poniedziałek, 10 czerwca 2013

Włoch do refleksji - 6 pkt.

Strabone Primitivo Salento 2011 IGP


Półka - na wysokości piersi

Gdzie i czemu tak drogo - Alkohole Winoteka i 40,60 zł (zakup własny z rabatem 30 proc.)

Do Ideału? - Już ciut ciut!! (6 pkt.)

Do winoteki na Żelaznej w Warszawie dawno nie zaglądałem i to był błąd. Bo tam oto na półce stało niepozorne Strabone. O aromatach tysiąca śliwek, balsamicznego octu, konfitur prababci ukrytych gdzieś na przykurzonym piwnicznym krześle… Winiacz wspaniały i głęboki.

Dwa wieczory nie odkryją całej tajemnicy - wino oddycha godzinami, nic nie tracąc z aromatu. Najciekawsze jest to, że w smaku jest idealnie takie same, jak w zapachu. Nie ma tu żadnego fałszerstwa, jest sama sztuka.
Szkoda pić do jakiejkolwiek potrawy - warto nalać do kieliszka na dwa palce i upajać się ciężkim aromatem w tych chwilach, gdy nie tęsknimy za grillem i lekkimi przebojami. Ot wspaniały winiacz do refleksji, któremu do ideału brakuje już ciut ciut!!

Winiacz na 6 punktów w 7-punktowej skali!

sobota, 8 czerwca 2013

Afryka z piórkiem górą!

Triumf średniej półki! 
 

Zadziwia mnie często coś, co wynika albo z przekory własnej, albo jest pewną karą (nie dla mnie) za wybujałe ambicje marketingowców odpowiadających za cenę wina, albo jeszcze niespodzianką może dla winemakerów, którzy postawili wszystkie karty na konia o pewnym kształcie, który jednakowoż się nie ziścił.
Dowodem na tę (jedną z trzech powyższych) tezę, jest ostatnia degustacja win Saxenburg z regionu Stellenbosch w South Wine - warszawskiego importera win południowoafrykańskich. Które były najlepszymi winami z sześciu przedstawionych? Najdroższe?

Podstawowe Grand Vin - rześkie, nawet na lato może być

Pierwsze Grand Vin sauvignon-blanc z viognierem (34,50 zł) z 2012 r. było świeżym podstawowym winem, dobrym na apetyt, ot, takim fajnym kwiatowym winkiem. Ale już drugie Guinea Fowl Chenin Blanc Viognier 2012 bardziej kwasowe, wyraźnie cięższe, choć ta ciężkość rześkości wina nie pozbawiła! Nieco droższe, bo za 49,50 zł. Tylko czy bym wolał chardonnay za 79,90 zł? Owszem, czuć beczkę (10 mies. dojrzewania), czuć aromaty miodowo-brzoskwiniowe, ale smak zbyt oleisty, za jałowcowy, zbyt mydlany.
Guinea Fowl Chenin Blanc Viognier 2012

Nieco analogiczna sytuacja w przypadku czerwonych win. Grand Vin (34,50 zł) - także podstawowe - miał kredowy posmak, może taki zapamiętany ze szkolnej zielonej tablicy (tej w miękkiej wersji). Taniny długie, cierpkość dla amatorów ładna, finisz długaśny.

Kredowe aromaty - Grand Vin Rouge

O kilka złotych droższe Guinea Fowl Merlot/Cabernet Sauvignon/Shiraz - także z ładnym piórkiem (49,50 zł) - oszałamiające na tym tle. Niby tylko (a może aż) rok w beczce, ale czego tu w aromatach nie ma! Są skóry i kamienie, jest lekki tytoń, leśne owoce, może porzeczki, cierpkość wyraźnie zredukowana. Pyszne wino, dojrzewające po dwóch kwadransach.
Guinea Fowl w wersji red - po kwadransie otwiera się wspaniale!

To, co ma być ekstra winem - Shiraz Private Collection (79,90 zł) wcale nie okazuje się na tle tego z piórkiem mistrzem świata! Owszem, są korzenie, dym i kawa, skóra delikatna, jest łagodność, ale czy warto dodać 30 zł? Jakoś kilka osób obok miało takie odczucie, że "piórko" górą.

Najdroższe nie znaczy najlepsze

Może winemaker się nie wstrzelił. A może to wszystko, o czym pisałem na początku to po prostu nie tak - bo smaczne wina to te, co są proste, świeże i tanie?

piątek, 7 czerwca 2013

Festiwal Niemieckiego Wina czyli białe nad czerwonym!

Rodzynki nie tylko z książęcej winnicy
 
Dr Georg Prinz zur Lippe i jego wina

Ordnung muss sein, a czas to pieniądz. W życiu pełnym pośpiechu wbiegłem spóźniony nieco na Festiwal Niemieckiego Wina. Jako że niemieckiego wina, a nie brazylijskiego czy greckiego, to zaczęło się punktualnie, więc zostało mi pół godziny. Wszystkich okazałości nie udało się zdegustować, ale kilka rodzynków i owszem.
Ordnung muss sein, więc dla porządku powiem - co odkryciem pewnie nie jest - że czerwone wina niemieckie jakoś zaprezentowane przez niektórych producentów wybitne nie były. Na przykład trzy czerwone winiacze Weingut Heitlinger - Rotwein Cuvee 2011, Koenigsbecher Pinot Noir 2009 i Dicker Franz Lemberger 2009 były może eleganckie, ale jakieś takie cienkie, bez potęgi i ciała.

Brauneberg Juffer-Sonnenuhr Spatlese 2010

Ordnung muss sein, więc warto odnotować, że białe wina, a przynajmniej sporo ich reprezentantów, były znakomite. Rieslingi Weingut Max Ferd. Richter są doskonałe. Może bez pompatyczności i nafty, ale za to z nutką kwaskowatego ananasa i  wyczuwalną słodyczą (Muelheimer Sonnenlay Riesling Auslese 2008). Brauneberg Juffer-Sonnenuhr Spaetlese 2010 był bardziej kwasowy, ale już taki "Zeppelin" 2012 miał naprawdę świetny aromat i przyjemny smak! Poza tym na tych winach etykiety są tak piękne, gotykiem pisane, symetryczne i uporządkowane, że po prostu… ech.
Hochheimer Riesling Classic Domdechant Werner'sches Weingut

Ordnung muss sein, więc trzeba odnotować, że inne rieslingi też były imponujące. Hochheimer Kirchenstuck Erster Gewachs 2011 to dopiero majstersztyk! Białe burgundy były nieco gorsze i kto gustuje w rieslingach z zaskoczeniem przyjmie zbyt taniczne i lekko benzynowe smaki Weißburgundera Weingut Sommer. Ale uśmiech wróci po spróbowaniu Die Drei Hambacher Riesling Terrase, którego arbuzowe nieco nuty są świetne na zimno!

Ordnung muss sein, więc nie sposób nie zauważyć jaśniejących książęcych skarbów - win Schloss Proschwitz, którymi częstował sam dr Georg Prinz zur Lippe. Z czarującym uśmiechem przyznał rozbrajająco, że jest prawdziwym księciem, właścicielem pięknego pałacu i… w dodatku jego wina są równie czarujące.
Goldriesling 2012 - to tylko punkt odniesienia
 
Sam podstawowy Goldriesling 2012 jest poprawny, ale to, jak zauważył książę, tylko punkt odniesienia. Już rocznik 2011 był lepszy o klasę ze swoimi jabłuszkowymi aromatami. Frühburgunder 2011 był leciutki i elegancki, a Grauburgunder Kloster Heilig Kreuz 2011, świetny. Ze średnią kwasowością i takim krągłym aromatem kwiatowo-marcepanowym. Najlepszym z książęcych skarbów, który bije na głowę inne, jest Weissburgunder Grosses Gewächs 2011! Owocowo-kwiatowy delikates za 24 euro.
Weissburgunder Grosses Gewachs 2011. Pycha!
 
Ordnung muss sein, więc trzeba też dodać, że jeden ze skarbów schowany był w małej turystycznej lodówce. Przedstawiciel Weingut Weinheimer Hof miał tylko dwie butelki dobrego Spätburgundera Blanc de Noir. Kwiatowość w aromacie i kwasowość w smaku umiarkowane, ale finisz długi i niezły!



Spatburgunder Blanc de Noir prosto z lodówki


wtorek, 4 czerwca 2013

Hiszpan doskonale się starzejący - 6 pkt.

De Muller Cabernet Sauvignon 2008


Półka - na wysokości piersi

Gdzie i czemu tak drogo - Winosfera i 32,30 zł (zakup własny, z rabatem)

Do Ideału? - Już ciut ciut!! (6 pkt.)

 
Każdy by chciał pięknie i przyjemnie się zestarzeć. Może nawet lepiej przyjemnie, bo koniec taki sam - wyborów Miss i Mistera nie będzie. Ale De Muller Cabernet Sauvignon obiecuje nam na kontretykiecie, że starzeje się przyjemnie. To prawda i to jaka!

Szczegóły? Obiecujące. Od razu po usunięciu korka bucha w nos owoc pyszny - są jagody, są czarne porzeczki, ale to wszystko tylko przez chwilę, bo potem całość staje się pieprzna. I cudownie leśna i skórzasta! Owoc znika i to dość skutecznie.

Zostaje to cudowne roztrojenie smaku, jakie pamiętam z pysznego dość wiekowego bordeaux. A w przypadku De Mullera to dziwne, bo to Hiszpan, a nie Francuz. Na drugi dzień nie jest wcale gorzej. Jest naprawdę tak dobrze, że do ideału już ciut ciut!!


Winiacz na 6 punktów w 7-punktowej skali!

niedziela, 2 czerwca 2013

Francuz różowy, orzeźwiający kolarzy - 3 pkt.

Ventoux Rose Pierre Chanau 2011

 
Półka - na wysokości pasa
Gdzie i czemu tak drogo - Prezent z Lyonu od Francuskiego Łącznika! (2,93 euro)

Do Ideału? - Nawet może być (3 pkt.)

Francuski Łącznik jest cierpliwy. Jak to Łącznik. Czeka w ukryciu w południowej Francji i… się doczekał. Bo czas na drugi z prezentów od Niego. Różowe Ventoux Pierre Chanau. Ze stylizowanym rowerzystą na etykiecie. W sam raz dla kolarzy i na upały.
Nie jest za bardzo landrynkowe, a aromat przywodzi na myśl cytruski - szczególnie tak ostre jak różowe grejfrutki. Smak nieco dziwny - bardziej miękki niż można się spodziewać. Ale mocno kwaskowy. Za to po ociepleniu, w finiszu bardziej owocowy. Tyle, że słodszy niż grejfruty. Może  kwaśne mirabelki na sam koniec?

Do grilla pewnie by się nadawało znakomicie. Ale do degustacji solo - w ilości większej niż kieliszek czy dwa - już nie za bardzo. Ale z drugiej strony to wino za niespełna 3 euro i to z Francji! To zaledwie 12 zł! Tyle kosztowała niegdyś Sofia w sklepach. Czy można narzekać, skoro to wino może nawet być?


Winiacz na 3 punkty w 7-punktowej skali!

czwartek, 30 maja 2013

Włoch czerwony, dobry na upał jak biały - 5 pkt.

Luna Rossa Sicilia IGP 2011


Półka - na wysokości kolan

Gdzie i czemu tak drogo - Cultura y Vino i 24 zł (zakup własny)

Do Ideału? - Jeszcze troszkę brakuje (5 pkt.)

 
Te chwile przed burzą… Gdy zachodzące słońce burzy jeszcze nie zwiastuje, ale zwiastuje ją weather.com. Powinno się siedzieć w ogrodzie, na huśtawce (takiej jak z Czechowa) i popijać doskonale zmrożonego rieslinga.

Ale nie ma Czechowa, nie ma huśtawki, nie ma rieslinga. Jest za to Ogrodowa, a słońce pieknie zachodzi nad Okopową. A stąd już tylko kroczek do Cultura y Vino. A tam coś lekkiego - Luna Rossa Sicilia Vaccaro. Naero d'Avola - lekkie i świetnie owocowe. Z oferty Kondrat Wina Wybrane (co ciekawe, teraz w sklepie internetowym Kondrata brak tego wina!).

W nosie czuć aromaty leśnych owoców - jagodowo-borówkowe, ale i korzenne, a w smaku jest przyjemne, lekkie. Może nie jest absolutnie powalające, ale jak na wino za 24 zł, bardzo, ale to bardzo przyzwoite. Powala większość winiaczy za 29 zł z marketów.

Producent napisał w karcie wina, że dobrze współgra z makaronami i innym włoskimi przysmakami. To fakt. Z tapaskami i oliwą, pleśniowym serkiem, jest wyborne. Ale do smakowania na ogrodowej werandzie także! Do ideału mamy więc bardzo blisko. Jeszcze tylko troszkę brakuje!

Winiacz na 5 punktów w 7-punktowej skali!

sobota, 25 maja 2013

Langwedocja na czerwono

Perły i wisienki na torcie Francji!

Wśród czerwonych win z Langwedocji, której winiarze gościli na zaproszenie Winicjatywy w Warszawie, są perły. O aromatach wiśni, czarnych i czerwonych porzeczek, ale też ziół i kwiatów. Pychotka!

Virgile Loly: Classic Rouge i Joly Rouge 2010

Joly Rouge 2010 ma super moc i mnóstwo owocowego szaleństwa. Saturne 2009 jest delikatniejsze, może owoc zniknął. Magdalena Bogucka-Joly - Polka, która poślubiła Virgila - mówi, że ten konglomerat aromatu i smaku to zaplanowane dzieło jej męża. - Nie korzysta z żadnych komputerów, programów, tylko z własnego nosa i pamięci, by osiągnąć wymarzony efekt - dodaje. A takie Virgile Rouge 2006 otwiera się i otwiera. Już po kilku minutach jest pyszne!

Chateau de Cazeneuve: Cynarah 2011

Chateau de Cazeneuve: pierwsze - Cynarah 2011 przyjemne, ale pokroić bym się nie dał. Za to drugie jest już ciekawsze - to Les Calcaires 2010 jest już delikatniejsze.

 
Jouclary Guilhame de Jouclary Cabardes 2009 i Les Amandiers

Chateau Jouclary Les Amandiers. Nieco dentystyczny aromat. Ściągające w finiszu. Ale starsze - Guilhame de Jouclary Cabardes 2009 - to świetne wino. Nie ma w nim nic słabego. W finiszu długaśne. Zostaje w pamięci. Nic dziwnego - Pascal robi tylko 3 tys. butelek. Jest tu kupaż merlota, syrah i grenache.

Bassac 100 proc. merlot. Ale smak całkiem niemerlotowy


100 proc. merlota (nikt z innych winiarzy nie pokazał takiego dziełka) ma za to w sobie Merlot Bassac. Tyle, że próżno szukać tu spokoju merlota z innych regionów. - To właśnie sprawia terroir - uśmiecha się Francois-Manuel Delhon, zakręcony Francuz. Przytulając żonę przyznaje, że są najbardziej szalonymi winiarzami z Langwedocji. Nawet wąsy sobie wytatuowali na wewnętrznych stronach palców - takie same jak na etykiecie wina Manpot.


 Francois-Manuel Delhon, Jacqueline, ich tatuaże i Le Manpot
Jacqueline jest Amerykanką, ślub wzięli w Las Vegas po czterech (sic!) dniach znajomości. Przyjechali do Europy i mają sprecyzowany plan: dzieci, większa, nowa winnica i sieć winebarów w Tokio. Bo młodszy brat Francois-Manuela ma żonę Japonkę. Aha, i jeszcze obaj bracia Delhon mają grubo powyżej 190 cm wzrostu. Ilu znacie Francuzów, którzy są tak wysocy? Pięciu? Akurat.
 

Wina Cebene - każde o innym charakterze

Brigitte Chevalier pokazała ciekawe czerwone wina. Jej najprostsze - Ex Arena Vin de Pays 2011 - ma posmak delikatny, jakby pinot noir. Pyszne. Les Bancels Faugeres 2009 i 2011 to dwa zupełnie inne wina! Starsze jest ziołowe, ma piękny finisz i przykleja się gdzieś tam z tyłu podniebienia, a w młodszym jest więcej czekolady w aromacie. Bardzo mocne jest Belle Lurette Faugeres 2011 i na tak szybkiej degustacji ma pewnie za mało czasu, by się rozwinąć.

La Madura St Chinian: Classic (2010) i Grand Vin (2009)

Podobnie różne są dwa wina z Domaine La Madura St Chinian: Classic (2010) i Grand Vin (2009). Młodszy ma kwiatowy zapach, smak taki sobie, płaski. Może pod koniec wychodzi coś fajnego. A starsze ziołowe jak diabli. Cudowne. I jak diabli pieprzowe, z nutką chili.

Rouge Saint Georges 2009 Domaine Henry

Rouge Saint Georges 2009 Domaine Henry to wspaniałe wino oddające - jak mówi syn właściciela - charakter całego terroire. Morze kwiatu i owocu.
Ale ciekawsze i nietuzinkowe jest Villafranchien 2010 tegoż producenta. Ma kolor jak stare wino - pomarańczowe,  jasnobrązowe. I aromat arbuza i… benzyny. Owoc przepadł gdzieś zupełnie. Gdy się pije, to smakuje się sam minerał. Ale winiacz ma-gne-tycz-ny!

Villafranchien 2010 Domaine Henry - wygląda jak stare!

Magnetyczne były także butle Turner Pageot. Ich twórca Emmanuel Pageot to wesołek. Robi niewielkie ilości - od 3 do 5,5 tys. sztuka, ale smaki wytworne i radosne. Takie wino Le Rouge Pezenas 2011 jest dziwne, zagadkowe w smaku: ni to ostre, ni to troszkę ogórkowo-kiszone na początku… Ale Carmina Major to pycha.

Emmenuel Pageot i jego Carmina Major

La Rouviole Cuvee Baroque Franka Leonora to wino troszkę cieńsze niż inne, ale następne - La Rouviole Cuvee Selection i po prostu La Rouviole o niebo lepsze. Owocowość aż tryska!

Frank Leonor i jego La Rouviole Cuvee Baroque

Wina Johna Bojanowskiego z Clos du Gravillas nieco bardziej zróżnicowane: L'Inattendu 2011 Minervois (tylko 2,5 tys. butelek) owocu ma mniej niż Rendez-vous du Soleil Cotes du Brian 2010 (w tym czuć też czekoladę, kakao, ma moc!). A już Lo Vielh Cotes du Brian 2009 (sam Carignan) jest superowocowy!

Rendez-vous du Soleil Cotes du Brian 2010: tu jest moc!
 
Troszkę od owocu odchodzi Nicolas Mollard (Domain Le Clos du Serres). W Le Clos 2011 Languedoc czuć zwrot ku ziołom, a w Humeur Vagabonde 2011 (tylko 3 tys. butelek) moc i czekoladę. Za to Les Maros 2011 Lenguedoc Terrasses du Larzac to taki delikates do smakowania przy książce.

Delikatesy z Domain Le Clos du Serres

Na koniec wisienka na torcie - Red Passerille (Domaine Henry). Wącham - czarna porzeczka i to jaka! Jeszcze więcej porzeczki. Kolor boski. Jakby te wszystkie porzeczki wlać i wyciągnąć pierwiastek. To istna słodycz - syrop, aromat, poza tym owocowy smak…

Red Passerille (Domaine Henry)

Wino? Likier? Płynny owoc? Wszystko w jednej małej buteleczce. Całość brzmi jak 20 proc. alkoholu, a tu jest… 12 proc. tylko! Niesamowite.

Szczerze powiedziawszy te wszystkie wina były wyjątkowe. Większości z nich pewnie nigdy w Polsce nie znajdziemy. Może więc na urlop do... Langwedocji?