sobota, 2 maja 2015

Francuskie wina Biedronki - na maj 2015 r.

Owad też stawia na Francję
 
 
Co za zbieg okoliczności - tuż po tym, jak Lidl zaprezentował wina francuskie, na Francję postawił też dyskont z portugalskim rodowodem. Francja w Biedronce już była - z dość fajnymi rześkimi winami na... wrzesień. Teraz poprawka, bo Francja wchodzi na półki kiedy właśnie będzie gorąco. Oby było!

Na degustacji prasowej miałem okazję spróbować ośmiu win - trzech białych, jednego różowego i czterech czerwonych. Cała oferta ma liczyć win 19 win - 8 białych, dwa róże i 9 czerwonych. Odczucia po prezentowanej przez Tomasza Koleckiego-Majewicza ósemce?

Château des Gillieres Muscadet Sèvre et maine Sur Lie AOC 2013 (19,99 zł)

Lekko słomkowe w kolorze Château des Gillieres Muscadet Sèvre et maine Sur Lie AOC 2013 (19,99 zł) z Doliny Loary może nie jest najbardziej pysznym muscadetem pod słońcem, ale ładnym, bardzo dobrym średniakiem (winiaczowa piątka z plusem). Lekko kwasowe, niezbyt dojmująco, ale ma sporo wyczuwalnych drożdży, kremową rześkość. Na ciepłe dni jak znalazł - na pewno jest lepsze niż drugi białas - Domaines Aranud Chardonnay Pays d’Oc 2013.

Domaines Aranud Chardonnay Pays d’Oc 2013 (17,99 zł)

Może przez cenę - jest o 2 zł tańsze od Muscadeta - to Chardonnay jest gorsze... Niezbyt aromatyczne, o średniej kwasowości. Struktura niby pełna, ale jednak pewnego jaja tu brakuje. Można się napić oczywiście bez bólu, ale wolałbym z siedemnaście razy bardziej Muscadet. Nie mówiąc o świetnym różu.

Arthur Weysbeck Gewurztraminer Alsace AOC 2014 (29,99 zł)

Sięgający niemal "trzech dych" Arthur Weysbeck Gewurztraminer Alsace AOC 2014 (został winem wieczoru) będzie się pewnie podobał ze względu na smak, a nie na cenę (29,99 zł). Półwytrawny, aromatyczny, lekko różany - niezbyt przesadnie - ale za to dość kwaskowy. Dałbym mocną winiaczową czwórkę.

Ormilles Rosé Cotes de Provence AOC 2014 (12,99 zł)

Bardzo ładnym winem wieczoru okazało się Ormilles Rosé Cotes de Provence AOC 2014. Za 12,99 zł dostajemy wino o pięknych poziomkowych aromatach, ładne, proste, czyste, o ładnej strukturze. Aromatyczne i rześkie. Doceniam za niezbyt przesadzoną landrynkę. Schłodzić, nawet teraz - bo chłodno - na balkonie czy tarasie i pić do grillowanej ryby.

Bastion de Garille Cabernet Sauvignon Pays d’Oc 2014 (16,99 zł)

Langwedocki Bastion de Garille Cabernet Sauvignon Pays d’Oc było w zeszłym roku. Wówczas był rocznik 2013, teraz mamy - za 16,99 zł - rocznik 2014. Na początku wino wywarło na mnie wrażenie atakującego warzywnego ogródka, ale po chwili uczucie mija. Choć jak na Langwedocję to aromat nie urywa czterech liter. Ale w smaku są jeżyny, czarny owoc. Klasowo w sumie za 17 zł nie jest źle. Na zachwycającą Langwedocję trzeba przecież wydać trzy razy więcej.

La Chasse Prestige Cotes du Rhone AOC 2014 (19,99 zł)

Świeżo nalane do kieliszka wprost z butelki otwartej przed chwilą La Chasse Prestige Cotes du Rhone AOC 2014 (19,99 zł) bardzo mi się podobało. Natlenione już o wiele mniej. Jest lekko apteczkowe, mocne, ziołowo-leśne, lekko ziemiste i ciekawe, ale po natlenieniu (próbowałem pod koniec degustacji) już jakby straciło pazur. Ale w gorącym wnętrzu - więc warunki były ciężkie. Wino niemniej dobre - na pewno warte zakupu. 

Château Gemeillan Cru Bourgeois Medoc AOC 2011 (39,99 zł)

Najlepszym dla mnie winem czerwonym wieczoru bezsprzecznie było Château Gemeillan Cru Bourgeois Medoc AOC 2011. Jest na tle reszty drogie - bo 39,99 zł - ale za to mamy owocową bombeczkę, przykrytą oczywiście jak na rasowego medoka przystało - "bandażykami". Jest tu tanina solidna, choć ust nie drutująca, jest poważna szczypta pikantności. Bardzo dobre wino, które warto kupić.

Château Freytins, Cuvee Leon Lalande de Pomerol AOC 2011 (49,99 zł)

Lekkie rozczarowanie spotkało mnie przy Château Freytins, Cuvee Leon Lalande de Pomerol AOC 2011. To wino Biedronka będzie sprzedawać za 49,99 zł. Najdroższe wino kolekcji. Warto? Nie ma tu jedwabiście gładkiego Pomerola (ale też to "tylko" Lalande). Jest nieco czekolady, jest w aromacie warzywność, jest słodkie dotknięcie do końca języka. Ale w głębi jest jakaś taka płytka śliwka, dziwna... Taniny też lekko szorstkawe. Oby to była zemsta wina za jakieś rzucanie przy transporcie. Wolałbym o 10 zł tańszego Medoka...

Czym okażą się kolejne wina? Przekonać się oficjalnie mamy w poniedziałek, ale jak znam dyskontowy reżim, już 2 maja - przed świętem 3 maja - pracownicy pewnie wyłożą część win na półkę. I Francji każdy będzie mógł sam spróbować!


Wina degustowałem na zaproszenie importera - Jeronimo Martins Polska

czwartek, 30 kwietnia 2015

Czerwone wina francuskie Lidla na maj 2015

Ćwiczenia z logiki czyli 20 zł>30 zł


O winach białych już pisałem kilka dni temu, dziś czas na przybliżenie czerwonych i słodziaków, które w Lidlu od 11 maja. No, niektóre już są - jak Cotes du Ventoux 2012 (17,99 zł). Mam nieodparte wrażenie, że jest już w stałej ofercie. W aromacie delikatne czerwone owoce, w smaku pestkowa wisienka, z lekkim kwaskiem i małymi taninami. Troszkę alkohol "wystaje", ale wino nie jest takie złe. Można śmiało do grilla wziąć. Da radę i z biełbaską, i z kaszanką!


Cotes du Ventoux 2012 (17,99 zł)

Złotówkę droższe Château Roc de Levraut 2013 (18,99 zł) - trochę proste, choć z aspiracjami - jest odrobina bordoskiej apteczki, czerwone owoce. Może się podobać - ale nie ze względu na superwalory smakowe, tylko pewnie cenę i mocną taninę. Spora, choć cała struktura nie jest zbyt mocna. W finiszu średnie.

Château Roc de Levraut 2013 (18,99 zł)

Za kolejną złotówkę - Château Haut Claribes 2012 (19,99 zł) - kupujemy więcej miękkiego owocu i oddajemy nieco apteczki. Jeśli pić z butelki - widać, że jest trochę zadzierzystości i kanciastości. Ale karafka zmiękcza to wino - po trzech godzinach zrobiło się równe. Tanina zintegrowała się nieco, a alkohol o dziwo nie wystawał "ponad cembrowinę". Wciąż to jednak wino z klasy średnich, na 4 punkty Winiacza.

Château Haut Claribes 2012 (19,99 zł)

O dziwo, jak jesteśmy przy karafce, to Château Marjosse 2011 (31,99 zł) jest przykładem wina, któremu karafka zaszkodzi. Świeżo otwarte (no, z pół godziny) ma ładną kwasowość atakującą czubek języka. Szczypie intrygująco. Owoc niezbyt wylewny, ale to nie przeszkadza. Bardziej przeszkadza mi brak wyraźnego aromatu, przy obecnej taninie. Ale po karafce jakby zwietrzało i straciło jędrność. Wdała się starość i lekkie utlenienie. To dziwne, bo w tej ofercie Lidla właśnie od 30 zł powinno się - jak nakazywałaby logika - robić ciekawie.

Château Marjosse 2011 (31,99 zł)

Przykładem wina, które już jest fajne jest Château Taffard de Blaignan 2011 (29,99 zł). Ma ładne bandaże w nosie, wiśnie, czekoladę i dymek. Jedno z fajniejszych win tej kolekcji. Ma trochę ziemistości spojonej z owocem. Ładna struktura i średni garbnik. Tu karafka (dekanter) ma co pokazać - pokazuje miękkość, owocowość spojoną z ziemistością w ładnych proporcjach.

Château Taffard de Blaignan 2011 (29,99 zł)

Czemu logika zawodzi? Bo przypadek Château la Venelle 2010 za 19,99 zł dowodzi, że można mieć za mniej pieniędzy wino lepsze od droższych. Za dwie dychy mamy butelkę bardzo ładnie ułożoną. Owoc z lekką kawą i czekoladą. W smaku jest jakby odrobina żelazistości. Jak na tę cenę wino bardzo, ale to bardzo dobre. Na szóstkę Winiacza.

Château la Venelle 2010 (19,99 zł)

Drugi przykład na przyjemną kieszeni konsumenta alogiczność? Château Laforet Pimouguet 2009 (19,99 zł). Wino ciemne, mocno wiśniowe w nosie. I lekko marcepankowe. W smaku drobniutko tanina i rosnąca kwasowość. Ale jest jedwabiste, ma ładnie wtopiony alkohol. Winiaczowa piątka. Dekanter szkodzi - pić i cieszyć się tym, co leci z butelki!

Château Laforet Pimouguet 2009 (19,99 zł)

Powrót na cenowe szczyty (34,99 zł) bez wielkiego wstydu czyli Château Bonnin Pichon 2008. Tu chyba po raz pierwszy lekka stajenka poza bandażami. W smaku lekko spalone, nosi spore piętno beczki. Tanina jednak gruba, nie do końca wtopiona. Ale karafka łagodzi. Trochę może alkohol wystaje, ale bez problemów. Winiaczowa piątka, mocna. Na szóstkę trochę chyba za wysoko.

Château Bonnin Pichon 2008 (34,99 zł)

Jak wypadły słodziaki? Są trzy - jeden taki sobie i dwa smaczne. Château Tertre de Gravelines 2012 (17,99 zł) - prosty i miodowy, trochę morelowy, rodzynkowo-sułtankowy. Stan średni minus. Nie porywa.

Château Tertre de Gravelines 2012 (17,99 zł)

Co do dwóch ostatnich mam lepsze zdanie - Madame de Reyne Sauternes 2006 (49,99 zł) - nos atakuje trochę śliwką w ocćcie na słodko. Są jeszcze kandyzowana morela i brzoskwinia. W smaku ładna struktura i średnia z początku kwasowość, szczypiąca nieco w gardle. Ciemne, ale pamiętajmy, że to wino ma 9 lat! Dobre, bardzo mocna piątka.

Madame de Reyne Sauternes 2006 (49,99 zł)

Jeśli klient spojrzy na etykietkę z ceną i dojrzy, że Muscat de Rivesaltes 2012 może kosztować mniej niż połowę ceny Sauternes (dokładnie 19,99 zł), to wybierze tę butelkę. Czyste wino w smaku. ładna kwasowość - większa niż w Sauternes. Wyśmienite wino z kozim serem. Trochę gruszki i renkloda.

Muscat de Rivesaltes 2012 (19,99 zł)

Czy ja bym wybrał Muscata? Z rozsądku i kwasowości (przyjemnej wciąż) to tak. Na pewno jest lepszy niż niejedno czerwone wino, które 11 maja znajdzie się na lidlowych półkach.


Degustowałem na zaproszenie importera

piątek, 24 kwietnia 2015

Białe wina francuskie Lidla na maj 2015

Solidna oferta do "dwóch i pół dych"

 
Klasyczny kadr - biele (w kieliszku) i czerń
 
Kto odwiedza Lidla, widział, że z półek zniknęły wina węgierskie (są tu i ówdzie końcówki), a do skrzyneczek wróciła Francja. Tak po cichu, bez degustacji. To znaczy do wczoraj - bo oto przedstawiciele dyskontu pokazali blogerom i dziennikarzom 21 win. Cztery nie dojechały. Kolekcję tworzy 25 etykiet - choć niektóre (mam nieodparte wrażenie) są na półkach znacznie dłużej. Zaprezentowana nam wczoraj oferta ma być dość płaska cenowo - od 17,99 zł do 49,99 zł, choć większość win jest w granicach przysłowiowych "trzech dych" lub nieco powyżej. Teoretycznie ten wybór ma być dostępny od 11 maja. Ale niektóre już chyba są.

Wnioski z prezentacji? Bardziej podobały mi się wina białe, a także jedno różowe. Ceny wytrawnych nie przekraczają 24,99 zł, a najtańszy różowy Clairet jest za 17,99 zł (z tym akurat nie przepadam).

Château de la Thébaudière Muscadet Sèvre et Maine sur Lie (19,99 zł)

Muscadet Sèvre et Maine sur Lie z Château de la Thébaudière 2013 (19,99 zł) - to dobra propozycja na ciepłą wiosnę. Może nie ma bogactwa smaku i rozbuchanej kwasowości, to i tak warto. Za niecałe 20 zł mamy przyjemnie leciutko gałązkowe wino, w którym górę bierze po chwili smak kamienny, powściągliwy. Ale troszkę trawiastości wyczujemy.

Château Tertre de Launay Entre-Deux-Mers 2014 - 19,99 zł

Podobne w duchu (i cenie) - choć bardziej orzeźwiające, bardziej pomnikowe -  jest młodsze o rok Château Tertre de Launay Entre-Deux-Mers 2014. Tu już jest czysta kamienność, choć kwas średni. Za to długie w finiszu. Dobre!

Les Queyrats 2014 z Graves (22,99 zł)

Les Queyrats 2014 z Graves (22,99 zł) to już poważna kwasowość i struktura, która jest czymś więcej niż kwasowym filarem. Całość niesie ładną mineralność i orzeźwienie. Do krewetek pysznie schłodzonych!


Riesling Alsace za 19,99 zł

Riesling Alsace ze znanej serii jest lepszy niż ten z poprzednich wcieleń. Za 19,99 zł dostaniemy ładnie kwasowo nacechowane wino, o dość długim posmaku. Lekko złote i powściągliwe bardziej przypomina niemieckie niż poprzednie alzackie miękkie Rieslingi z oferty dyskontu.


Pinot Gris za 24,99 zł. Nie warto

Po trzech pierwszych winach nie widzę sensu dokładania 5 zł na Pinot Gris 2013. Owszem, słodkawe z solidną strukturą, lekko tłuste na języku, ale w aromacie słabo wyczuwalne. Nie sprawiło tego zimno. Cukru trochę jest - może będzie podobać się amatorom uniwersalnego wina?

Oc Cellus Limoux 2011 za 21,99 zł

Chyba ze 14 razy bardziej brałbym langwedockie Chardonnay - Oc Cellus Limoux 2011 za 21,99 zł. Lekko "przypalone", lekko asfalcikowe. Kwasu niewiele, w finiszu średnie. Ale czyste.

Alsace Muscat Cuvee Caroline Pauli Bruckert (19,99 zł)

Alsace Muscat Cuvee Caroline Pauli Bruckert (19,99 zł) - to nie moja bajka. Tłustawy, mięsisty, ale przez to jakby namydlony. Zbliża się Gewurztraminera, droższego o 5 zł, ale lepszego o dwie klasy. Lepiej dołożyć piątaka i mieć pełnię doznań.

Alsace Gewurztraminer za 24,99 zł

Zresztą Gewurz będzie dobrze smakować paniom rozsmakowanym w tropikalnych słodyczach. Róży stosunkowo w nim mało. Ale za to w smaku jest jak Sylwester Stallone - i ciałka sporo, i kwasowość całkiem niezła. Z zielonymi, leśnymi jak dżungla z Rambo, akcentami.

Port de Bordeaux Clairet 2014 za 23,99 zł

O słodziakach napiszę razem z czerwonymi, ale wspomnę jeszcze o dwóch różowych. Ten pierwszy, z krzykliwą etykietą w strażackim kolorze - Clairet - ma ładny kolor, uderzający w oczy jak rajstopa z Moulin Rouge, i mocny poziomkowy aromat, ale w usta i język daje żelazistością i zieloną łodygą.

Saint Ferreol Tavel 2014 - 24,99 zł

Lepiej za 24,99 zł kupić Saint Ferreol Tavel 2014. Świeży i dystyngowany, bez żadnej landryny. W nosie ładna poziomka, a smak - czysty i lekko kwasowy. I w dodatku długi, elegancki. Może nawet spodobać się tym, którzy nie mogą się przekonać do różowych win. Na taras i w letni leniwy poranek, kiedy nie trzeba iść do żadnej pracy...

Biele na krańcu stołu. Te słodkie!
 
 
 

środa, 22 kwietnia 2015

Winne Wtorki: Chenin z Saumur, znaczy od Kondrata

St. Just Yves Lambert Blanc 2012 Saumur AOC


Półka - na wysokości piersi

Gdzie i czemu tak drogo - Kondrat Wina Wybrane i 45 zł (zakup własny)

Do Ideału? - Już ciut, ciut!!
 

W Winnych Wtorkach czas na to, co tygrysy lubią może nie najbardziej, ale na pewno cenią. Ciało i rześkość! Czyli Chenin Blanc - szczep charakterystyczny dla Doliny Loary, u nas niedoceniany, zresztą bardzo słabo znany. Na jakieś 7 przejrzanych sklepów Chenin znalazłem (w trzech wersjach - Afryka i dwie Francje) tylko w jednym (nie licząc Cape Zebra w hipermarkecie).

A wszystko szkoda, bo to szczep wielu możliwości - może dawać płytkie wino, ale i mocarne, trwające sto lat! Moje wino jest pięknie kwasowe, nieco swoim charakterem przypominającym Rieslingi (choć nie ma ich strzelistej świeżości), ale z drugiej strony także orzechowe, pełne, sprowadzające myśli o innym cudnym winie z innego regionu Europy.

Gdy nalałem pierwszy kieliszek, poczułem echa orzechów, zmieszane z kwiatowością, pewnym utlenieniem, przechodzącym w korzenność, w ziemię, w mineralność. W smaku ciekawe - przenosi mnie w krainę stali i kwasowości (nie było tu beczki). Ale z drugiej strony wyczuć mogę bogactwo wapiennej tufy, powietrza, wiatru i pewnej utlenionej staroci. Jakby tchnienie czegoś martwego, a zarazem rodzącego się do życia.

W nosie są też kwiaty i mineralność. Całość pięknie i czysto trzyma się nawet w temperaturze dedykowanej raczej czerwonym winom, finisz średnio długi, ale wiem jedno: gdybym nie mógł zabrać Rieslinga na bezludną wyspę, zabrałbym właśnie tę butelkę! 

 
Winiacz na 6 punktów w 7-punktowej skali!

A takie doświadczenia mają inni wtorkowicze:

- Dolina Mozeli Anjou czyli klasycznie

- Czerwone czy Białe - Chenin z Nowego Świata

- Nasz Świat Win też odwiedził sklep Kondrata

- Winnetou był raczej rozczarowany

- Winniczek: Rzut oka na Południową Afrykę

piątek, 17 kwietnia 2015

Festiwal Słodkich Win w Biedronce

Słodkie smaki na biało i czerwono
 
Luis Felipe Edwards Late Harvest Viognier Sauvignon Blanc - 19,99 zł 

Od 7 kwietnia trwa w Biedronkach Festiwal Słodkich Win, o czym już pisałem w czasie Wielkanocnym. Od tego czasu miałem przyjemność przetestować pozostałe wina. Można powiedzieć o tej ofercie, że w końcu Biedronka poszła nieco na przekór dotychczasowym festiwalom regionalnym idąc raczej "pod gust" sporej grupy swoich konsumentów. Dla mnie - wspaniałe złamanie rutyny.

O Monte da Ravasqueira Late Harvest 2014 (16,99 zł za 0,375 l) już pisałem poprzednio. To wino, które warto kupić, podobnie jak Luis Felipe Edwards Late Harvest Viognier Sauvignon Blanc (za 19,99 zł za 0,375 l, 12 proc. alkoholu). Chilijskie wino, intensywnie złote. Jest nieco warzywne w pierwszym odczuciu, ale potem herbaciano-morelowe. Słodycz okraszona ładną kwasowością, która zdejmuje nieco miodowych nut. Bardzo dobre i długie w finiszu. Moim zdaniem na Winiaczową 6!
 
Sandeman Sherry Jerez DO - 19,99 zł

Sandeman Sherry Jerez DO - 90 proc. szczepu Palomino, 10 proc. Pedro Ximenez. Bursztynowe. To wino wzmacniane, robione metodą solera. Stąd aromat - lekko zwietrzały, orzechowy, drzewny. Ma ładny długi finisz - dla koneserów. Zamiast owoców - mamy orzech, wiatr, morską sól i oleistość. Warto, choć może Mont Blanc smaku to nie jest. Ale warto nowe smaki próbować. Winiaczowa piątka!
 
Château Henye Tokaji Aszú 3 Puttonyos 2002 - 34,99 zł

Château Henye Tokaji Aszú 3 Puttonyos 2002 to najdroższe z win, bo kosztujące 34,99 zł za półlitrową flaszkę (12 proc. alkoholu). Na początku w aromacie pojawiają się lekkie nuty utlenione - nieco mdłe, mydlane. Ale to nie wada. To przecież 13-letnie wino, o niezbyt wielkiej słodyczy. Potem wchodzą jabłka i gruszki, aromaty herbaciane. Warte winiaczowej piątki. 

Passion du Baron Sauternes 2013 - 24,99 zł

Sauternes na zakrętkę czyli Passion du Baron Sauternes 2013. 24,99 zł za butelkę o poj. 0,375 l to sporo. Ale w zamian mamy słodkie białe wino, o kolorze jasnozłotym i aromatach nie do pomylenia - kandyzowane owoce, kwiaty - to lekkie wino, z akcentami kwasowymi. Czyste w aromacie, lekkie, bez ulepkowatości. Do pasztetów, foie gras, szarlotek z cynamonem itp. W 12 st. C idealne. Na winiaczową piątkę, a może nawet szóstkę.

Martinez Late Bottled Vintage Port - 29,99 zł

Przejście z lekkości do cięższego kalibru. Czyli najpierw Martinez Late Bottled Vintage Port - 29,99 zł, 20 proc. alkoholu. Czerwone słodkie, wzmacniane. W aromacie wciąż są owoce, ale i garbniki, ściągające usta. Jest czyste w smaku, długie, czuć ładną kwasowość. Do deserów, czekoladowych ciast - tortów. Mocny średniak na czwórkę.

Zen Ice Auslese Rheinhessen - 24,99 zł

To, że Zen Ice Auslese Rheinhessen się tu znalazł, to oznaka tego, że za 5 zł mniej (24,99 zł) mamy lżejsze wino, ale pyszniejsze. Tylko 11 proc. alkoholu, a w aromacie lekka warzywna nutka, choć przepędzają ją zaraz kandyzowane owoce - brzoskwinie i morele, syropowe, że hej! W smaku czujemy lekki kwasek, przyjemny, i sporą słodycz. Dość ciężką i poważną, ale wartą 6 pkt Winiacza!

Favaito Moscatel do Douro - 13,99 zł 

Troszkę - ale to naprawdę troszkę - mnie rozczarował Favaito Moscatel do Douro - 13,99 zł. 17 proc. alkoholu. Orzechy, miód gryczany, biszkopt, karmel, kandyzowana cytrynka, pomarańcza. Wino dość cienkie w strukturze, choć rozgrzewające i niezbyt przytłaczające. Można, ale zachwytów ogromnych nie będzie.

Duc de Cayrac Muscat Saint-Jean de Minervois AOC

Jeszcze mniej podobało mi się Duc de Cayrac Muscat Saint-Jean de Minervois AOC (19,99 zł, 15 proc. alk.). Poważne wino, ciężkie, mocnej naładowane alkoholem, który - o ile wino jest chłodne - nie wychodzi na wierzch zbyt agresywnie. Ale wino ma to do siebie, że jest coraz cieplejsze... Alkohol najpierw zasłonięty mieszkanką innych aromatów - pigwy, miodu, mandarynki. Ale po chwili wychodzi. Trochę pozbawione polotu.

Casa Sant'Orsola Moscato d'Asti - 19,99 zł

Casa Sant'Orsola Moscato d'Asti (19,99 zł) to jasny, bardzo słomkowy w kolorze musiak. Mocno słodki, o małej zawartości alkoholu (tylko 5,5 proc.). W aromacie dojrzałe jabłka, brzoskwinie, miód. W smaku lekkość, ale i zarazem pewne dziwne akcenty - mało jakby czyste. Z ciekawości jak smakuje wino o woltażu piwa - warto spróbować.

Lion's Hill - 11,99 zł

Lion's Hill za 11,99 zł (11 proc. alkoholu) - półsłodkie, o kwiatowych aromatach, herbacianych, może z kroplą miodu w smaku było wątłej struktury. Przez to sprawia wrażenie tak naprawdę lekko dosłodzonej wody. Niewarte uwagi
 
Moscatel Sweet Wine Valencia - 12,99 zł
Moscatel Sweet Wine Valencia - 12,99 zł. 12 proc. alk. W nosie mocny aromat tropikalnych owoców, intensywna mieszanka pomarańczy, ale także wyraźna gruszka i odrobina miodu. Jest bardzo niewielka nuta kwasowości, na języku oleiste i gładkie. Średnie.

Witosha - 14,99 zł 

Witosha (14,99 zł, 17 proc. alkoholu) ma aromat nieco starego wina, piwniczny. Ale zdominowany przez alkohol. Smak mocny, ciepły. W finiszu lekka goryczka wychodzi i od biedy podkładka nieco miętowo-ziołowa. Do czekoladowych ciast. Ale są lepsze wina!

Lando DOP Marsala - 17,99 zł

O Lando DOP Marsala już pisałem - słodkie, o ładnym aromacie kandyzowanych daktyli, suszonych owoców, moreli i fig. Ma pewną dozę kwasowości i wytrawności. Ma coś z charakteru polskiego kompotu ze śliwek i suszonych owoców. Nie do końca słodkie. Sprawdzi się jako aperitif lub do serów pleśniowych.

Sol de Malaga - 17,99 zł 

Sol de Malaga (17,99 zł, 15 proc. alkoholu) - słodkie, o brązowym matowym kolorze. W nosie przyjemny kompleks rodzynkowo-orzechowy. Słodkie na modłę konfiturową. Trochę brakuje kwasu dobrego porto, ale z drugiej strony nawet etykieta krzyczy: nie jestem prestiżowym winem! 

 
 Kagor Blagodatny - 13,99 zł

Kagor Blagodatny - 13,99 zł - 16 proc. alk. Czerwone wino wzmacniane, ciemne i o dziwo, butelka jest bezbarwna! Wywołuje jakby połowiczne zaskoczenie - ma przyjemne aromaty suszonych śliwek i marcepanka, a nawet cząstkę korzenności, ale już w smaku zostaje tylko dość prosta słodycz, o syropowym gęstym charakterze i likierowym posmaku. Jeśli już ktoś chce, to do mocnych deserów - ciast wiśniowych, czekoladowych. Przyznam, że pisząc dla Faktu o tych winach Kagora oceniłem nienajlepiej, ale może ukrzywdziłem amatorów słodkich i tanich czerwońców.

Fleur de Gascogne - 14,99 zł

Na koniec zostawiłem Fleur de Gascogne (14,99 zł). Lekkie - 11 proc. alkoholu półsłodkie. O delikatnym aromacie brzoskwiń. Zostawiłem je na koniec, bo zrobiło na mnie wrażenia - ot takie wino stylu średniego. Można, tylko gdzie te emocje albo choćby słodki cukiereczek???
 
 
Próbki otrzymałem od Jeronimo Martins Polska

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Czekoladowy Portugalczyk z 13win.pl - 6 pkt.

Monte Penedo Gordo Tinto Reserva 2011 Alentejo DOC

 
Półka - na wysokości pasa
Gdzie i czemu tak drogo - 13win.pl i 63,28 zł (próbka importera)
Do Ideału? - Już ciut, ciut!!


Po ostatnich degustacjach - niektórych już opisanych - win białych, ostrych, szklistych i pełnych kwasowości, chęć odmiany kieruje mnie w całkiem inne rejony - bardziej gorące i ciemne. Może portugalskie Alentejo? Tym razem Monte Penedo Gordo Tinto Reserva 2011 Alentejo DOC z katalogu 13win.pl.

Z bardzo dobrymi winami Penede Gordo tego importera zetknąłem się podczas niedawnej degustacji win portugalskich (jeszcze - biję się w pierś - u mnie nie wzmiankowanej). Tym razem czas na półkę wyżej - Monte Penedo Gordo Tinto Reserva 2011. Tamte można kupić za cenę niższą - ok. 30 zł, to kosztuje dwa razy tyle. 

Kupaż charakterystycznych szczepów - portugalskich Alicante Bouschet (50 proc.), Touriga Nacional (30 proc.) oraz dodatek Syrah (20 proc.). Całość fermentowała w otwartych kadziach, a potem leżakowała przez 8 miesięcy w dębowych baryłkach. 

Efekt? To wino, któremu trochę oddechu pomoże - z początku czuć moc, beczkowe nuty po kilkunastu minutach się otwierają i łagodnieją. Wino sprawia wrażenie półsłodkiego (wrażenie potęguje 14,5 proc. alkoholu), choć cukru ma tylko 2,1 g/l. Lepiej jest z kwasowością (5,7 g/l) i to po dwóch kwadransach oddechu czuć.

Wino uderza w nos aromatem ciemnych owoców i czekolady, marcepanka. Jest przy tym aksamitne, tanina ujawnia się gdzieś w finiszu, ale nie dochodzi do pierwszego głosu, tylko czeka w tle. Całość nie jest tępa, tylko lekko pieprzna, ładnie ułożona, ma krągłą strukturę - świetnie będzie pasować i do mięs, i do pikantnie sprawionych kabanosków, i do kremowych serów. Kto by chciał do deseru, także się nie pomyli.  



Winiacz na 6 punktów w 7-punktowej skali!

czwartek, 9 kwietnia 2015

Kühling-Gillot na języku - w Jung & Lecker

Szkło, olej i porzeczki po niemiecku

 Carolin Spanier-Gillot w ciepłych wnętrzach Jung & Lecker

Było jeszcze zimno, kiedy miałem przyjemność uczestniczyć w degustacji win Kühling-Gillot - tym bardziej, że honorową gospodynią spotkania była Carolin Spanier-Gillot. Jedna z dzielnych niemieckich winemakerek. Jej wina, o których opowiadała (i nalewała nam do kieliszków) są dostępne w warszawskiej restauracji, a jedno z nich - bardzo dobre - już mieliśmy okazję smakować w gronie Winnych Blogów.

Qvinterra 2013 Riesling Trocken

Winnica niecałe 20 minut samochodem od lotniska we Frankfurcie, ale na szczęście nie trzeba po nie lecieć tak daleko. Co smakowaliśmy? Win wyrabianych metodami, które można by określić mianem "leseferystycznych" - robionych metodą niemal pierwotną - z wykorzystaniem naturalnych drożdży i naturalnej fermentacji.
Pierwsze wino - Qvinterra Riesling Trocken 2013 (59 zł) był jak czyste szkło, chrupiące i kamienne. Z ładną kwasową strukturą - być może prostą i mało finezyjną, ale apetyczną. Jest tu trochę orzecha i echo miodu, może troszkę grzybów. Ale wino ma ładny finisz.

Giro Blanc Trocken 2014

2014 Giro Blanc Trocken (49 zł) - bardzo ciekawe wino. Cuvée szczepów Riesling, Scheurebe oraz Rivaner. W aromacie mnóstwo kwiatowości, którą nasiąknęła także struktura. Finisz ciekawy, kwasowy ogon ciągnący się długo. Gdzieś daleko w trzecim nosie wychodzi mokrą gałąź. Niezbyt skomplikowane w sumie, ale dające mnóstwo radości.

Qvinterra Riesling Feinherb 2014

Qvinterra Riesling Feinherb 2014 (59 zł) - o, to już moje rejestry. Bardzo wyraziste, po nosie degustatora daje ładną gruchą i wyrazistym miodem. Jest też lekko herbaciane i dłuuugo kwasowe. Na powierzchni nutka echa czekoladowego i rumiankowego. Pycha!



Potem objawienie - riesling "single wineyard" - Ölberg Riesling Grosses Gewachs 2013 - z parceli, która była kiedyś, jeszcze w latach 70. pełna chwastów malin i krzewów. Na stoku o południowej ekspozycji. Później została wykarczowana i obsadzona. Pierwszy zbiór był jak olej. Wydajność 40 hektolitrów z 1-hektarowej działki. Wino złote, mocne, intensywne. Do trzymania w domu nawet przez 30 lat, a może i dłużej. Wtykamy nos i... tu już jest troszkę asfaltu i początkowej nafty. Skomplikowany wielowątkowy smak, świetne. Długie, że ho-ho i piekielnie drogie - 219 zł za butelkę.

Pierwsze wino czerwone - Giro Rot Trocken 2011 (69 zł) - zaskakujące. W pierwszym nosie nie czuć w ogóle niemieckiego ducha. Zresztą, to same francuskie szczepy: Cabernet-Sauvignon, Merlot i Syrah. W ustach pieprz i truskawka, porzeczki i lekka czekolada. Wino do picia chyba na szybko, bo po pewnym czasie uczucie francuskości znika - struktura po chwili wydaje się nieco wątła i wychodzi szydło z worka - niemiecka kwasowość, lekka mięta.

Spätburgunder Trocken 2012 (64 zł) to już owoc złamany stalowym sierpem, wiszącym od dawna na drzwiach stodoły. Struktura raczej mocno szkieletowa, tanina niezbyt wyraźna, trochę oksydacji - ale po chwili wszystko się wyjaśnia - to wino fermentowane w otwartych drewnianych beczkach. Z nowego i Starego dębu. Nie robi się tu nic - poza próbowaniem każdego dnia, po kilka razy dziennie. Czy już należy nalać do nowych beczek i zapomnieć na 18 miesięcy.


Na koniec ciekawostka - musujące czerwone wino, noir de noir 2009. Słodyczy, mimo słodkiego dosage tu niewiele (w lambrusco bywa ich więcej), są za to spore bąble na języku, a w nosie lekkie owoce. Bardzo przyjemnie pijalne wino, choć cokolwiek drogie (129 zł) - ja bym zamienił na dwa Feinherby! Wina wszelako zachwycają. Ölberga można pić zamiast szampana - do każdej niemal okazji!

Gościłem na zaproszenie Jung & Lecker, importera win Kühling-Gillot