sobota, 5 kwietnia 2014

Portugalskie wina Biedronki na kwiecień 2014

Nie wszystko vallado, co się świeci

Osiem etykiet z portugalskiej oferty - od 10 kwietnia

Od 10 kwietnia Biedronka wprowadza do swoich sklepów - a raczej wraca z nią - pakiet win portugalskich. 8 nowych etykiet pokazano w czwartek "ludziom branży" w restauracji Skwer. Poza nimi na półkach znajdą się wina, które już były. A, że portugalskie jest dobre, cieszymy się.

Montanha Superior - 19,99 zł. Warto!

Degustację zaczęto jak to zazwyczaj - musiakiem. Musująca półsłodka Montanha Superior wygląda zamknięta w butelce poważnie. Piękne "złotko", fałszywy stempel, stonowana etykieta. A w środku? Ładne wino, nieco chlebowe, z drobnymi bąblami, łagodnie atakującymi podniebienie. Nie jest to niestety wino takie jak cremant (choć z listopadowej oferty co nieco w sklepach zostało), ale bardziej skrojone pod gust Polaka, ceniącego słodkości. Finisz dość długi i w nim ta słodkość trwa i trwa.

Ines Negra 2013 - 12,99 zł

Jak ktoś szuka większego ładunku owocu, albo czegoś do owoców morza, sięgnie po Ines Negra 2013 Vinho Verde. Tyle, że warto, by się spieszył, bo morele szybko stąd ulatują. W smaku kwasowość nie powala, a w finiszu raz wyczułem pewną sztuczność. Za drugim razem już mniej.

Urbe Augusta 2013 (9,99 zł)

Drugie vinho verde - różowe Urbe Augusta 2013 (9,99 zł) takie sobie. Niby tam truskawki, ale jakieś takie zielone jakby. A kolor intensywnie różowy. W smaku z uszczypnięciem, mikrobąbelkami. Jakby nastroić się na upał, mocno schłodzić, to może na taras w sam raz. Ale do delektacji nie bardzo. Większą finezję ma Barbeitos 2013 Vinho Regional Tejo (16,99 zł) z gron tinta roriz i syrah. Nie mam zdjęcia, ale mam pamięć - aromat mocno schowany, a w smaku mydlane nuty, wpadające w słoność, są gdzieś tam echa wiśni, ale słabe.

Merino 2013 Alentejo (14,99 zł) - etykieta jest czarna. Tu wyszła szaro...

Pierwsze czerwone Merino 2013 Alentejo (14,99 zł) o potężnie czerwonym kolorze zrobiło po białych dobre wrażenie. Pojawiły się czarne owocowe, z mleczną nutą, aromaty, dość poważne. W smaku może lekko słodkawe, z lekką kwasowością, za to większymi taninami.

Monte de Ravasqueira 2013 Alentejo (14,99 zł)

Teraz dwa wina szczególne. Monte de Ravasqueira 2013 Alentejo (14,99 zł) i Vallado Douro 2012 (29,99 zł). Sporo recenzentów (m.in. Winicjatywa) zachwyca się tym drugim winem. Robert Mielżyński, który do tej pory miał także to wino (ma jeszcze inne etykiety Vallado) w cenie bodaj 37 zł, obniżył jeszcze wczoraj cenę do 29,50 zł. Tyle, że z rocznika 2011. 

Vallado Douro 2012 (29,99 zł). Mnie nie zachwyca

Szczerze powiem, że zachwytów nad biedronkowym Vallado nie pojmuję. Albo już wino było za ciepłe, albo coś innego. To, co dostałem do kieliszka, gęby mi nie roześmiało, duszy nie potargało, ani zawieszenia nie urwało. Ot, czerwony owoc, niezbyt jeszcze skoncentrowany, smak o średniej kasowości, średnim ciele. Może za młode? O wiele bardziej przypadło mi do gustu o połowę tańsze Monte de Ravasqueira 2013. Może i nie wytrzyma próby czasu, jakby je wsadzić do garażu czy piwnicy na 5 lat, ale ma zalety, które wychodzą gdzieś po godzinie po odkorkowaniu. Na początku nie robi wrażenia, zalatuje taką jakby taniością (w smaku). Ale potem Monte de Ravasqueira pachnie pięknie i owocem, i czekoladą, i przyprawami. Smak też z czasem zaczyna się poprawiać.

Lavradores de Feitoria 2011 (19,99 zł)

Ostatnia etykieta - Lavradores de Feitoria 2011 (19,99 zł) - wprowadza nieco pieprzu w owoce. Miękkie, choć troszkę wydało mi się wodniste. W smaku i taninach zbyt delikatne, by przebiło dwóch poprzedników. 

Wnioski? Spróbować warto pewnie Vallado z dwóch źródeł i dwóch roczników. Porównać. I poczekać na pozostałe 16 etykiet - by się im przyjrzeć!


Win próbowałem - i przegryzałem - na zaproszenie Jeronimo Martins Polska

piątek, 4 kwietnia 2014

Wina z Wine4you. Zadziwiły Chianti i... polski pinot

Classico ucieka peletonowi!
 
Chianti Classico Castello di Brolio 2008 Barone Ricasoli i Jarosław Cybulski, prezes Wine4you
Najważniejszym wydarzeniem winnej środy była degustacja 16 etykiet od Wine4you - firmy pana Jarosława Cybulskiego, wieloletniego doradcy ds. win przy Kancelarii Prezydenta RP. Winni blogerzy smakowali win w restauracji Żurawina. Zaczęło się spokojnie - od Prosecco Brut Val d'Oca (47,40 zł). Wino dla amatorów wibrujących bąbelków. Żywe, aromatyczne, fajne na aperitif - albo mocno schłodzone na gorącą wiosnę, której wciąż nie ma - o dość średnim finiszu. Szybko się o nim zapomina.
Villa Maria Private Bin Sauvignon Blanc 2013
Ale aromatem biło je na głowę Villa Maria Private Bin Sauvignon Blanc 2013 Malborough z Nowej Zelandii. Polecane przez Wine Spectator jako "Smart Buy" (co można przetłumaczyć luźno: świetna jakość w świetnej cenie - 84,30 zł). Wspaniały wyważony aromat - jest owocowość egzotyczna, niemal kwiatowa - są i agrest, i maracuja, ale i pewna mineralna kamienność, może trawiastość. W smaku delikatnie kwasowe, pełne z bardzo długim finiszem.
Grüner Veltliner Lössterassen 2013 Stadt Krems
Przy rozpasanym Nowozelandczyku austriacki Grüner Veltliner Lössterassen 2013 Stadt Krems jest jak chłodny słup graniczny stojący gdzieś u północnych kresów Cesarstwa Rzymskiego. W nosie czuć leciutki ananas, trochę anyżku, ale poza tym kamienistość - ale to tylko taki rodzaj otoczki. Bogactwo tego wina znajdziemy w smaku - tu jest jeszcze więcej egzotyki. Czuć świetną klasę. Jeśli ktoś szuka wspaniałej, niezbyt rozpasanej bieli, może śmiało sięgnąć. Zresztą to wino znalazło się w zestawieniu Top 100 Wine Spectator. Jest tańsze niż Villa Maria - kosztuje 70,10 zł). Ja bym dał 5 punktów Winiacza.
Cha-re 2013 Winnice Jaworek - 68 zł
Pierwszym polskim winem było Cha-re 2013 Winnice Jaworek. To chardonnay, choć niewymienione z nazwy na etykiecie. Aromat troszkę schowany, jabłkowy, przypominający też leśny strumień, w smaku bardzo kamienne, o średnim finiszu. - W stylu chablis - zauważył prezes Cybulski.
Dwie ostatnie biele to też chardonnay. Grand Arte Chardonnay 2012 Vinho Regional Lisboa - DFJ (51 zł) i Manuel Manzaneque Chardonnay Finca Elez 2008 (121,20 zł). Obydwa naprawdę przyjemne. Pierwsze lekko złote w kolorze, z dominującymi suszonymi żółtymi jabłkami w "nosie", w ustach z kwasowym zdecydowanym uszczypnięciem. Całość jest świetnie stopiona w jedność.
Grand Arte Chardonnay 2012 Vinho Regional Lisboa - DFJ (51 zł)
Ale to drugie, to jest dopiero wino! Winnica jedna z najwyższych - o ile nie najwyższa w Europie, na wysokości 1080 m n.p.m. Ręcznie zbierane grona o poranku, trzymane w chłodniach i fermentowane w beczkach z dębu, a potem starzone jeszcze przez rok w dębowych baryłkach. Bez wątpienia najlepsze z cięższych białych win, choć i cena najwyższa. Ale w aromatach bogactwo - moc, gorąco, orzechy, skórka chleba, nieco drożdży, na języku oleiste, świetnie by pasowało do wędzonej ryby, takiej tłustej nawet! Nie przypadnie może do gustu tym, którzy szukają ucieczki w lekkość i kamienność. Tylko kto taki będzie kupował chardonnay???
Manuel Manzaneque Chardonnay Finca Elez 2008

Pierwszym czerwonym winem była niespodzianka wieczoru. Bo polska i bardzo w fajny sposób - jak się później okazało - ewoluująca. Pinore XI Winnice Jaworek Miękinia (68 zł). Z pinot noir powstają burgundy. Wiadomo - świat się nimi zachwyca, są ozdobą snobistycznych kolekcji, osiągają niebotyczne ceny. A co mamy tu? To jest właśnie ciekawe.

Pinore XI Winnice Jaworek Miękinia (68 zł)

Bo oto alkohol uderza w nos od razu po odkorkowaniu, po chwili chmura lotnego spirytusu odsłania wiśniowo-pestkowe dno. Trochę poziomki też tu mamy i truskawek - jednym słowem czekoladki "mon cheri". W smaku za to jest nie tyle kwasowość, co cierpkość. Słodkość w tle... Ale to wszystko tylko wstęp. To wino może nie jest wybitne, ale czas mu służy wybitnie. Po godzinie jest przepięknie otwarte - nad taflą wina rozpościera się płaszcz z delikatnej wanilii niczym romantyczne mgły nad Jeziorem Genewskim - zostaje sama delikatność, o dziwo bez ciała! O ile uważam czerwone polskie wina z hybryd - jak rondo i regent - za potworki, o tyle tu jestem pozytywnie zaskoczony.

Reserva da Familia Paco de Cortes 2011 (38,50 zł)

Budżetowa na tym tle Reserva da Familia Paco de Cortes 2011 (38,50 zł) to przywołuje nos w twardsze tony - tu aromat jest nieco zbity, schowany, owocowy, ale bez przesady. Za to wino lepsze w smaku - drobne taniny i kwasowość, trochę słodyczy w tle finiszu. Lepszy zdecydowanie jest Pigmentum Malbec 2012 z Cahors. Jest i wanilia, i stajnia zarazem. W smaku piękna równowaga, średnia kwasowość i taniny. Owocowość wspaniała, tyle, że bez dżemistości. I bardzo dobrze! Mocne 4 punkty Winiacza.

Pigmentum Malbec 2012 z Cahors

Tańsza o niemal dwa złote Neblina Reserva Carmenere 2013 Cono Sur (36,70) jest bardziej aromatyczna, ale wiadomo - Nowy Świat. Wyraźnie więcej wanilii i czekolady "w nosie", poza tym bardziej kwasowe (szczególnie w finiszu) i pieprzne. Dobre, na 5 punktów w skali Winiacza.

Neblina Reserva Carmenere 2013 Cono Sur (36,70)

Nie mieni się kryształkami, ale wino od Svarovskiego - Bodega Norton Barrel Select Malbec 2010 (52,50 zł). Z uznanej wielkiej winnicy, niegdyś nawet jednej z 20 najlepszych na świecie. Krzewy mają od 15 do 30 lat. 50 proc. wina było starzone przez rok w beczkach z francuskiego dębu. Wino jak na Nowy Świat dość powściągliwe, łagodne, stonowane, eleganckie. Są czarne porzeczki, ale też pieprzność. Kwasowość wyraźna, średnie taniny - bardzo ładne wino na mocne 5 punktów w skali Winiacza.

Bodega Norton Barrel Select Malbec 2010 (52,50 zł)
Pago de Los Capellanes Joven 2010 Ribera del Duero to już jest kawał wielkiego wina! Fermentowało bez drożdży, nie było filtrowane, dojrzewało 5 miesięcy w dębie. Efekt pyszny - czerwone owoce i lekka wanilia, w ustach przepięknie kwasowe, poważne, głębokie, trochę ziemiste. To jest już wino na 6 albo i nawet na 7 punktów Winiacza!

Pago de Los Capellanes Joven 2010 Ribera del Duero

Wino z podtekstem politycznym - Ocra Tenute Guicciardini Strozzi Bolgheri 2011 (105,30 zł). To wino pili podczas jednego ze spotkań śp. prezydent Lech Kaczyński i premier Donald Tusk, gdzieś tam w tle krążył Michał Kamiński - ten, który dość często zmienia klubowe barwy. Wypili - jak donoszą źródła - cztery butelki! Ale wcale nie trzeba aż tyle, by się przekonać, że warto. "Ocra" znaczy "krew ziemi" w języku etrusków. Skład raczej francuski: cabernet Sauvignon 40 proc., merlot 40 proc., syrah 20 proc., ale co za efekt! Jest wanilia, jeżyny, skóra, stajnia, taka doza zwierzęcości, w smaku kwasowe, z taninami jeszcze wielkimi, jakby sześciokątnymi, niezbyt jeszcze wtopionymi w całość. Ale to po prostu młode, trzyletnie zaledwie wino. Tylko z tego powodu nie dałbym 7 punktów. Ale zrobiłbym to za 5 lat - kiedy z pewnością będzie już o wiele przyjemniejsze.

Ocra Tenute Suicciardini Strozzi Bolgheri 2011 (105,30 zł)

O trzy lata starsze Chianti Classico Castello di Brolio Barone Ricasoli 2008 jest za to już gotowe. Choć z czasem ma być jeszcze lepsze. To moim zdaniem była perła wieczoru. 7 punktów! Niestety, w wysokiej cenie - bo butelka kosztuje 262 zł, ale warto spróbować doskonałości. 80 proc. sangiovese, 10 proc. merlot, 10 proc. cabernet sauvignon. 18 miesięcy w dębowych beczkach. Aromaty wspaniałe, ewoluujące: razowiec, skóra, waniliowe echa, biała czekolada, tytoń, gdzieś tam w tyle truskawki. W ustach superkwasowe, taniny jeszcze średnie, ale już wtapiające się w całość. Producent zapowiada ciekawą ewolucję w latach, więc na szczęście wszystko jeszcze przed nami.
Chianti Classico Castello di Brolio Barone Ricasoli 2008

Barolo Batasiolo 2009 (214 zł) nie zachwyciło aż tak, jak chianti. Może było zbyt krótko otwarte? Nieco powściągliwe, z suszonymi owocami w aromacie, choć takim nieco eterycznym. Owszem, w smaku ziemiste, piwniczne, kwasowe, ale... takiego Barolo nie jestem zagorzałym fanem.
Barolo Batasiolo 2009 (214 zł)
Wnioski? Niezbyt pewnie odkrywcze - Europa zdecydowanie króluje, a w niej Hiszpania i Włochy pokazują swoją wielkość. Mówić, że Polska drepcze im po piętach, byłoby może nadużyciem, ale mała gwiazdeczka dobrze rokuje na przyszłość. Poza tym idzie globalne ocieplenie, bądźmy dobre myśli. Za 300 lat nasze burgundy będą światowej klasy, a południowe stoki Szwajcarii Kaszubskiej porastać będzie dobre sangiovese!


Wina degustowałem i pysznościami zajadałem na koszt importera!
 





 

środa, 2 kwietnia 2014

SMG rządzi. Spróbujcie dziś w South Wine!

Wina z RPA - Rust en Verde!

SMG - Syrah, Mourvedre, Grenache. Doskonałość!

Mój aparat zwariował. Miał robić ładne zdjęcia winom i osobom je pokazującym. I cała technika wysiadła. Nie mogę wam pokazać ładnych zdjęć. Ale to nic. Powiem wam jedno - dziś (2 kwietnia) jest prezentacja w South Wine (na ul. Wołoskiej 24 od godz. 18.30). Jeśli jej nie odwiedzicie, to szkoda!!! Trąba po prostu.

Wina czerwone pokażą nam przedstawiciele Rust En Vrede z zachodniego wybrzeża RPA. Tam uprawia się winorośl od 319 lat. Burowie karczowali tam ziemię własnymi rękoma, korzystali ze spadku, który podarował im Bóg (wątpię, by przy ówczesnej wiedzy wiedzieli, po co tam płyną).

Moc i krągłość!

Spróbowałem kliku okazów. Najmniejsze wrażenie zrobił na mnie Shiraz. Bo Merlot i Cabernet Sauvignon wydało mi się winami świetnymi, ładnymi i krągłymi. Przy czym Merlot jest winem świetnym na 5 punktów Winiacza, a CS? Jeszcze lepszym. Na 6 z plusem!

Koniecznie dziś spróbujcie. Degustacja w South Wine dziś o godz. 18.30. Poproście też o SMG. Żeby chociaż spróbować. Mieszankę Syrah, Mourvedre i Grenache. Pełne owocu, lekkiej kwasowości, miękkich i świetnie rozdrobnionych tanin. Całość jest doskonała!!!

wtorek, 1 kwietnia 2014

Winne Wtorki: 100-procentowy Piemontczyk!

Michele Chiarlo Le Orme
Barbera d'Asti Superiore 2011
 


Półka - nieznana
Gdzie i czemu tak drogo - Z kolekcji Anna Pakula Wine Lifestyle Curator
Do Ideału? - Doskonałość!!!


Dziś Winny Wtorek. Wtorki to inicjatywa winnych blogerów, by jednego dnia na swoich stronach opisywać jeśli nie konkretne wino, to z tego samego szczepu, regionu, apelacji itp. Dziś pora na czerwone wino z Piemontu.

"100 % Piemonte" - głosi napis na folderze winnicy Michele Chiarlo. Producenta posiadającego ok. 110 hektarów upraw. Barbera to tylko jeden z uprawianych tu szczepów, bo rosną tu także m.in. nebbiolo, cortese, mocato, chardonnay, sauvignon blanc.

Le Orme to wino wielokrotnie nagradzane (w 2009 r. znalazło się w Top 100 Wines of The Year Wine Spectatora), jest wytwarzane z gron barbaresco z czterech parceli ze wzgórza, na którego szczycie rosną trzy topole. Drzewa znalazły się nawet na etykiecie tego wina.

Fot. Michele Chiarlo (tu więcej zdjęć)

Zresztą, całe wzgórze jest motywem przewodnim strony winnicy, a raczej całego przedsięwzięcia - bo Michele Chiarlo to cały styl - jest luksusowy pałac, w którym można wynająć apartament (za małą fortunę - drożej nie latem, tylko w sezonie winobrania!), są festiwale artystyczne, jest historia... A wino? Jest w centrum tego wszystkiego!

Butelkę, którą mam przed sobą, można by trzymać jeszcze śmiało z 5 lat. Choć - jak zapewnia producent, do picia wino jest gotowe już po dwóch. Ja otwieram po trzech. I czuję, że każda z tych deklaracji jest prawdą.

Korek z charakterystycznym motywem Chiarlo

W nosie intensywnie czerwone owoce, wiśniowość, ale jest też elegancka nuta owocowego koncentratu - takiej konfiturki z czarnej porzeczki, śliwki, korzenność. Coś, co sprawia, że zamykamy oczy, zbliżamy nos do kielicha i wiemy: Włochy… Dojrzewanie przez 8 miesięcy w wielkich beczkach (5 tys. litrów) daje świetne wino.

W pierwszym smaku wchodzi - co ciekawe, nie tylko owoc, ale i ziemia. Jest też pewna nutka balsamiczności. Po niej dochodzi do głosu pewna, dość dzika, kwasowość! Ów pierwszy łyk jest pełen kwasowości - w dodatku rozciąga się ona na podniebieniu jak połowa albo może trzy czwarte raczej panoramy racławickiej.



Wino jest delikatne, ale tanin nie brak. Są one na szczęście drobne i przyjemne, nie sprawiają wrażenia obcego ciała, nie krępują ciasnymi powrozami wnętrza, podniebienia, ale za to świetnie przedłużają wspomnienie tego wina - finisz jest bardzo długi i nie zmienia charakteru. Le Orme wyśmienicie będzie pasować do makaronów z czerwonymi sosami, ale podejrzewam, że do delikatnej wołowiny także.

Wina Michele Chiarlo nie mają w Polsce importera. Le Orme kosztuje (za snooth.com) ok. 11 dolarów w USA. To ok. 35 złotych! Jeśli wziąć pod uwagę taką cenę, nie sposób przyznać 6 punktów, przyznaję więc najwyższą notę - 7 punktów w skali Winiacza. Recenzowaną butelkę otrzymałem z kolekcji Anna Pakula Wine Lifestyle Curator. Dziękuję! 


Winiacz na 7 punktów w 7-punktowej skali!

Winne Wtorki u innych blogerów:

Pisane Winem – Obraz i Barbera od Teo Costa

Winniczek sam swoją Barberę przywiózł z Piemontu...

Nasz Świat Win swoją Barberę kupił w Lidlu

Czerwone czy Białe - w minimalizm. Ale jaki!!!

Przy Winie wybrał wino z kobietą w nazwie

Enoeno dołączył na końcu, ale za to z barolo!

sobota, 29 marca 2014

Hiszpan słomkowy, z "piłkarskiej" winnicy - 5 pkt.

Bodega Iniesta Finca El Carril Valeria 2011



Półka - nieznana
Gdzie i czemu tak drogo - La Manita i 47,90 zł w hurcie (próbka nadesłana przez importera)
Do Ideału? - Jeszcze troszkę brakuje! (5 pkt.)

O czerwonych winach Iniesty, tego Iniesty - gwiazdy futbolu - już blogerzy winni pisali. Jakieś dwa lata temu Blurppp pisał o czerwonym Finca el Carril, a teraz próbkę do recenzji przysłał importer - firma La Manita.

Wino pochodzi z regionu Kastylia La Mancha. Andres Iniesta kupił - a w zasadzie dokupił i sfinansował rozbudowę małej winnicy (w apelacji La Manchuela), którą prowadził jego ojciec - José Antonio Iniesta. Teraz winnica to już ok. 120 hektarów upraw regionalnych i międzynarodowych odmian winorośli i własne hale produkcyjne, z których wychodzi kilka linii win. 

Valeria (takie imię ma także córka piłkarza) ma kolor nieco blady, słomkowy, aromat średniointensywny, ale przyjemny - są nuty egzotycznych owoców, cytrusów, trochę drożdży. Etykieta ładna, choć szczerze powiem, że przypomina mi bardziej etykietkę oliwy, a nie wina. I, o dziwo, coś z oliwy jednak jest - pewna "lepkość", pełnia ciała - to zasługa tej odrobiny chardonnay (75 proc.), którego jest więcej niż macabeo (25 proc.). Za to temu drugiemu szczepowi wino zawdzięcza dobrą orzeźwiającą cierpkość i pewną goryczkę.

Z pozoru, z wrażenie pierwszego nosa tuż po odkorkowaniu (korek ma ładny inicjał), wino może sprawiać wrażenie utlenionego - ma w sobie coś takiego, jak stary węgrzyn, którego próbowałem niedawno. Ale to szybko mija.

W smaku okazuje się pięknie kwasowe, ma bardzo długi finisz. Gdy się w nim zapomnimy albo w niego się "wsłuchamy", odnajdziemy nutki drożdżowo-chlebowe. To dobre wino, o czym świadczy choćby to, że po podgrzaniu nie staje się paskudne. Jednego tylko szkoda - że jest to jednak dość drogie wino. Bo np. krakowski Prados sprzedaje to wino za 68 zł. Importer sprzedaje je - tylko partnerom z koncesjami - za niecałe 48 zł! 


Winiacz na 5 punktów w 7-punktowej skali!

wtorek, 25 marca 2014

Wina z Urugwaju w Warszawie 2014

W objęciach ekstraktu, choć nie tylko...

Nikolas Kovalenko reprezentujący Bodega Garzon częstuje białym albarino

20 marca był bogatym dniem. Po południu było Chile, a wieczorem przyszedł czas na sąsiada z kontynentu - Urugwaj. Wina stosunkowo jeszcze u nas mało znane, a szkoda! Wines of Uruguay - organizacja popularyzująca wina na świecie - oraz ambasada sprowadziły do nas przedstawicieli kilkunastu winnic. Miałem okazję spróbować kilku bardzo dobrych okazów!

Cabernet Franc Reserva

Alto de la Balena miało najładniejsze etykiety - z wielorybim ogonem. To nie wymysł, tylko taki widok właśnie mają pracownicy winnicy, kiedy wieloryby przepływają w pobliżu. Wina korzenne, skoncentrowane - najbardziej podobało mi się Cabernet Franc Reserva. Jest i skóra razowca, i czekolada, i tytoń. Do tego kwasowość i piękne taniny. Starzone przez rok w beczkach z francuskiego dębu nowych i używanych już raz.  

Traversa Cabernet Sauvignon Roble Reserva 2010 (po lewej)

Wina od Grupa Traverso (importer M&P Alkohole Świata) wydały mi się jakby metaliczne w smaku, ale za to świeże w aromatach, pozbawione beczkowo-waniliowych naleciałości. Dość dobra okazała się Traversa Cabernet Sauvignon Roble Reserva 2010. Bardzo korzenne wino, ze sporymi taninami, małą kwasowością i tylko 12,5 proc. alkoholu. Cena w Polsce ok. 40 zł. 

Tannat Viejo 2011

Okazji do degustacji fenomenologicznej dostarczyły dwa okazy H.Stagnari. Goście ujrzeli karteczkę o treści: "nie mogliśmy przyjechać, proszę się częstować naszym winem". A wina były dwa - Tannat Viejo 2011 i Tannat Terroir Salto 2013. Etykieta pierwszego jak szyja wystawowego buldoga! Obwieszona medalami. Butla stoi, ludzie omijają, próbuję. O żesz! 

W bogatym aromacie wanilia, czekolada, mnóstwo czarnych owoców. Piękna ciemna barwa, a w ustach owoc, słodycz. Zwolennicy słabiutkich pinotów będą się krzywić, ale inni docenią "szyję wystawowego buldoga" z medalami. Młodszy brat - czyli Tannat Premier Terroir Salto 2013 - mniej zachwycał. Zero kwasowości, taniny delikatne - jakieś takie naiwne wino - zapisałem sobie.

Pinot Noir Tannat Reserve Collection 2011

Mniej owocu było w winie Marichal. Dobre wino, choć oczywiście nie jesteśmy we Francji, tylko na Saskiej Kępie i smakujemy nie "burgunda", tylko Pinot Noir Tannat Reserve Collection 2011. Pinot noir aż 70 proc., ale i tak tannat zakrywa sporą jego część, choć czarnych owoców jest wyraźnie mniej, dochodzi przyjemna śliwka, nieco lekkości. Same tannaty tego producenta też dobre, ale troszkę jakby jednostronne. 

Toscanini Adagio Espressivo 2006

Win produkcji Toscanini e Hijos oraz J. Carrau można szukać u krakowskiego importera Dom Wina. Solidne, choć troszkę za mocno beczkowe Toscanini Cabernet Sauvignon Reserva 2010 sąsiadowało z jednym z najbardziej oryginalnych win degustacji - Adagio Espressivo 2006 (91 zł).

Kielich z Adagio przy zwykłych tannatach

Owocu już niewiele, zostaje sama ziemia - wino jest z osadem, ceglaste, bardzo kwasowe, jasne, rześkie dzięki wielkiej kwasowości. Brak oczywiście głębi barolo, ale jest w tym jakiś taki przyszywany grubymi nićmi krewny. I jest coś w tym winie absolutnie nie nowoświatowego.



Na przeciwległym biegunie zauważyłem za to wina Filgueira. Czysty owoc, bez żadnej beczki - Tannat Cabernet Franc (po połowie) wymaga odstania. Pół godziny mija i jest dobre - lekko waniliowe, ale wciąż owocowe pełną gębą! Pinot Noir od tegoż producenta razi mocą (14 proc.), pieprznością i zerową delikatnością.

Select Blend Reserva 2011

Nieco lepsze były dwa okazy z winnicy Pizzorno - Select Blend 2011 i Tannat Reserva 2011. Pierwszy (60 proc. tannat, 30 proc. cabernet sauvignon i 10 proc. merlot) o sukni w barwie głębokiej purpury, z dominującą czarną porzeczką, ale obecne też skóra, śliwki i nutka ziemistości. Tannat Reserva 2011 z czarną etykietą to już poważne pełne ekstraktu, ciemne wino o długaśnym finiszu.

Pueblo del Sol Tannat 2011

W Centrum Wina można kupić proste, niedrogie wina Pueblo del Sol. Miałem wrażenie, że mogą być jakby przedsmakiem Urugwaju, może aperitifem, nie mają do końca takiej mocy, jak inne okazy. Tannat 2011 typowy - porzeczkowe konfitury złamane wyraźną śliwką. Do win Juanico stąd daleko!

Juanico Preludio Barrel Select Lote nr 92 2009

Z Juanico właśnie bardzo dobre było szczególnie Juanico Preludio Barrel Select Lote nr 92 2009. Tu mamy całą masę innych doznań. Są czarne i czerwone owoce, może troszkę fig, wanilia. Taniny są pięknie ułożone, wtopione, imponujące.

To zresztą wino szczególne, robione z różnych szczepów (tannat, cabernet sauvignon, cabernet franc, merlot, petit verdot i raz marselan) nasadzanych w różnych parcelach. Wybór, wino z których beczek otrzyma etykietę Preludio, podejmuje mała grupa kiperów. Z początkowej liczby 600 beczek po eliminacjach zostaje jedna trzecia, testowane są co pół roku. Bywały lata (np. 1993 i 2003), że nie było Preludio (rocznik 2002 był w beczkach 34 miesiące). Za to w 2004 r. wypuszczono 44,2 tys. butelek, ale w 1992 było ich nieco powyżej 2 tysięcy.

Garzon Tannat - perła urugwajskiej degustacji

A na koniec prawdziwa perełka - Garzon Tannat 2012. Nicolas Kovalenko mówi, że to dopiero drugie wino w historii Bodega Garzon, dzieło "latającego winemakera" Alberto Antoniniego, toskańczyka, specjalisty od Brunello di Montalcino i innych włoskich specjałów. Leżakowało zaledwie pół roku w beczce, ale to dało wino wyważone, skoncentrowane, ale pozbawione ociężałości, pełne czerwonych owoców, z pięknym, długim finiszem. W Polsce jeszcze go nie ma, choć już niedługo, bo rozmowy z polskim importerem są - jak zapewnił Nicolas Kovalenko, który wino przywiózł - już w finalnej fazie. W Wielkiej Brytanii butelka kosztuje ok. 10 funtów. Oby u nas nie kosztowała czterdziestu!


Wina degustowałem na publicznej degustacji Wines of Uruguay.

niedziela, 23 marca 2014

Chile w Warszawie AD 2014

Nie tylko carmenere Chile świeci!

Tomasz Budyta (Hoża by Mondovino) testuje

31 producentów, wielka sala, chyba ze 250 etykiet - a czasu niewiele! Wolę moją peregrynację w dniu wielkiej degustacji win z Chile (organizowanej przez Pro Chile) uznać za poznawczą wycieczkę. Stąd ten wpis to nie tyle relacja, ile pewna impresja. Warto było być choćby po to, by się przekonać, że chilijskie wina to nie żadne "potworki" z nadętymi aromatami - jak często się je przedstawia!

Białe Chile mnie w swej masie nie porwało. Poza bardzo nielicznymi wyjątkami. Na przykład Trisquel Sauvignon Blanc 2012 z winnicy Aresti (importuje Winkolekcja). Świeże, ale mocarne. W smaku jest jak stojące na pomoście między stalą a beczką (choć żadnej beczki tu nie ma!). 

Trisquel Sauvignon Blanc 2012

Z chardonnay wrażenie robiły wina Carta Vieja - Since 1825 (rok założenia winnicy). Wino bez beczki, aromat ukryty nieco (może troszkę za zimne było), ale dość mocno kwasowe jak na inne chardonnay z Chile. Wino importuje AN.KA Wines. Drugim niezłym winem jest Marques de Casa Choncha Chardonnay 2011 znanej u nas wytwórni Concha y Toro (robią Casillero del Diablo 0 importer PWW). Zbiór 8 ton z 1 hektara, pięknie złożone, nieco ziołowe, pełniutkie w smaku.

Marques de Casa Choncha Chardonnay 2011

Zaskakujące pozytywnie wino pokazała winnica Morande (importer poszukiwany!): Maravilla Reserva Chardonnay z doliny Casablanca było pół roku w beczce. Superkwasowe, naprawdę dobre, choć to wino masowe. Producent sprzedaje 6 mln butelek rocznie. Wino w detalu kosztuje ok. 7-8 dolarów. Czyli świetne wino "do trzech dych!".
Maravilla Reserva Chardonnay 2012. Pół roku beczki i pycha!

Pysznie chlebowe - ale tylko w smaku - było na stoliku nr 12 - Hugo Casanova Reserva Chardonnay 2011 z doliny Maule. Aromaty o dziwo owocowe, ale smak już całkiem drożdżowy, z lekką wanilią. Importer City Wine.

Hugo Casanova Reserva Chardonnay 2011

Ale było nie tylko sauvignon blanc i chardonnay. Cono Sur znane z win z wizerunkiem roweru - wina sprowadza TIM SA - pokazało m.in. dość dobrego gewurztraminera, półsłodkiego. Mało w nim było róży, więcej innych kwiatów. Wyraźnie mniej podobał mi się riesling (w cenie powyżej 30 zł). Z "rieslingowatości" miał tylko nieco stalowych nut. Ale gdzie ta kwasowość będąca tak często domeną austriackich czy niemieckich odpowiedników?

Riesling Cono Sur. Cena powyżej 30 zł

Chyba lepszego rieslinga miał Cousino Macul (importer poszukiwany!). Całość lekko słodkawa, ale bardziej kwasowa niż Cono Sur. Z delikatnymi aromatami kwiatowymi. Chyba jednak ciekawsza była Isidora Sauvignon Gris 2013. Lekko gorzka.

Cremaschi Furlotti - Single Vineyards Carmenere 2012

Carmenere - najpowszechniej reprezentowane - były w odmianach "nieco na słodkawo" i tanicznie. Z tego drugiego nurtu było m.in. Single Vineyards Carmenere 2012 z winiarni Cremaschi Furlotti. Wino naładowane taninami, może jeszcze zbyt "zielone", ale nie ma przegięcia w słodką stronę. Wytwórca tego wina także szuka importera.
Nieco inny nurt reprezentuje Since 1825 Carmenere Reserva Carta Vieja 2012 (import AN.KA). Daje się tu wyczuć nuty wanilii, chlebowe, w smaku krągłe, ciepłe, taniny są już świetnie wtopione, nie atakują od środka. Wino kosztuje w Polsce ok. 40 zł. Warto!

Wina G7 i Since 1825

Prawdziwą klasą jest El Incidente Carmenere 2010 z rodzinnej winnicy Viu Manent. W zasadzie pełne wino, idealnie zrównoważone i pełne. Delikatne. Warto spróbować w życiu tego wina. Są dwie wiadomości dla wszystkich, którzy mają na to chrapkę - jedna dobra, druga zła. Dobra - importuje je sopocki Festus. Zła wiadomość - kosztuje aż 219 złotych!

El Incidente Carmenere 2010. U sopockiego importera aż 219 zł. Ale pycha!

Kto chce troszkę innego absolutu, może skorzystać z oferty Mielżyńskiego, który importuje wina El Principal. Calicanto 2012 pełne czarnej porzeczki i leśnych aromatów w smaku jest pieprzne i nie usypia (65,40 zł), a owocem w aromacie imponuje Memorias 2010 (125 zł za rocznik 2009). Aromat nie jest nachalny, tylko na poły europejski. W smaku - bomba! Wspaniała koncentracja, taniny dość mocne, ale nie wiążące ust w amerykańskie lasso. Jest jeszcze sporo kwasowości, może nieco mniej niż w niemal dwukrotnie droższym El Principal (245 zł u Mielżyńskiego za 2009 rocznik).

Calicanto, Memorias i El Principal

Gdybyście chcieli kupić prezent, bierzcie Memorias. Ale jeśli będzie ktoś was częstował El Principal, skorzystajecie z okazji koniecznie!

Z poszukujących importera w Polsce bardzo dobre okazy pokazały m.in. Tres Palacios i Montgras. Pierwsza winnica ma delikatne, zwiewne merloty (po ok. 50 dolarów!), o nieco benzynowych aromatach, a Montgras świetne wina z wyższej półki. Podstawowy cabernet sauvignon był płytki, ale już Quatro (kupaż cabernet sauvignon, syrah, carmenere i malbec) poważne, taniczne, mocne.

Intriga i Ninquen z Montgras. Świetne!

Cudowne były jednak Intriga i Ninquen. Pierwsza etykieta jest przedsionkiem do krainy łagodności. Ninquen jest jej salonem. Kupaż 75 proc. cabernet sauvignon; 25 proc. syrah. Krzewy winorośli mają 30 lat, a wino leży 19 miesięcy w beczkach (85 proc. francuskiego, 15 proc. amerykańskiego) z dębu. Ale wino dobrze ułożone, "nie przebeczkowane". Intriga w Niemczech kosztuje ok. 20 euro, a Ninquen aż 50 euro!

P.S.
O polskim akcencie w Chile - Alta Alcurnia - prowadzonej przez panią Małgorzatę Wawruch i jej męża Tomasza pisał już Mariusz Kapczyński. Wina sprowadza La Cosecha de Vino. Etykietki w linii Lineas del Sol wyglądające jak etykiety od soku z Herbapolu, ale to, co kryje butelka, jest pysznym winem! Najbardziej smakowały mi Syrah Gran Reserva 2011 (masa czerwonego owocu, zdecydowane taniny wychodzące w finiszu) i Cabernet Franc Gran Reserva 2011 - tu w aromacie mamy czekoladę, chleb razowy. Szczerze powiedziawszy, smakowało mi bardziej niż flagowy Illustris.

Syrah Gran Reserva 2011 i Cabernet Franc Gran Reserva 2011
 
 
Wina degustowałem na zaproszenie organizatora