Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porto. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 stycznia 2018

Ciekawe wina z Tesco

Tesco rusza do boju!



Może zrobi się ciekawie na naszym rynku - który jest ostatnio zdominowany przez akcję zakrywania etykiet na wystawach (coś takiego jak Savonarola robił z dziełami renesansowych mistrzów przedstawiających roznegliżowane postacie) - bo oto Tesco rusza do boju z promocją win. Na pierwszy rzut idą etykiety Tesco Finest. 

W Wielkiej Brytanii portfolio Finest to ok. 200 indeksów win wybieranych po pierwsze przez fachowców, po drugie - produkowanych przez uznanych i dużych producentów. Jest w tym pewna logika, bo uznany producent małych ilości to zazwyczaj "butikowiec". Mistrz, któremu absolutnie nie zależy na sprzedaży wielkich ilości. A potentat zawsze znajdzie moce produkcyjne, by sprzedać coś jeszcze tu i ówdzie... Najważniejsze dla konsumenta, by nie działo się to z krzywdą dla jakości. Od tego pewnie fachowcy zatrudnieni do linii Finest. 

W polskich sklepach jest ok. 30 etykiet Finest, a wybór dokonany na wczorajszą degustację był - jak zapewniają przedstawiciele Tesco - efektem wprowadzenia pewnego porządku na półkach. Jak ów porządek wygląda?


Cava Reserva D.O. Tesco Finest 2014 (27,99 zł)

Na aperitif Cava Reserva D.O. Tesco Finest 2014 (27,99 zł; winemaker Gabriel Suberviola) - z lekka miodowa, daje wrażenie, jakby była z pewnym cukrem. Ale przecież Brut - więc skąd to uczucie pewnej słodkości? To ma być konsekwencja i bogactwo dojrzewania 15 miesięcy na osadzie. Może i jest, choć nie ma tego, co w cavie przesądza o jej pewnej finezyjności - tej świeżej migdałowej, czasem wręcz przesadzonej, ostrości! Trochę szkoda.
 


Riesling Rheinhessen (23,99 zł)


Riesling z Rheinhessen (23,99 zł; winemaker Peter Griebeler) pewnie będzie się podobał polskiemu konsumentowi ze względu na całkiem sporą ilość cukru. Nie ma tu przesadnej finezji - choć trzymane na stole przez dwie godziny zachowuje się całkiem nieźle. Wino bardziej owocowe niż mineralne, dość czyste w smaku (lepsze na języku niż w aromacie). Oczywiście ciężko kupić wspaniały Riesling za 24 zł, choć za dwukrotność tej sumy już coś by się znalazło.

Pinot Grigio 2016 (24,99 zł)

Szczep, za którym - szczególnie w tanim włoskim wydaniu - nie przepadam, bo uznaję Pinot Grigio za najnudniejsze wino świata. To Pinot Grigio 2016 (24,99 zł; winemaker Anselmo Martini) raczej utrwala mój pogląd. Nieco wątłe w aromacie, trzeba się wysilać, by wyczuć jakiś zgaszony biały melon. W smaku jest więcej goryczki niż kwasu, choć tego drugiego jest całkiem sporo. 


  Sauvignon Blanc Wairau Cove 2016 (bag in box 3 l. za 89 zł)

Ale nie jest tak, że wina tańsze niż jakieś 35 zł są złe. Bo oto za niską dość cenę (24,99 zł za butelkę; winemaker Jason Cook) dostaniemy Sauvignon Blanc Wairau Cove 2016. Z Nowej Zelandii. Karton Bag in Box mieszczący 3 litry wina (a więc pełne 4 butelki) kosztuje 89 zł (cena 71,99 zł do końca stycznia). Butelka ma zaś kosztować 19,99 zł. Wino bardzo aromatyczne i gęste w smaku. Ma dużo zieloności, takiej pełnej, wręcz tłustej, i zarazem sporo egzotycznego owocu. I jest tu koncentracja, a nie rozwodnienie. To może być bardzo fajne piknikowe wino!

Alsace Gewurztraminer 2016 (49,99 zł)

Już 50 zł trzeba wydać na Gewurztraminera z Alzacji (49,99 zł; winemaker Nicolas Haeffelin). W aromacie liczi z różą. Wino dość gęste, w aromacie i w smaku jest wszystko to, z czego szczep jest znany. Do egzotycznych dań powinno być dobre.

Pinot Noir Marlborough (59,99 zł)

Będące w podobnej cenie nowozelandzkie Pinot Noir Marlborough (59,99 zł; winemaker Tamra Washington) jak najbardziej zasługuje na miano Finest! Bardzo fajny owoc, pewna bardzo leciutka ziemistość (choć absolutnie nieprzytłaczająca) i lekkość. W katalogu jest rocznik 2016, choć na degustacji prezentowano rocznik 2013. Ciekawe, jak ten nowszy...

Malbec Mendoza 2016 (27,99 zł)

Pewna niespodzianka wieczoru - wino ciemne, dość średnio napakowane owocem, nieco pumperniklowe, wiśniowe okazało się całkiem przyjemnym Malbekiem z Argentyny (27,99 zł; winemaker Ernesto Bajda). Jest tu pierwiastek ziemi, jest i ładnie poprowadzony owoc, w stylu dość prostym, ale dość odległym od prymitywizmu niektórych marketowych butli. Za 28 zł całkiem miłe zaskoczenie! 

Tuella Douro 2014 (39,99 zł)

W cenie bardzo przyjemnej znajdziemy sygnowane przez Symingtonów Tuella Douro 2014 (39,99 zł; winemaker Carlos Eduardo). Jest tu i owoc, jest szczypta cedru, jest w smaku całkiem żwawa kwasowość i dość pokaźna tanina, beczka może niektórym przeszkadzać (drewnieje nam usta, gdy będziemy pić zbyt szybko całej butelki). Ale jest ładna miękkość i coś pięknego do steka!

Vina Del Cura Rioja (49,99 zł)

Jeśli dołożymy 10 zł, dostaniemy Rioję Reserva 2012 (49,99 zł; winemaker Gonzalo Rodriguez) o mocnej pumperniklowej nucie, z obecną czekoladą, kakao, tytoniem. Jest w smaku pewna gęstość, jest pewna słodycz. Kwasowość dość niewielka, ale całość całkiem udana. Choć od tańszego Douro nie wydaje mi się lepsza.

Port Late Bottled Vintage 2011 (49,99 zł)

Na deser Port Late Bottled Vintage Tesco Finest 2011 (49,99 zł; winemaker Manuel Rocha). Też wino ze stajni Symingtonów, wyraźnie śliwkowe z lekkim pieprzem. Dojrzewało 6 lat w dębowych beczkach. Słodziak, który może się podobać, choć o nieco stłumionym owocu i dość krótkim finiszu.

Win próbowałem, i kaczkę w Koszykach jadłem w Weranda Bistro, na zaproszenie importera - Tesco!

wtorek, 8 listopada 2016

Winne Wtorki: Hiszpania nieoczywista

Wisdom & Warter Sherry Pedro Ximenez Anejo



Tematem dzisiejszych WW, nieco przesuniętych względem oryginału jest, jak wymyślił Gustaw, Hiszpania nieoczywista: wszystko poza Rioją, Riberą i Katalonią. I bardzo dobrze, bo właśnie 7 listopada, kiedy piszę te słowa, zaczęliśmy Międzynarodowy Tydzień Sherry! A Jerez de la Frontera to zupełnie "inna beczka" niż taka choćby Katalonia!

Butla, którą widzimy na zdjęciu czekała u mnie bodaj od roku, może nieco dłużej, może od dwóch lat. Wszystko dlatego, że z sherry wolę rosołowe fino albo choćby wyciskające łzy z oczu i ślinę ze ślinianek oloroso... A bursztynowe PX, szczep z urodzenia biały, ale na starość ciemniejący (jak ja, bo mając trzy lata byłem blondynem!) wydaje się powszechnie nieco gorszym bratem Palomino, ale niesłusznie!

Pedro daje wina długowieczne. I to jakie! Szukacie wina dla córki, która urodziła się dwa tygodnie temu? Kupcie PX z jej rocznika. Wypiją jej prawnuki i będą się rozkoszować! Jedno miałem okazję spróbować dzięki uprzejmości Sebastiana (prowadzi bloga Zdegustowany). Ale ono było młode, bo z 1983 r. Było gęste, ciemne wino, niemal czarne! Smoliste! Zachwycające orzechem, wanilią, nutką pomarańczy... I to pomyśleć za 99 zł (0,375 l)!!!

Już takich win nie ma. Ja swoją, z dobrewina.pl kupiłem za ok. 40 zł, ale gdzie jej tam do takich doznań, jakie dawał 1983! Mimo wszystko jest skupisko orzechowe, niewielka (choć bynajmniej nie śladowa!) kwasowość w finiszu, bogate nuty suszonych daktyli, pomarańczy, moreli, fig... Jest oleistość rozgrzewająca swoim ciepłem (choć jest tu tylko 15 proc. alkoholu, mniej niż w wielu współczesnych "bordoszczakach"!).

Na taką pogodę nie ma chyba nic lepszego - jeśli mamy na myśli wino z Hiszpanii dziś tak nieoczywistej.

Wszystkich fanów takich win koniecznie zapraszam na fejsbukową stronę Sherry, Porto, Madera!

A taką Hiszpanię odkrywali inni Wtorkowicze:

- Blurppp: wino z Bullas

- Enowersytet: wino z Alta Allela

- Italianizzato: Wino Wysp Szczęśliwych

- Jongleur: Monastrell z Murcji

- Korek od wina: wina po byku!

- Nasz Świat Win: o winie prosto z... Barcelony!

- Przy Winie: wino z Utiel Requena

wtorek, 6 stycznia 2015

Winne Wtorki: czerwone wzmacniane wino na styczeń - 5 pkt.

Porto Messias Tawny



Półka - na wysokości pasa
Gdzie i czemu tak drogo - Alkohole Świata i 49,99 zł (zakup własny)
Do Ideału? - Jeszcze troszkę brakuje

Zima, za oknem krajobraz wiadomo jaki, a tu Winny Wtorek się zaczął. I chyba temat okazał się w dziesiątkę, bo ocieplający - wzmacniane wina. Troszeczkę się wahałem, ale wybór padł na porto z nieodległego sklepu (jak jeszcze ani kapki śniegu nie było).

Ot, w kieliszku porto, a widok za oknem taki właśnie

Chciałem w zasadzie kupić coś za 45 zł, ale sprzedawca poradził raczej dołożyć 5 zł. - Tylko pięć, a wrażeń i satysfakcji będzie o wiele więcej - a że minę miał pewną, zdecydowałem się. I rzeczywiście. Nie pożałowałem.

Producent z Douro - Messias - na tyle dumny, że strona internetowa otwiera się tylko po portugalsku, lekceważąc wszelkie próby otworzenia po angielsku. Wino złożone ze szczepów miejscowych - Touriga Nacional, Tinta Roriz, Touriga Franca, Tinto Cão, Tinta Barroca.

Ale co tam - niech przemówi samo wino! A to rzeczywiście jest bombowe! Nie ma tej płaskości charakterystycznej dla niektórych tańszych etykiet. Tu jest leciutko balsamiczna słodycz, na zimno nie robiąca takiego wrażenia, jak w temperaturze pokojowej. Tym bardziej, że sam producent zaleca pić w 16-18 st.

W aromacie piękna rodzynkowa słodycz, ciężkie czerwone owoce, scukrzone konfitury, trochę miodu, śliwy. Jest też odrobina lekkości, ziołowości, zieloności wręcz. Ale gdy się "wwąchamy" głębiej, czuć nawet pewne echa grzybów, pieprzu, może kapusty... W smaku jest przyjemna jedwabistość. 19,5 proc. alkoholu wlewa się pięknym ciepłem, 100,2 g cukru na litr plus alkohol cudownie rozgrzewają. Nie ma żadnego gumowego węża, żadnych lewych posmaków.

Może kwasowości nie ma tak wiele, jak 10-letnie Tawny Niepoort z oferty Atlantiki, ale można się upajać tym ciepłem... Zaraz zaraz, czy to nie właśnie porto uwielbiał pić Hans Castorp? Oj, chyba właśnie tak... Przypomina sobie o tym w zimnym Berghofie. 

Najfajniejsze w tym winie jest to, że nie ma tu żadnego nabożeństwa. Z tyłu na butelce jest nawet przepis na drinka - zmieszać porto z sokiem pomarańczowym, cytrynką, lodem i podawać na upał. A co tam! 

Z tyłu butli przepis na drinka - widać, że nabożeństwa tam nie ma

Więc nic nie stało na przeszkodzie, by dogodzić sobie jak hedonistom przystało. Takie porto będzie świetnie komponować się z czekoladą (ja użyłem nomen-omen Malagi). Smacznego!



Malaga do porto!

Winiacz na 5 punktów w 7-punktowej skali!

A tak doświadczali inni wtorkowicze:

- Czerwone czy białe: porto do piernika

- Italianizzato: o maladze kupionej o świcie

- Nasz Świat Win: na bardzo słodko

- Pisane Winem: pocas, pocas!

- Winne Przygody na biało

- Zdegustowany: u rodziców mu wszystko prawie wypili

wtorek, 26 listopada 2013

Prezentacja win Antlatiki w Portucale

Nie tylko porto Portugalia stoi
 
Goście przy każdym stole
 
Jedna z ostatnich chłodnych sobot nie wydawała się dobrym dniem do próbowania win białych. Tym bardziej, że pogoda za oknem zupełnie taka sama jak w bezśniegowym styczniu. No, ale żeby od razu porto? Oj, nie. Tym bardziej, że Atlantika ma całe spektrum win. Opowiadał o nich sam szef firmy Manuel Maioral. Spróbowałem na pierwszy rzut kilku białych.
 
Vinho Verde Blue Ocean (33 zł) w błękitnej butli przelane do kieliszka jest niemal bezbarwne - żadnych tam zielonkawych refleksów. Świeże, lekko kwaskowe, z mikrobąbelkami, gdzieś w tle smak soku z winogron. Szkoda, że nie ma na razie lata. Ale jak ktoś kaloryfery odkręci albo impreza osiągnie temperaturę wrzenia, to będzie świetne!

Blue Ocean w blue butelkach

Z białych pod znakiem Quinta do Cardo bardziej smakowała mi Siria 2012 niż Branco. To drugie było gorzkie, słone, a pierwsze bardziej kwasowe, a wypalającym podniebienie finiszem. Naprawdę znakomite wino - warte swojej ceny (60 zł).
Quinta do Cardo - Siria w ciemniejszej butli

Hiszpańskie Care Chardonnay 2012 D.O. Carinena, Bodega Anadas było dość dobre, niezbyt beczkowe, bardzo kwasowe, a zarazem oleiste. W smaku lepsze niż w aromacie. Szkoda, że dość drogie, bo 58 zł. Wolałbym wydać o 26 zł mniej na chłodzące się obok pyszne La Granja 360 Verdejo Viura! 

La Granja 360 Verdejo Viura i Care Chardonnay 2012 D.O. Carinena

La Granja 360 jest jak na swoją niewielką cenę wyjątkowa i złożona. W aromatach czuć kwiaty i migdały, smak jest pełny, oleisty, wino jakby przyklejało się do podniebienia, choć finisz nie jest przesadnie długi. Półsłodka Passionada Loureiro Verde nie zachwycała, ale Conde de Caralt Blanco Semidulce (32 zł) może się Polakom podobać - mała kwasowość, łagodne, do deseru może być.

Czerwonych było więcej. A przede wszystkim - to tu były prawdziwe przysmaki. Quinta do Cardo 2010 (42 zł) ma przyjemnie aromaty piernikowo-kakaowe, może lekko tostowe. W smaku pełne, okrągłe, nieco kwasowe. 

Quinta do Cardo 2010 (42 zł)

Podobne - ale o wiele bardziej smakowite były dwie butle spod znaku Ciconia (Aragonez i Touriga Nacional - po 40 zł). Także pełne, nieco lukrecjowe. Aragonez smakował mi bardziej. 

Ciconia Touriga Nacional (40 zł)

Warte uwagi były dwie butle z Alentejo - Pausa Letra 2009 (65 zł) i Pausa Tinto 2008 (90 zł). Letra goździkowo-ziołowa, trawiasta, z charakterystycznymi twardymi taninami, złożona w smaku. Ta z kremową etykietką wydała mi się bardziej cierpka, może jeszcze niewyważona, jakby zielona.

Pausa Letra 2009 (65 zł)

Dostojne, stylowe aromaty - może echa piwnicy - miała Costa Baga Luis Pato 2007 (46 zł), z piękną "kaczkową" etykietą - ale za to w smaku było bardzo dobre: bardzo taniczne, twarde, kwasowe z długim finiszem.

Costa Baga Luis Pato 2007 (46 zł)

Najdroższym prezentowanym winem z oferty wytrwanych było Sino da Romaneira DOC Douro 2008. 95 zł za butelkę to spore pieniądze, ale i całość wyjątkowa: w nosie czarne porzeczki, jeżyny, dżemistość, a w ustach okrągłość, pełnia, umiar. Spójne, na 6 punktów w skali Winiacza!

Sino da Romaneira DOC Douro 2008. 95 zł, ale jakie smaki!

Czerwone wina z serii Care - tańsze niż białe - były ciekawe. Tinto Joven (29 zł) jeszcze może nie tak bardzo, jak Care Tinto Roble (37 zł). Tu już było czuć świetne stare czarne porzeczki, a w smaku nuty dżemowe, pełne, długo finiszujące. Za 37 zł takie wino?! Warto!

Czerwone Care: Crianza, Roble i Joven

Podobnie jak i warto choć raz spróbować Care Crianza 2009. Droższe (55 zł), ale i skład inny (70%  tempranillo i 30% merlot). Dojrzewało rok w beczkach z amerykańskiego dębu i pamiątkę po tym mamy w nosie i na podniebieniu. Są mocne owoce, w smaku złożoność.

Słodkości... Madera, Abofado i Moscatel Setubal 

Na deser zostawiłem sobie prawdziwe słodziaki! Półsłodkie Conde de Saralt Blanco (32 zł) jest lekko cytrusowy, mocny, średnio kwasowy. Alorna Abofado Licoroso (57 zł) to już mocarz. Pięć lat beczki, piękny mocny kolor, aromaty pokostu, drewna. Słodycz dobrze złagodzona kwasem, długo wyczuwalnym w finiszu. Wszystkie ciotki piłyby do szarlotki...

Madery - ta z lewej świetna!

Madery - wiadomo. Mniam. Wszystkie maja po 19 proc. alkoholu. East India Fine Rich (3 years - 52 zł) uwodzi aromatem ziół, Reserve (5 years - 82 zł), rozpycha się nieco nutami palonych orzechów, imponuje kwaskowatością i długim finiszem, a Reserve 10-letnia (136 zł) jest na tle poprzedniczek dyskretna i elegancka. Ma lekki kwas, który bardziej dochodzi do głosu w finiszu. Jest jak cytryna!

10-letnie Porto Old Tawny. Uuuch!

Bardziej zróżnicowane były porto - Niepoort Ruby (69 zł) może mylić "zwykłym" kolorem, ma orzechowe posmaki, słodyczy niemal nie czuć. Neutralizuje ja kwasowy finisz. W Tawny (też 69 zł) kwas już nie dochodzi tak mocno do głosu. I słodycz wyczuwalna, i barwa inna. A już 10-letnie porto (215 zł) to już klasa sama w sobie. Wino ma kolor pomarańczowy, jest w aromacie piwniczne, mega-złożone. Są i pokosty, i orzechy. A w smaku kwasowość, tyle że nieco delikatniejsza, może subtelniejsza niż w maderze. Hmm, to może jednak jak Portugalia, Portucale, to i Porto???


Degustowałem na zaproszenie Atlantiki

poniedziałek, 20 maja 2013

Portugalczyk mocny i owocowo bombowy - 5 pkt.

Palavrar Vinhas Vellas Douro 2010



Półka - na wysokości pasa

Gdzie i czemu tak drogo - Biedronka i 17,99 zł (zakup własny)

Do Ideału? - Jeszcze troszkę brakuje! (5 pkt.)

 
To był idealny strzał - biedronkowy Palvrar do wieczornej lazanii! Google-śledztwo potwierdziło wybór - sam producent zaleca to wino do włoskiej kuchni. Na zdjęciu identyczny kawałek, który został 10 minut wcześniej zdegustowany.
W Douro robią porto i tę moc tu czuć. Piękny rubinowy kolor. Aromat? No, na początku jest bardzo mocno - bombowo, by nie powiedzieć: zmywacz do paznokci. Nie pić od razu! Absolutnie czekać. Bo po dwóch kwadransach zostaje owocowa bomba. Wiśnie, czarna porzeczka, intensywnie czerwone jabłka leżące w słońcu na parapecie… Ale jest też troszkę wanilii i czekolady na końcu.

Przyznam, że na chybcika chciałem dać ze trzy punkty. Za ten zmywacz mocy (choć wino ma zwykłe 13 proc.). Ale czas i świeże powietrze są najlepszymi lekarstwami. Kurczę, brzmi jak zalecenie z sanatorium.  Diagnoza i rokowania są za to pomyślne: do doskonałości jeszcze tylko troszkę brakuje!

Winiacz na 5 punktw w 7-punktowej skali!