poniedziałek, 17 sierpnia 2026

Czym ochrzczono najnowszy okręt Marynarki Wojennej RP - ORP Wicher?

Prawdziwy francuski szampan na czerwonej tyczce

Ta strzałka wskazuje na butelkę szampana umocowaną na tyczce

Kilka dni temu miałem zaszczyt gościć na chrzcie najnowszego polskiego okrętu - ORP Wicher. Uroczystość w gdyńskiej PGZ Stoczni Wojennej w piękny dzień zainteresowała mnie także z powodu... wina, jakim twórcy postanowili ochrzcić okręt - oczywiście ma to przynieść szczęście, powodzenie, i oby same dziesiątki z wystrzelonych rakiet.

Z dawnych czasów pamiętamy, że butelkę rozbijano ot po prostu - damską ręką (bo robią to matki chrzestne), rozhuśtując lekko zawieszoną flaszkę i kierując ją w stronę burty gdzieś bliżej dziobu. Ale tu problem. Bo każdy winomaniak wie, jak ciężko rozbić butelkę współczesnego wina, szczególnie kiedy się chce koniecznie to zrobić. Bo te butelki, które nam wypadną przypadkiem, tłuką się oczywiście bardzo łatwo.


Ale takie bujnięcie w przypadku szampana mogło skończyć się tak jak na powyższym filmie. W związku z tym postanowiono użyć techniki - okrętowej. Matka chrzestna Agata Ziemiańska przecięła linkę, która uwolniła tyczkę z butelką. Ta spadła swobodnie jakieś 4 metry w dół i walnęła w burtę. I pykło.

Z moich źródeł dowiedziałem się, że kilka godzin nad tym kombinowano. I było kilka prób. Z różnymi butelkami. Jak się o tym dowiedziałem, to się trochę przestraszyłem, że jak kilka prób, to wybiorą coś taniego .

Bo przecież wiadomo, że na taki chrzest to powinien być szampan. I to taki prawdziwy. A wiadomo, w dzisiejszych czasach to nie jest takie oczywiste. Bo przecież prosecco tańsze i w każdym sklepie. Cava może już nie, za to nieco lepsza, ale też to nie do końca szampan. A inne musiaki - cremanty czy sekty - to też do wina z okolic Reims mają dość daleko.

Ale powiększenie z aparatu z dobrym zoomem uspokoiło. To jednak prawdziwy szampan! Najbardziej chyba rozpoznawalny szampan Moët & Chandon - brut imperial. Po prostu uczciwy - choć niezbyt wyrafinowany - klasyk, który od dekad bawi ludzi przy różnych okazjach. Trochę ma zielonych owoców, świeżość, jest wyśmienity do owoców morza, do sałat i nieźle orzeźwia. Po prostu bezpieczna klasyka.

Zresztą, sami zobaczcie:

Brut Impérial - szampan domu Moët & Chandon

środa, 10 czerwca 2026

Klasyczna, mocna i aksamitna Crianza z Ribera del Duero

Carramimbre Crianza 2023 


Nawet myślałem, jak zaczynałem degustować ten okaz - że oczywiście Ribera to Ribera, ale mało kto ją poważa, bo teraz to dużo nowych, modniejszych kierunków, ale... spotkałem na Słowacji miłośnika win z Hiszpanii i on zapytany: Rioja czy może coś innego, bez wahania wskazał: Ribera del Duero! Dobra, facet w średnim wieku, ale wiedział, że... na w Tokaju robi się i wina słodkie, i wytrawne. A słodkość w tych najlepszych można określać w putonach! Przyznam, że niesamowita i oczywiście miła niespodzianka.  

Rocznik 2023 r. w Ribera del Duero - wydawał się być - jak opisuje to miejscowa prasa - dość trudny w pewnej fazie. Bo początku września deszcze i spadek temperatur zwiększyły masę jagód i podniosły ryzyko chorób, ale potem wysokie temperatury pod koniec września pomogły. I wyszły owoce zdrowe, dobrze dojrzałe i strukturalne, a wina czerwone z rocznika 2023 mają potencjał do dobrej aromatyczności, złożoności i lepszej żywotności.

Producent, Bodegas Carramimbre, działa w Pago el Pingón, ok. 3 km od Peñafiel; bodega została założona w 1997 r. i ma ok. 80 ha winnic. Klimat w okolicach to klucz do mocy "ribery" - suche lata, długie i ostre zimy, mało opadów. A duże amplitudy temperatur to dla winogron niezły poligon. Wolniejsze dojrzewanie, grubsza skórka, a więc mocniejszy kolor, więcej taniny i całkiem żwawa kwasowość, co ratuje wino przed ciężkością mimo 14–15 proc. alkoholu.

Co w butelce? Tinta del País, czyli lokalna odmiana tempranillo, z małym dodatkiem cabernet sauvignon (5-10 proc.). Cab dodaje tu nieco taniny, ciemniejszego owocu i struktury. Technologia to ukłon w stronę tradycji - selekcja gron na stole, odszypułkowanie, fermentacja w kontrolowanej temperaturze w zbiorniku przez jakieś trzy tygodnie, potem fermentacja malolaktyczna w i w końcu to, co lubimy - rok dojrzewania w beczkach z dębu francuskiego i amerykańskiego. A wiadomo - amerykański daje zwykle więcej wanilii, słodyczy  masłowej kremowości, a francuski - "Francję-elegencję" czyli kakao, ładną strukturę, cedr i przyprawę itp.

I ładnie to wszystko wyszło - beczka wyczuwalna, ale daje pewną aksamitność, nie zabija tu owocu. A tego jest całkiem sporo - wiśnia, czereśnia, może lakko wędzona śliwka, jeżyna (ale ta słodsza), trochę ziół, wanilii, kakao. W ustach ładne roztrojenie smaków, zdecydowany, choć aksamitny "atak" - ale całość bardzo ładnie ułożona, zrównoważona. Szczerze mówiąc, bardzo ładna crianza! 

Idealna do dojrzewających serów i wędlin. A także do jagnięciny, pieczonej wołowiny, gulaszu, dziczyzny. Pamiętajcie w takie lato lekko schłodzić i napowietrzyć (pół godzinki wystarczy).

P.S.

Pamiętajcie, że tego wina możecie spróbować podczas degustacji Food & Wine Tasting from Castilla y León, gdzie będą także inni producenci! 

środa, 27 maja 2026

Róż z serca Hiszpanii - w sam raz na upały

La Guardesa de Toro Milonga Rosé 2024


W końcu mamy to, na co czekaliśmy od września zeszłego roku - całkiem przyjemne upały. Miejscami zupełnie takie, jak w Hiszpanii! Na przykład w Toro - sercu Kastylii. Tam zimy bywają mroźne, a krótkie lato daje o sobie znać temperaturami sięgającymi 37 stopni. Ja to - przyznam się wam - kocham. I wiem, że bardzo dobrym winem na takie upały może być hiszpański róż. 

Właśnie z Toro w prowincji Zamora, Kastylia i León. Milonga Rosé Toro 2024 produkcji La Guardesa de Toro powstało ze szczepu tempranillo czyli tinta de toro. Grona zebrano z parceli La Milonga i dla mnie jest przykładem takiego różu, który mamy szansę zapamiętać. 

Wino fermentowało na własnych naturalnych drożdżach, a maceracja była krótka - dla win różowych z D.O. Toro rada apelacji dopuszcza metodę tradycyjną - czyli sangrado - szybkie „upuszczanie” różowego moszczu po krótkiej, chłodnej maceracji skórek, a następnie fermentację w niskiej temperaturze, co pozwala na zachowanie aromatu owocu.

Zwykle aromaty, jakie towarzyszą różowym winom określa się mianem "truskawkowej galaretki" - ale czasem to porównanie na wyrost, bo ten legendarny aromat jakoś się nie chce pojawiać. Ale widać, że tu klasa sama w sobie - mamy do czynienia z zupełnie odmienną sytuacją. Tu rzeczywiście czuć bardzo przyjemny profil aromatyczny Rosé: i to bardzo owocowy, w dodatku niezbyt ciężki.

Truskawkowość bardzo wyraźna, do tego malina i brzoskwinia. W pierwszym "ataku" w ustach średnia kwasowość. Jest też delikatna nutka przywodząca na myśl landrynki, jakie pamiętamy z dzieciństwa. Ale nie chodzi o słodycz, ale bardziej tę skomasowoną owocowość. 

Kolor wina może się podobać za każdym razem - jasny, błyszczący, z tonami łososiowymi i pomarańczowymi.

Z czym pić? Można solo, ale też można z sałatkami, owocami morza i makaronami. Pamiętajcie schłodzić - w takie upały do jakichś 8–10°C.

Pamiętajcie, że sami na własnym podniebieniu możecie spróbować tego wina. Już 23 czerwca 2026 r. w warszawskim hotelu Barceló odbędzie się Food & Wine Tasting from Castilla y León, coroczna degustacja win i produktów spożywczych z hiszpańskiego regionu Kastylia i Leon. Podczas wydarzenia zaprezentuje się ponad dwudziestu przedstawicieli winiarni z apelacji takich jak Ribera del Duero, Toro, Rueda, Cigales, Bierzo oraz producenci słynnego jamón, wędlin i serów iberyjskich, będzie można posmakować także cecina – ciekawostki gastronomicznej z dojrzewającej wołowiny.

czwartek, 2 października 2025

Dwie czerwienie z Auchan o innych stylach

Bordos i burgund - jeszcze obydwa przed szczytem


Dziś dwa okazy całkiem ciekawe - choć prezentujące odmienne (choć obydwa na "B") style. Bordoszczak i burgund. I przyznam się wam, że bardziej bym poczekał z wypiciem tego drugiego. 

Bo oto Château l’Arc Saint-Pierre 2018 z Graves (cena w promocji w Auchan to 45,99 zł) zapowiedź całkiem zgrabnego okazu - który do picia będzie tak w 2028-2030 roku. Teraz całkiem sporo intensywnych czarnych owoców (czarna porzeczka i  jeżyna), jeszcze mocno kwasowo, połączone z wyraźnym przyprawowym akcentem — wanilią, goździkami, może delikatną nutą tostową. Jeszcze trochę niezintegrowany, ale jest ładna koncentracja, tanina szorstka, przyjemna. Czuję, że jeszcze się zintegruje z czasem. Finisz długi i korzenny. Na upartego oczywiście można pić już teraz do solidnego wołowego steka.


Za to z tym burgundem - jak wieloma typowymi i niedrogimi Maconami - mam problem. Wydają mi się ulotnymi i nieco generycznymi cieniami wielkich kuzynów. Pamiętam jedną z degustacji, na której mogłem spróbować droższych okazów (jakoś powyżej 40-50 euro za butelkę). I tam czuć ten zachwyt Burgundią od samego zbliżenia nosa na cal w stronę kieliszka.

W tym przypadku - Mâcon Rouge Sophie Martin 2024 (59,99 zł) - mam ochotę takie wino sobie kupić i potrzymać jakieś 15 lat. Żeby zobaczyć, czy podzieli los słynnego węgierskiego merlota, który był prosty w zakupie, a po leżakowaniu wspaniały. Bo oto teraz to proste wino, o nosie opartym o szczupłe czerwone owoce: truskawkę, wiśnię, malinę, pewną ziołowość, niedojrzałość. Jest jeszcze tak młode, że wydaje się jak kilka tygodni temu ze zbiornika zlane. Finisz jeszcze krótki, tanina cieniutka, kolor niezbyt krzepki. Ale wierzę, że za kilka lat to może być całkiem ciekawe - bo czuć, że jest zrobione czysto i technicznie w punkt, ale wciąż za młode, za młode!

Wina otrzymałem od organizatorów Jesiennego Festiwalu Win Auchan

wtorek, 30 września 2025

Tokaj za 93 punkty w jednym z dyskontów

 99 zł za Royal Tokaji 6 putt 2016.

Okazja czy nie?

Generalnie to 2013 rok w słodkich tokajach od Royal Tokaj święci triumfy i zachwyty (Wine Enthusiast – „Royal Tokaji 2013 6 Puttonyos Aszú Gold Label” - 97 pkt.), ale w Lidlu spotkać można wystawione flaszki 6 putt z 2016 roku.

Pięcioputonowe z innego rocznika (za 69 zł) sprzedały się błyskawicznie, ale teraz te trzy dychy różnicy sprawiły, że teraz stoją na półkach. 

Nie muszę chyba wam mówić, że to wspaniałe wino. Może czekać na was jakieś 100 lat. I się nie zepsuje. No, chyba, że postawicie je w kuchni, wysoko, czasem wyniesiecie na słońce itp.

Genralnie w kieliszku złoto-bursztynowy kolor. W nosie czuć bukiet suszonej moreli, pigwy i kandyzowanej skórki pomarańczowej, z lekkim miodowym tłem, jest też nutka karmelu i mineralność charakterystyczna dla Tokaju. Na podniebieniu pełne, jedwabiste i złożone – intensywna słodycz dojrzałych owoców i miodu harmonijnie kontrastuje z żywą, cytrusową kwasowością. W tle bywa gorzkawe - są akcenty przypraw korzennych i herbaty. Tak, ta herbata to charakterystyczna cecha tokajów. Finisz jest bardzo długi, wielowarstwowy, z pozostającym echem owoców egzotycznych.

Całość jest elegancka, zrównoważona, nie ma tu dzikości ani zbyt dużego szaleństwa. Do serów z zieloną i niebieską pleśnią - idealne...

Jak się kształtują oceny?

Decanter93 punkty

Wine Spectator92 punkty

CellarTracker (użytkownicy) – od 94 do 96 punktów

Czyli dość wysoko. Przypomnę, że jak wino ma powyżej 91 czy 92 punktów - to jest uznawane za bardzo dobre.

Przypomnijmy, że Winiarnia Royal Tokaji została założona w 1990 roku z inicjatywy grupy międzynarodowych inwestorów i pasjonatów Tokaju, na czele z wybitnym brytyjskim krytykiem winiarskim Hugh Johnsonem (dawał on wówczas o jedną gwiazdkę więcej w swoim przewodniku). Ich cel był prosty - przywrócić światową renomę Aszú po dekadach zaniedbań w czasach komunizmu. Projekt powstał w Mád, sercu regionu Tokaj, we współpracy z lokalnymi winiarzami, łącząc tradycję, unikalne terroir i nowoczesne podejście enologiczne. 

poniedziałek, 29 września 2025

Wina z festiwalu Auchan - czas na Bordeaux z 2019 i 2015

Chateau Florie Aude 2019

et Chateau Pomone Saint Emillion 2015


Jeśli październik, to czas na Jesienny Festiwal Win Auchan. Okazja do popróbowania win z oferty marketów francuskiej sieci tym razem odbędzie się 5 października, w fortecy przy ul. Zakroczymskiej w Warszawie. 

Zastosuję sylogizm prostacki: jak Auchan, to Francja, jak Francja, to oczywiście Bordeaux. Czyli winna klasyka świata. I to dwa jego okazy - jeden do czekania, drugi już na teraz.

Usłyszycie o winach z Bordeaux, że drogie, że długowieczne, że dość surowe. I tak, i nie. Te drogie okazy będące przedmiotem spekulacji, aukcji, lokaty kapitału - to ułamek wszystkich bordoszczaków. Niedrogie i całkiem znośne kupimy w Polsce już za ok. 40 zł. Jak z czasem? Osobiście uważam, że to istotnie wina do czekania. Nawet te niedrogie. Wina 10-letnie z tego średniego segmentu są już w szczycie. Stają się zintegrowane, nie "świecą" owocem, są już winem, a nie sokiem z winogron, mają wyraźną i już oszlifowaną taninę, żywą jeszcze kwasowość.

Ta droga jeszcze przed Chateau Florie Aude 2019 (cena festiwalowa w Auchan - 25,99 zł). Bo jest jeszcze wciąż żywe, z dominacją owocu - mieszaniny jeżyny z ciemną wiśnią. Jest też echo wędzonej śliwki, pewna pieprzność. Tanina bardzo, ale to bardzo wyraźna, z grubsza ciosana. Kwasowość łamie to wino gdzieś tam w tyle podniebienia. Sam kolor - jeszcze lekko fioletowy - wskazuje, że wino zmierza z bazy drugiej do trzeciej. Ale już można się cieszyć do zrazów wołowych, ale i polędwiczek drobiowych w ciemnym sosie.


Nieco inaczej sprawa ma się z Chateau Pomone 2015 (61,99 zł). To już wino 10-letnie, jeszcze nietknięte zmianami klimatycznymi (wyobrażacie sobie czerwień mającą 13 zaledwie 13 proc. alkoholu?), w kolorze już bardziej ceglastym, w smaku o charakterystycznym roztrojeniu, jakby językiem dotykać elektrod "płaskiej" bateryjki (macie takie wspomnienia z dziecięcych lat?). 

Tu już dojrzały bordoski nos - z charakterystycznymi nutami czerwonych owoców, o dobrej już integracji, z nutą leśnej ściółki, drzewnej, może nieco ziemistej, z ziołowym tłem. Jest aromat wędzonej czy może suszonej śliwki, beczka nie jest zbyt nachalna. Koncentrację określiłbym jako średnią, taninę bardzo ładnie wyrysowaną, a finisz całkiem długi. Pić już i cieszyć się smakiem! 

Oczywiście, pamiętajcie zdekantować oba wina - nie pijcie ich od razu po usunięciu korka, tylko co najmniej po dwóch godzinach. 

Wina otrzymałem od organizatora festiwalu. 

poniedziałek, 15 września 2025

Parajes del Valle Monastrell DOP Jumilla 2024

Duch wina na wspomnienie lata


Ojej, początek września - szczególnie jak ciepły - nastraja mnie jakoś nostalgicznie. Wszystko przez te upały, które już nie wrócą. A na takie upały - jak często poczytacie - znawcy polecają wina lekkie, zwiewne, ażurowe. Tylko, że...

Ale po kolei - tu w butelce Parajes del Valle Monastrell DOP Jumilla 2024. Wino młode, ze szczepu monastrell i z regionu Jumilla. Winiarnia Parajes del Valle Bodegas y Viñedos działa w regionie Jumilla, w południowo‑wschodniej Hiszpanii. Kompletnie inne wino niż ostatnio opisywany Pantocrator. Tam była koncentracja, głęboka czerwień, jeżyna niemal namacalna, a tu... ulotność, zwiewność, jakby ślad cyfrowy. No, może nie do końca - ale jest tu poważna bardzo lekkość, zero beczki (fermentacja w betonie - który jest uznawany za bardzo neutralne środowisko do zabiegów z winoroślą), mała tanina, raczej ekspresja terroir. 

W dodatku wysoka kwasowość, pewna pieprzność, zaskakująco ciemny rubinowy kolor. Według wielu klasyfikacji to wino będzie uznawane za lekkie, ja jednak wolę operować pewnym terminem "duchowości" - bo jakże mocne musiały być grona, o jakże dobrej jakości, żeby dać tak przyjemne wino. 

Nieco schodząc na ziemię: to przykład wina doskonałego np. do steku tuńczyka, do krewetek w pomidorowym sosie, do paelli, do tapasków, do królika w potrawce. 

Co najciekawsze - będzie można spróbować tego wina już 18 września - na Taste Spain Varsovia 2025 na jednym ze stoisk. 

czwartek, 11 września 2025

Bodegas Maset Ancestral Xarel·lo 2023

Wzór musiaka = na przywołanie upałów


Często jak próbuję podczas jakichś okazji musującego wina, to albo natrafiam na okaz bardzo, ale to bardzo "żyletkowy", szampański do szpiku kości, kostyczny właśnie. Albo coś z zupełnie innej bajki - na bardzo przesłodzone prosecco, takie "extra extra dry". I zawsze się cieszę, gdy natrafiam na coś "akuratnego" - nieprzesadzoną świeżość. 

Nie no, żeby nie było - wspaniałe szampany bywają właśnie ostre, dojmujące, ale nie sposób poruszać się przez cały czas w takim świecie. Podobnie jak i w świecie mdłych nieco "cremantów". A tu proszę - niespodzianka. Bodegas Maset Ancestral Xarel·lo 2023 pokazuje, jak ładnie wstrzelić się w pewną "akuratność". 

Okaz schłodzony do temperatury jakichś 6-7 stopni, jasno złoty w kieliszku. Aromaty żółtych owoców egzotycznych - raczej moreli, może w tle ostrzejsza limonka. Ale cała niespodzianka w smaku. Ładna, przyjemna kwasowość, cytrynowe wrażenie. Może lekko słony smak. W ustach bardzo, ale to bardzo świeże i kremowe. Bąbelki niewielkie - dość szybko znikają z powierzchni kieliszka, ale te przyczepione do dna - unoszą się leciutkim ciurkiem.

To można śmiało pić do owoców morza czy do sałat z kurczakiem. Bo ta cytrynowość jest bardzo przyjemna, a przy tym nie przytłacza, ale skłania właśnie do spróbowania czegoś pysznego. Ale, uwaga - co najmniej tak dobrego, jak ten okaz.

sobota, 16 sierpnia 2025

Świetna Rioja z wizerunkiem dłoni

 Bodegas Taron Pantocrator 2015

Oto odwieczne pytanie - czy upalne dni są dobre, by pić krzepkie, mocne, czerwone wina? Czy może lepsze będą szprycery z cieniutkim musiakiem? No właśnie - jeśli sięgnąć do korzeni - dla mnie solidne czerwienie. Bo to jak naturalne środowisko dla hiszpańskiej czerwieni.

Muszę wam zdradzić, że kiedy bywam w Hiszpanii (najczęściej ostatnio na Majorce), to poza miejscowymi winami, które są w Polsce słabo dostępne, mój wybór pada właśnie na rioję. Kilka dobrych lat temu wina z tego regionu (trochę szerzej pisałem o nim tutaj) cieszyły się złą sławą dębowych potworków. Ale to przeszłość. Oczywiście, jeśli chwycicie za butelkę po 3 euro, nie spodziewajcie się wybitnych doznań, ale nawet wśród tańszych win z tego regionu spotkać można okazy dojrzewane bez udziału dębowych chipsów, udającej beczkę, która raziła. 

Władca wszystkiego - oto znaczenie greckiego słowa Pantokrator. Niebieska etykieta z dłonią stwórcy jest bardzo stylowa. W środku ciemne czerwone wino, z gron tempranillo rosnących w winnicy u stóp gór Obares. Zbierane ręcznie.

Grona fermentowane w stalowych kadziach przez 2 - 3 tygodnie, z częstym battonage. Potem wino leżakuje w kadzi przez rok, stabilizując się przed etapem dojrzewania w nowych beczkach z amerykańskiego dębu. W nich dojrzewa dwa lata. A potem wraca do kadzi na kolejny rok. I na koniec trafia do butelek sześć lat. Czyli na rynek trafia po 9 latach od zbiorów! 

Producent zapewnia, że dzięki temu osiąga nienaganną harmonię. I rzeczywiście - jest świetne. Ma już doskonale zintegrowany czerwony owoc, z nutką eukaliptusa w aromacie, także balsamicznością, tłem bardzo odległej wędzonej śliwki, leśną ściółką, pewną grzybowością. 

Na języku najpierw szczupłe, wręcz kostyczne, suche (taki wzorzec czerwonego "dry"), ale po chwili napowietrzania - gdy już dostanie odpowiednią dawkę tlenu - nabiera głębi, szlachetnieje. Staje się miękkie, z bardzo gładką taniną, jedwabiste na podniebieniu. 

Zresztą, co wam będę mówił. Możecie sami spróbować tego wina na wrześniowej imprezie Taste Spain Varsovia 2025.

wtorek, 3 czerwca 2025

Klasyka z Ribery - będzie na degustacji 5 czerwca

 Hijos de Antonio Polo Pagos de Peñafiel Tinto Reserva

Bardzo ładna integracja

O tym, że lubię beczkę, to już pisałem nie raz, nie dwa. Teraz przyznam się wam, że lubię latać (na jazdę jakoś nie ma czasu) do Hiszpanii, bo tam jakoś nie mam problemu z wyborem fajnej, krzepkiej czerwień z apelacji Ribera del Duero. Oczywiście w Polsce też można takie zdobyć, ale od kiedy sporo winopisarzy zaczęło utyskiwać na "przebeczkowanie" itp., niektórzy importerzy zawęzili portfolia i zapełnili je owocowymi, terroirystycznymi i organicznymi ciekawostkami. Oczywiście, że dobrymi, ale...

Czasem człowiek poszukuje jakiejś tradycji. I w przypadku Pagos de Peñafiel reserva od Hijos de Antonio Polo to właśnie mamy. Jest w odczuciu oleiste, gęste, naładowane owocem spod znaku jagód i jeżyny. Czuć tu moją ulubioną dębową beczkę (także tanicznie), wanilię, przy tym jest już ładnie zintegrowane. Bardzo solidna pozycja właśnie przywodząca na myśl te krzepkie wina spod znaku reserva de la familia - otwierane po obiedzie, do cygara raczej.

Dobra wiadomość jest taka, że tego wina (a także innych opisywanych przeze mnie) będzie można spróbować na degustacji Food & Wine Castilla y Leon. To już w czwartek 5 czerwca w Warszawie!

sobota, 31 maja 2025

Tempranillo ze śladem przyjemnej beczki

Rodriguez & Sanzo Whisba Tempranillo 2021

Uwielbiam beczkę. To wiedzą już chyba wszyscy. Bo beczka w winie to cywilizacja. Ale czasem się jej bardzo obawiam. Bo wiadomo jak jest nadużywana, przeskalowywana, nadaje wino posmak dębiny tak zabijający owoc, że z wina w zasadzie zostaje tylko słowo na etykiecie. 

Gdy zobaczyłem info, że Rodriguez & Sanzo Tempranillo było 18 miesięcy w dębowych beczkach, pomyślałem: a, raz kozie śmierć. I na szczęście przeżyłem pozytywne rozczarowanie. Powitał mnie bowiem soczysty owoc, lekko beczką podprawiony. Wino gęste, szlachetne, eleganckie. O ładnej zaokrąglonej taninie i małej - ale za to wyraźnej i wystarczającej - kwasowości. 

Zarazem nie jest - choć to tempranillo - ciężkie i dżemiste. Raczej w skali podobieństwa plasuje się gdzieś dość blisko owocowych merlotów niż nero d'Avola. Dobry wybór do mięsnych dań z grilla. Drugiego dnia nieco traci ze świeżości - dlatego zaproście przyjaciół i nie czekajcie.

Uwaga, tego wina będziecie mogli spróbować - i to już w czerwcu. Będzie prezentowane na
wydarzeniu Food & Wine Tasting from Castilla y Leon 5 czerwca w Warszawie. 

wtorek, 13 maja 2025

Hiszpania dobra jak Burgundia

Momento Diez 2023

Tak otaczamy nimbem te wina czerwone, bo wiadomo: symbolika, krew zbawiciela, a czasem byka... a biel zostawiamy z pewną pobłażliwością na okazje jakieś nieszczególne. I oczywiście to błąd. I nie piszę tego jako człowiek, którego większość piwnicznej kolekcji stanowią wina białe, ale jako osoba, która właśnie przeżyła sporą niespodziankę, próbując ostatnio białej Ruedy. A konkretnie Momento Diaz 2023.

Do tej pory moje doświadczenia z tymi winami były dość incydentalne, ale verdejo z Ruedy kojarzy się zazwyczaj z winem o sporej lub co najmniej średniej strukturze, kwasowym, jeszcze o mocno wystającym alkoholu, winem o dość "stalowym charakterze". A w tym przypadku niespodzianka - bo oto coś co przywodzi na myśl wina burgundzkie. Delikatnie maślane dzięki zabiegom przedsięwziętym przez winiarzy. 

12-godzinna maceracja winogron, odcedzenie winnego moszczu bez agresywnego prasowania (czyli zapewne grawitacja) i fermentacja w różnych temperaturach. Potem zaczyna się zabawa - wino jest osobno fermentowane w tankach ze stali nierdzewnej na własnym osadzie (85 proc. całości przez 8 miesięcy), a 15 proc. przechodzi 7-miesięczną fermentację w nowych beczkach z francuskiego dębu. I tu jest poddawana zabiegom battonage. 

I w rezultacie wino bardzo, ale to bardzo dobre - lekko maślane (żadnej Kalifornii), ale lekko, przywodzące na myśl dobre burgundy, przy tym nie ma mowy o utracie kwasowości. Finisz bardzo elegancki, struktura pełna, przyjemna.

Oj, do kurek w śmietanie bym pił! I wszelkich mięs w białych właśnie sosach. Jak do sałat, to takich z kozim serkiem.

P.S.

Uwaga, tego wina będziecie mogli spróbować - i to już w czerwcu. Będzie prezentowane na wydarzeniu Food & Wine Tasting from Castilla y Leon 5 czerwca w Warszawie.

środa, 7 maja 2025

Musa Domaine 2022 Ribera del Duero

Mocna czerwień w maju


"Pełnokrwista" mocna czerwień w maju? Pewnie - to jest wino, jakiego trzeba na chłodną jeszcze wiosnę! Musa Domaine 2022 z Ribera del Duero to intensywne w kolorze, ale i w smaku wino. Ciemny kolor, z fioletowym odcieniem. W aromacie dominuje mocny owoc, jeżyna i jagoda. Owoc całkiem jeszcze świeży, doprawiony lekko wanilią beczki, nieco już "przykurzonej", przy tym pieprzny w charakterze. Na podniebieniu elektryzujące, dość świeże, o porządnej strukturze i bardzo ładnej kwasowości. Naprawdę dobre tempranillo - nie jest takie, że po kieliszku mamy dość ze względu na przebeczkowanie. Tu czuć, że użyto jej w umiejętny sposób. Można pić je teraz, choć lepiej poczekać jeszcze ze 3-4 lata.

Jak deklaruje producent, powstaje ok. 5000 butelek, a grona pochodzą z ekologicznych winnic. Przed fermentacją przechodzą macerację na zimno w 8000-litrowych zbiornikach ze stali nierdzewnej - przez 7-8 dni. Potem fermentacja alkoholowa około 15 dni, a następnie druga - malolaktyczna, nadająca charakterystycznej miękkości i waniliowych nut. W wyselekcjonowanych beczkach z francuskiego dębu. Wino dojrzewa później burgundzkich flaszkach. Każda butelka ma woskowany korek, a na etykiecie jest numer.

Jak Ribera, to wiadomo - świetne wino do mięs, także tych grillowanych i do dziczyzny.

Uwaga, tego wina da się spróbować - i to już w czerwcu. Będzie prezentowane na wydarzeniu Food & Wine Tasting from Castilla y Leon 5 czerwca w Warszawie.

piątek, 18 kwietnia 2025

Jakie wino do krewetek?

Jakie wino do krewetek? Na Majorce oczywiście lokalne!

Majówek start, więc jedno z klasycznych pytań: lubicie owoce morza? Jak jesteście na wakacjach w krajach śródziemnorskich to oczywiście głupie pytanie. No bo czy coś jest fajniejszego niż startek/tapas z krewetek w oliwce, jeszcze wrzącej, z czosnkiem i pietruszką?

Do tego oczywiście białe lokalne wino. Chyba lepiej spokojne niż musujące, choć te drugie jest dobre do "oczyszczenia palety" (smaku w jamie ustnej) między zakąską z daniem głównym. 

Ja na Majorce zostałem kupiony miejscowym winem Mortitx Blanc 2023. To lokalny produkt z rodzimych odmian winogron - w tym przypadku są tu szczepy malvasia i i giro gros. Wino z wyglądu jasnożółte z zielonkawymi refleksami, o aromacie świeżym, owocowo-cytrusowym (rześka cytryna i grejpfrut), ale jest też kwiat pomarańczy i echo ziół mięty.

A oto Mortitx Blanc - świetna para do krewetek z Majorki

W strukturze jest gdzieś w środku między okazami oleistymi a bardziej wodnistymi. W smaku wyraziste, orzeźwiający, tu wciąż konsekwentnie cytrusy, zielone jabłko i mineralność. A posmak długi i świetnie pasujący do krewetek. Nawet tych zdecydowanie czosnkowych!


czwartek, 13 marca 2025

Okrągłe urodziny rieslinga. Już 590.!

Niech żyje król na "R" 


Są niezwykłe. Bywają kościste, nad wyraz szczupłe, tak kwasowe, że zdają samym aromatem wypalać dziury w podniebieniu. Ale bywają też rozłożyste, szerokie, emanujące przyjemnym tropikalnym aromatem dojrzałych brzoskwiń. Bez nich świat wina byłby zubożałym cieniem. Rieslingi. Najważniejsza odmiana winogron w Niemczech. Dziś, 13 marca 2025 r. przypadają umowne 590. urodziny rieslinga. Tyle lat temu ktoś zapisał nazwę "riesling" w księdze o historycznej wartości. 

13 marca 1435 roku Klaus Kleinfisch, administrator hrabiego Johanna IV z Katzenelnbogen, zakupił sześć sadzonek „Riesslingen” do winnicy w Rüsselsheim. W dokumencie sprzedaży po raz pierwszy w historii pojawia się słowo "Riesling".  Stąd umowna data 13 marca jako dzień urodzin rieslinga. Oryginalne zdanie z dokumentu brzmiało: "Item 22 ß umb seczreben rießlingen in die wingarten " – zakup 6 sadzonek za cenę wynoszącą 22 szylingi.

Dziś Niemcy są liderem w uprawie rieslinga. Powierzchnie upraw obejmują 24 388 ha (2023 r.), co stanowi blisko 45 proc. globalnej powierzchni upraw tej odmiany. Najwięcej rieslinga uprawia się w Palatynacie (5 954 ha), Hesji Nadreńskiej (5 383 ha) i Mozeli (5 330 ha). W Rheingau, riesling z około 2 441 ha zajmuje prawie 85 proc. powierzchni winorośli w regionie.

Wybór Rieslingów jest bardzo szeroki i obejmuje wszystkie poziomy jakościowe oraz kierunki smakowe. Obok nieskomplikowanych win na co dzień, z odmiany tej produkowane są wina jakościowe z wyróżnikiem. „Typowy” Riesling ma barwę jasnożółtą, przechodzącą w zielonkawo-żółtą, nos zdominowany jest przez brzoskwinię lub jabłko, a na podniebieniu wyczuwalną rasową kwasowość.

Umożliwia wszechstronne parowanie z jedzeniem. Jest znany z odzwierciedlania smaku terroir, w którym jest uprawiany. Ciężkie gleby gliniaste akcentują aromaty cytrusów, kolorowy piaskowiec nadaje winom niuans moreli, a gleby łupkowe podkreślają nuty mineralne, niekiedy przywodzące na myśl krzemień. Rieslingi świetnie znoszą starzenie. Dojrzałe rozwijają charakterystyczna, szlachetną nutę nafty.

Dziś Riesling znów przeżywa prawdziwy renesans. Oferta win z Niemiec znacznie zyskała na jakości, a z tak głębokimi korzeniami przewidujemy, że Riesling przetrwa przez kolejne setki lat.


niedziela, 29 grudnia 2024

Jak smakują wina z filmu Bezdroża?

Jak smakują wina z filmu Bezdroża? Czyli Sideways na podniebieniu!

To jeden z winiarskich klasyków - nie o jakimś winie tu mowa, ale o filmie. Bezdroża (Sideways) w reż. Aleksandra Payne'a z 2004 r. to dzieło, którego maniakom wina przedstawiać nie trzeba. Chociaż może... No dobra. To film o tygodniu kawalerskim, który w Napa Valley spędza dwóch przyjaciół. Teraz są po 30-tce, ale znają się jeszcze z collage'u. Jeden to nauczyciel angielskiego - neurotyk leczący bez powodzenia ból po rozstaniu z żoną - i lekkoduch aktor, który ma za kilka dni wziąć ślub. I bierze kawalerski tydzień. No, 6 dni.

I tu się zaczyna pasmo przygód, oczekiwań, możliwości itp. Gdybym patrzył na świat schematycznie, powiedziałbym że wiadomo jak to będzie jak dwóch kolegów samotnie wyjeżdża na wino. Ale ponieważ film widziałem kilka razy, wiem, że nie jest to film o winie, ale raczej o tym wszystkim, co uniwersalne - o miłości, pragnieniach, możliwościach, depresji i naszych pragnieniach. A także obawach, nawykach i jeszcze - nieco rymując - o wygodzie, przyjaźni i przygodzie. 

Ale - muszę to przyznać, za każdym razem, gdy go oglądam, przychodzi taki moment, że człowiek istotnie chce sprawdzić, czy Sauvignon Blanc o aromacie palonego masła daje radę, czy kalifornijskie Chardonnay jest istotnie przebeczkowane (ja akurat lubię beczkę), i czy istotnie pinot noir (którego sprzedaż po tym filmie wzrosła w Kalifornii) aż tak mocno góruje nad merlotem*. 

I dzięki Katarzynie, szefowej Taste It All Poland, jednej z organizatorek ważnego wydarzenia podczas 15. American Film Festiwal - projekcji filmu Sideways oraz poczęstunku dań kuchni USA sparowanych z winami - miałem okazję spróbować win niezwykłych. Właśnie win z Bezdroży! To coś niezwykłego - jakbyście mogli stanąć przed ekranem i sięgnąć po jedną z licznych butelek. Roczniki z oczywistej racji inne niż te w filmie. Jak one smakowały?

Hunnysuckle 2018 - to wyjątkowe wino. Bo oto Sauvignon Blanc po beczce! Bardzo miękki - ma piękną strukturę, wciąż zielone aromaty, ale już lekkie, jest też ale palone masło, mnóstwo aromatów przywodzących na myśl ciasteczka i skarmelizowane białko. Ale wciąż sporo kwasowości!

Kalyra Chardonnay 2021 - Tu rzeczywiście Kalifornia maślana i lekko cytrusowa. Bohaterka wspomniała, że czuje tu odrobinę... sera. To prawda? Hmm, może i jest ale lekki i delikatny. Wino ma długi finisz i mnóstwo kwasowości w nim. Na samym końcu. Ale ogólnie jest wyraźna goryczka zbudowana na pięknej, mocnej strukturze. Ogólnie - sporo wygładzonego cytrusa.

Lucas & Lewellen Pinot Noir 2021 - to w sumie rekwizyt w hotelowym pokoju Milesa. Ale fajny okaz, szkoda, że młody rocznik. Trzy czy może i cztery już lata to nic. Wciąż bardzo mocny owoc z nutami boczku tuż po odkorkowaniu. Ale pojawia się lekka fajna benzynowość i czuć jak mięknie z każdym kwadransem po otwarciu. 

Hitching Post Pinot Noir Highliner 2021 - to wino kluczowe dla filmu. Gdy nasz Miles pije je pierwszy raz z Jackiem, zaprasza Mayę do spróbowania. Ona jest zachwycona. Potem sam, gdy nie ma Mai, zamawia butelkę... I oto próbuję je ja. Rocznik 2021 jest specjalnym wydaniem, ma filmową etykietę. Choć 40 proc. było w nowych beczkach, to całość jest lekka i wyraźnie kwaskowa, jak ze stalowego tanka. Grona zbierano w najlepszych parcelach 5 winnic właściciela. Czuć wyraźną ziołowość, jakby nutę rozmarynu, potem jest lekka czekolada - z białym pieprzem, do tego mineralnosc plus lekkość i zwiewność. Pięknie "narysowane" wino, gdzie różne nuty układają się w całość. 

Andrew Murray Syrah Estate Grown Santa Ynez Valley 2021 - to wino robione z taką świadomością terroir, że aż podziw ściska. Zresztą, poczytajcie sami na stronie producenta. Selekcjonowane grona, niektóre fermentowane z łodygami, inne bez... każda partia dojrzewa oddzielnie, beczki stosowane są tylko najlepsze... Cuda. I rzeczywiście - to solidne wino z aromatami czarnych owoców, ale i wyraźnego pieprzu, fiołków. Wyraziste, ładnie skoncentrowane. Ma długi finisz i bardzo zgrabne taniny. Kwasowości nie brakuje - tej ładnej, wysublimowanej.

Widzicie, nie wszystko Pinot Noir, co się świeci pięknie w filmie, ale wszystkie wina znakomite!

PRZYPISY:

* - Tu ważne wyjaśnienie. Czemu główny bohater nie cierpi merlota? Otóż w finalnej wersji filmu (tej, co w kinach i na płytach DVD) wycięto scenę o tym, że merlot był ulubionym winem żony głównego bohatera - Milesa. Na którą jest generalnie wściekły (choć zdaje się kochać;)

O wrażeniach Jerzego poczytacie na jego blogu!

niedziela, 24 marca 2024

Marzec nieco na niemiecko. Czyli potargowe refleksje o winnych smakach

Nie wszystko riesling co się złoci

Marzec to trzy okazje do spróbowania win niemieckich. Bo po pierwsze: urodziny Rieslinga, po drugie Euro Gastro, po trzecie - targi Smakki. Te wszystkie imprezy już za nami, ale przecież wino zostaje. Jeśli zamówicie białe wino z Niemiec, jest ogromne prawdopodobieństwo, że będzie to riesling. Ale możecie też trafić na weissburgundera (pinot blanc), sauvignon blanc czy kupaż różnych szczepów.  A to mogą być perełki, bo wiecie - nie wszystko riesling co się złoci!

Dzięki Niemieckiemu Instytutowi Wina, który wraz z firmą Winterhalter był gospodarzem na dwóch wspomnianych targach, miałem okazję niektórych okazów spróbować po raz pierwszy, do innych powrócić. 


Schönleber Riesling Brut Nature sekt - o, to bardzo fajnie "narysowany" cytrusowy musujący riesling. Czysty, mineralny, z dużymi bąbelkami. Kwasowość wzorcowa, niezupełnie szczupła - jest cytryna, ale uwaga: taka dojrzała, pełna. Bardzo fajny okaz na aperitif, ale i między daniami!


Abtei Himmerod Crémant Mosel Riesling trocken - 
Rok dojrzewania na osadzie dał wino rześkie, bez nadmiernej komplikacji. Ale za to mamy wszystko, czego oczekujemy po świeżym musiaku. Jest dominująca cytrysowa nuta, pierwiastek orzeźwienia, gryzące bąbelki przy wysokiej kwasowości. A żebyście wiedzieli, jak to smakuje zmiksowane z ananasem! Świetny mozelski musiak na piątkę! Dystrybucja: Fine Wine

Klaus Meyer von Bunten Sand riesling 2022 - o, to piękne wino, choć do "otwarcia" potrzebuje nieco czasu. Z barwą lekko złotą, ale za to ze zdecydowanymi nutami tropikalnymi. W aromatycznym wydźwięku mocno grejpfrutowo-brzoskwiniowy, ale w smaku już pozostaje wytrawność mocnego grejpfruta. Takiego gorzkiego, mocnego. Zdecydowanie wytrawne wino o długimi finiszu. Dystrybucja: Winkolekcja


Schäfer-Fröhlich Weisser Burgunder 2022 - to moje personalne odkrycie tych marcowych degustacji. Wino o ogromnej mineralności. Choć szczupłe w strukturze. Jest przy tym znakomita wytrawność. Jest po prostu żywe, kwasowe, iskrowe... Podczas drugiej degustacji (inna butelka oczywiście - w odstępie ponad tygodnia) wciąż trzymało znakomitą formę: na początku jest świeże, a potem - w miarę jak dostaje temperatury - ujawnia lekko warzywną nutkę. Choć wciąż smakujemy szczupłe strukturalnie wino, bardzo ładnie utrzymane. Dystrybucja: Vinoteka 13.

Müller Heroldsberg Weisser Burgunder 2018 - drugi dowód na to, że niekoniecznie riesling jest tym, czego warto szukać. Weisser Burgundera też - jak się w tym przypadku okazuje - warto! Co prawda nie jest to świeży okaz, ale czas dał tu coś wspaniałego: możliwość pięknego dojrzewania. Zdecydowane złoto w kieliszku, ładna, pełna i okrągła struktura. W aromacie cytrusy, z miękkim miodowym tłem. W dodatku gdzieś tam pod spodem czai się lekka nuta petrolowa. Znakomity okaz!


Weingut Grans-Fassian Flussterrassen Riesling trocken 2022 - tradycyjna niemiecka etykieta. Sam mozelski riesling jest żywy, leciutki. Jest jak woda z górskiego potoku, w którym zanurzono świeżo urwaną gałąź z zielonymi wiosennymi listkami. Świetne, mocno kwasowe i bardzo długie w finiszu. Dystrybucja: AN.KA Wines.

Weingut Bergdolt-Reif & Nett PIN:OX 2021 - tu przykład kupażu, który znakomicie radzi sobie w konfrontacji z rieslingami. W butli takie szczepy jak: weissburgunder, auxerrois, chardonnay, silvaner. Całość  daje bardzo kwasowe wino z Palatynatu - o wciąż szczupłej strukturze, ale plastycznie znoszące wzrost temperatury. Owoc nieco w cieniu, ale wciąż obecny, choć dyskretny, ostry niczym brzytwa. Dystrybucja: Grand Wino.

Erbeldinger Bechtheimer Sauvignon Blanc 2021 - ciekawy przykład wina, które zrywa z rozbuchaniem jakie znamy z przypadków nowozelandzkich. Tu próżno szukać "kociej kuwetki" choć to czyste SB. Jest takie "sprasowane", ściśnięte, "zzipowane" jakby. Czas w kieliszku je ładnie otwiera, dodaje szerokości. Całość mineralna, kwasowa, lekka i bardzo przyjemna.

Boujong Rivaner 2020 - O jakie to jest fajne! Wino lekko złote w kieliszku. Delikatne, ma - w przeciwieństwie do wielu niemieckich okazów - dość niewielką kwasowość. Ale całość lekka, letnia, pełna nut melona, gruszki, może delikatnej pomarańczy. Znakomite na taras na ciepły wiosenny (i letni wieczór). Bardzo pijalny okaz. Dystrybucja: Rafa Wino.

Korvers Kauter Schwerelos Kabinett Riesling 2022 - to wino już półsłodkie. O całkiem sporej (34 g) ilości cukru, ale... znakomicie wyważone dzięki sporej kwasowości (8,5 g). Sporo mocnej, zawiesistej gruszki w aromacie. Całość pięknie okrągła i mocno owocowa. 

Boujong Riesling "Annalena" Kabinett trocken 2021 - tu też kabinett, ale wyraźnie mniej cukru - tylko 7 gramów. Mniej także kwasu, ale całość mocno spojona zrównoważoną mocną strukturą. Długi finisz. Dystrybucja: Rafa Wino.

Becker Siegerrebe Spätlese Lieblich 2018 - weź tylko łyczka, a zostaniesz od razu przekupiony. Na pierwszym planie już słodki atak - w aromacie przyjemne słodkie owoce. Dużo jabłek i gruszek, dojrzałych brzoskwini... Bardzo lekkie. Alkohol zupełnie schowany, ok. 10,5 proc. 

Georg Gustav Huff Riesling Eiswein 2018 - o jaki świetny okaz! Zresztą, trudno, by wino lodowe było złe. Tu wyraźne kandyzowane owoce, utrzymane w dość dyskrecjonalnym  stylu, dalekie od zwyczajowej słodkiej bomby. Bardzo wyraźne słodkie pieczone jabłuszka. Jak wydobyte z piekarnika...

Gebruder Bart Spätburgunder 2021 - niemiecka czerwień zaledwie trzyletnia to jak wczoraj nalana z beczki do butelki. Jeszcze za młoda, by się cieszyć ewolucją smaku i aromatu. Pinot Noir z 2021 r. wciąż napięty jak struna w gitarze. Całkiem sporo taniny. Całość młoda, kwasowa, spod znaku żurawiny i wiśni. Z wyraźnym pieprzem w aromacie.

Siener Lacrima 2020 - kupaż Merlota i Cabernet Sauvignon. Czyli niemiecki bordoszczak. Ale za to wart uwagi. W aromacie mocne czerwone owoce, wiśnie, ale i jeżyny. Całość z bardzo korzennym tłem. O zdecydowanej, mocnej, "męskiej"  strukturze. Bardzo fajna czerwień!

Weingut Rappenhof Alsheim Spätburgunder 2022 - Spätburgundery czyli niemieckie pinot noir to oczywiście osobna bajka. Tu bardzo ładne wydanie "szpecika". Ale to świeży okaz. Tu obecna lekka wiśnia, fajna  kwasowość lekkość.  Będzie starzał się z godnością. I z każdym rokiem będzie się stawał lepszy. Pamiętajcie otworzyć ze 3-4 godziny przed degustacją! Dystrybucja: Warsaw Wine Company.


poniedziałek, 18 grudnia 2023

Inaczej po prostu się nie da czyli "Riesling i tapasy" TPB

Riesling i tapasy. O niezwykłych połączeniach jedzenia i wina na szlakach Europy

Podczas spotkania autorskiego

Inaczej po prostu się nie da... Właściwie każda winna impreza to nie tyle wino, aromaty, kwaski i taniny, refleksy i oleistości, ile właśnie opowieści. O tym, dlaczego winiarz nazwał wino imieniem babci, dlaczego na etykiecie jest nazwa pozostałości dawnego kościoła albo - w języku etrusków - odmiana miejscowego ptaka czy żaby...

Tak poznacie książkę - kolory i czarny tytuł

No właśnie - opowieści. Wino jest ich katalizatorem, a jeszcze w połączeniu z odpowiednią osobą, po prostu kwasem pikrynowym słownego muszkietu, jaki każdego dnia nosi ze sobą Tomasz Prange-Barczyński. Oczywiście po to, by odpalić go w dobrze wybranym momencie. Oj tak, Tomasz jest skupionym obserwatorem winnej sfery i arsenałem winnych opowieści. Te biorą się z jego ogromnych doświadczeń, podróży, przeżyć. Wybuchają katalizowane nasuwającymi się skojarzeniami i wrażeniami chwili.

Jedna z chwil, kiedy skupienie jest ważne, ale i... obserwacja (fot. Lidl)

O tym właśnie jest najnowsza książka wydana przez Pascal - "Riesling i tapasy. O niezwykłych połączeniach jedzenia i wina na szlakach Europy" to już trzecia pozycja Tomasza, redaktora naczelnego "Fermentu. Magazynu o winach" (inne pozycje to "Świat na winnych szlakach" i "Europa na winnych szlakach").  

Tym razem autor zabiera nas do 13 winnych krajów i wtajemnicza w sekrety swoich peregrynacji związanych z miejscową kuchnią (stąd owe tapasy - bo chodzi o to co do wina pasuje - nie tylko do rieslinga). Każdy z 24 rozdziałów traktuje o innej winnej przygodzie, innych doznaniach, innym zakątku - czy to Węgier, Hiszpanii, Grecji, Chorwacji czy Austrii. Czego tu nie ma!

Z wielkim węgierskim winiarzem Zoltanem Heimannem

Często zaczyna się jak u Hitchcocka - ale spokojnie, nie chodzi o trzęsienie ziemi. Tylko chodzi o obserwację właśnie. I perspektywę. Narrator zaznajamia nas ze światem przefiltrowanym przez swoje "ja", które albo jest na włóczędze po starówce, a to chciałoby przejść całą długość ulicy popularnych winebarów, a to spróbować słynnego octu, żabich udek z luganą czy zakosztować truskawkowej palinki, którą może ktoś jeszcze produkuje... I tu spotyka go nie tylko tak wyczekiwane i upragnione wydarzenie - ale i towarzysząca mu niespodzianka. Czy też zakłócenie. I to ono rzuca zupełnie inne światło na gwiazdę czy też "main dish". 


Dawne czasy. Podczas degustacji win z południa Francji

Bywa nieoczywiście, ale zawsze pysznie. Tym bardziej w takim przypadku, gdy mamy w bagażu choć część tych smaków, o których autor pisze. Spojlerował nie będę - jeśli w winie szukacie czegoś więcej niż tylko procentów, i przemierzacie Europę choćby na wczasach czy biwaku, to ta książka jest dla was. Bo może właśnie mijacie niepozorną tawernę, mijacie płot, za którym w równych (a może i chaotycznych) rządkach wzrasta winorośl. 

I jeszcze moja taka osobista refleksja. Pamiętacie Dobrego Wojaka Szwejka? Już od dobrych kilku lat moje i Tomasza drogi przecinają się tu i ówdzie, w tym małym winiarskim światku i takim właśnie naszym wojakiem Szwejkiem widzę Tomasza. Wierzę, że znakomicie poradziłby sobie w C.K. mundurze. No i nie opowiadałby tylko o piwowarze Zemanie ze Zdołbunowa, ale o tym, gdzie uciekły te wszystkie żaby, do których lugana jest najlepsza. Bo inaczej po prostu się nie da. 

Czasem wino bywa kwaśne. Znaczy kwasowe. Ze Zdegustowanym u Mielżyńskiego

Tomasz Prange-Barczyński, Riesling i tapasy. O niezwykłych połączeniach jedzenia i wina na szlakach Europy. Wydawnictwo Pascal, 367 stron.