Apóstata Old Vine Tempranillo 2019
Blog o winach Roberta Szulca. Wina czerwone, wina białe i różowe. Wrażenia, recenzje i... refleksje
piątek, 17 czerwca 2022
Świetna hiszpańska czerwień ze starych krzewów z Wine Me
środa, 1 czerwca 2022
NAT’Cool! Tinto Dão 2020 - już w Vininovie
Naturalny, organiczny i do tego jeszcze wegański. Niepoort akurat na czerwiec
W Vininovie zrobiło się naturalnie i organicznie. I zawitały nowe wina ze znanej od kilku lat NAT'Cool! Dirka Niepoorta. Słynny winiarz z portugalskiego Douro znany jest nie tyle ze świetnego porto, ale przeróżnych konceptów (bo ileż można pić porto? Tak, wiem, w nieskończoność :) - jak rieslingi znad Mozeli, selektywne wina z prastarych gron w skalnych załomach Portugalii, wina i za 8, i za prawie 1400 euro. I jest właśnie NAT'Cool! - naturalnego wina, z miejscowych odmian, o niskiej zawartości alkoholu, zrobionego tak, by odtwarzało charakter siedliska (tzw. terroir). Od 2020 r. do serii NAT'Cool! wchodzą wina z apelacji IGP Terras do DAO.
Skąd "NAT" w nazwie? Bo fermentacja na naturalnych drożdżach w stali. Użyte tu grona pochodzą z dość starych (40-80 lat) krzewów jaen, tinta pinheira, alfrocheiro, baga oraz touriga nacional. No i jeszcze ta litrowa butelka o płaskim dnie - nie udająca szaty haute couture wyższej sfery. Skąd "Cool"? Ano stąd, by pić schłodzone. Wino - mimo że czerwone - jest świetne na letni taras. A cena też całkiem przyjemna - 76 zł (butelka ma 1 l, a nie 0,75 l!).
Zawartość alkoholu "dość" niska - bo 12,5 proc., co przy dzisiejszych wyczynach rzędu 14,5-15,5 proc. jest całkiem fajnym osiągnięciem. Podobnie jak metoda winifikacji. Tak, nie ma tu żadnej beczki, a beczkowe bagi czy tourigi są zwykle świetne.
Ale tu beczka jest całkowicie zbędna! Bo oto mamy przed sobą niezwykle czysty, przyjemny okaz z wyglądu przypominający raczej klarety czy ciemne róże niż portugalską czerwoną klasykę. To klasyczne wino na tarasową imprezę, którą wszyscy opuszczają o własnych siłach!
Aromat iście wiosenno-letni: więcej tu chyba lekkiej wiśni niż truskawki, lekka czerwona galaretka, powietrze, nieco kredy, kurzu unoszącego się nad upalną drogą, pieprzu, echo rozmarynu, ziołowość przydrożnych chawastów. Tanina jest zaznaczona subtelną kreską, może bardziej punktami małych iskierek wyczuwalnych na języku.
Butelki z tej serii poznacie po uśmiechniętej gębie pod napisem NAT'Cool! :)
Nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś w upał pił to wino z kostką lodu. A co tam! Tym bardziej, że na etykiecie ma napis "Drink Me".
środa, 25 maja 2022
Wino praktycznie - tak schłodzisz szampana latem
Brak lodówki? Nic straconego!
O, ileż to razy spotkamy się z tym problemem - brak lodówki, a późną wiosną czy latem na wino za gorąco! A tu wszystkie szkoły podają idealną temperaturę podawania o wiele niższą niż temperatura otoczenia - szczególnie tych białych.
W jakiej temperaturze podawać wino? W różnej - w zależności od koloru i oczywiście zawartości cukru. I tak poważne białe wytrawne serwujemy w 10-12 st. C, słodkie i likierowe - 6-8 st. C, musujące - 7-8 st. C. Vinho Verde możemy schłodzić jeszcze bardziej - nawet do 4-5 stopni (nawet czerwone!). I tak się szybko ogrzeje.
Tyle teoria - bo w praktyce, szczególnie tej piknikowej nie będziemy mieć po pierwsze termometru, po drugie - nie będziemy mieli zapewne przenośnej lodówki. Więc śmiało wino do chłodnego strumienia na pół godziny, a jeśli dysponujemy jedynie bieżącą wodą - to zlejmy wodę aż z kranu będzie płynąć lodowata i zalejmy butlę w umywalce, a potem kilka razy wymieńmy wodę. Piękne 10-13 stopni po jakichś trzech kwadransach gwarantowane!
Ja tak właśnie ostatnio zrobiłem z szampanem Grand Plaisir kupionym w jednym z marketów - i przyjemność wypicia zamiast porannej kawy była może nie taka Grand, ale satysfakcjonująca. Wniosek? Nie zawsze potrzebny termometr i profesjonalna lodówka, by mieć przyjemność z wina!
Aha, sam szampan ostry, zupełnie nie kremowy, tylko ostry, z dalekim echem tropikalnych owoców. Bardziej do owoców morza - na przykład ostryg skropionych sokiem z limonki niż do ciast.
P.S.
Z czerwonymi kłopot mniejszy - bo powinny być podawane w temperaturze pokojowej, pojmowanej nieco staroświecko (powiedzmy, że wytrawne w ok. 14-17 st. C) więc chłodzenie nie musi być tak długie.
niedziela, 22 maja 2022
Winnica nad Źródłem - zaskakujące wina ze stoku "bez zasięgu"
Tam, gdzie fale rozchodzą się w strumieniu. Oraz w... winie
Coraz ciężej znaleźć u nas miejsce bez zasięgu tych wszechobecnych smartfonów. Przynajmniej w tych miejscach, które nie są zaszyte gdzieś głęboko w Bieszczadach. Ale w Górach Świętokrzyskich takie miejsca udało się znaleźć - w Winnicy nad Źródłem.
Nieco na uboczu, w miejscowości Szerzawy, stoi niewielka posiadłość pana Piotra Sołtyka. Liczy niespełna 5 tysięcy krzewów podzielonych na dwie parcele. Pierwszą parcelę pan Piotr kupił 10 lat temu, bardziej zaczarowany okolicą niż przekonany do ciężkiej pracy przy winie. Ale to nie wszystko - wśród krzewów stoją trzy (trzeci - na osiem osób, choć możliwe dostawki, czynny od maja tego roku) przeznaczone na wynajem całoroczne domki, w których może spokojnie wypocząć rodzina lub grupa przyjaciół. Bez zakłóceń, w ciszy, z dala od miejskiego zgiełku, z mizernym zasięgiem komórek. Nikt nie zadzwoni, nie wezwie, nie każe napisać analizy, raportu, eseju...
Gdy nastaje świt, na stoku pojawia się czasem mgła, która schodzi w dół, za pierwsze pasmo drzew. Za nich wyłania się kontur pobliskiego kościoła, ale między świątynią z stokiem jest jeszcze dusza winnicy.
To źródło, z całkiem
sporym strumieniem. Nie da się go przeskoczyć. Można przejść po pniaku. Woda pozwala na kumulowanie niewielkiej ilości
ciepła - która jak się okazuje, jest wystarczająca by nie przemroziło
krzewów. Latem, gdy stromy południowy stok ogrzewa się słońcem, woda
przynosi ochłodzenie. I to dosłowne - żartuje pan Piotr - bo korzysta z zimna w najprostszy ze sposobów - wkłada do wody butelkę wina, by się się schłodziło.
W młodej winnicy powstają wina z hybrydowych szczepów: solarisa, seyval blanca, regenta i marechala focha. Szkoda, że produkcja jest stosunkowo niewielka i jej większość rozchodzi się praktycznie w ciągu sezonu wiosenno-letniego na miejscu. Pan Piotr robi wina w sposób jak najmniej interwencyjny, bez filtrowania i zgodnie z własnym sumieniem spokojnego człowieka. Win próbowałem razem z Olafem (z bloga Wino w Obiektywie) oraz Jerzym (z bloga Winne Okolice).
Iturria XX to wino ze szczepu seyval blanc i solaris. Na etykiecie znajdziemy napis "półwytrawne", ale cukier (11 gramów na litr) zgrabnie przykrywa sporą kwasowość. Może nawet nie tyle przykrywa, co bardzo ładnie współgra z nią. Jest tu całkiem sporo ciała, a finisz jest bardzo długi. Całość, choć jeszcze młoda (próbowałem wina w listopadzie 2021 r.), już ładnie zestrojona. Piłbym nawet do krewetek!
Marzeniem pana Piotra jest wyprodukowanie wina musującego, co nie powinno być - ze względu na wysoką kwasowość - problemem. Eksperymenty już trwają i próbujemy całkiem wdzięczny ich owoc - czyli "musiak" z seyvala. Całość w stylu pét-nat (skrót od pétillant-naturel - tak określa się wino naturalnie musujące), mętna, przyjemnie chlebowa, lekko ostra. Bąbelki raczej spod znaku frizzante, ale trzymają się, nie znikają bez śladu.
Próbujemy jeszcze dwóch różowych win ze sporym cukrem - które są wybitnie tarasowe, dla tych, którzy lubią landrynki, ale o wiele lepsze wrażenie robi pierwsza z czerwieni. To Emeryk XVIII. Z odmiany marechal foch. Tu mnóstwo wiśni, jeżyn i jagód. Nieco miękkie w odbiorze, ale po chwili do głosu dochodzi całkiem prężny szkielet kwasowości. Okaz już nieco bardziej ułożony niż młoda biel - ale wierzę, że za trzy-cztery lata będzie jeszcze lepszy!
Właśnie sprawdziłem - Emeryka już nie da się kupić. Nie da się kupić także innych bardzo dobrych win pana Piotra. On jednak wydobywa coś z archiwum. To Tars XVIII. Tu nieodłączna chyba polska para hybryd - rondo i regent. To okaz, który wymaga powietrza, karafki, dekantera. Na początku kwasowy, wiśniowy, skoncentrowany. Ale po kilku godzinach... Przyznam, że zostawiłem w butelce przez noc, by potem rano spróbować. Pojawiła się wiśnia oraz jeżyna z czekoladą, kwasowość stała się mniej widoczna, stała się elegancka. To jest wino do steka!
Ale największą niespodzianką okazał się późny zbiór solarisa. Z rodzynkowych już nieco winogron. Powstało tego wina zaledwie 80 litrów i powyższa butelka jest zapewne jedną z ostatnich. W nosie najpierw pojawiają się żółte jabłka, potem tropikalne owoce - ananas, figi, miód, wosk... Jest zadziwiająco mało cukru, ale za to sporo kwasu i coś na kształt taniny. Bardzo wyraźnej. Ale wino złote, o poważnej strukturze, oleiste. Znakomite! Do pleśniowych serów, do foie gras, do sernika mojej świętej pamięci babci...
Gdybym nie spróbował, nie uwierzyłbym w opowieść o istnieniu świetnego late harvesta z Gór Świętokrzyskich! Nie wiem, gdzie chowają się te wszystkie fale komórkowe, których nie ma na stoku, ale wiem że tych pozytywnych fal jest pełno w winach pana Piotra. No i jedno jest pewne - Tarsa trzymam w piwnicy jeszcze pięć lat, a na złoty późny zbiór muszę kiedyś do Winnicy nad Źródłem wrócić!
A tak swoje wrażenia spisali moi towarzysze:
środa, 20 kwietnia 2022
Dwie biele i czerwień Lungarotti od Komu Wina (vol. 1)
Niedawno miałem okazję spróbować win z Umbrii, - z regionu leżącego w centralnych Włoszech, z portfolio dość nowego importera Komu Wina La Dolce Vita - i przyznam, że byłem miło zaskoczony. Obecność win z Umbrii na polskim rynku to zaledwie cząstka importu - bo wiadomo co preferują maniacy z Italii: Toskanię, Piemont, może Sycylię, no i oczywiście Puglia i jej primitivo...
Lungarotti Chardonnay di Torgiano 2017
Lungarotti to wielki producent posiadający 250 hektarów winnic w dwóch miejscach - Torgiano pod Perugią oraz Montefalco jeszcze bardziej na południowy wschód. Firmą zarządzają od ponad 20 lat trzy kobiety - to Maria Grazia i jej córki Chiara (prezes) i Teresa (enolog). Z winiarni wychodzi ok. 30 etykiet, ale miałem okazję spróbować kilku topowych.
Lungarotti Chardonnay di Torgiano 2017 - to wino, które fermentowało w beczkach barrique, a potem spędziło na osadzie pół roku. Okresowo było poddawane battonage czyli mieszaniu, co pogłębia ekstrakcję. W butelkach leżakowało "kilka lat" (wiadomo, że inne etykiety czekają w szkle dwa lata, nim wyjdą na rynek). W aromacie jest wytworne: są jabłka, ciasto, szarlotka, maślaność. Kwasowość całkiem przyjemna, choć dość średnia - całość jednak ma bardzo długi finisz, w którym do głosu dochodzi nutka gorzkich grejpfrutów. Całość pięknie skrojona. Idealna do ryb, białych mięs, nawet wyrazistych serów.
niedziela, 13 marca 2022
Riesling Birthday!
Dziś urodziny Rieslinga!
Dziś dzień szczególny - urodziny Rieslinga - szczepu, który powszechnie kojarzy się z niemiecką specjalnością. Owszem, to najważniejszy, najpowszechniej uprawiana odmiana za Odrą. Czemu właśnie 13 marca? Bo nazwa tej odmiany, wymieniona jeszcze w innym brzmieniu, pojawia się w historycznym dokumencie z tego dnia z 1435 r. Administrator hrabiego Johanna IV z Katzenelnbogen kupił winorośl, którą miał posadzić w winnicy w Rüsselsheim. Zapis oryginału brzmi: „Item 22 ß umb seczreben rießlingen in die wingarten” (22 szylingi za 6 krzewów).
Riesling to uniwersalny szczep, dający całe spektrum win. Od krystaliczno-mieralnych, czystych jak sok z kamienia, poprzez półwytrawne feinherny, pełne owocowości, brzoskwiniowości - po słodkie okazy spod znaku TBA (Trockenbeerenauslese), nasuwające na myśl podobieństwo do najlepszych tokajów Aszu.
Pamiętajcie, że nasz jubilat to nie tylko Niemcy! Bo rieslinga uprawia się chyba w każdym winiarskim kraju. Świetnie te wychodzą w Nowej Zelandii i Australii, USA (region Finger Lakes w stanie Nowy Jork), oczywiście we Francji (ta miękka Alzacja), we Włoszech, w Polsce, a nawet w... Mołdawii!
Katrin Wind Nackter Riesling 2020 - import Poniente
Ale na blogerskim stole dwa rieslingi niemieckie, które kupicie w Polsce. Dla zwolenników wytrawności coś z Palatynatu - Katrin Wind Nackter Riesling 2020. Nackter znaczy golas. Na stronie producenta znajdziemy logo golasa, takiego o solidnych pośladkach i udach. I rzeczywiście, choć to podstawowe wino, to jest świetnym przykładem rieslinga wytrawnego, o bardzo długim finiszu. W aromacie zrazu wyczuwalne jabłka i bardzo dojrzała cytryna, taka już na granicy. Całkiem sporo także grejpfruta, całość bardzo, ale to bardzo kwasowa. To jedno z niewielu win, któremu nie szkodzi pokojowa temperatura (sączyłem bardzo długo od wzorcowej temperatury 10 st. C do jakichś 21 st. C). A jeśli ciepło nie przeszkadza w odbiorze wina, to oznaka, że mamy do czynienia ze świetnym okazem!
Weingut am Stein Gutsriesling VDP Halbtrocken 2020 - importer Enjoy Frank
A teraz coś dla amatorów słodyczy - Weingut am Stein Gutsriesling VDP Halbtrocken 2020 z Frankonii. Importerem jest Enjoy Frank. To okaz spod znaku pełnych owoców: brzoskwini, mango, słodkich jabłek. W dodatku tak czysty, że przywodzi na myśl powiew świeżości. Ale to nie jest prosty ulepek. Pod kołderką wyraźnej słodyczy czai się wspaniała mineralność. Bardzo fajne wino na wiosnę, która teraz, po urodzinach Rieslinga, MUSI do nas nadejść.
Wina degustowałem dzięki uprzejmości Niemieckiego Instytutu Wina
czwartek, 10 lutego 2022
Nowości Rafa-Wino z Górnej Adygi (Alto Adige)
Biel i czerwień prosto z włoskich Alp
Turmhof powstał z selekcji gron z kilku wzgórz - Corona koło Cortaccia (800 – 850 m npm), Pinzano/Mazzon (450 – 550 m npm) i Aica di Fiè (750 – 980 m n.p.m.). Wino jeszcze bardzo młode, świeże. Bardzo delikatne, o wyraźnych aromatach truskawki z maliną i przyjemnie lekką wiśnią. Do tego spora całkiem dawka wanilii - ten aromat zostaje z nami bardzo długo.








.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)