smaku to niezwykle szczupłe ciało. Nie ma tu tej przyjemnej "tłustości", ciała, struktury. Jest owszem kręgosłup, ale przydałyby się jeszcze "mięśnie"!

Nie znaczy to, że to wino jest złe, ale oceniane jako wino z Nowego Świata rozczarowuje. Myślę, że degustowane w ciemno zostało by wzięte za pochodzące z Europy. Może z Francji, bo pasuje najbardziej do sera Brie???


A taką białą Australię próbowali inni Winni Wtorkowicze:

- Blurppp: Australię znalazł w... Austrii. W sumie też na "A"

- Czerwone czy Białe: Australia trochę po sąsiedzku

- Dolina Mozeli: Pinot Gris

- Italianizzato: Chardonnay - też z M&S!

- Winne Przygody: Pinot Gris!

poniedziałek, 21 listopada 2016

Armantes i Carabal w Odkupieniu Win

Czerwień na Placu Niemena
 
Odkupienie Win działa od połowy września

- Ideą było otworzenie nowego miejsca, w którym po pierwsze można kupić świetne wino, a po drugie, by można było się go także napić i swobodnie porozmawiać, w tonie kultury "wysokiej" - mówi Radosław Kobus z Odkupienia Win, nowej winnej "miejscówki" w Warszawie przy Placu Niemena 1.


Jest stół, są goście i gospodarze. Atmosfera za to swobodna!

Na ścianach solidne metalowe regały z butelkami - zarówno tymi popularnymi (jak włoskie Primitivo), jak i tymi bardziej dla pasjonatów (np. Sycylia). Trochę etykiet z Winkolekcji, ale jest też sporo z własnego importu. Na środku stół - idealny do winnych rozmów, świetne szkło. I na szczęście - żadnej głośnej muzyki!

Jedną z przewodnich idei są wieczory degustacyjne o pewnym wspólnym kluczu. I w takim właśnie wieczorze - poświęconym winom dwóch hiszpańskich producentów: Bodega San Gregorio i Carabal - miałem przyjemność wziąć udział.

 
San Gregorio Armantes Macabeo 2015 (35 zł)

Bodega San Gregorio to spółdzielnia zrzeszającą winogrodników gospodarujących na 900 hektarach! Armantes to jedna z jej marek. Degustację zaczęliśmy od dość delikatnego Macabeo. Na etykiecie róg jelenia - zwierząt żyjących w Catalayud (Saragossa), gdzie leżą winnice. W butelce wino o dziwo, jak na Macabeo nie jest dojmująco gorzkie! Ma troszkę struktury i całkiem żwawą kwasowość. Całkiem długi finisz. I kosztuje tu 35 zł. Nada się i jako aperitif, i jako wino do drobiu czy ryby.



Drugie białe Armantes fermentado en barrica 2013 jest droższe o 14 zł, ale to już wyższa półka. Fermentowało w baryłkach z amerykańskiego dębu - choć wanilia nie przytłacza całości. Tu też Macabeo, z nieco przygaszoną goryczką, ale długie w finiszu. W aromacie jest i biały pieprz, i biała czekolada. Bardzo fajne wino.

Armantes Garnacha y Tempranillo 2015 (36 zł)

Podstawowe wino czerwone - Armantes Garnacha y tempranillo 2015 (15 proc. alkoholu) ma także przyjemną cenę - 36 zł. Czuć wiśnie i pesteczki, ale jest też całkiem sporo ziołowości, trawiastości. Przyjemne, codzienne wino - bardzo dobrze pasuje do pizzy czy prostych makaronów z mięsem o pikantnym charakterze.

 
Armantes Armantes Vendimia Seleccionada 2013

Armantes Vendimia Seleccionada 2013 ma o dziwo sporo włoskiego charakteru - jest tu poza owocem sporo fiołków, przynajmniej po odkorkowaniu. Do tego wina już można podać czerwone mięso. Wino ma długi i bardzo przyjemny finisz.

Armantes Crianza 2012 (49 zł)

Armantes Crianza 2012 (14,5 proc. alkoholu) - tu już pojawiają się lekko waniliowe nutki, choć bez przesady. Tempranillo i Shiraz z 50-letnich krzewów, 10 miesięcy w dębie. Jest wiśnia, kakao, skóra i pieprz, ale też ziołowość. I mnóstwo długiego finiszu. Cena - 49 zł. Można je parować śmiało ze stekami!

Carabal Rasgo 2013 (75 zł)

Z winami Carabal zetknąłem się trzy lata temu, podczas wystawy win hiszpańskich. Wówczas szukali importera. I jak widać - znaleźli! Carabal Rasgo 2013 zrazu pachnie jak świetna Francja - pewnym bandażykiem, apteczką babci. Ale po dłuższej chwili to wrażenie ulatuje, zostaje miękkie i aksamitne wino, o długim jak boa finiszu. Jest przy tym mocno owocowe (tylko 3-5 mies. beczki). Czas spędzony w kieliszku działa na jego korzyść. Robi się bardzo delikatne. Według mnie - najlepsze wino wieczoru. Cena - 75 zł.

Carabal Cavea 2012 (99 zł)

Jeszcze wyższa półka to Carabal Cavea 2012. Tu szczepy Syrah, Cabernet Sauvignon, Tempranillo i Graciano. W beczce spędziły od 10 do 12 miesięcy. Ale nie zabiło to owocu, tylko dodało mu pewnej likierowości. Wino eleganckie i solidne, mocne, o świetnej równowadze kwasowości, tanin i owocowości. Cena co prawda wysoka - 99 zł - ale wino warte tego, by choć raz spróbować!

środa, 9 listopada 2016

Wino i jedzenie: G.D.Vajra w Rozbrat 20

Czerwień w kielichu i niebo na języku!

G.D.Vajra Barolo Ravera 2011. Wspaniałość!

Przez okna padały promienie ostrego słońca, bo gęste chmury akurat tego dnia rozstąpiły się - na szczęście - kończąc trwający chyba z tydzień okres jesiennej smuty. A ja byłem gościem restauracji Rozbrat 20 Bakery and Wine Corner, gdzie dzięki zaproszeniu z Vini e Affini miałem okazję degustować win wyjątkowych - G.D.Vajra! I to nie samych win, ale sparowanych z daniami Bartosza Szymczaka.

Dziś G.D.Vajra to ok. 80 hektarów winorośli w Piemoncie, ale XIX-wieczne początki były skromne. Dziadek obecnego właściciela Giuseppe Domenico (stąd literki G.D.) miał dwa hektary winnicy, ale grona sprzedawał - jak wielu miejscowych winogrodników - większym producentom. Dziś Vajra to jedna z największych miejscowych winnic, ale win produkcyjniakami nazwać nie sposób. Parcele położone są na wysokości 400 m n.p.m., na zachód od Barolo, grona są ręcznie zbierane i selekcjonowane.

Dragon Luigi Baudana 2015

Jedyna wytrawna biel - podana jako aperitif - Dragon Luigi Baudana 2015 - okazała się ładnym, lekko kamienistym, ale i kwiatowym winem o wyraźnie kwasowym tle. Ale w smaku czuć było też biały pieprz i lekką uszczypliwość, dotknięcie stali i pewnej zieloności. 

Przystawka - łosoś, grejpfrut i pomarańcza

Do przystawki z łososiem, grejpfrutem i pomarańczą wino pasowało akuratnie. Łosoś był nieco słony, ale kwasowy charakter wina podkreślał całość. W kupażu większość stanowią Chardonnay i Sauvignon Blanc, ale jest też Nascetta (20 proc.) i Riesling (10 proc.).



Już pierwsze z czerwonych win wbiło w ziemię - Barbera d'Alba superiore 2013. Młode wino, o wiśniowym charakterze i wysokiej jak topola kwasowości. O dziwo, z delikatnym wołowym tatarem (z siekanego lekko przymrożonego mięsa, by zachować jego jasny, różowy, nieutleniony jeszcze kolor), wino komponowało się wyjątkowo.

Tatar z siekanej wołowiny, w promieniach słońca. Red. Robert Mazurek rzucał czarny cień na talerz...

Ale to nie tylko zasługa mięsa, ale także grzybów, ziaren gorczycy i lubczyku. Wszystko razem smakowało jedwabiście, gładko!

Potem podano wino, które podobało mi się najbardziej - Barolo Ravera 2011 - ciemne, młodzieńcze w rysie, z ładną, krągłą kwasowością i delikatną taniną. Tu już nie ma prostego owocu. Tu jest ewolucja przyłapana w pewnym momencie i wrzucona do butelki, którą właśnie przed chwilą (dwie godziny wcześniej) odkorkowano i wlano w dekanter. Jest owoc, jest ziemistość, skóra i grzyby. Garbniki są spiłowane na drobniutki pył. Decanter ocenił to wino na 93 punkty. Powstało tylko 3 tys. butelek.

Kaczka, pietruszkowe puree, kapusta i kuleczki żurawiny

Jak Ravera z kaczką na pietruszkowym puree, kapuście z żurawiną? Ta kapusta... Oliwa, na której posadowiono całe danie, tworzyła piękny pomost dla Barolo. Pomost, który spajał wszystko w doskonałą całość. Jeśli zawitacie na Powiśle, musicie tego spróbować!




70-letnie krzewy selekcjonowane przez Aldo i Milenę po ich ślubie dały inne wyjątkowe wino - Dolcetto Coste&Fossati 2014. Pochodzą z dwóch parceli - najwyższej, o ekspozycji wschodniej i drugiej - patrzącej na zachód. Nie winifikuje się go w nowych beczkach. Wino jest jasne i świeże. Kwiatowe, ale i lekko wiśniowe, z akcentem żurawinowo-truskawkowym. Do prosiaczka (kocham tę spieczoną chipsową skórkę) z pigwą, salsefią i jarmużem - niebo na języku!

Żebro wołowe z fermentowanym pęczakiem, dynią i miso

Grubszą taninę ma Barolo Brico delle Viole 2012. Mocno napakowane owocem, naperfumowane, w smaku o jedwabistej teksturze, gładkie. Pieprzne, ale wciąż młode, charakterne... Do jedzenia podano żebro wołowe z fermentowanym pęczakiem, dynią i miso.

Barolo Brico delle Viole Magnum 2008

Drugim winem do tego dania było Barolo Brico delle Viole Magnum 2008. Bardziej "dziekie", o większej kwasowości, strukturze jak gotycka katedra. Ostrzejsze i bardziej wyraźnie. To wino ma w sobie wszystko to, co powinno mieć idealne wino - jest znakomite. Na Winiaczową 6!

Solony karmel w czekoladzie z pomarańczą i imbirem

Podobnie jak i na winiaczową szóstkę był deser podany do Moscato d'asti 2015. Na talerzu ujrzałem kamienie ze zmrożonej czekolady, wypełnione słonym karmelem. Jak oni to robią?! Do tego listek mięty i imbir. Z Moscato świetne zestawienie. Bo płynna sól i chłodna słodycz to razem niebo w gębie!
Win degustowałem i kuchni próbowałem na zaproszenie Vini e Affini, importera G.D.Vajra