wtorek, 13 lutego 2018

Winne Wtorki na Walentynki!

Amorki = bąbelki?
Terra Serena Prosecco Treviso DOC (26.99 zł)

Niedawno odbyłem interesującą rozmowę. Interesującą z mojego punktu widzenia. Takiego trochę winnego kapryśnika, który Pinot Grigio nie poważa, a beczkę (stosowaną ze swoiście pojmowanym umiarem) uwielbia. Rozmowę z "Przypadkową Młodą Dziewczyną" (wiek jakieś 20-24 lata) poszukującą wina na Walentynki. Początkowo schwytała za jedną z butelek któregoś z "amerykańskich" popularnych win o cenach identycznych jak jej wiek. Po kursie 1 zł=1 rok. Czyli obracamy się w zbiorze 20-24 zł. I jakieś dobre cztery minuty zajęło mi przekonywanie, że może tę kwotę warto wydać na coś lepszego, może jaką czerwień z Portugalii, a może choćby bąbelki... Widziałem ten cień niepewności, to niedowierzanie...

Tak, tak, tematem dzisiejszych Winnych Wtorków - czyli dnia, w którym winni blogerzy próbują i opisują wina według jednego klucza - są wina na Walentynki. Bo Dzień Zakochanych już w środę. A dziś postanowiłem, że nie napiszę niczego o wydumanych winach tkwiących gdzieś na szczytach winnych uniesień za 150 zł, tylko dla osób, które chcą coś na ten dzień kupić zwykłego, dostępnego. Bo czasem nie warto słuchać blogerów wymądrzających się o walorach sherry oloroso (kocham) w czasie, gdy większość konsumentów wina sięga po półsłodki Kagor czy inny Monach. Mi się przekonać "Przypadkową Młodą Dziewczynę" udało. Wyszła z butelką bąbelków. Otóż to, czemu nie bąbelki?

Terra Serena Prosecco Treviso DOC (na zdjęciu powyżej) to wino za 26,99 zł. Zaskoczy was, bo korek sam nie wyskoczy z trzaskiem. Trzeba mieć korkociąg. Ale spokojnie, wyjdzie łagodnie, nie urywając wam ręki. Aromaty jakie uniosą się nad kieliszek będą całkiem fajne - lekko jabłkowe, lekko melonowe. W pewien nawet dość szlachetny sposób. Jeśli spróbujecie, wino okaże się leciutko pieniste, bardzo delikatnie. To nie agresywne Prosecco naładowane po kokardę gazem. Tu mamy bardzo delikatne Frizzante - chciałoby się powiedzieć, ale po chwili bąbelków jest jeszcze mniej! Całość całkiem fajna. Kupicie w Żabce, Freshmarkecie, ale widziałem też w innych marketach... Będzie pasować do wielu dań, a nawet - z racji na całkiem sporo cukru - do niezbyt przeładowanych cukrem deserów.


Cava Gran Baron (24,99 zł)

Kto natomiast ma trochę przesyt Prosecco, z różnych powodów - bo np. za modne, za słodkie, za proste... ale nie chce wykosztowywać się na szampana, niech z bąbelków nie rezygnuje. Cava Gran Baron kosztuje zaledwie 24,99 zł. A to już troszkę wyższy stopień wtajemniczenia.
 

To Cava - hiszpańskie wino musujące, świeże, ale specyficzne. Początkowo o dużych bąblach, potem już maleńkich, szampanowych. Ale wciąż pracowicie wijących się w kieliszku, z radością wydobywających się na powierzchnię... W aromacie delikatne migdały i kwiatowość, ale jest także całkiem spora dawka mineralności. W smaku o bardzo przyjemnej fakturze, powiewie orzeźwienia. W finiszu jest dość długie, ma ten charakterystyczny dla Cavy ciężar. Kupicie w Żabce i Freshmarkecie. Cena dla hiszpańskiej Cavy typowa, bardzo dobra!

Tak więc nie słuchajcie (bezkrytycznie) winnych blogerów, odkrywajcie wina sami. Miłość - może także do pewnych smaków wina - możecie znaleźć tylko sami!

Wina otrzymałem do degustacji od Żabki.

A takie wina polecają inni Wtorkowicze:

- Blurppp: czemu nie marsala?

- Italianizzato: wino z Sycylii... oczywiście pyszne!  

- Nasz Świat Win: Moscato dla zakochanych. Moscato Giallo...

- Wine Trip Into Your Soul: czerwień z Hiszpanii

- Winne Okolice: też musiak, choć nie z Włoch ani nie z Hiszpanii

niedziela, 11 lutego 2018

Sardynia w Warszawie - Taste It All!

Wśród Vermentino i Cannonau 

Na Sardynii jeszcze niestety nie byłem, ale muszę koniecznie się tam znaleźć... Bo wina tam mają imponujące. Niemal rok temu próbowałem kilka wspaniałych, a teraz - na imprezie Taste It All - poznałem mnóstwo nowych win, których nie uświadczymy w Polsce. Ich producenci szukają w Polsce importerów. Może tacy się znajdą?  

Wina białe - królestwo Vermentino

Cantina Castiadas - Praidis - Proste z ładnym tłem, ale Notteri 2016 to dopiero fajne wino! W aromacie mineralne i bogate. Nic dziwnego - od 2 do 3 miesięcy dojrzewania na osadzie musi mieć odbicie w dobrym smaku. Do zastosowań gastronomicznych, cena dla importera 5-6 euro.
T'Amo cuvée to mieszanka win z gron Semillano, Vermontino Nuragus, Moscato. O nieco oszczędnym aromacie, ale cały sekret kryje się w środku, w smaku! Pierwsze wrażenie to lekkość, a potem nadchodzi gorycz. I to jaka! Grejpfrutowa, niemal wykręcająca kubki smakowe na drugą stronę. Bardzo przy tym mineralne, fajne, na lato jak znalazł!
Vigne di Gallura Poésis Vermentino di Gallura DOCG 2016 - to elegancka etykieta, a wino szlachetne, mineralne, ale zarazem bardzo "wąskie" - rażące kubki smakowe niczym brzytewka. Świetne wino, mogące stawać w szranki z niejednym Rieslingiem. 7,5 euro na półce. 

Świetne dwa vermentino ma w portfolio Tenute Cosseda. Obydwa za 6,5 euro. Pierwsze ze schowanym aromatem, pachnie... sianem, ziołami, słomą, kurnikiem... Ale prawdziwa zabawa jest w smaku - to wino jest przewrotne, połamane, mineralne... Drugie jest bardziej pełne, było starzone nieco dłużej na osadzie. Ale różnica jest doprawdy subtelna. Nawet to pierwsze jest znakomite!

Tenute Smeralda ma Vermentino Smeralda 2016 z 5-procentowym dodatkiem lokalnych szczepów. Producent nie wymienia, ale jest zielone jak Sauvignon Blanc, trawiaste, o strukturze wąskiej, ale przyjemnej bardzo.

Dume Vermentino 2016 od Vini Baccu to kolejne z "wąskich", mocno owocowych, czystych i grejpfrutowych win. Ale idealne na majówkę, a także na środek lata to Biatzu od tego producenta. To frizzante, lekko musujące. Owocowe, oddychające nie tyle owocami tropikalnymi, ile... naszymi polskimi jabłkami! Gdy nachylam się nad kieliszkiem Biatzu, jakbym stał nad blatem stołu kuchennego pełnym skórek obranych z jabłek - cierpkich, pysznych... 7 euro za butelkę.
Vini Baccu pokazało także "męski" róż. To Rosé Brunzittu 2016. Niemal czerwone wino - z Syrah, Cannonau i Merlota. Mocne, a tylko - z uwagi na zdecydowane czerwone szczepy - kilka godzin maceracji na skórkach. Świetne, z posmakiem czerwonego wiśniowego wina. Po wlaniu do czarnego kieliszka nikt by nie poznał, że to różowe wino!
 

Czerwienie - królestwo (nie tylko) Cannonau
 

Cantina Di Mogoro Vignaruja Cannonau 2013 - Niby aż 14.5 proc. alkoholu, ale wino eleganckie, szczupłe, owocowe, z pewnym akcentem kredy i ziemi. Dojrzewało 8 miesięcy w dębowych beczkach, ale tego dębu tu w ogóle nie czuć!
 

Trochę podobne wrażenie sprawia Tenute Cosseda Corte Sassu 2015. To czyste Cannonau w butli, ale próbując je, miałem wrażenie obcowania z... winem z bardzo wyraźnym wpływem Bordeaux. Jest tu bardzo wyraźna ziemistość, jest wysoka tanina, jest wiśnia, porzeczka, leciutka śliwka.
Również pewien bordoski charakter czuć w Tenute Smeralda D'Onore 2014. Tu Cannonau dominuje, ale okazuje się, że jest domieszka 10 proc. innych gron. Może to stąd ten francuski element... Ale jest też balsamiczny akcent, mocny, przyjemny.
Tenute Smeralda Rubinus 2014 - tu już nie Cannonau, ale mieszanka lokalnych szczepów, choć główny składnik to Barbera Sarda, w świetle ostatnich badań nieuznawana za spokrewnioną z Barberą z Piemontu. Wino niefiltrowane, wręcz granatowe. Skoncentrowane, w aromacie imponujące syropową śliwką, raczej świeżą, smażoną niż wędzoną, ze średnią kwasowością, ale to może właśnie taki syrop na długowieczność, z której słyną Sardyńczycy?
 

Vini Baccu Bagamundu 2013 - to czyste Cannonau. Czerwone z tłem balsamicznym lekko octowym, ciężkie, choć bardzo też taniczne. Birbante jest też ciężkie i bardzo taniczne, ale ma pewną wyraźną miękkość - w aromacie pełno wiśni i czarnej porzeczki.
 

Szczyt Vini Baccu to... Baccu 2016. To jest dopiero kawał wina. To "supersardyn" - pół na pół Syrah i Merlot. Ta mieszanka tworzy w aromacie skoncentrowaną owocowa bombę, z kawą i czekoladą. To wino z wyraźnym wpływem beczki, ale i ogromnym balsamicznym podkładem. Winem, w którym rządzą tanina i kwas, choć w pierwszym ataku wydaje się słodkie. Uwielbiam takie wina! 20 euro na półkach.
 

Przedstawiciele Cantina Castiadas pokazali kilka znakomitych win - Cannonau Capo Ferrato 2016 to królestwo lekkości. Jest delikatna wiśnia, nieco anyżu. Całość jest lekka w strukturze, kwasowa, orzeźwiająca.

Rei 2015 - tu tylko fermentacja w cemencie i stali. Jest ziołowe, ma pewien słodki atak na języku, ale pozostawia wrażenie szczupłego, wina, o sporej taninie i bardzo ładnym, długim finiszu. 5 euro.
 
Capo Ferrato Riserva 2013 - to już wyższa szkoła jazdy - w zapachu fiołki i wędzona śliweczka. Taniny gładkie i... słone, płynne, bez szorstkości. W strukturze imponujące, znakomite wino za 9 euro!
 

Ale przy Parolto 2013 spadają czapki z głów. Tu już Cannonau tylko 10 procent. Reszta to Carignan i Cabernet Sauvignon. To wino jest jak jak stara dobra rioja. Niefiltrowane, ciemne. W aromacie ma głębokie czerwone owoce (wiśnie i czarną porzeczkę), drzewność, doprawioną pieprzem i ziołami. jest też pewna szczypta apteczność! Kwasowość jest dość niska, ale ładnie współgra ze sporymi taninami. Czuć, że to wino z potencjałem na lata. Dla mnie jedna ze zdecydowanych bomb tej degustacji!


Degustowałem na zaproszenie Taste It All


środa, 7 lutego 2018

Jak smakują wina powyżej "stówki" za butelkę?!

Magiczna granica czy tylko finansowa bariera?


Mawia się czasem, że granicą zakupu butelki wina przez "zwykłego" konsumenta to magiczne "trzy dychy". A jak już wino jest za "stówkę" albo i więcej, to po prostu po pierwsze "pewnie niebo w gębie", a po drugie "panie, kto to kupi?!!". Jak już ktoś ma okazję posmakowania, to jest oczekiwanie owego mitycznego zachwytu. Gorzej, jak te oczekiwania się rozjeżdżają z twardym smakowym przyziemieniem. 

Pamiętam artykuł gdzieś w brytyjskiej prasie codziennej o ślepej degustacji win w przeróżnych cenach, w której brali udział profesjonalista i amatorki - gospodynie domowe. Chodziło o odgadnięcie cen. Profesjonalista był precyzyjny jak snajper. Trafiał albo mylił się o kilka funtów. A panie różnie - ale do pewnej granicy (może 50, a może 100 funtów). Ich oceny - wino dobre, wino drogie - były zgodne. Potem jednak, przy winach uznawanych przez winny świat za ekstraklasę, zaczęła się trochę jakby loteria. Niektóre z najdroższych win "smakowały" amatorom gorzej niż tanie etykiety codziennego użytku. A może nie tyle gorzej ile nie tak drogo. A jak to jest u nas?

Postanowił to sprawdzić niezawodny w degustacjach w ciemno Michał Wine Mike Misior. W modnym ostatnio wine barze Winsky na warszawskim Powiślu zorganizował dla grupy blogerów degustację "Magiczna granica, czyli wina powyżej 100 zł". 



Inama Vigneto du Lot Soave Classico 2015 (Krople Wina - 219 zł)

Nr 1. Pierwsze białe wino od razu wydało się z takich, co to powyżej stówki. W kielichu piękne złoto, w aromacie lekko tlenione, pełne, stanowczo z kwasem. Nieco przypominające Chardonnay z battonnage, ale jak na Chardonnay to jednak za delikatne. Na pewno nie z USA. Dość jabłkowe, ale z wyraźną, acz delikatną taniną. A to wino za - bagatela! - ponad dwie stówki. Inama Vigneto du Lot Soave Classico 2015 (Krople Wina - 219 zł). Potwornie drogie, diabelnie dobre!!!
 
Alessandro di Camporeale Catarratto 2015 (Krople Wina - 110 zł)

Nr 2 zupełnie inny styl - lekkie, w pewnym akcencie beczkowe, choć nie do końca. Obstawiałem raczej północ Włoch, bo wysoka kwasowość. Ale to jednak Sycylia. Alessandro di Camporeale Catarratto 2015 (Krople Wina - 110 zł). Co z tą beczką? Jest jej ociupinka. Jak wyczytałem na stronie producenta, to wino jest starzone w stali, 8 miesięcy na osadzie (w temp. 10-12°C), a 10 proc. wina dojrzewało 8 miesięcy w 600-litrowych wielkich beczkach z francuskiego dębu. Subtelne, z klasą!
 

Mitolo GAM Shiraz 2013 (Wine Avenue - 119 zł)

Nr 3 czyli pierwsze czerwone, ciemne, głębokie, z mocnym wyraźnym owocem, raczej wiśnią i mocna przejrzałą truskawką, z lekką dżemistością... Pycha, uwielbiam. Mocne w barach, poważne w strukturze. Zgadywałem albo Malbec albo Shiraz z Australii. Ta druga możliwość okazała się prawdą - Mitolo GAM Shiraz 2013 (Wine Avenue - 119 zł). Do picia solo w zimowy dzień, wiosenny i jesienny także - jak najbardziej!
 

Dante Rivetti Barbaresco Bric'Micca 2012 (Wine Avenue - 129 zł) 

Nr 4 to propozycja dla subtelniaków kochających owoc. Taki delikatnie muśnięty. Albo może nie tyle owoc, ile zebrany brzytewką podczas ostrzenia na skórze pasek zamszu... Sporo taniny, lekkie w strukturze. W takim sensie, że mocno przyklejone do stalowych kości. Przyjemne. Że barbaresco, poznał każdy. Bo jak na barolo to zbyt delikatne... Dante Rivetti Barbaresco Bric'Micca 2012 (Wine Avenue - 129 zł). Do delikatnie zrobionego steka, kiedy chcemy cieszyć się smakiem mięsa i wina.

 
Inama Carmenere Piu 2014 (Krople Wina - 110 zł)

Nr 5 - dziwne. Czerwony owoc, mocny, z kurzem, lekką biblioteczką, z małą dość taniną, ale ma lekką kwasowość. W charakterze wydało się bardzo węgierskie. A to... Carmenere z Włoch! Ten przebłysk, że może Carmenere, pojawił się, ale błyskawicznie nasunęła mi się kalka nowoświatowa, która odrzuciła ten okaz. Wąskie, stalowe Carmenere??? A jednak... Inama Carmenere Piu 2014 (Krople Wina - 110 zł). Znakomite wino za niezbyt wygórowaną jak na jakość cenę...

 

Casa Rojo "Maquinon" 2016 (Red Nose - 159 zł)

Nr 6. Niezła zagadka. Sporo czerwonego owocu, lekkie czekoladowe tło, ciemny kolor - choć za jasny jak na Tannat, który nieco przywodzi na myśl... Francja? Bo Europa to na pewno. Jest pewna lekka apteczność, trochę kwiatów... Tłuste na języku, wręcz boczkowe... Ale zbyt subtelne na Nowy Świat. Racja! To wino z Prioratu - Casa Rojo "Maquinon" 2016 (Red Nose - 159 zł). Dobre, choć nie wiem, czy warte aż 159 zł. Na niemieckim portalu widzę za 14 euro i to cena bardziej zbliżona do wyważonej!

 

Fattoria dei Barbi Brunello di Montalcino 2012 (Lidl Polska - 129 zł)

Wino nr 7 już próbowałem, ale tym razem nie poznałem. Włoskie, na pewno włoskie! Ten wysoki balsamiczny akcent nie może pozostawić żadnych wątpliwości. Są owoce, choć specyficznie ułożone, pokomplikowanie. Pokręcone. Tanina jest urocza. Fattoria dei Barbi Brunello di Montalcino 2012. W Winnicy Lidla kupicie za 129 zł. Stanowczo warto!

 
Cuvelier Los Andes Coleccion Mendoza 2012 (Mielżynski - 127,50 zł). Fot. S. Bazylak


O ile nie dałbym 159 zł za Priorat, to za wino nr 8 dałbym! Mocne czerwone, a może raczej czarne. Z lekkim balsamicznym tonem, z boczkiem, kakao i kawą. Taniny na wodzy, bardzo, ale to bardzo przyjemne. Klasa przywodząca na myśl jednoznacznie Nowy Świat, choć to projekt z serca francuski (właścicielem jest Château Léoville Poyferré - Grand Cru Classe 2. z 1855 r.). To Cuvelier Los Andes Coleccion Mendoza 2012 (importuje Mielżynski - 127,50 zł). Wino z Argentyny, zrobione niemal na francuski sposób - 65 proc. Malbeca, 20 proc. Cabernet Sauvignon, 10 proc. Merlot i 5 proc. Syrah i Petit Verdot. 60 proc. całości starzone 11 miesięcy we francuskim dębie (połowa beczek nowa). Jedno z win, co to i do steka, i do kontemplacji...


Chateau de Valandraud "Virginie de Valandraud" Saint-Emilion Grand Cru AOC 2015 (Lidl Polska - 149 zł)

Nr 9 - Zwieńczenie degustacji. Zaskakujące, ciemne, o słodkim ataku na języku, o ciemnych owocach, tłuste w strukturze, skoncentrowane, dostojne... Bordeaux bez żadnych wątpliwości. I na pewno nie etykieta za 30 czy 37 zł. Nic dziwnego, to Thunevin! Największa finezja z zaprezentowanych win. Francja - Chateau de Valandraud "Virginie de Valandraud" Saint-Emilion Grand Cru AOC 2015. Kupicie w Winnicy Lidla za 149 zł, o ile się nie skończy. A jeśli nawet się skończy, to wina tego producenta znajdziecie w Boutique Konesera w Galerii Północnej!


Warto dać stówkę albo więcej za butelkę? Pytanie w zasadzie retoryczne. Warto. Czasem trzeba. Choćby po to, żeby zobaczyć, że na trzech dychach świat wina się kończy. A być może tak naprawdę nawet się nie otwiera...


A tak swoje wrażenia opisywali inni blogerzy:

- Nóż i widelec


- Raport z Win

- Trzy Kolory Wina

- Wine Trip into your Soul


- Zdegustowany

wtorek, 6 lutego 2018

Hiszpańskie wina w Biedronce - luty 2018

Powtórki idą czasem w dobrą stronę!



Kochamy filmy, które już znamy. A może piosenki... Tak to jakoś w Rejsie (reż M. Piwowski) było. I w Biedronce trochę powtórka z ofert sprzed roku i trochę z wiosny. Ale - trzeba przyznać - w tych samych rocznikach są tylko dwa wina. Na pewno nieco się zmieniły. Czy warto skoczyć do dyskontu z owadem?

Rectoral do Mar Albarino (29,99 zł)


Rectoral do Mar Albarino (29,99 zł) - białe wino wytrawne. Leciutko musujące po otwarciu, bardzo aromatyczne. Czuć białe melony, gruszkę, maracuję. W strukturze dość szczupłe, ale o przyjemnej, dość lekkiej kwasowości. Dobre!
 

Eidosela Albarino (26,99 zł)

Do tego poziomu niestety nie dorasta Eidosela Albarino. Płacimy 26,99 zł, a dostajemy wino wytrawne, dość płaskie niestety, wodniste, z pewnym gorzkim, niezbyt dobrym akcentem. Nie ma tego bogactwa co Rectoral. Szkoda. Słabiutkie. Szkoda zakupu, szkoda pisania.

Juan de Juanes Macabeo Chardonnay (12,99 zł)

Vendimia Bronce Juan de Juanes Macabeo Chardonnay (12,99 zł) - oto białe wino półwytrawne. Bardzo powściągliwe wino w aromacie. Jest trochę białych owoców, spod znaku gorzkiego - mało przyjemnego grejpfruta, może szczypta białego pieprzu. Ale w smaku lepsze niż do wąchania. Kwasowość średnia, bardzo przyjemna. W finiszu wychodzi gorzkość, pikantność. Do owoców morza. Na piknik może być to całkiem przyjemne wino. 

 
Pata Negra Cava Semi Seco (14,99 zł)

Pata Negra Cava Semi Seco (14,99 zł) to półsłodkie wino musujące. O całkiem sporych bąbelkach. W aromacie migdałowa świeżość, w smaku bardzo - aż za - wyraźny cukier. Do deserów może być, ale czemu to nie jest zwykła wytrawna cava???!!!


Maravedi Tempranillo Syrah 2016 (13,99 zł)


Maravedi Tempranillo Syrah 2016 (13,99 zł) Czerwone wino wytrawne, organiczne. Ma pewien kurz w aromacie, potem owoc - wiśnię i porzeczkę, a w smaku raczej już pestkową wiśnię. Wrażenie dość wysokiego i odstającego alkoholu (jest 13,5 proc.), wydaje się przy tym mało ekstraktywne, średnia kwasowość, średnia tanina. Mi wydaje się średnie.


Monte Carbonero Tempranillo i Syrah 2016 (11,99 zł)

A jeśli zapłacimy o dwa złociesze mniej? Np za Monte Carbonero Tempranillo i Syrah 2016 (11,99 zł)? Dostaniemy czerwone wino wytrawne, o aromacie czerwonych, dość nieokreślonych owoców oraz warzywnego ogródka. Jest wiśnia w czekoladzie, raczej spod znaku taniości, jest pieprzność dość dobrze zintegrtowana z kwasem. Jest całkiem sporo wysuszającej taniny. Na Winiaczową 3+. Do pasty z sosem pomidorowym może być...
 

Osborne Solaz Tempranillo Bio 2016 (19,99 zł) 

Osborne Solaz Tempranillo Bio 2016 (19,99 zł) wytrawne. Są czerwone owoce, likierowe wiśnie, nieco przyciężkie, gorzka czekolada, pieprzność. W strukturze szczupłe, kwasowe. Całkiem przyjemne. Idealne do pizzy, makaronów z czerwonymi sosami. Dałbym nawet czwórkę Winiacza.


Grandes Vinos y Vientos Monasterio de las Vinas Crianza 2013 (12,99 zł)

Grandes Vinos y Vientos Monasterio de las Vinas Crianza 2013 (12,99 zł) - to stały gość na półkach Biedry. Czerwone wino wytrawne. Czuć śliwkami, rozgotowaną wiśnią, perfumowaną torebką babuni, pełną leków... Jest tu pewna likierowość, ziołowość i szlachetność. Były już roczniki 2010 (za tę samą cenę) i 2008 (w 2013 r. za 16,99 zł). Ten jest dość mocno taniczny, wysuszający, ale może się podobać. Na mocne 4++!
Bentus Rioja Tempranillo Graciano 2015 (24,99 zł)

Jedna z nowości i to w dodatku całkiem fajna! Bentus Rioja Tempranillo Graciano 2015 (24,99 zł). Wytrawne, czerwone. W aromacie ładny owoc: śliwka, wiśnia, może nieco czarnej porzeczki. Jest też pieprzność, jest uszczypnięcie kwasy właśnie takie, jakie być powinno. Jest zgrabny garbnik, może leciutko przerysowany, ale całość bardzo na tak! Na Winiaczową 5.
 

Sol i Terra Priorat 2013 (24,99 zł)

Sol i Terra Priorat 2013 (24,99 zł) z gron Grenache, Craignan i Syrah. W zapachu może pierwsze wrażenie jest fajne, ale zaraz przychodzi dziwna warzywność. Która zapewne uleci po trzech kwadransach. Tylko kto tyle poczeka? Jest prosta czekolada z zakrętem z chlorowanej wody, jest w smaku niestety miałkość pozbawiona głębi. Do Bentusa nie dorasta nawet do pasa. Dałbym może Winiaczową tróję.
 

La Fea Gran Reserva 2010 (21,99 zł)

La Fea Gran Reserva 2010 (21,99 zł) to czerwone wino wytrawne schowane w potężnej butli, mającej robić wrażenie. Jest czerwony owoc, jest ziołowa kwasowość, jest pikantność. Jest owoc przykryty beczką, dość prostą, zaganiającą go w dość prymitywny czekoladowy korner. Szkoda, bo czuć pod spodem pewien uwięziony potencjał. Czy karafka pomoże? Zobaczymy...


Grandes Vinos y Vientos Marques de Cosuenda Reserva 2013 (16,99 zł)

Grandes Vinos y Vientos Marques de Cosuenda Reserva 2013 (16,99 zł) przypomina Monasterio (w sumie producent ten sam) - więcej tu śliwki niż wiśni, jest nieco kostyczne, szczupłe, wąskie, przy tym bardzo taniczne. Ale świeższe i lepsze niż w zeszłym roku (wtedy rocznik 2010 był za taką samą cenę).

 
Real Compania de Vinos Tempranillo 2015 (14,99 zł)

Real Compania de Vinos Tempranillo 2015 (14,99 zł) - wytrawne. Elegancka etykietka, szkoda tylko, że wnętrze dość wyposzczone. Jest owoc, ale całość jest szczupła. Porzeczkowe, lekko wiśniowe. Jest tu na szczęście ładna kwasowość, która robi dobre wrażenie. To chyba wino z najlepszym potencjałem. Stanowczo za młode. Kupcie i schowajcie. Na jakieś 3 lata!


Montebuena Rioja 2016 (13,99 zł)

Montebuena Rioja 2016 (13,99 zł) - To też stały gość w Biedronce od dawna. Dość skąpy owoc, jest pewna elegancja, ale może zbyt zbite wino, zbyt wąskie. Szczupłe. Sporo wysuszającego garbnika. Ale dość czyste, w smaku konsekwentne, w strukturze szczuplutkie.


Clos Montebuena Rioja Reserva 2013 (26,99 zł)

Clos Montebuena Rioja Reserva 2013 (26,99 zł) - znajdziecie od dawna. Teraz oto pięcioletnie, szczupłe, bardzo wciąż kwasowe. W aromacie jest wiśnia, śliwka, czekolada, szczypta pieprzu, jest tanina dość niewielka. Wiosną zeszłego roku była za 24,99 zł. Solidna dobra propozycja.

Torre Tallada Tempranillo Monastrell semi dulce (9,99 zł)

Torre Tallada Tempranillo, Monastrell semi dulce (9,99 zł) - czerwone półsłodkie. Anonimowe. Jakiś owoc złożony z czekoladą. Ciężko znaleźć tu coś świetnego, imponującego, wykwitnego. Ech...

Malage Virgen Sol de Malaga (15,99 zł)

Malaga Virgen Sol de Malaga (15,99 zł) to wino słodkie, likierowe (15 proc. alkoholu) ze szczepów Pedro Ximenez i Muscat podsuszanych na słońcu. W nosie kandyzowane tropikalne owoce, rodzynki, syrop. Lekka nutka karmelu. Jest też ziołowość. Bardzo fajne do serów z niebieską lub zieloną pleśnią! Do foie gras! 


Wina do degustacji otrzymałem od Jeronimo Martins




niedziela, 4 lutego 2018

Wyprawa do Mołdawii cz. 1. Są kontrasty i jest wino!

Tu się wina nie wstydzą...
 
Choinka z butelkami w centrum Kiszyniowa. Można kupić i słodziaki, i wina wytrawne. Nikt o zasłanianiu etykiet nie myśli. Dziwią się, gdy mówimy o polskiej ustawie o wychowaniu w trzeźwości

Pierwszy kontakt i już kontrast. Para oddechów pasażerów opuszczających samolot i krystaliczne niebo nad stolicą. Nisko leżące słońce oświetla lśniące kamienne płytki budynku lotniska, a obok - jak to na budowie - piętrzy się stos zbrojeń, jakiś żwir i budulec. Hotelowa limuzyna mija bloki ze ścianami wciąż czekającymi na tynk, ale zaraz toyotę wyprzedzają porsche, jaguar i maserati. Tylko po to, by zaraz posłusznie zatrzymać się za ruszającym z przystanku trolejbusem… A na asfalt usiany pęknięciami, purchlami i rysami kładą się coraz dłuższe cienie, bo za ścianą żelbetowych szkieletów, nad którymi dumnie górują dźwigi, zachodzi słońce. 

To się nazywa wyższa kultura bankowości. Praca od 9.00 do 16.30, ale przerwa od 13.00 do 14.00!

Oto państwo w ciągłej budowie, kraj rozdarty między Zachodnią Europą a Rosją, wciśnięty między Rumunię a Ukrainę. Kraj, w którym dogadasz się po rosyjsku, rumuńsku, bułgarsku, ukraińsku - a od biedy nawet po polsku. Kraj, którego kształt porównywany jest do kiści winorośli, a według tradycji gospodarzem nie jest ten, kto nie robi własnego wina - Mołdawia.

Miałem niedawno wraz z Olafem (Powinowaci) wziąć udział w podróży - jakże krótkiej - do tego kraju. Są bezpośrednie loty z Warszawy, nie trzeba wizy, wystarczy dowód osobisty, aby udać się na 90-dniowe wakacje. Ulice Kiszyniowa - stolicy, która była naszym pierwszym widzianym miastem - przypominają te pamiętane z dużych polskich miast z początku lat 90. Kruszący się tu i ówdzie asfalt, zachodnie auta sąsiadujące ze starociami, wpychające się dość głęboko w głąb chodników. 

Czasem ludziom ciężko znaleźć przejście na chodniku... 

Ale widać też respekt w stosunku do przepisowej prędkości (podobno ceny mandatów słone, a fotoradary na drodze wjazdowej robią zdjęcia wszystkim autom! By sprawdzić, kto bez pasów, a kto pędzi za szybko), dość duża w porównaniu z naszą ojczystą życzliwość wśród kierowców, a także… nowoczesność. 


Są i stare kamienice, i szkło ze stalą

Szybkie wi-fi w każdej restauracji, nawet na wsi w głębokim interiorze, terminale do płatności kartami (szybciej się łączą niż te u mojego fryzjera w bloku ze światłowodem) i wino w kartach mlecznych barów.
 
Kilka win do wyboru w mlecznym barze

Zima na pewno nie sprzyja wakacyjnym wojażom, ale nie o wakacje przecież chodziło... Bo głównie kierowała nami winna ciekawość. Bo wina z Mołdawii to już stały gość na polskich półkach marketów, wkładany nader chętnie przez Polaków do koszyków, choć nasi przewodnicy z Kiszyniowa kręcą nosami. - Tutaj mało kto pija takie wina. Sam będąc w Polsce byłem tym zdziwiony - mówi Alexiei. 

No właśnie, tu wina się nie wstydzą. Jest w wielu sklepach, stojak z butelkami ułożonymi na kształt choinki stoi na chodniku. Nikt nie myśli o zasłanianiu, bo wino w Mołdawii to nie alkohol, tylko produkt rolniczy. Eksportowany niegdyś do Rosji (choć były i pewnie jeszcze będą w tym kraju pragnącym zbliżenia z UE embarga), do Rumunii, do Polski.

Lotniskowa restauracja w Kiszyniowie. Zjeść spory obiad można za równowartość 30 zł! Uda się to w Polsce?

Kilka wizyt w winnicach (i tych wielkich, i tych małych) udowadnia nam, że w Mołdawii bez trudu można znaleźć wina dobre, bardzo dobre i znakomite, bez tak ukochanego przez niektórych cukru.

Cricova Brut Alb

I to najlepiej udowodniła pierwsza kolacja w tradycyjnej restauracji Vatra Neamului. Przed daniami spróbowaliśmy musiaka z największej winnicy będącej wciąż pod kuratelą państwa - Cricova Brut Alb. Lekki, o bardzo owocowo kwiatowym zabarwieniu aromatycznym, z lekką miodową bazą, o dość średnim finiszu. Przyjemny, choć z małymi bąbelkami. I bez cukru. Dobre wino na aperitif właśnie!
 
Gitana Winery Lupi Rezerva 2012

A wino z mniejszej winnicy - Gitana Winery - Lupi Rezerva 2012 - z gron z Cabernet Sauvignon, Merlot i Saperavi ujęło swoją lekkością i miękkością. Owoce w aromacie wyraźne - jest czarna porzeczka, jest śliwka, ładny marcepan, a potem pod tym wszystkim można wyczuć całkiem ładne tło. W strukturze, o dziwo średnio szczupłe. Atak na języku niezbyt słodki, wino nie jest "przeboldowane" jak słodko-owocowe bomby, ma całkiem długi i elegancki posmak. Do tego mamałyga ze śmietaną i startym owczym serem (to się miesza razem - jest słodko, jest ostro zarazem) i wieprzowiną. Może nie był to krwisty, lekko wysmażony stek, ale to był naprawdę niezły początek ekskursji pod hasłem #discovermoldova!
C.D.N.
Podróżowaliśmy na zaproszenie rządowej agencji promującej ten kraj